10 lipca 2010

Amores perros i nie tylko

Nasze Kochane Pieski są niczym z filmu Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Niedawno Aneta, która gościła w pensjonacie, napisała pod niusem Leżymy tu i tam: „Znam tych gości;) zarąbista paczka!!! Lodzia jest boska warto z nią się zaprzyjaźnić;) Pieso też jest ok ;) Wilkuś też jest słodki, ale ma swoje granice. Belfegor ciepłe kluski, ale jest Kochany…”

Tia… Ta boska Lodzia i te ciepłe kluski Belfegor ostatnio dali czadu.
Belfegor, poza stratami moralnymi, kosztował nas 250 zł ekstra - 200 zł za mandat i 50 za dziurawe spodnie. Chwila nieuwagi a przeskoczył przez płot i nieco pokiereszował dwóch rowerzystów. Przeskakiwanie płotów to jego specjalność, ale robił to ostatnio tylko po to, by zrobić obchód włości, ot, taki rytuał poranny i wieczorny. Tym razem nie wytrzymał zmiany w obyczajach za bramą, gdzie do niedawna przemieszczał się jeden człowiek na dzień, tymczasem, gdy zrobiło się ciepło, całe wycieczki, w tym znienawidzeni przez wszystkie wiejskie psy rowerzyści, ciągnęły na plażę i z powrotem.
Przyjechała do nas policja z poszkodowanymi, dopiero wtedy dowiedzieliśmy się co się stało, bo Belfegor zrobił to po cichutku w jakiejś odległości od naszego płotu a potem niewinnie siedział po drugiej stronie furtki. Pan policjant pocieszał nas, że on za swojego psa musiał kiedyś zapłacić dwa mandaty jednego dnia i bardzo się przejął, gdy Robert zapowiedział Belfegorowi, że teraz przez miesiąc nie dostanie jedzenia. Na odchodnym policjant poprosił Roberta, żeby jednak karmił pieska:) Teraz Kochany Piesek, gdy nie jest na oku, spędza czas na sznurku na swojej lince. Robert myśli o podwyższeniu płotów, ale trochę ich za dużo (podwórze plus cały ogród).

Kolejny Kochany Piesek Lodzia, która jak wiadomo jest do serca przytul psa i pupilka dzieci i dorosłych,

dwa dni temu mało nie zagryzła Piesa, a poszło o suchy kawałek bułki (biedne niedożywione maleństwo, które musi wywalczyć każdy kęs) a następnie pogryzła mnie w kostkę w kilku miejscach i Roberta w dłoń. A było to tak: Pieso był ze mną w kuchni, reszta szajki na podwórku, więc to on dostał resztkę bułki ze śniadania, na której co najwyżej był zapach, bo omasty na pewno już nie. Ale to absolutnie niedopuszczalna sytuacja! Ten napakowany biszkopt, jak nazywa Lodzię Kinga (nasza stała bywalczyni) wparował, rzucił się Piesowi do gardła i nijak go nie dało się oderwać. Pieso wył, Lodzia siedziała mu na plecach, a ja krzyczałam „na pomoc” i próbowałam nogą uwolnić Piechula. Wyglądało to naprawdę strasznie, już widziałam oczami wyobraźni zagryzionego Piesa. Robert wpadł jednocześnie, gdy ja wpadłam na pomysł wylania na Lodzię psiej miski z wodą, wsadził niestety rękę między psy, czego jak wiadomo w żadnym wypadku robić nie wolno (już raz tak zrobił i miał poduszkę koło kciuka przegryzioną na wylot, ale wtedy to św. pamięci Dyzio od sąsiadki gryzł się z Belfegorem). Co innego jednak wiedzieć, a co innego w ferworze wydarzeń czynić. Efekt - Roberta ręka jak balon i moja noga słoniowa,

kolejna nocna podróż na pogotowie na zastrzyk przeciw tężcowi. Już nie będę opisywać, jak to w aptece w Olecku nie było specyfiku do zastrzyku, jak lekarz wyjechał do Ełku, a w całym szpitalu nie było komu wyjąć z punktu szczepień tego co należy i wprowadzić każdemu z nas w ramię, ale po drobnych awanturach w końcu się udało. Niestety uparłam się żeby nie brać antybiotyku (po miesiącu brania na boreliozę) i moja noga boli jak piorun, ledwo chodzę, najgorzej po spaniu, gdy opuchlizna ściąga tkanki i kroku nie mogę zrobić. Robert jedzie na nurofenie, bo ma parę pilnych zamówień, a ja kuśtykam i syczę, bo cały dzień muszę być na nogach, w końcu pełnia sezonu. Żeby jeszcze Lodzia wiedziała co zrobiła…

to niestety nie jest akt skruchy ani wyraz wstydu

Wobec Piesa też żadnych wyrzutów sumienia, biedak trochę zmarkotniał, ale sprawy szybko wróciły do normy. Zwłaszcza, że jak się okazało, Pieso wyszedł z afery bez szwanku - Lodzia go tylko wyszarpała za dzicze futro, a grubej skórze na karku nie dała rady. Jak to zwykle bywa, najbardziej ucierpieli obrońcy:)

A poza tym był jeszcze nieudany wypiek chleba. Mimo upału piec chlebowy nie nagrzał się wystarczająco (widać przez przeciągi) i dopiekaliśmy chleb w … piecu ceramicznym:) Niestety brak doświadczenia w tego rodzaju wypiekach skończył się przypalonym wierzchem i niedopieczonym spodem. Większość chleba skończyła na kompoście:(

A tak w ogóle Zawady zmieniły barwy, trawy spłowiały, trzciny zturkusowiały

Żurawie raczej siedzą cicho, chyba że je coś wystraszy. Tu przepłoszone przez Lodzię z naszego olchowego lasku:

Zakwitły u nas filcowe kwiaty za sprawą Beaty z Gdańska

i nie tylko filcowe, ale to już za sprawą boską:)

No i jeszcze mamy nerwówkę, proszę trzymać kciuki, ale cicho sza, żeby nie zapeszać, w czwartek mam nadzieję nerwówka się skończy i będę mogła napisać w czym rzecz:)

Komentarze

Egretta, 2010/07/11 22:15
No cóż, taki zwierzyniec to nie lada wyzwanie :) Spiesze wiec z życzeniami szybkiego wygojenia nogi :) Pozdrawiam
Monika, 2010/07/11 23:23
No kto by się spodziewał!?!? Ja NA PEWNO nie...
Ala, 2010/07/13 10:30
Hmmm... Strach się bać:) Mam nadzieję, że na gości się nie rzuca:)))?
ania, 2010/07/14 00:55
Belfegor rzuca się tylko na miejscowych, którzy się go boją. Bezbłędnie odróżnia miastowych od tutejszych, niestety nie wiemy jak, mamy tylko podejrzenia:) Gości kochają wszystkie psy (i Wilkuś)! Jak będę miała chwilę, poświęcę jednego niusa na opis właściwych zachowań, które zabezpieczają przed napaścią psów wiejskich, a na pewno Belfegora. Może jakiś miejscowy przeczyta i weźmie sobie do serca.
beata:), 2010/07/14 21:00
chciałam niewinnie zauważyć, ze kwiaty zakwitły za sprawa beaty z GDYNI :)))) a swoja drogą to ja wiem ile mnie nerwów kosztowała noga Ani...siedzieliśmy z Marcelem na ławeczce pod domem z pełnym aptecznym wyposarzeniem gotowi do udzielenia pierwszej pomocy..:) całusy dla wszystkich:)
ania, 2010/07/14 21:15
ups! przepraszam za Gdańsk:) i potwierdzam pełną gotowość powypadkową:)
Skomentuj:
BVCZJ
 
 
amores_perros_i_nie_tylko.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika