6 października 2019

Ano idzie

…zima. Dziś w nocy było -3, od szronu biała trawa gdy rano wyszłam z domu. Mroźne powietrze. Wprawdzie teraz naszło chmur ale w nocy nosiłam kwiaty pod dach, żeby jeszcze trochę mogły cieszyć oko. Dzikiego wina zanieść nie mogłam więc zmarzło :(

Ponieważ zaraz miesięcznica warszawska, nie chcem ale muszem napisać niusa. Będzie o:

Chciałam napisać o ekologii. O tym, jak ją rozumiem (i o tym, czego się po nas spodziewać;)).
Nie o panelach słonecznych, oczyszczalniach ścieków, proszkach do prania i środkach czyszczących bez bez fosfatów, parabenów i rozjaśniaczy. Owszem, staramy się używać samych naturalnych, głównie z żabą, na szczęście nie są zbyt drogie. Ekologiczne własnej produkcji czekają na dom z bala (nawet mam stosowną książkę, jak zrobić:)) a raczej jego mieszkańców, ja nie mam kiedy i siły. O papierze szarym też już nie będę nudzić.
Chodzi mi o kwestię nie kupowania rzeczy nowych. Wiecie ile energii zużywa się do wytworzenia nowego ręcznika, nowej ścierki, powłoczki, prześcieradła…? Nie mówiąc o meblach, zasłonach, garnkach, zastawy, lampach…??
U nas wszystko jest z odzysku. Nowe są tylko wielkie prześcieradła na podwójne łóżka, bo nijak takich używanych kupić nie idzie (no… mam może takie z dwa z odzysku). Wszystko porządnie wyprane, odkażone, ale z taniej odzieży. Na szczęście Olecko to zagłębie szmatexów:) A moje ulubione second handy to skandynawskie! Jaka jakość! Rzeczy z ikei czy jysku się nie umywają. Ale problem tkwi w plamach… Niektóre są nie do wywabienia. Co robicie w domu ze ścierką trwale zabrudzoną? Wyrzucacie? Nie sądzę. A z ręcznikiem, prześcieradłem…? Do niedawna takie ścierki, ręczniki, pościele przechodziły na nasz użytek. Ale tyle ich w związku z tym mamy, że musielibyśmy żyć kilka żyć by to zużyć. Pani Kasia też już nie wchłania:) Postanowiłam zaufać gościom w sprawie ścierek i ręczników na plażę. Dostają pięknie wyprane i pachnące ale nieidealne. Ufam, że rozumieją, iż wyrzucanie takich rzeczy jest nieekologiczne. Taka rzecz nie traci swej funkcji przez to, że ma jakąś skazę. Tylko czy to samo mogę zrobić z pościelą i ręcznikami tymi do łazienki? Na razie nie mam odwagi. Ale może to okazja by edukować ludzi, że nie wolno marnować, wyrzucać, że lśniące nowością rzeczy, podczas gdy na świecie tyle już wyprodukowanego dobra się marnuje, są zaprzeczeniem dbałości o Ziemię? Do każdej plamki musiałabym jednak jakąś karteczkę przyczepiać z odpowiednim przesłaniem :-)

Najbardziej cieszy mnie, gdy nasi goście zainspirowani naszym podejściem do wyposażenia wnętrz czy przedmiotów użytkowych zaczynają myśleć podobnie. Pani Agata po pobycie w Domku na górce, gdzie chyba nie ma niczego co nowe, przypomniała sobie o resztkach wielkich kafli w piwnicy po poprzednim właścicielu mieszkania i podarowała je nam wiedząc, że na pewno z nich zrobimy użytek. Kafle wielkie, drogie, z kamienia jakiegoś prawdziwego. I zrobiliśmy! Ostatnio remontowaliśmy mieszkanie w Olecku (wreszcie), to podzielone na mój gabinet i do niedawna na mieszkanie dla ojca sąsiada. Niestety dziadek umarł a próba wynajęcia długoterminowego skończyła się po tygodniu decyzją - nigdy więcej! Żeby podnieść standard mieszkania przyszła pora na dostosowanie go dla wybredniejszych mieszkańców, tylko jak zawsze nie w tym momencie co trzeba. No bo albo dom z bala albo remont mieszkania. Nie mówiąc o sezonie. No ale Robert klnąc remont zrobił, w tym blat do aneksu kuchennego. Zgadnijcie, czym go wyłożył? :-) Mieszkanie musiało połączyć funkcję zwykłego mieszkania dla babci Teresy, wynajmu na bookingu i sali do prowadzenia grupy. Pokażę niebawem, bo prawie skończone (tydzień temu prowadziłam w nim pierwszą grupę).
Uwielbiam też, gdy kolejni mówią, że przeszli na wegetarianizm, ale to już inny temat.

mem na temat nadesłany przez Sylwię

No dobrze. To zróbmy przegląd wydarzeń.

na plaży gminnej à propos ekologii…

Wywóz śmieci z plaży gminnej jest jakąś porażką. I to od lat. Przestałam tamtędy chodzić, by się nie denerwować (jak również śledzącą mnie, tudzież wszystkich udających się w tę stronę, kamerą na dachu sąsiadów). No ale czasem tam chodzę, by psom urozmaicić życie. Niestety tak mam, że gdy widzę zaśmieconą plażę, śmieci zbieram. Ale gdy nie mam gdzie wyrzucić, wkurzam się. Na tym zdjęciu już część śmieci ogarnięta, zanim się zreflektowałam, by zrobić zdjęcie dla urzędu gminy.

Przy okazji donoszę, że wrócił internet. Ponad tydzień go nie było. Firma wiodąca na rynku zrekompensowała mi straty finansowe kwotą… uwaga… 23 zł z groszami! Wystąpiłam o nieco wyższą. Zaproponowano mi drogę sądową dochodzenia swoich roszczeń. Jak sądzicie? Skorzystam? ;-)

Skoro już jesteśmy przy jeziorze…

widzicie jaka susza? jaki poziom jeziora??

przypominam, że daty widać w nazwach zdjęć, gdy najedzie się myszą na fotkę (albo paluchem;))

Dobra, reszta po kolacji;)

Jestem z powrotem.

Dom z bala czeka na podwalinę a Robert leży chory.

nie wiem, czy wiecie, że dom dobudowujemy do schodów; schody są jedynym co zostało po starym domu, niestety się rozsypują ale za wszelką cenę chcemy je zachować!

Zanim przyszła zima, jesień była czasem jak z bajki!

i znowu przypominam o datach w nazwach zdjęć, a więcej w albumie Pierwszy dziś album jesienny

W obejściu i wokół też:

więcej w albumie Drugi dziś album jesienny

Zanim kwiatki poszły w odstawkę, na pamiątkę zrobiłam im trochę zdjęć, takich jesiennych…

więcej w albumie Ostatni raz kwiaty na swoich stanowiskach

I w ogóle czas na jesienne a właściwie przedzimowe porządki.

między innymi wystawiliśmy leżaki, żeby wyschły przed schowaniem na zimę, ale przyszedł deszcz i zmoczył je znowu, a Czarli koło chylącej się malwy;)

porządki też nastały w muzeum maszyn rolniczych;) znaczy wreszcie maszyny wychynęły spod chwastów, szkoda tylko że dopiero po sezonie…

Lodzia nie robi porządków, tylko jak co roku na wiosnę i na jesieni dziurkuje górkę Belfegora (i nie tylko górkę).

oto efekt

Zgadywaliście, co też ona robi i po co.

Starzy wyjadacze niusowi wiedzą, że wykopuje kłącza perzu, swój przysmak.

a nasz przysmak jednak wyszedł z ziemi a już myśleliśmy, że w tym roku żadnych grzybów nie będzie…

przy okazji pokażę nasz „taras” - ta prowizorka będzie pewnie towarzyszyć nam dłuuuugie lata;)

Poza tym znowu odwiedziła nas Michalina z Martyną, ale tym razem ze znajomymi i rodziną (z Krystyną, co ma nie denerwować matki, z Jerzykiem oraz z mężem, Krową i Śledziem) wynajęli Domek na górce. Znowu mieliśmy schronisko. Na zdjęciach nie ma wielkiego Karmela lat 12,5, czyli w wieku zawadzkim;) który przyjechał z szefem Michaliny, jego żoną i synkiem.

Odbyły się no chyba już naprawdę ostatnie warsztaty w tym roku:) i tylko dzięki temu, że z oleckiego mieszkania przyjechał piec akumulacyjny, który wylądował w pracowni.

A na koniec jak zwykle psiarnia i kociarnia nasza. Bo w ogóle był przedwczoraj Dzień Zwierząt!

Czarliś po trzech latach u nas (zaraz miną!)

ale bywa różnie, Dzięciołek kochany miewa wciąż fazy

Lodzia, która wyrzuciła poduszkę z powłoczki i sama w nią wlazła, co odgadł Rafał

kto by pomyślał, że po roku pod jednym dachem…

I jak zwykle nowe pozycje:)

Ale jeszcze zwarzę atmosferę…

Daruję Wam tym razem komentarz do bredni, które ten mały człowieczek wykrzykuje w ramach kampanii wyborczej. Zresztą nie warto, nie jesteście głusi i wiecie, że tego nie da się słuchać w spokoju. Ale przyznam, że mnie przeraża, że ktoś taki, tak zaburzony, o tak sztywnym i prymitywnym światopoglądzie, pełen jadu i nienawiści do Bogu ducha winnych ludzi, ma taki posłuch w tym kraju :-( I ten bez miłosierdzia kościół za nim stojący… Naprawdę ogarnia mnie strach i współczuję wszystkim, o których wykrzykuje. Kochani, jestem z Wami całym sercem!
Koniecznie idźcie na wybory! Pokażmy, że myślenie w tym kraju nie umarło. Ja przestałam głosować na mniejsze zło, zagłosuję na to, w co wierzę najbardziej. Mam nadzieję, że Wy też i że ta różnorodność zaowocuje tym, że PIS nie będzie miał większości w sejmie i przestanie dzielić Polskę. Bo że wygra, niestety wiem; ostatnie lata pokazały, że roszczeniowych niemowląt jest w tym kraju najwięcej więc nie ma co się łudzić, że wygra myślenie. No i nie głosujcie na myśliwych! W komentarzach jest rozwinięcie tej listy.

Poza tym nasz syn miał urodziny, 29 września. Chłop ma 37 lat! Boosz, jaka ja jestem stara!

Komentarze

sylwia, 2019/10/07 13:31
Tak, edukacja odnośnie kosztów środowiskowych potrzebnych do produkcji nowych rzeczy - wszystkim się przyda. Sami wszystko mamy z historią od zawsze, ale to głównie z ekonomicznych względów. No i jakość staroci jest super! Obecnie, kiedy dochodzi do mnie... ile dobra w używanych rzeczach, to nawet się cieszę, że nie było człowieka stać na nowe meble. Moje dzieci niestety wolą nowe i mają uraz naszego dziadostwa z dzieciństwa
ania, 2019/10/07 14:58
Tak, też to widzę po ludziach - im większą biedę klepali w dzieciństwie, tym większy pęd do nowości, żeby zaprzeczyć dawnym czasom, swojej historii. Tu na prowincji np. nikt takich wiejskich mebli nie poważa, tylko "antyki" (cudzysłów, bo często są to chińskie podróby) na wysoki połysk albo nowe meble. I to jeszcze idzie zrozumieć, ale warto mieć świadomość, że na świecie już wszystko, czego potrzebujemy, istnieje i że o naszym "bogactwie" nie świadczy rzecz nowa tylko stosunek do świata.

PS. Stosowny mem od Sylwii wstawiłam do niusa.
darek, 2019/10/07 21:06
Dwa tygodnie temu skończyło się lato.
ania, 2019/10/07 21:11
To znaczy że na Mazurach zaraz zima :)
Nie znasz przysłowia mazurskiego: u nas dziesięć miesięcy zimy, a później to już tylko lato i lato...??? (czy jakoś tak:))
Monika, North Carolina, 2019/10/08 11:56
A u nas nadal lato, wciaz gorace i sloneczne.

Podsluchalam rozmowe sasiadek:
- Czy lubi pani duze upały?
- Owszem, pod warunkiem, ze i pała jest duza!
ania, 2019/10/08 12:00
:)
ale lata zazdroszczę, tylko przestałam pływać i już się mnie ima zaraza odrobertowa
Skomentuj:
DWLYG
 
 
ano_idzie.txt · ostatnio zmienione: 2019/10/08 20:35 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika