23 marca 2011

A ja zazdroszczę i zawiszczę...

…wiosny zawiszczę! Oglądam ropuchy zielone u Baśki i żywą wodę w stawie, z południa i północy chwalą się skowronkami, nie mówiąc o pliszkach, a u nas co? Żurawie i kleszcze.

owszem, tego oto osobnika zdjęłam dziś ze spodni i zneutralizowałam (nie pytajcie jak!). Tak więc zaczyna się…

U innych przebiśniegi dawno przekwitły i zrobiło się kolorowo, a u nas

jedyne dostępne kwiaty poza pelargoniami w domu na zimowisku

Zima ma swoje oazy i ma się w nich całkiem nieźle:

ta pod lasem przy plaży gminnej

ta w jeziorze

a to psy na jeziorze

Śnieg za parkingiem sprawia, że widok na nasze gospodarstwo wciąż prawie zimowy

tak dwa dni temu wyglądała sterta niepociętego drewna

a tak dziś (znaczy już wczoraj tak wyglądała, bo Robert się zawziął i przed wyjazdem do Olecka pociął wszystko)

Tylko gęsi dodają otuchy - wciąż lecą

no i niezawodne żurawie. Wczoraj robiłam sobie obiad (sobie, bo Robert wybył na kolejny turnus wykańczania łazienki w Olecku), zerkam przez okno a tu tym razem parka żurawi za płotem. Zanim pobiegłam po aparat i wdrapałam się na strych, skąd mam najlepszy punkt widokowy, jeden żuraw zniknął za górką

ale potem poszły pod trzcinowisko i mogłam zrobić zdjęcie obojgu:

tutaj reszta żurków

Dobra zasada - nie oglądać się na innych. Zawadzka wiosna nierychliwa, ale powolutku nadciąga…

drogi miejscami nieprzejezdne, przynajmniej dla wąskooponowców

bobry porobiły nowe groble na dopływie rzeki, ale cwaniury robią je w innym miejscu, tam, gdzie tylko takie łajzy jak my widzimy, a nie na zakręcie drogi, gdzie każdy leśniczy może przyjść i tamę rozebrać.

Mazurka wartko płynie

tu jeszcze nie rozmarzło

a tu wreszcie można pomoczyć nogi w prawdziwej wodzie a nie błocie na drodze

I nareszcie prace wiosenne. Jeszcze nie w ogrodzie, tu jedynie uprawiam zbieractwo. Każdy właściciel psa i ogrodu wie o czym piszę:) A jak ma trzy psy i ogród, to tym bardziej wie:)
Kupiłam dwa dni temu kolorowe krwawniki w postaci jakiejś plątaniny korzonków w garstce ziemi w torebkach. Zasadziłam wczoraj - a dziś, proszę bardzo!

Kupiłam też ukorzeniacz i rozmnożyłam pelargonie. Wielu nie lubi pelargonii, a ja uwielbiam. Jestem im wdzięczna za piękne kwiaty od wiosny do późnej jesieni i to, że nie obrażają się, gdy je zostawiam same z Robertem, no i na mój brak czasu w sezonie. Szkoda tylko że doniczki i sadzonki fruwały po podwórku, nie mówiąc o torbach od ziemi.

no i psy szczęśliwe, że mogą z paniusią na podwórku urzędować

A potem w ten piękny słoneczny ale wywiewny dzień poszłam do kotów na górce.

Burasek już się udobruchał i razem z Kićką nie odstępowali mnie na krok, gdy robiłam porządki w śliwkowo - porzeczkowym sadziku. A czego tam nie było! Miednica czerwona wisiała na gałęzi, słoiki różnej maści, nakrętki, jednorazowe zapalniczki, talerze, garnki, puszki, szmaty i sparciałe folie i plastyki… Ci co mieszkają w starych domach pewnie to znają. My do tej pory (teraz głównie Belfegor stary kopidół) wykopujemy potłuczone kafle i szkło, które zakopywano wokół domu. Resztę śmieci palono, a to, czego się nie da spalić, czyli żelastwo i ceramikę i szkło - uziemniano. Poprzedni właściciele domku na górce nie trudzili się, po prostu wyrzucali w krzaki. Ludzie są na prawdę dziwni - już nie mówię, że do lasu wożą śmieci, bo co ich obchodzi jakiś las, ale żeby sobie wokół domu robić śmietnisko, to już ponad moje rozumienie świata.
W każdym razie sprzątanie zaowocowało paroma znaleziskami i workiem pełnym śmieci.

najpierw piękny półeczko - wieszaczek, tylko oskrobać, karafka, szklana patera i gustowna szklaneczka:)

a tu już schowane na zdobycznej szafce - przybyła ramka, solniczka i pokrywka do garnka

Obserwował nas lis, ale gdy wyjęłam aparat, dał drapaka

a potem Kićka odprowadziła mnie na skraj gospodarstwa i patrzyła za mną tęsknym wzrokiem. Smutno tam kotom samym!

Taki teraz widok popołudniowy na nas, gdy wracam przez pola do domu,

a wiosenny Belfegor rzuca długi cień…

(a torebka foliowa po ziemi suszy się, zanim trafi do recyklingu)

Komentarze

Aurela, 2011/03/24 07:14
Pięknie;) A znaleziska super;)
konwalia1961, 2011/03/25 12:22
Mam ,mam też znaleziska jak sie przeprowadziliśmy to wiele odkopałam i znalazłam:)
Egretta, 2011/03/25 17:17
Jak człek sie pod kiecka znajdzie Pani Wiosny, to staje sie nagle szalony, radosny... I jakos tak pięknie głupieje ten człek... I nic tu do rzeczy nie ma człeka wiek!
Egretta, 2011/03/25 17:24
Dlatego właśnie nie zazdrość i nie zawiść kochana Aniu, bo moja radosna, acz nieudolna twórczość (a raczej upublicznianie tejże w internecie) jest najlepszym dowodem na to, co pojawienie się wiosny może zrobić ze skądinąd rozumnym człowiekiem.
Tess, 2011/03/25 20:38
Ja nie zawiszczę, chociaż dzisiaj nam śnieg padał, a dojechać się dało cudem. Ale tęsknię za słoneczkiem i ciepłem. Tęsknię niemożebnie!
ania, 2011/03/25 20:45
zawiść to trudne uczucie i trudno się do niego przyznać nawet przed sobą samym;) ale ja zawiszczę dziś jeszcze bardziej, bo płatki śniegu były dziś wielkie jak berety (krasnoludków) i znowu jest biało:(
Tess, 2011/03/26 15:29
Aniu, u nas rano śnieg normalnie leżał. A teraz juz znika, słoneczko świeci i jest bosssko!
Nela, 2011/03/26 19:48
Witaj Aniu, bardzo Ci dziękuję za ostatnie słowa u mnie pozostawione - sprawiłaś mi wielką radość swoją pamięcią:)Trzysta postów to wspaniała wiadomość i prawdziwy blogowy dorobek:) Jeszcze bardziej cudowne jest to, co robicie na co dzień, nie bacząc tak naprawdę na warunki pogodowe, wykonujecie kawał dobrej roboty:)Podziwiam Wasz szacunek do ziemi i do pracy. Staram się być z Wami na bieżąco:) Kwiaty wiosenne prezentują się obiecująco, podobnie znaleziska. Pozdrawiam serdecznie.
Skomentuj:
AAPLT
 
 
a_ja_zazdroszcze_i_zawiszcze.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/12 00:08 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika