27 lipca 2015

Aaa, kotki dwa :(

Mieliśmy 3 + 2 koty, mamy 2 + 2, mieliśmy 4 psy, mamy 3 i teraz wszystkich przeliczamy nerwowo. Prawda jest taka, że nie jestem dobra w rozstaniach i stratach. Mimo tysiąca lat terapii;) Jestem smutna i zła. Ale na przeżywanie czasu brak. Przedwczoraj, wczoraj i dziś zmiana turnusu. Teraz do pierwszego sierpnia spokój, przynajmniej ze sprzątaniem. Jeszcze tylko ten nius i ogłaszam ŻE MNIE NIE MA!

to ostatnie zdjęcie Białki - siedziały wszystkie trzy jak figurki czekając na żarło, ale oczywiście zanim dotarłam z aparatem, szyk się zburzył

a to identyczna sytuacja, tyle że figurki już tylko dwie:(

Wczoraj miałam imieniny. Chrzanię takie imieniny, ale gdyby nie było gości, gdyby nikt nie przyjeżdżał i pokoje stały puste, jęczałabym gorzej. A może inaczej. Z rana Mikołaj przyniósł pudełko i już myślałam, że wysłuchał moich próśb, bym mogła leżeć i pachnieć, a jak już się przechadzać, to w różowych pantofelkach, bo pudełko wyglądało tak:

Nic z tego, zawartość była typowo zawadzka:

ale to nie byle jakie kapcie, nie myślcie sobie!

Te kapcie pewnie były droższe od różowych pantofli, a Robert szukał ich pół roku. Po tym, jak nasze idealne kauflandzkie kapcie w końcu się zużyły a w sklepie po nich ślad zaginął, rozpaczliwie szukaliśmy podobnych. Bo odpowiednie kapcie na wsi to podstawa! Muszą być wsuwane, ciepłe, dobrze trzymać się nogi i podłoża, żeby na mokrej trawie i lodzie nie wywinąć orła i do tego powinny mieć podwyższone podeszwy, żeby woda z rozpuszczającego się śniegu czy innego mokrego podłoża nie moczyła stóp. Bo na wsi, gdy kurier czy listonosz trąbi pod bramą, nie ma czasu na zmianę obuwia. Jak się idzie po drewno do szopy, to też się nie chce zmieniać, zwłaszcza wracając z ciężkim koszem. Albo jak się odrywam od pasjonującego filmu o 22.00 by pobiec włączyć piec… No więc moje nowe kapcie nie są tak idealne, jak poprzednie, bo trochę mają za niskie podeszwy, za to porządne antypoślizgowe. Ale są z prawdziwej wełny!

A poza tym mam zaległość z niusa przedostatniego w postaci instalacji nawadniającej banię, która wreszcie spowodowała uszczelnienie:

reszta w historii Domku na górce

Wokół bani zakwitła dzika łąka

tylko woda w bani czarna jak smoła, ławek nie widać i wygląda jak z horrorów japońskich, jakby zaraz miał wynurzyć się topielec. Widocznie drewno modrzewiowe jakieś soki puściło po pierwszym moczeniu.

Przyznam się, że w tym roku po raz pierwszy w życiu zakupiłam glinę, czyli nie przygotowuję gliny sama z niewypalonych cegieł jak bywało, z wiadomych powodów. Wielki transport gliny wylądował u nas w piwnicy, a ja ze spokojem, że mi nie zabraknie, umawiam się na warsztaty.

Goście dłużej terminowi i lepią, i szkliwią kafelki i ozdabiają swoją produkcję. Można sobie zobaczyć na FB Efekty ostatnich warsztatów . A ostatni goście nawet zasłużyli na dyplomy! Państwo Asia i Jakub z górki przyjechali do nas za namową siostry i mamy. Siostra była kiedyś u nas w Pensjonaciku, a mama czyta moje niusy! Już pozdrawialiśmy, ale co tam, pozdrowień nigdy dość! Pozdrawiamy mamę pana Jakuba i prosimy o zostawianie śladów komentarzach!:)

ja też mogę lepić w spokoju, że mi gliny na warsztaty nie zbraknie, w spokoju, gdyby nie permanentny brak czasu. Na razie czasu starczyło na nowe mydelniczki i podstawki pod łychę, a na zdjęciu macie okazję zobaczyć półprodukt, czyli pierwsze szkliwienie, bo przedmioty mające ciągły kontakt z wodą wymagają szkliwienia dwa razy. Gotowe na stronie galerii.

Nasi niemieccy goście, Gabi i Herman,

po zeszłorocznej wizycie u nas, gdy wpadli do Roberta na kawę po znalezieniu nas w necie, w tym roku przyjechali na dwa tygodnie. By szukać śladów domu babci Gabi. Sprawa była trudna. Szkic, którym dysponujemy, na którym są wszystkie gospodarstwa zawadzkie z nazwiskami właścicieli z 44 roku, okazał się mieć skrót myślowy - dwa siedliska nie zmieściły się na arkuszu i wstawiono je na brzegu planu bez uwzględnienia prawdziwych odległości. Na szczęście wiekowy sąsiad pamiętał, gdzie były resztki domu, którego fundamenty teraz porósł las.

To już drudzy, którym Robert pomógł w znalezieniu śladów rodzinnego domostwa. Babcia Gabi miała francuskie nazwisko, widać jakiś napoleoński żołnierz wracając z Rosji zakochał się w Prusaczce. Wdzięczność Gabi i Hermana jest ogromna! Do tej pory co poniektórzy stopowali mnie w opisywaniu takich zdarzeń, bo niby ludzie boją się tych pruskich zaszłości, boją się, że Niemcy wrócą i zabiorą im domy, a gdy już będzie można sprzedawać ziemię obcokrajowcom, wykupią całe Mazury i wykurzą nas. Jakoś się tego nie boję znając Niemców, którzy przyjeżdżają do nas szukać korzeni. Prawo każdego odnaleźć choćby lilaki, które kiedyś otaczały dom ich matki, ojca, babci i dziadka. Swoją przeszłość. A tym, którzy mają takie myśli, jeszcze raz odsyłam do „Muzeum ziemi ojczystej” Zygfryda Lenza

to ognisko to ognisko pożegnalne dla naszych niemieckich gości, na którym był też Wojtek z przyległościami z okazji robienia teledysku o nas

Tu w trakcie robienia ujęć z wiaty:

więcej zdjęć w albumie Teledysk o nas

Gotowe dzieło mam nadzieję pokażę niebawem!

Pogoda się odwróciła i nareszcie nie wysychamy, nawet w jednej ze skrzyń pojawiły się małe cukinie, za to łąki szaleją!

poznajcie siłę mojej nowej komórki

Przy okazji ostatniego zdjęcia plaży, na której psy sąsiadów atakowały przez furtkę naszych gości, informuję, że jesteśmy po konsultacji z prawnikiem. Zbieramy dowody w postaci notatek od gości, którzy mieli z psami do czynienia. Na razie czekamy na drugą rozprawę i jej efekt. Gdy będzie niezadowalający, wejdziemy do akcji. Póki co psy przestały pojawiać się na plaży, bo sąsiad chyba odsłuchał sobie z kim trzeba, co nagrał. Nagrał Roberta, który go poinformował, co będzie robił z psami, gdy te będą w pasie przybrzeżnym albo będą zagrażać komukolwiek. Jak widać do niektórych dopiero groźba broni palnej dociera;) Poza tym mamy pewien plan, ale cicho sza. Nie będziemy dawać sąsiadom szansy na przygotowywanie się do naszych planów. Za to oprócz tego, że sąsiad zaczął nagrywać Roberta, zakomunikował, że niedługo na brzegu pojawią się kamery. No cóż… Życzę powodzenia. Szkoda że nie było kamer, gdy Białka zginęła.

A poza tym zobaczcie, jaki porządek „robi się” za stodołą! A niebawem „zrobi się” w garażu! Krasnoludki znaczy się robią;)

No i bociany nieustająco nas odwiedzają. Daję im znaki, żeby się nie zasiedziały.

ten tutaj to chyba po to, by mi się myszy w pracowni lepiej rozmnażały…

I podobno w Vivie Iwaszko znowu o nas napisał, ale jakoś w zawadzkim kiosku Vivy brak:)

Komentarze

ola z Katowic , 2015/07/28 09:06
no ja też słaba jestem w rozstaniach... a miałam nikłą nadzieję, że terapie w tym temacie załatwiają sprawę :( oj płonne nadzieje ... ciągle myślałam, że otworzę kolejnego niusa i przeczytam o cudzie...
ale jest jedne pozytywne info, macie plan!!! nic mnie bardziej nigdy nie stawia na nogi jak posiadanie planu... brawo
i Aniu, spóźnione życzenia imieninowe, wiesz my na Śląsku "ino gyburstagi" ;)
z FB, 2015/07/28 10:31
Joanna R: Współczuję :(

Elisabeth F: To boli okrutnie.

Iwona R: a ci "sasiedzi" to nie woleliby tej ziemi sprzedac?

Galeria Wiejska: sądząc po tym, że za wszelką cenę uprawiają NASZOŚĆ i znaczą terytorium, raczej nie:(

Monika M-W: Upierdliwy sasiad - paskudna toksyna. Zyczę szybkiego rozwiazania problemu.

Galeria Wiejska: Sąsiad to samo myśli o nas:) Ostatnio w rozmowie z Robertem nawet porównał swoją upierdliwość do tego, CO ONI MUSZĄ ZNOSIĆ przez naszych gości! Podobno klną i dzieci musi zabierać z pomostu. Znając naszych gości, co najwyżej, gdy idą na naszą plażę pierwszy raz, wymyka im się jakieś soczyste określenie na to co widzą - ohydne ogrodzenie wchodzące w jezioro.

Monika M-W: Jak zrozumiałam nie o estetykę ogrodzenia chodzi, takie rzeczy zwykle daje się wspólnie wyprostować, ale o jakieś grubsze sprawy, .... czteronożne i dwunożne. W każdym razie życzę powodzenia.

Galeria Wiejska: chodzi o nierespektowanie prawa - niewolno grodzić pasa przybrzeżnego i puszczać samopas psów

Ewa Barbara: Wszystko dobrze, tylko Białki szkoda...
Ewa U., 2015/07/28 10:58
Oj, już myślałam, że wróciła:(
ania, 2015/07/28 11:53
Nie Ewo, nie łudź się. Ja tylko bym chciała móc ją pochować i przestać myśleć co się stało.
Agata i Łukasz, 2015/07/28 18:42
Ślemy wyrazy współczucia z powodu Białki :(
ania, 2015/07/28 18:44
Dziękuję Wam nasi mili goście kotolubni!
Skomentuj:
IRZYR
 
 
aaaa_kotki_dwa.txt · ostatnio zmienione: 2015/07/28 12:32 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika