1 sierpnia 2012

Chodząca łagodność pójdzie z Tobą na koniec świata!

ale na szczęście nius nieaktualny, gdyż Cywil, bo tak się okazało, że się nazywa, odnalazł swój dom!

No tak, prędzej czy później musiał pojawić się kolejny pies do przygarnięcia. Tylko że my, jak pokazał Misiek, nie mamy już nikogo, kto chciałby wziąć psa. Wczoraj pod wieczór pojechałam na górkę. Po drodze mijałam dwie dziewczyny z psem. Pies przysiadł na poboczu i grzecznie poczekał, aż przejadę. Pomyślałam: jaki mądry pies, szkoda że moje takie nie są, tylko pędzą za każdym wozem i wpadają pod kółka. A potem na górce otworzyłam drzwi, by wyjść na podwórze, a pod drzwiami leżał TEN pies. Zamachał ogonem i zaczął się łasić. Niestety moja koncepcja, skąd się wziął na naszych schodach, okazała się prawdziwa. Świadkowie Jehowy, którzy mają obóz jak co roku pod bramą sąsiadów i codziennie jeżdżą na rowerach po wsiach, by molestować okoliczną ludność (sorry, ale tak właśnie myślę), spotkali psa w Jabłonowie, jedna panna psa pogłaskała, bo się przymilał, więc pies ruszył za nią do Zawad. Odpytała ludność w Jabłonowie i Staczach, czy ktoś tego psa zna, ale oczywiście usłyszała, że to nie jest pies z tych wsi. Pies przywędrował na obozowisko, po czym panna z koleżanką wyprowadziły go na drogę do wsi i przegnały. No to pies poszedł do najbliższego domu, czyli na górkę. I tak świadkowie Jehowy sprzedali nam swój kłopot. Problem w tym, że ja nie umiem przegnać psa. A już szczególnie takiego.

Pies bardzo był zmęczony. Dostał miskę wody, której wypił połowę za jednym zamachem. To dość stateczny jegomość więc pogoń z Jabłonowa za rowerami dała mu się we znaki. Co chwila przykładał głowę i chciał spać, ale co się ruszyłam, chodził za mną. Wtulał łeb i patrzył tymi swoimi oczyma. Siedziałam z nim na górce i dym mi leciał z uszu, tak myślałam, co zrobić. Agnieszka ze skrzyżowania, która tym razem przyjechała bez psa, bo staruszek już nie nadawał się na wycieczki, odmówiła ze względu na kotkę, która ucieka na widok każdego obcego psa i niestety nie wraca na tyle długo, że Agnieszka woli nie ryzykować. Robert wysłał mnie do warszawskich znajomych w szkole, choć nie brałam ich pod uwagę, bo mają dwa swoje psy i mieszkają z nimi w centrum miasta. No ale na czas, gdy coś się wymyśli, był to jedyny pomysł. I tak pies wylądował u nich, bo kochają psy i oczywiście też się zaraz w nim zakochali, ale niestety ich syn z synową nie zgadzają się, by nieznany pies był na tym samym podwórzu, co ich pięcioletnie dziecko. Nie przekonuje ich, że to przyjacielski pies, że od razu pokochał dzieciaka i jak ten poszedł z babcią na drogę na spacer, to pies przeskoczył za nimi przez płot. Poza tym sąsiedzi ze szkoły, jak się właśnie okazało, muszą zaraz wracać do Warszawy i ich pierwotny plan, by pies mógł sobie być na ich posesji do końca wakacji a potem może po prostu będzie tam dokarmiany tak jak i koty, które tam mieszkają, poszedł w łeb. Psa musimy natychmiast stamtąd zabrać, ale właściwie chyba tylko po to, by przegonić, jak świadkowie Jehowy. Bo schronisko dla takiego psa to śmierć, zwłaszcza schronisko w Ełku.

Pies musiał mieć człowieka, bo jest zbyt dobry i ufny. Wydrukowaliśmy więc ogłoszenia z pytaniem, czy ktoś go zna. Rozwiesiłam na dworcu w Olecku, u weterynarzy, w sklepie zoologicznym i na przystanku w Sokółkach. Resztę dam Jehowom, skoro jeżdżą po wsiach. Dziś pies został odpchlony i odrobaczony. I tyle. Wstępnie nazywa się Maks i jest taki kochany! Błagam Was, wymyślcie coś szybko! Możemy załatwić mu dojazd w okolice Warszawy! A jak trzeba, to i gdzie indziej! I jeszcze jedna ważna wiadomość - pies jest kompletnie obojętny na koty!

Komentarze

marek, 2012/08/07 14:22
pani Aniu, niech Pani sprobuje z moja zona, niedawno odeszla nasza biedna sunia. jesli kwalifikuje sie on na dlugie wycieczki piesze, to ok.
czy wiecie cos na temat wycinki drzew przy drodze do Sokolek i czy byla jakas interwencja? (inicjatywa wyszla od Ani Klausowej, za nia poszla reszta)argumenty tubylcow zupelnie mnie nie przekonuja (niczego nie znalazlem na temat rzekomej szkodliwosci topoli.
jesli to mozliwe, prosilbym tez o njusy z podziemia.
pozdrawiam - marek
ania, 2012/08/07 18:32
Panie Marku, pies na szczęście ma swój dom i wrócił do niego, ale takich bid do wzięcia jest całe mnóstwo, chętnie podeślę żonie namiary. Adres do podziemia wysyłam na mejla.
ania, 2012/08/07 21:01
Co do topoli, to nie było interwencji oficjalnych, topole zostały skazane na zagładę bo pyliły a dzieci państwa Klausów są uczulone. Na pocieszenie powiem, że topole są krótkowieczne i wcześniej czy później trzeba je wyciąć, próchnieją od środka i grożą zwaleniem się.
Skomentuj:
RCJMN
 
 
chodzaca_lagodnosc_pojdzie_z_toba_na_koniec_swiata.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/15 18:34 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika