28 września 2017

A jednak wciąż pływam!

Ale już nie długo. Dziś może być przymrozek, a jak nie dziś, to jutro. Na wszelki wypadek przykryłam cukinie. Z okazji mojej niedzieli mieliśmy pracowity dzień. Najpierw Robert zdewastował świerk przy bramie ku uciesze Lodzi…

(bywalcy Tulipana wiedzą, że Lodzia całe dnie przesiaduje pod świerkiem od strony podwórza i filuje na drogę przez prześwity w gałęziach - teraz będzie miała lepszy widok, Robert będzie mógł kosić a beix nie będzie poniewierany)

a następnie naszą rabatkę-wizytówkę, tę przy furtce, którą wchodzi większość.

na rabatce tak się rozwydrzyły rokitniki, że zagłuszyły resztę krzaków, poszły więc pod nóż (znaczy łopatę)

Ostatnim gwoździem do trumny dla rokitników był fakt, że zacieniły południową stronę domu i po drugiej stronie ściany, w naszej sypialni, za zagłówkiem łóżka (!) wyhodowaliśmy grzyba:( Dawno nie mieliśmy pleśni, a tu taka niespodzianka urosła przez lato… Lato jak wiadomo grzybom sprzyjało. Grzyba nie pokażę, bo się wstydzę, ale nasz pokój po wytępieniu pleśniaka wygląda tak…

Prawda jest taka, że rokitniki mało zawiniły, tylko brak wentylacji w starym pruskim domu, rzadkie ostatnio palenie w piecu, łazienka tuż obok, a więc wilgoć po kąpielach, a przede wszystkim osiem parujących ciał w tym pokoju, wszyscy na rzeczonym łożu:( poza Czarlim. Zresztą Czarli tuż obok, więc za szafką, przy której ma wyro, też grzyb:( Pewne decyzje w tej sprawie podjęte. Nie, nie, żadne psy do psiarni:) choć Robert co i rusz im obiecuje, tylko wykuwanie dziury do kanału w kominie, żeby robił za wentylacyjny i przeniesienie mojej kozy do innego.

rokitniki dostały eksmisję nad jezioro, ale obawiam się, że nic z tego nie będzie - są za wielkie, żeby się przyjęły

tak było jeszcze rano, ale zapewne będzie tak znowu:(

Potem pojechaliśmy z naszymi jabłkami i winogronami pod Suwałki do tłoczni Żywa Woda i skoczyliśmy do metropolii po drzwi. Tym samym splamiliśmy honor drzwiami nowymi, zamiast jak dotychczas wstawić drzwi z odzysku, przerabiane przez stolarza, z dorabianymi ościeżnicami. Poszliśmy na łatwiznę, czyli do OBI. Coś będę musiała wymyślić, żeby zrehabilitować się za ten dyshonor!

Niestety jestem ciemną masą i ani nie zrobiłam zdjęcia czekających za załadowanie do kangura koszy i wanienek z owocami, ani, gdy już stały piętrowo w kangurze, ani po wypakowaniu:( A był to piękny widok!

wróciliśmy z szesnastoma workami po 5l, trzynastoma po 3 l i sześcioma workami z cudzych gruszek, upchniętymi w wolnych przestrzeniach między zakupami w OBI, a więcej większych zdjęć w osadzonym wyżej albumie Wyprawa po Żywą Wodę

Wracając obserwowaliśmy parhelion, czyli słońce poboczne,

ale co widzieliśmy, to się dopiero z fejsbuka dowiedziałam 😃 dzięki Waszej uprzejmości i wiedzy!

A poza tym do wczoraj przeżywaliśmy chwile grozy myśląc, że Robert ma półpaśca.

A jak wiadomo półpasiec po 50. często oznacza chłoniaka i inne nowotwory. Kiedyś tak właśnie dowiedzieliśmy się, że mój ojciec ma białaczkę, na którą potem umarł. To dało nam kopa do zrobienia badań krwi. Mnie chyba po 15 latach:( Zostawiliśmy worek pieniędzy w laboratorium, ale jak się nie chodzi do lekarza i nie robi badań tyle czasu… Wyników jeszcze nie odebraliśmy.
Na szczęście lekarz stwierdził, że to nie półpasiec, tylko Roberta coś obsypało. Po tym, jak robił porządki z krzaczorami na Górce. Jakiś krzak widać mu się odwdzięczył;) Bierze zyrtex i ma się lepiej.

Tak, przyznaję się, mam kłopot z chodzeniem do lekarza. A w szczególności do lekarza NFZ. Nie mam zdrowia do takiego leczenia. Ani czasu. Idę prywatnie, gdy już na coś umieram. Na szczęście umieram rzadko;)

No i jesień na całego. Klucze żurawi i gęsi nad nami. Chce się płakać, że zaraz koniec przebywania na dworze, że początek ciemnicy i zimna. A dni ostatnio takie piękne!

Obrazki o zachodzie słońca

Spacery nareszcie w słońcu!

Koniec spaceru jak zwykle

Wciąż pływam, ale przyznam, że wchodząc do wody, mówię sobie, że to chyba ostatni raz, albo że dopłynę do połowy jeziora i zawrócę… Ale dopływam i płynę dalej, bo w wodzie już nie jest tak źle. Zrobiła się ze mnie zimna ryba:) Dostosowuję temperaturę ciała do wody:)

grzyby się skończyły, nasza plantacja kań wyginęła - wszyscy przeżarci grzybami nawet ich nie zebrali…

niedawno odlatywały czaple białe…

…ale jeszcze nie wszystkie!

u Piotra w Sokółkach wciąż jedna rezydentka!

I jeszcze gdzieniegdzie żurawie, tu - cała rodzinka, dzieci poznać po biszkoptowych jeszcze głowach:

I sarna na naszej łące jakaś taka jesienna…

i bielik nad nami…

Te zdjęcia robił Robert swoim urodzinowym aparatem, który dostał od brata, tym samym, co cykał dzięcioły na naszej plaży. Przy okazji było parę zagadek na FB, w tym:

Z tegoż aparatu wyjęte zdjęcia z lipca i sierpnia, bo Robert w przeciwieństwie do mnie nie jest fotografem regularnym, tylko z dużego doskoku i w dodatku z daleka, bo ma baaaardzo długi aparat;)

Z zaległości gościliśmy Piotra i Kasię, to już wiecie z zeszłego niusa, ale nie wiecie, że byliśmy z nimi w gościach we wsi obok, pomiędzy jeziorami Szwałk (mniejszym i większym). Pan Marek ma tam gospodarstwo agroturystyczne, w którym jadacze ryb mają wyżerkę. Widok na Szwałk Wielki - bezcenny!

A na pamiątkę po pobycie Tajfuna zostały zdjęcia tym samym aparatem, co ptasie zagadki i lipcowo/sierpniowe bydlątka.

załapała się przy okazji Strzała

mistrzyni formuły 1, ale to już komórką

Reszta zaległości:

jest postęp nad Tulipanem - pomalowane (rozbielającym olejowoskiem) deski w sypialni

robienie zdjęć wyrobów bez zmian (przypominam album Przeszkadzacze i modele )

ostatnie grzanie tyłków (obok jest Lodzia)

przed Misio-Ptysiami tak naprawdę pierwsza zima - poprzednią przechorowały i spędziły w domu w ciepełku

tu wyłoniły się, gdy usłyszały, że wracamy ze spaceru - po spacerze wszyscy dostają michę

Czarliś najbardziej lubi leżeć sobie w trawie, im wyższej tym lepiej, chyba mu to zostało po wielkiej ucieczce

I Czarliś, który zrobił furorę

i który był bardzo nieszczęśliwy przez trzy dni, bo zabraliśmy mu koszyk na jabłka (ale dziś koszyk wrócił a Czarli do koszyka)

A w ogóle to jestem okropnie stara! Jutro, a właściwie dziś, bo jest godz. 1.20, Borys kończy 35 lat!!!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/09/29 17:17
Fajnie u Was, jak zwykle. Kolorowo i wesolo. Chociaz niby ma nadchodzic depresja.
Soki fajne, zazdroszcze tych smakow.
A skoro macie w sypialni drzewo, to dlaczego nie macie miec i grzyba? Albo i wielu grzybow? - No bo z tym to nie jest tak, ze albo rybki, albo akwarium.
Monika, North Carolina, 2017/09/29 17:24
Ach, Borys 35-latkiem juz?
Bo ja do dzis pamietam, jak przyszlas do mnie i juz wiedzialas, ze oczekujesz! I od razu moglam spelnic Twa zachcianke, bo na kuchni stala zupa ogorkowa. Podgrzalam, zjadlysmy razem - chociaz ja nie bylam w ciazy, a tylko sie solidaryzowalam.

Happy Birthday, Dear Borys!
ania, 2017/10/01 11:15
No właśnie, ale ten czas zapie.... inaczej nie da się tego określić;)
Monika Rybak , 2017/10/05 21:25
Dawno temu,mądrzy ludzie przy ścianach dworów sadzili dzikie wino:nie tylko chroniło budynek przed przegrzaniem,ale też "odciągało" wilgoć. Jestem wielką fanką tej roślinki, ona moją chyba też, bo już pochłonęła mi 1/3 ogrodu...
Tak strasznie zazdroszczę Wam tych widoków i ciszy...Na mojej wsi można już z lekka zwariować!
Co do starości :to dzieci ponoć się tylko starzeją, nie my!Zresztą jak mawiała Marynia Czubaszek :"kobieta w pewnym wieku powinna ustalić ile ma lat i tego się trzymać ! "Uwielbiam ten tekst. Im jestem starsza, tym bardziej. ..
Piotrek, 2017/10/07 07:54
Tajfun pozdrawia i tęskni za kotami ;-)
MACIEK, 2017/10/07 23:54
Przegladam czasem te niusy w nadzieji ze moze bedzie zdjecie BX'a, a tu same babskie tematy i jakies kocury. No, ale ze Borys ma juz 35 lat to mnie zatkalo. Pamietam go w kapieli na Lazurowej jak by to bylo 10 lat temu. Jeszcze pamietam smak tych jego przecierow jarzynowo miesnych, ktorymi sie z Maluchem objadalismy.

Wiec Borys, zycze Ci wszystkiego najlepszego i duzy rosnij !
ania, 2017/10/08 10:49
to były Jelonki nie Lazurowa
Skomentuj:
QTKTN
 
 
a_jednak_wciaz_plywam.txt · ostatnio zmienione: 2017/09/29 01:53 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika