Dwa kolorowe siedliska nad samym jeziorem, wśród dzikich łąk, na skraju Puszczy Boreckiej. Raj dla miłośników przyrody i przedmiotów z duszą. Galeria Wiejska z rękodziełem ze starego drewna i ceramiką, warsztaty ceramiczne od wiosny do jesieni.
Zobacz ostatniego niusa

10 kwietnia 2018, godz. 10.20

Odszedł Pieso, ostatni ze starej gwardii

Odszedł szybciej, niż miałam nadzieję. Spróbuję napisać, zanim pojadę do pracy.
Wczoraj Pieso całkowicie odmówił jedzenia i picia i już zupełnie nie kontaktował. Truchtał po podwórzu i plątał się w krzakach na końcu ogrodu. Raz znalazłam go tam leżącego bez ruchu. Musiałam jechać do pracy, więc Robert sam pojechał do weterynarza. Gdy rozmawialiśmy przez komórkę, powiedział, że to był ostatni raz, gdy zabiera Piesa do lekarza. Piechul się okropnie wymęczył nie mogąc ustać na nóżkach w samochodzie, leżał i wierzgał nogami, jak często przez te ostatnie dni - bezradny i przerażony. Gdy wróciłam z pracy, napisałam w komentarzu:

No niestety. Czas pożegnać Piechulka. Wyniki krwi: kreatynina 4,98 (norma: 1,0 - 1,8), mocznik 146,8 (norma 20,0 - 45,0). A jeszcze w lutym mieścił się w normie. Dostał kroplówkę i cały czas śpi. Nic dziwnego, że nie kuma, skoro ma mózg zatruty mocznikiem:( Chyba jutro pojedziemy po złoty strzał. Obiecaliśmy sobie, że Piesa nie będziemy męczyć i na siłę trzymać przy życiu. Ma odejść godnie. Ja w czwartek wyjeżdżam, chcę go przytulać, gdy będzie umierał, a boję się, że do niedzieli nie dotrwa, a nawet jeśli, to męcząc się. Wiedziałam, że ten moment nadejdzie niedługo, ale zawsze jest za szybko. Poza tym jakoś tak niespodziewanie mimo wszystko. Jeszcze wczoraj… a dziś…

Ale mimo wszystko miałam złudną nadzieję, że jeszcze się na trochę podniesie po kroplówce. Niestety.
W nocy czuwałam przy nim. Leżał między nami w łóżku, głaskałam go cały czas, by nie czuł się wystraszony. Trzy razy wstawałam, ale nie chciał ani jeść ani pić. Niewiele spałam tej nocy, co przysypiałam, Pieso wierzgał, bo chciał wstać. Raz wybudził mnie ze snu - śniłam, że pali się las za jeziorem, zastanawiam się, czy ktoś już wezwał straż pożarną, ale słyszę syreny, więc wiem, że tak.

Rano nic się nie zmieniło. Odwracał się od wody i jedzenia. Wywracał się idąc. Postanowiliśmy, że czas zakończyć tę nierówną walkę. Ostatni raz (Pieso głównie pod pachą) poszliśmy nad jezioro.

...


Czytaj dalej