6 kwietnia 2013

Ciemna strona żurawia

Są! Za płotem! Bo w ogóle podobno są od dwóch tygodni, tylko siedzą cicho. Tak mówi nasz leśniczy z Olszanki. Robert odebrał od niego kule dla pitaszków. Mam nadzieję, że już ostatnie tej zimy! Wolę nie liczyć, ile wydaliśmy na pokarm dla ptaków. Kule od leśniczego niestety są rzadkością. A przy naszym karmniku nieustająco tłok. W leśnictwie zabrakło kiszonki do dokarmiania zwierzyny. Sypią teraz ziarno. Nasze gałęzie z czyszczenia lasu bardzo się przydały. Słuchałam właśnie reportażu o dokarmianiu, także bocianów. Niestety wiele bocianów nie przeżyło powrotu. Bo bociany, w przeciwieństwie do żurawi, jak już przylecą, to nie zawrócą, choćby miały zdechnąć z głodu. Żuraw zawinie z powrotem, nawet 200 km, a bocian czeka na zbawienie. Martwię się o te nasze bociany, co latały Robertowi nad głową. Mam nadzieję poleciały do Suwałk, bo tam dokarmiają z urzędu.

jedyne gryzonie w okolicy (jeden przeżuty przez Lodzię, a białego spotkał dziś ten sam los), reszta siedzi pod naszym karmnikiem

Robert sikając pod płotem, jak to ma w zwyczaju, natknął się na koziołka, który kilka metrów od niego obgryzał naszą sosenkę. Biedak. Zażywicuje się przecież. Wędkarz, który przyjechał na podlodowe połowy, mówił, że lód ma 40 cm grubości. Bosze, kiedy to się rozpuści!!! Na pewno nie na moje urodziny:(

podczas gdy robiłam przez okno zdjęcia żurawiom…

Przyszedł też rachunek za prąd za ostatnie pół roku. Masakra. W Domku na górce, gdzie ogrzewamy promiennikami, niedopłata jest ponad 3 tysiące;( Ogrzewamy tylko tyle, by w rurach nie zamarzła woda. Bo spuszczanie jej, jak widać po pensjonaciku, też ma złe, finansowe strony. No i Buraska z Łatką podgrzewamy jednym promiennikiem. Goście byli w Sylwestra, kilka dni, a tak dom stoi pusty. Licząc to, co płaciliśmy, i to niemało, co miesiąc, to nie górka, tylko czarna dziura. I w ogóle… Wyrównanie za prąd, doprowadzanie kangura do użyteczności publicznej, naprawa termy po zimie… Jestem załamana. Znowu znika z horyzontu realizacja części planów.

sezon grzewczy wciąż w pełni

Dobrze, że drewna nie musieliśmy dokupywać, bo mamy swoje. Niech już przyjdzie ta wiosna w rozkwicie, bo na razie to ujawnia same straty.

podczas naprawiania termy wyleciało trochę kamienia, a to tylko nagromadzony przez rok:(

Robert biega całymi dniami i zapobiega tragediom. Dziś zeszłam do piwnicy po ziemniaki, a tam leje się woda po ścianie. Okazało się, że woda z rynny leci prosto do kociego domku i przez, jak się okazało, już prawie spróchniałe okienko wlewa się do piwnicy.

Kiedyś Robert zbudował przed domkiem zaporę i woda ze śniegu i deszczu spływała do ogrodu. Ale zapora po wielu latach nie wytrzymała. Oprócz tego meliorował dziś drogi;) Znaczy spuszczał z najgłębszych kałuż w drodze do nas i do domku wodę. Oprócz tego wymieniał dachówki, które nie przetrzymały zimy, odśnieżał tam, gdzie rozpuszczanie grozi utonięciem, ale też tam, gdzie wciąż tyle śniegu, że nie można bezpiecznie przejechać, np. zjazd z parkingu grozi wjechaniem w pensjonat.

Białka nigdy nie widziała wiosny, a i tak jej pragnie

takiego samotnego łabędzia próbowałam złapać w locie przez okno, ale za szybko spierniczał!

A na drodze przed rozwidleniem zrobiła się pochylnia pod kątem 45 stopni. Grozi wywrotką, a jak wiadomo wywrotek na razie mamy dość. Miał przyjechać ciężki sprzęt, bo ten pług, co nas odśnieża, nie daje rady zlikwidować nasypu ze śniegu. Ale Staliniec nie przyjechał. Pojutrze, jak nic się nie zmieni, pojadę do pracy z Robertem wiszącym za burtą kangura;) Trzymajcie kciuki. W ogóle droga do wsi biegnie teraz przez naszą łąkę, bo droga właściwa jest pod warstwą zbitego śniegu wypełniającego całe koryto. A w środę do Warszawy. Miałam jechać samochodem, bo do odebrania w Zielonce cynkowana beczka, telewizor z saskokępnej piwnicy, bo zakupy w markecie budowlanym… Ale mam mieszane uczucia.

Może tak jakieś pocieszenie?? Bo te biedne żurawie po pachy w śniegu jakoś mało pocieszająco wyglądają;)

więcej i większych dzisiejszych żurawi w albumie NARESZCIE ŻURAWIE ZA OKNEM!!!

PS. z 8 kwietnia

Koniec świata! Szpak na słoninie! (my wprawdzie mięsa nie jemy, ale na kupowanie kul tłuszczowych dla ptaków pod koniec zimy już nas nie stać)

więcej zdjęć w niusie przyrodniczym

Komentarze

Monika, North Carolina, 2013/04/06 21:28
Fajne te zurawie. A historie z domowymi awariami - oj, nie do pozazdroszczenia. Dobrze, ze Robert swarny chlop jest. To jest bardzo pocieszajace!
Ewa U., 2013/04/07 12:27
Z krwawiącym sercem ćwiczyłam takie widoki za oknem. Dzisiaj na szczęście chyba już mogę powiedzieć, że jest, nareszcie jest! Pełne słońce, cieplutko, przepięknie. Podobno tylko na zachodzie, tutaj, ale podobno idzie na wschód, tam, do Was.
Bez zmyślnego chłopa nie ma na wsi życia. Mieszkamy na górce i Mój też bez przerwy coś melioruje. Z jednej strony po nas spływa, ale z drugiej napływa, i tak w kółko. Aż raz przyjechał chłop z tzw. łychą i tam, gdzie na nas spływało, wykopał porządny rów, właściwie fosę dookoła, aż do najniższego punktu. Teraz mamy spokój. Chociaż takie pomniejsze i tak trzeba meliorować, bo to albo rynna puści, albo woda w piwnicy, albo dach w oborze zacieka, co Ci będę zresztą mówić. Rachunki za prąd - lepiej nie mówić. Kominek z nadmuchem trzeba wspomagać, bo nie dogrzewa i ściany pleśnieją. Cieszyliśmy się, że jesień była ciepła i długa, to się przyoszczędziło. To i masz babo placek.
Na dachu obory wydziera się skowronek, a karmnik już w pogardzie. Pocieszyłam?
ania, 2013/04/07 17:11
No nie wiem:) Nigdy nie było pocieszeniem, że inni mają gorzej, natomiast posiadanie współtowarzyszy niedoli owszem jest:) Dlatego między innymi piszę niusy, żeby się pocieszyć, że macie podobnie. Natomiast to, że gdzieś na zachodzie jest wiosna tylko mnie złości:) U nas dziś owszem było piękne słońce, 18 stopni w porywach na termometrze, gdy właśnie na niego świeciło, co pogłębiło kałuże, zwiększyło ilość błota i śniegowej brei ale co równa się -8 w nocy i lód po cienistej stronie, bo jak wyż to wygwieżdżone niebo i mróz. A gdy szłam z kubłem do kompostu nasypało mi się śniegu w kalosze, a teraz dla odmiany prószy...
Ewa U., 2013/04/07 18:34
Kurcze, gdybym wiedziała, nakłamałabym o wiośnie. Ale błocko jest! A jakże, w dużych ilościach! Przez własną bramę nie mogę wjechać, bo się zarżnę. Może być? I ściany za szafami spleśniały, a w piwnicy wody tylko patrzeć.
ania, 2013/04/07 19:06
dużo lepiej:)
Ewa U., 2013/04/07 19:17
No. Umiem pocieszyć bliźniego. A, i jeszcze zastanawiamy się, co nam w tym roku wylezie spod podłogi, bo co roku jakaś fauna wyłazi. I nie są to myszy.
kinga morderczyni:), 2013/04/07 19:54
Podobno we wtorek +8 , a w sobotę +16 ....
ania, 2013/04/07 21:50
to zapewne tylko na zachodzie:) a co do spleśniałych ścian za szafą - odkąd odsunęliśmy wszystkie meble od ścian (ok. 10 cm) przestał się grzyb wdawać (po uprzednim zlikwidowaniu starego super środkiem Savo), twu, twu
Ewa U., 2013/04/07 22:37
Środek pt. "Oro" też polecam. całe 8 złotych i działa. Wysycha, tak, za chwilę nie będzie śladu. To nie tyle pleśń, co efekt przemarznięcia murów. To już dla nas chleb powszedni, jak i fauna wyłażąca spod podłogi. + 16? No, no, co to będzie, już dzisiaj piliśmy kawę na tarasie.
ania, 2013/04/07 22:39
Miałaś mnie nie denerwować! (a w sobotę i tak będę w W-wie od rana do wieczora w 4 ścianach pracować:( więc co mi z tych 16 stopni...)
Ewa U., 2013/04/08 10:31
Ale w kurtkach piliśmy.
ania, 2013/04/08 11:00
Uprzejmie donoszę, że u nas SYPIE śnieg...
Ewa U., 2013/04/08 11:10
Oszczędzę Ci opisu okoliczności przyrody, mogłabyś tego nie znieść.
ania, 2013/04/08 12:36
Właśnie wróciliśmy z psami ze spaceru (znaczy Lodzia jeszcze nie wróciła) zasypani śniegiem za to spotkaliśmy pliszkę pijącą z kałuży i w ogóle jakieś ogólne ptasie poruszenie, żurawie okropnie krzyczą, latają jakieś małe śpiewające, nie wiem, czy spierniczają czy jednak ryzykują! Patrz: PS na końcu niusa.
Ewa U., 2013/04/08 19:51
Tym bardziej Ci oszczędzę...
Skomentuj:
MBBYK
 
 
ciemna_strona_zurawia.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 13:21 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika