Dwa kolorowe siedliska nad samym jeziorem, wśród dzikich łąk, na skraju Puszczy Boreckiej. Raj dla miłośników przyrody i przedmiotów z duszą. Galeria Wiejska z rękodziełem ze starego drewna i ceramiką, warsztaty ceramiczne od wiosny do jesieni.
Zobacz ostatniego niusa

18 września 2018

Déjà vu - tym razem zginęła Strzałka :-(

Strzała zginęła w poniedziałek. Jeszcze koło 10.00 była przy miskach. Jest wysterylizowaną, bojaźliwą kotką, która nie podchodzi do nikogo, oprócz nas. Nigdzie się nie włóczyła, siedziała raczej w ogrodzie albo na łące blisko domu. Przeszukaliśmy wszystkie kąty, zakamarki, na wypadek, gdyby ją coś zraniło i siedziała w ukryciu, jak kiedyś Ptysio. Przeczesaliśmy wszystkie krzaki w najbliższej okolicy. Z Lodzią i Czarlim poszliśmy na zwiady. Robert objechał dalsze łąki i lustrował przez lornetkę. Po nocy chodziliśmy z latarkami, wtedy wystarczy, że kot spojrzy w tę stronę i jest zauważony, bo świecą mu się ślepia. Dziś znowu obeszłam skraj trzcinowiska i lasu. I nic. Trzeci kot nam ginie w Zawadach. Tym razem duży, wypasiony, więc raczej słaby do upolowania przez lisa czy jastrzębia :(
Teraz jest środa, kotki nie ma. Oznacza to to samo, co z Miodziem :(

Pomimo, że tracę nadzieję, proszę, Ci z Was, którzy są niedaleko, rozglądajcie się!

To jakiś koszmar. Zaczęły się prostować sprawy nad jeziorem, to kota nam los zabiera. Wiem, ludzi spotykają większe nieszczęścia, ale mnie się marzy trochę emocjonalnego spokoju. Budząc się patrzę w nogi łózka, gdzie o tej porze zawsze spała Strzałka. Wchodząc do domu pierwsze na co patrzę, to kocia stołówka, czy nie chrupie tam w najlepsze. Nie płaczę jeszcze, na razie jestem wściekła.

...


Czytaj dalej