3 lipca 2016

Chromolę, nie robię

I znowu zostaliśmy MISZCZAMI OSTATNIEGO MOMENTU;) Zeszły tydzień upłynął na zapierniczaniu, coraz większym strachu, a to wszystko w upałach i żałobie po Wilkusiu (dziękuję Wam za wyrazy wsparcia i współczucia!). Mam na to stosowny cytat:
Dziś nie mamy czasu.
Jutro nie będziemy mieć siły.
Pojutrze nie będzie nas.
Powiem tak. Powinniśmy być na drugim, ale etap pierwszy w ramach zaprzeczania trzeciemu jest niezły;)
Więc dziś chromolę i nie robię nic. Powinnam sprzątać pracownię, gdzie budowlanej baby z dziadem…, bo jutro przyjeżdża ekipa, co zaraz chce warsztaty. Ale deszcz pada, więc chromolę. Pobawię się w Scarlett O'Harę.
Cofnijmy się jednak do 24-go…

Tydzień przed godziną Zero zaczęłam naprawdę się bać. Nasz przybytek przypominał wszystko, tylko nie to, co powinien. Nie sielską agroturystykę.

Półtora dnia przed przyjazdem gości nie było lepiej…

więcej w albumie Godzina zero za półtora dnia:(

Pokoi nie można było sprzątać, bo wciąż sypało się z góry przez szpary w suficie. Bo sufit to tylko cienkie deseczki, a nad nimi przestworza strychowe. W kuchni dziury na wylot i pochlapana zaprawą ściana, ta główna, reprezentacyjna. Też nie można sprzątać, bo jeszcze się nabrudzi. Pod okapem dachu od strony podwórza tynkowanie gzymsu, więc nici z porządkowania i stawiania kwiatków. Zaparłam się tylko, że mają wynosić się z wiaty, gdzie dechy, belki i inne krokwie i wejść się nie da. Wynosiłyśmy to wszystko z panią Kasią na parking, więc z rana nie mogłam wstać z łózka. Ale w końcu…

wraz z umieszczeniem łóżka w wiacie wg co poniektórych życie wróciło do normy

W międzyczasie Robert wyciął zajączki w 4 wiatrownicach po 5,65 m każda. Malowałam ja. Ile było par uszu a ile purchawek, nie policzyłam, ale opracowałam optymalną technikę;)

Pocieszaliśmy się, czym mogliśmy. Np. takim widokiem:

z tej strony wiatrownice na miejscu (z drugiej wciąż nie) i wstawione pruskie okienko, z którym cała historia. Czasem człowiekowi Bozia sprzyja! Okienko pochodzi z domu w Olecku, w którym gabinet ma dr Jakuszko. Był tam niedawno remont i stare okno leżało na wysypisku śmieci. Jakby na nas czekało! Uratowaliśmy je i pasuje jak ulał. O lepszym nie mogliśmy marzyć! Póki co pomalowana tylko rama, samo okienko czeka na remont, wstawione prowizorycznie, by deszcz nie wlatywał do wnętrza.

W czwartek, gdy mam niedzielę, wszystkie ręce na pokład, ale kręciliśmy się jak g.. w przeręblu, zanim każdy mógł robić swoje i nikt mu już w drogę nie wchodził. Ja w ramach sprzątania pokoi malowałam na niebiesko ścianę w korytarzu, bo się potwierdziło, że z białą najwięcej kłopotu - białej nie przypominała od dawna a stróżki, które zostawiła ściekająca betonowa woda z wieńca, nie dały się zmyć w przeciwieństwie do tych ze ścian kolorowych. Podmalunki tu i tam, styropian ze szpar, trociny z zagłębień i do prania WSZYSTKO. Nie ma tego złego, dawno się domagało, tylko szkoda, że w takim momencie, gdy amok w oczach. I nastał piątek…

ładniejsza i gorsza wersja w albumach Godzina ZERO i Badziew od tyłu:) (najśmieszniejsze jest to, że gdy zamieściłam pierwszy album, ludzie zaczęli się zachwycać, udostępniać, jak to u nas pięknie;))

(Śledzących budowę zapraszam na stosowną, budowlaną stronę . Zwłaszcza, że teraz będą mieli przerwę.)

Podczas gdy myśmy się dwoili i troili, oni…

ale było już o tym w „Hamlecie” (Niech ryczy z bólu ranny łoś, Zwierz zdrów przebiega knieje, Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś. To są zwyczajne dzieje.)

Poza tym życie toczyło się dalej. A nawet śmierć, jak wiadomo:( Spacery nie były odpuszczone. Praca z pacjentami także. Urlop 14 lipca!

Belfegor zawsze ostatni, ale wciąż na chodzie, a więcej zdjęć ze spacerów w albumach Trzy ostatnie spacery i Budowa budową, amok amokiem, ale spacer musi być!

Czarna Lodzia wczoraj dostała drugą porcję komórek macierzystych, bo już bardzo po spacerach cierpiała

I facelia rośnie w najlepsze! A w skrzyniach nasze jarzyny! Dziś na obiad zjedliśmy cukinię, własną! Absolutny rekord, żeby z początkiem lipca!

I Ksenia w międzyczasie skończyła 7 tygodni!

lawendowa dziewczyna

i nawet się już uśmiecha!

A Robert donosi, że żyje. Inne wieści następnym razem. Na przykład o tym, że 13 lipca o 13, chyba byśmy bardziej się bali, przyjdą geodeci zabrać nam plażę… Horror normalnie!;)

Komentarze

ola z Katowic, 2016/07/03 20:20
widać cuda są możliwe

nie wierzyłam sorry
Kasia, 2016/07/03 22:14
Psy rozczulają mnie niezmiennie.
I głupie może pytanie - co to za ładne, ceglane płytki? :)
ania, 2016/07/03 22:22
Chodzi o ten chodnik na tarasie?:)
Jest o nim w starusie http://zawady-oleckie.com/wiki/zanim_nie_bedzie_krecika
Kasia, 2016/07/03 22:51
Cotto chodnikowe też piękne... Zdradzisz czym zaczarowane? :)
Kasia, 2016/07/03 22:46
Nie, nie, te czerwone kwadratowe, w pomieszczeniu :)
ania, 2016/07/03 23:02
Czerwone na ganku to jakieś płytki terakotowe, cieniowane sprzed 15 lat.
Cotto farbą do betonu przecierane - trzema różnymi kolorami: ceglanym, miedzianym i jeszcze jakimś podobnym.
Monika Rybak, 2016/07/03 23:28
Jest coś u Was takiego, że nawet remontowy bałagan ma swój klimat i swoje piękno. Jestem totalnie zakochana w Domku i Tulipanie, więc wszystko mi się u Was podoba; gruz, porozrzucane deski, wszystko!

Lawendowa Panienka jest cudna!

Jak to 13-go zabrać plażę?! To żart jakiś czy zwykłe, ludzkie sku... syństwo?! Nie wierzę!!!
ania, 2016/07/04 10:01
Żart nie, będą wyznaczać od nowa granice, ich prawo odebrać ziemię, która należy do nich, trudno. Szkoda że tam nasze bzy kwitnące i zejście do wody pielęgnowane tyle lat... Z tą siatką i tak jakby już go nie było, a z zapowiedzi sąsiada wynika, że jeszcze parę lat będą się migać od prawa.
Tyle że w środku sezonu, więc jednak z.l.s. Ale o tym niebawem.
Monika, North Carolina, 2016/07/04 10:15
A nie mowilam? - Zdazyli.
Pieknie jest, bo pieknie musi byc. Przeciez to Zawady!
Ewa U., 2016/07/04 23:45
No i po co było panikować? Zawsze się zdanża.
ania, 2016/07/05 09:29
Samo się nie zdanża;) Bez paniki/mobilizacji nic by z tego nie było!
Poza tym przypominam, że w 2012 w Domku na górce dwa razy nie zdanżyliśmy.
Aga T.G., 2016/07/05 16:43
wszystko fajnie, a najcudniejsza lawendowa Ksenia;-)
ola z Katowic, 2016/07/06 09:50
A jak Lodzia po komórkach? Lepiej? Ukochaj ode mnie zwierzaki wszystkie no i dziś I półfinał ...
ania, 2016/07/06 14:21
Lodzia wczoraj i dziś rano miała kryzys. Dziabnęła mnie z bólu w ramię przy zdejmowaniu obroży. Ale to normalne. Po 3 dniach robi się stan zapalny i stopniowo się po tym polepsza, więc znaczy że działa, skoro ją bardziej boli. Ale prośby do istot wyższych, by na pewno, nie zaszkodzą;)
Skomentuj:
WLKJJ
 
 
chromole_nie_robie.txt · ostatnio zmienione: 2016/07/03 21:43 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika