25 sierpnia 2013

A w Zawadach już jesień...

Ojojoj! Już jesień, a ja mam tyle zaległości! Obiecywałam sobie, że coś mądrego tym razem napiszę, ale znowu 23.58, nieco padam, więc może dziś tylko zdjęcia zamieszczę, a napiszę jutro? Co? Może być?

No to jestem i z pewną obsuwą rozwijam tematy…

Najpierw największe zaległości:

Najgorzej, gdy robię zdjęcia komórką, a potem oczywiście zapominam. W ten sposób odkryłam zdjęcia z moich imienin. Ktoś zrobił dowcip i wpuścił jakiś płyn bąbelkotwórczy do oleckiej fontanny. Efekt był niezły!

I jeszcze zaległa tęcza z połowy sierpnia, ale już moim super aparatem:

więcej w albumie Po deszczu

A my do tej pory nadrabiamy straty po uderzeniu pioruna. Każdego dnia odkrywaliśmy jakieś nowe, mam nadzieję, że teraz już wszystkie odkryte.

przyszły nowe sprzęty:)

Oprócz komputera, liveboxa, routera i sterownika do pieca, poszła większość żarówek, a że głównie były energooszczędne, to trochę to kosztowało. Poza tym termostat od ogrzewania podłogi w łazience. Oczywiście wszystkie elektroniczne urządzenia podlegają prawom komercji więc wpadliśmy w jej spiralę. To co w komputerze Roberta przeżyło, w nowym już nie dało się podłączyć. System operacyjny ze starego komputera nie dał się przekodować, trzeba było kupić nowy, a że różnica w cenie między siódemką a ósemką była żadna, Robert męczy się z windows 8:) W spiralę komercji wpadł niestety także mój piec. Nowy sterownik jest tak skomplikowany, że obawiałam się, czy cokolwiek jeszcze kiedykolwiek wypiekę … A jak nowy sterownik, to nie pasuje stara termopara. A że wytwórca mojego pieca jest jakieś 700 km od Zawad i dawno zapomniał, że kiedyś takie piece robił, odbywały się konferencje telefoniczne i przesyłanie ememesów:

to stara termopara, którą musiałam sfotografować i przesłać, by dowiedzieć się, że przestarzała do nowego sterownika:(

Więc oprócz bolesnych strat finansowych, przeżywamy upierdliwość zmian. A finansowo to tak połowa stawu poszła się… (mieliśmy we wrześniu zacząć czyszczenie)

Gustaw jednak nigdzie nie pojechał i razem z rodzicami mieszkają z nami, mamy więc dom wielopokoleniowy w dodatku z jedną łazienką:). Nigdy w takim nie mieszkałam, więc rozpoznaję temat. Są plusy i minusy. Minusy wiadomo, ale do plusów zaliczam posiłki przygotowywane przez Madzię:) Jak wyjadą, znowu wrócimy do mrożonek z Lidla;) Nie są złe ale ile można:) Gustaw został stuprocentowym tubylcem, na zajęciach sportowych w Kowalach zintegrował się z miejscową dzieciarnią i niedługo zacznie paść krowy;)

a to kamienie, z których m.in. będzie ławeczka pod sosenkami z widokiem na jezioro

Krecik, co było do przewidzenia, w miarę aklimatyzacji pozwala sobie na coraz więcej. Jak przyszedł ze schroniska, też przez trzy dni udawał aniołka;) Regularnie drażni Belfegora, jednak kładzie się u niego na posłaniu tylko pod nieobecność właściciela:

i jak widać dom we władzy Gucia

Donoszę też o maślakowym szaleństwie (i o śliwkowym!). Maślaki rosną wszędzie!!! Na parkingu, w naszym ogródku, nie mówiąc o sosenkach sukcesyjnych za płotem, spod których większość zbiorów. Wór grzybów przytargaliśmy z obchodu naszych ziem najbliższych, nie dalej niż 200 m od domu:

I niestety jesień. Myślałam, że po długiej zimie lato też będzie dłuższe, ale jak wiadomo długo trwa tylko to co nie najlepsze. Oto, co zobaczyłam dziś o 6 rano:

na tym zdjęciu dowodowym nie widać +6 stopni C, ale jak weszliście na FB, to tam było większe

Bociany odleciały, kwitną marcinki przy płocie, jezioro wychłodzone po lodowatych nocach, światło już typowo jesienne…

No i pora pokazać ukończony dach Agnieszki - najładniejszy i najlepiej ułożony dach w Zawadach:) Robert znalazł najrówniejsze na świecie dachówki i do tego wyciął wg mazurskich starych wzorów pazdur, wiatrownice na końcach, i oczywiście wróblownice. Teraz przyszła pora na tynkowanie!

Miałam też już dawno napisać o Orliku w Sokółkach, gdzie można pograć w gry wszelakie i gdzie Gustaw z rodzicami jeździ na zmianę z Orlikiem w Kowalach, gdzie pan Marek, mistrz w ultrabiegach, prowadzi zajęcia sportowe dla dzieciaków i aż miło popatrzeć!

więcej w albumie Orlik w Sokółkach

Wciąż też obiecuję napisać o Kajtusiu. Historię Kajtusia powinna opisać Agnieszka i może to zrobi, więc póki co ja tyle co wiem:
Któregoś dnia przybłąkał się do Agnieszki ze skrzyżowania malutki piesek, tak bojaźliwy, że w ogóle nie chciał podejść. Prawdopodobnie ktoś go na skrzyżowaniu we wsi wyrzucił z samochodu. Agnieszka zaczęła go dokarmiać co oznaczało, że będzie go musiała przygarnąć. A nie bardzo może, bo w Warszawie wychodzi na całe dni z domu. Ale okazało się, że nasza pani sołtys straciła swojego ukochanego Czarusia i chętnie przygarnie nowego pieska. I tak Kajtuś trafił do raju!

sama słodycz, choć podobno odbija sobie nieszczęśliwe dzieciństwo:)

W Zawadach, choć przyjezdna, nowa jest również niezdjęta, ale piękna następczyni Nikodema, Sara. Mieszkała w schronisku a teraz biega po łąkach i wykorzystuje przestrzenie, bo jest psem dużym i młodym.

I na koniec przeglądu zdjęć zawadzka zwierzyna w obiektywie Łukasza, który przyjeżdża do Agnieszki i również został wielbicielem Zawad.

żuraw na głową Łukasza

koziołek w Puszczy Boreckiej, więcej w albumie Zwierzyna Łukasza

No i miałam napisać coś opiniotwórczego;) ale nie wiem, czy mi weny starczy. Spróbuję. Chodzi o piękno wsi i miasteczek, które piękne w Polsce nie są, bo nikt odgórnie nie dba ani o zachowanie dziedzictwa, ani o jedność zabudowy, tylko zezwala na budowanie nowych domów nie pasujących do okolicznych, nie mówiąc o gargamelach. Nawet nie wiecie, jak mi żal, gdy oglądam na Domo angielskie wsie. I nie myślcie sobie, że filmują tylko ładne miejsca. Tam naprawdę tak jest! Nawet gdy ktoś buduje nowy dom, to musi to robić z odpowiedniej cegły, pokryć dach tym samym, co inne domy w okolicy i nie tylko chodzi o to, czy blachą czy dachówką. Dachówka musi mieć miejscowy kształt i kolor, strzecha ma być ze słomy lub trzciny w zależności od tego, co się stosuje w regionie. Fasady muszą być z okolicznego kamienia. Jak ktoś robi dobudówkę do starego domu, to ze starej rozbiórkowej cegły. Każda wieś jest jak z obrazka, turyści zjeżdżają z całego świata i cieszą się tymi widokami a okoliczna ludność żyje z turystyki i wszyscy mają się dobrze… A u nas? W Zawadach, w porównaniu z innymi wsiami, jest jeszcze nie najgorzej, w większości za sprawą miastowych (z wyjątkiem naszych sąsiadów od Magdalenki za płotem), którzy dbają o to, by gospodarstwa nie straciły charakteru. Ale i tak tu i ówdzie zachodzą „modernizacje”, nie mówiąc o nowych przybytkach. Niestety mieszkańcy wsi często uważają, że wyznacznikiem ich pozycji społecznej i finansowej jest to, w jakim stopniu przerobią piękny, stary dom w „nowoczesny”. Najlepiej, żeby już w niczym starego nie przypominał! Szkoda gadać. Niedługo na mazurskiej wsi jedynym folklorem, jak pozostał, będą panowie spod sklepu;) ale to raczej folklor popegieerowski a nie wiejski:( Zdjęć nie zrobię, bo mi mąż i tak nie pozwoli zamieścić:)

Jeśli nie wierzycie w to, co piszę, przypomnę Wam Laurę i Marca, którzy z trójką dzieciaków zjechali pół świata. Pamiętacie ich? Jest o nich w czerwcowym niusie z 2011 . Gdy trafili do Zawad, zachwycali się kocimi łbami (które, jak wiadomo, wciąż istnieją tylko dzięki brakowi funduszy w gminie, a większość miejscowych marzy, by zalać je asfaltem). Zajrzyjcie na ich blog z podróży , zobaczcie, co interesuje ludzi jeżdżących po świecie. Właśnie takie klimaty, tradycyjne detale, oryginalne dla regionu. No cóż… W niektórych krajach bieda pozwoliła na to, żeby się ostały, w niektórych zadbano, by je zachować, u nas podupadły za socjalizmu a młody kapitalizm dopełnił dzieła, bo jak wiadomo Polacy nie uczą się na błędach tych, którzy mają początki za sobą.
A Laura i Marc po podróży po świecie przysłali Robertowi obiecany 2 lata temu kultowy francuski nóż ogrodniczy. Osiedli w Poczdamie i bardzo im się tam podoba. Gdy będziecie przypadkiem w Poczdamie, odwiedźcie francuską cafe ze sklepikiem z odzieżą, którą projektuje i szyje Laura! Odgrażają się, że znowu przyjadą, tym razem nie jako podróżnicy lecz pensjonariusze. Mam nadzieję, że do tego czasu Zawady nie zamienią się w typową polską wieś pełną zeszpeconych domów i z asfaltem, brrr.

Komentarze

kinga morderczyni:), 2013/08/26 22:26
hmmm...Z zawodowego punktu widzenia(architekt) - nie wiem co WAM odpowiedzieć .
Jasną sprawą jest dla mnie i moich kolegów ,że domy wybudowane przed rokiem 1939 - powinny być restaurowane pod nadzorem konserwatora zabytków. Jest żałosną sprawą , gdy widzi się zabytkowy dwór pokryty blachodachówką , ponieważ :,,przynajmniej na głowę nie kapie , a starym gontem się fajnie paliło". Tak samo wszelkie samowole budowlane - wyrwane z kontekstu i miejsca . Smutne jest to ,że nasze społeczeństwo jest biedne i nie stać ich na indywidualne projekty , a jedynie na typowe - opracowywane zazwyczaj przez nie wiadomo kogo, szkaradne koszmarki. Tak samo zawód architekta - niegdyś bardzo prestiżowy-dziś straszliwie sprzedajny ( wolny rynek), niejednokrotnie podchodzący do sprawy ,,klient nasz pan" i ,,gust klienta - to sprawa gustu."

Pocieszające jest to, że właściciele samorób z lat 70 , którym udało się dojść do jakiś pieniędzy i którzy pojeżdzili trochę po świecie ,nagle odkrywają ,że mają szkaradne domy i proszą aby coś z tym faktem zrobić :)

Jeśli chodzi o styl - cóż , cała historia architektury ,to jej zmienność .TO style: romański ,gotycki,renesans ,barok ,romantyzm,neogotyk,secesja,modernizm,postmodernizm.Różnorodność technologii i dostępność materiałów,a także zmieniająca się myśl ludzka,gusty i upodobania. Nie można żądać więc od młodych architektów , aby projektowali tak jak 100 lat temu, gdyż nie te czasy i nie ta technologia.
Na koniec - jako typowy narcyz- coś z mojego podwórka : Jako pierwsi we wsi i jedni z trzech architektów tam mieszkających, pokryliśmy sobie dom śliczną ,granatową , obrzydliwie drogą francuską dachówką ceramiczną. Jakże byliśmy zadowoleni , gdy zazdrośni sąsiedzi , też taką sobie sprawili , a potem następni i kolejni.Z tąd wniosek - co dobre ,zostanie podpatrzone , a krajobraz nie będzie różnorodny. Czego i Wam na wsi życzymy.
ania, 2013/08/26 22:39
Tylko że ja mam na myśli miejscowości i regiony z historią, z określonym stylem i to tam domagam się zachowania dziedzictwa, a nie na dawno przerobionej podwarszawskiej wsi, gdzie każdy sobie rzepkę skrobie. Na Mazurach zachowało się jeszcze trochę oryginalnego, prusko-mazurskiego stylu i właśnie w takich miejscach chciałabym, aby zadbano o to, by przetrwał, by nie zniknął pod kolejną nowobogacką modą. Katastrofą jest dla mnie Augustów, gdzie piękne podlaskie budownictwo wyparły mafijne maszkary i ohydne pawilony z cyklu aluminium i szkło. Suwałki jeszcze się miejscami trzymają, parę mazurskich miejscowości też, ale takie wsie, jak nasza, które nikogo nie obchodzą poza garstką wariatów, najbardziej są skazane na zagładę.
kinga morderczyni:), 2013/08/26 23:19
A O czym ja piszę. Gdyby ludzie chodzili do architektów i się ich słuchali - nie byłoby problemu. Architekt ma wystarczające pojęcie o stylu danego regionu ,nie zgadza się na projektowanie gniotów, starannie studiuje warunki zabudowy danej działki, dopasowuje styl do okolicy (przynajmniej my tak robimy).

Niestety,ludzie kupują jakieś typowe gnioty i stawiają je gdzie chcą. Urzędnicy nie mają prawa ich zakwestionować . A jeszcze jest lepiej , ponieważ jest propozycja ustawy , aby w ogóle zlikwidować wydawanie pozwoleń na budowę , a pozostawić obowiązek przedstawiania projektów w gminach.



Najgorsze jest to ,że o obowiązku przedstawienia projektu w gminie - ludzie najczęściej nie mają pojęcia , tylko najpierw budują - a potem się zastanawiają ,co z tym faktem zrobić.I stąd te wszystkie koszmarki projektowane i stawiane przez techników budowlanych i debili, którzy na budowach pracują a nie potrafią odczytać planów budowlanych( brak szkół zawodowych).Nie raz widzieliśmy jak w miejscu ścian nośnych stawiali działowe i byli bardzo oburzeni ,że baba zwraca im uwagę ''stoi ? - to się nie zawali"
ania, 2013/08/26 23:30
Ludzie nie pójdą, bo po co mają wydawać pieniądze, skoro nie muszą. Z tych samych powodów wolą wynająć najtańszego budowlańca. Ludzi nie zmienisz, od tego, by robili jak należy powinny być odpowiednie przepisy i mądrzy ludzie na stanowiskach dbający o swój region. Chodzi mi o przepisy, w tym pozwolenia na budowę gwarantujące długofalową dbałość o region a nie niszczące go. Ale wiem, że mogę tylko pokłapać dziobem - wystarczy zobaczyć nasze studium zagospodarowania terenu, które zostało tydzień temu uchwalone mimo protestów. Mowa tam o terenach pod fermy wiatrowe, a ja tu o dachówkach i kształcie dachów...:(
kinga morderczyni:), 2013/08/27 00:05
I przepisy są , a nawet straszliwe kary za samowolę - o których ludzie nie mają pojęcia.

CO do studiów zagospodarowania terenów - przykra sprawa. To kompletny brak poszanowania własności prywatnej, traktowanie ludzi jak niewolników ,terenów,które są czyjąś własnością jak swoich, i ogłupianie ludzi wyższością interesu społecznego nad dobrem jednostki. (A nikt nie ma pojęcia, że rysują je studenci na kacu i tworzą ''wizje'',im więcej używek - tym lepszy projekt, mając w głębokim poważaniu czyjekolwiek dobro :))
ania, 2013/08/27 09:50
Kinga, jak zwykle NIECO przesadzasz:) Może piszą studenci na kacu ale mają wyraźne wytyczne od tych, którzy wietrzą grubą kasę i to ich szemrane biznesy dewastują region. A szczegółowych przepisów dla miejscowości z zachowaną historyczną zabudową nie ma. Tylko ogólne warunki zabudowy, tak ogólne, że hulaj dusza, gustu nie ma.
Ewa U., 2013/08/27 23:45
Ojacie, ile tematów!
Gutek jest moim faworytem, ma w oczach nie powiem co, czy się mylę? No i jest jak kot, który kocha pudełka.
U nas nie ma nawet śladu jakiegokolwiek grzyba, chyba, że spojrzę w lustro, czego unikam...
A Kajtek! Jest prześliczny z oczyskami jak bursztyny! Od trzech dni mam "na stanie" Wałka, całkiem podobny do Kajtka, tylko uszy ma trochę mniejsze. Po prostu przyszedł i został. Wiedziałam, że ten dzień nadejdzie! Historię ma podobną, też miastowy i też prawdopodobnie ktoś go wyrzucił z samochodu. Pięknie chodzi na smyczy. Czy ktoś zna wsiowego Wałka, który umie chodzić na smyczy i natychmiast układa się w psim koszyku? Jest młodziutki i nie brudzi w domu? Zna podstawowe komendy? Nie rozumiem. Ktoś zadał sobie trud i się pozbył? Raczej się nie zgubił, bo wieś z tych zagubionych "pośród pól zielonych", za to wymarzona na takie akcje.
W sprawach architektonicznych nasz sołtys szczyci się swoim wyczynem, takim mianowicie, że doprowadził do wyburzenia ceglanych murów "po Nimcu". Kiedyś chyba już o tym wspominałam. Wieś była zabudowana ceglanymi, jednolitymi domami ogrodzonymi murem z cegły, takim pięknym, ażurowym. Przy jednym z domów jakimś cudem ostał się kawałek. Domy zostały w większości wyburzone, albo zapaprane jakimś tynkiem typu "baranek", albo wyłożone szkiełkami w latach 70. Miejsce murów zajęły betonowe płoty z girlandkami i kolumienkami, nie mówiąc o siedzących tu i tam lwach. W efekcie wieś, choć krajobrazowo bardzo piękna, architektonicznie jest obrzydliwa. Zastanawiam się, jak to jest możliwe? Tutejsze domy (w tym nasz) mają ponad 100 lat. Dlaczego nikt tego nie nadzoruje? Gdzie jest konserwator? Wieś jest pięknie położona, jak na warunki nizinnej Wielkopolski, to Bieszczady! Mogłaby być perełką i roić się od turystów niewielkim nakładem sił i środków. Tymczasem gmina wylewa asfalt na drogę, która zupełnie tego nie wymaga, następnie zasypuje to żużlem, czy czymś takim, który "wkręca się" w trybiki samochodu i uszkadza lakier, a po trzech dniach (służę dokumentacją zdjęciową) w drodze są dziury, bo naćpali tego na zalegające na poboczu śmieci! A sołtys puchnie z dumy, że drogę zrobili, bo "na kuńcu by zaro popynkała". Konkluzja nasuwa się jedna: "Antka wuja żony syn" wygrał przetarg i dostał za "robotę" kupę kasy. Nie przestaje mnie to bulwersować, ale przestaję walczyć, bo to walka skazana na niepowodzenie, bez żadnego sojusznika. Podsumowaniem rozmów we wsi na ten temat jest zawsze, jak amen w pacierzu, uniwersalne, acz retoryczne pytanie: No i co zrobisz?
ania, 2013/08/28 15:39
Gratuluję nowego członka rodziny w takim razie!!! jakąś fotkę Wałka mogę prosić?
kinga morderczyni:), 2013/08/28 15:18
Żaden konserwator zabytków nie pilnuje - bo to jak zwykle :,,Warszawiaków wymysły", a wiadomo nikt się nie będzie słuchał tych z Warszawy,gdyż wiadomo ,że : ''od Konina wschód się zaczyna" i ,,bić Warszawiaka !" Pomijając fakt że prawdziwi Warszawiacy uciekają z miasta , a cała Polska zjeżdża się do Warszawy.
Ewa U., 2013/08/28 17:22
Będzie fotka, a jakże, za parę dni, Mój na wyjeździe razem z aparatem. Wygląda jak Lodzia...
Agnieszka ze skrzyżowania, 2013/08/28 19:43
Nie chcę się chwalić, ale rzeczywiście mam najpiękniejszy dach w Zawadach. Dzieło Roberta, za które nie zdołam się chyba nigdy odwdzięczyć. Precyzja, profeska, artyzm (stare mazurskie wzornictwo na deskach przydachowych - wróblownicach itp.)i wiele, wiele godzin pracy w morderczym upale. Do tematu wrócę jeszcze. A Ania zamiast mnie zrzucić ze schodów (mąż wiecznie na dachu u sąsiadki, a roboty we własnym domu masa), to jeszcze zrobiła mi cudnej urody kafelek-numer domu! Z moją koteczką, kwiatkami i pięknym napisem. Plus jest taki, że gości jadący do obu pensjonatów na zakręcie powita mój piękny dach, jako niejako brama do naszego tutejszego raju. Chcialam podziękować też kochanym sąsiadom Marycie i Jerzykowi
za poniemieckie cegły na komin i Jurkowi z Maćkiem za pomoc w noszeniu cegieł na dach.
O pieskach zaraz dopiszę, spróbuję wysłac na razie to (są kłopoty z wysyłaniem)
Agnieszka za skrzyżowania, 2013/08/28 19:51
Małgosia Janik ma rozkoszną, bardzo kochaną sunię Sarę.
A Kajtuś naszej Pani sołtys - Danusi Jaworowskiej - trafił do raju. Też jeszcze dopiszę więcej. Najwyraźniej był pieskiem z bloku (nie był przyzwyczajony do wiejskiego podwórka). Trochę pewnie gryzł buty i ktoś go musiał wyrzucić z samochodu (za karę, był też na pewno bity, bo się bardzo bał na początku). W tej chwili jest jedną wielką miłością wpatrzoną BEZ PRZERWY w swoją panią. Daje się brać na ręce i znalazł swoje ziemskie niebo. Lepszych państwa nie mógłby wygrać w Totka.
Bartek, 2013/09/02 19:27
Ale ładny dach! Agnieszka- gratuluję takiego dachu, Robert - czapki z głów!
Skomentuj:
TGNXS
 
 
a_w_zawadach_juz_jesien.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/09 13:05 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika