16 kwietnia 2013

Co było, gdy mnie nie było

Wyjechałam w środę w środku zimy, zostawiłam żurawie brodzące w śniegu, szpaki na słoninie, zero śpiewających ptaszków w ogrodzie, drogę tylko dla orłów (ocierałam pot z czoła, gdy jadąc najpierw do pracy a potem do Warszawy docierałam do rozwidlenia), wróciłam w niedzielę wieczorem obładowanym po sufit kangurem, znowu z bolącym gardłem (niestety, od 4 tygodni nie piję soku z jagód akai i taki efekt) i zastałam aparat pełen zdjęć oraz świat nie do poznania. Ominęło mnie najważniejsze - pożegnanie zimy i powitanie wiosny! A w szczegółach:

Ominął mnie masowy przylot drobnicy:

potrzosów

rudzików

pierwiosnków i piecuszków

oraz naszych osobistych pliszek, tudzież innych nieuchwyconych, a więcej o nich w niusie przyrodniczym Nareszcie!

Nie wiem tylko, czy towarzystwo odważy się uwić gniazda w naszym obejściu, bo to co mnie ominęło, to także ekspansja podwórkowa kotów. Dziewczyny ganiają po dachach, drzewach, a także po ziemi mając w nosie psy, które kompletnie głupieją, gdy zrywają się do pogonienia kota, a ten staje jak wryty i łasi się i ociera o nie.

Strzała zrobiła inspekcję komina, aż Robert się wystraszył, że będzie musiał go rozkuć, gdy kot wleci do środka

Ominął mnie ostatni taki widok, bo dziś już tylko cimelki z przyzwyczajenia przesiadują na dachu karmnika:

Robert rozkruszył kule tłuszczowe zakupione w ostatnim rzucie, ale producent chyba przecenił ptasie możliwości - kule były tak twarde, że ptaki nie dawały im rady. Zdesperowany dzięcioł został ptaszkiem karmnikowym, choć specjalnie na nogach ustać nie umie. Więcej o tym w niusie przyrodniczym Dzięcioł na dachu

Ominął mnie przyjazd stalińca, dzięki któremu odzyskaliśmy drogę i dziś to niepojęte, że tyle śniegu z niej zgarnął:

Droga odzyskana wyglądała jeszcze parę dni temu tak, a teraz są w niej koleiny pełne błota do połowy kalosza. Robert z najbliższym sąsiadem posiadającym traktor powinni założyć firmę wyciągającą samochody z błocka, w którym codziennie jakiś utyka po ośki. Jesteśmy jedyni, którzy to widzą z podwórza, więc Robert jest w jednostce wczesnego reagowania;) a że nie daje rady delikwenta wyciągnąć holem, jedzie po traktorzystę.

Ominął mnie też przylot zawadzkich bocianów - w tej chwili w Zawadach są dwa gniazda, w tym jedno na granicy naszej ziemi na sprzedaż i działki Agnieszki ze skrzyżowania. Oba gniazda zajęte, a takich widoków już nie uświadczysz:

Takich, gdy jelenie w poszukiwaniu źdźbła trawy podchodzą pod sam płot, już też nie:

zdjęcie o zmierzchu, więc niewyględne, bo to ja, a nie Robert, czytałam instrukcję i wiem, że jest w aparacie opcja do robienia zdjęć o tej porze i do rozjaśniania obrazu.

Takie widoki wciąż są, nawet dziś żurawie przechadzały się po jeziorze, które jednak - dobra wiadomość - ma zamiar odmarznąć, bo przy brzegu jest już woda i widziałam pierwsze pęknięcie!

Ale najważniejsze, ominął mnie występ Roberta na żywo w radiu 93,3 VOX FM (nadaje na Mazowszu) w niedzielnej audycji „Ukochany kraj” nadawanej od 10.00 do 11.00! Na szczęście został uwieczniony:

wiosna_w_zawadach.mp3

Natomiast nic się nie zmieniło w sprawie sodomii i gomorii na naszym łóżku, nadal kwitnie i w poniedziałek rano obudziłam się w lekkim tłoku, a jako że Strzała wystrzeliwuje na dwór jako pierwsza, do zdjęcia pozostał kwartecik (Lodzia gdzieś pod kocykiem)

A dziś było tak:

łania daleko na naszej „nowej” ziemi ze sklepem

nasz błotniak stawowy też przyleciał!

i widoki z naszej stodołowej ambony:

ziemia z kretowisk upychana w donice, w których posieję dynie Hokkaido, żeby siewek znowu coś na ziemi nie zjadło:)

I to tyle, zaczyna się sezon, ale mam nadzieję pozostać w kontakcie:)

Komentarze

OLQA, 2013/04/17 06:36
No i doczekaliśmy się wiosny! A dzięki audycji dowiedziałam się,ze jestem szczęściarą, bo u nas na łąkach parę lat temu widziałam spiżarnię gąsiorka, który od czasu do czasu pojawia się na naszym podwórku.
ania, 2013/04/17 09:34
Zazdroszczę! Szkoda że zdjęcia nie zrobiłaś!
k., 2013/04/17 10:08
by się człowiek poderwał i poleciał do Was... :-)
ania, 2013/04/17 10:26
Mam nadzieję Petsitterko, że Twoi podopieczni pozwolą Ci u nas niedługo zawitać!!??
Ewa U., 2013/04/17 10:57
Jaka przytulna sodomia i gomoria - przynajmniej masz coś stałego. U nas jednak wiosna bardziej zaawansowana i wreszcie przyleciały jaskółki i kopciuszki. Nasze też. Stałe miejscówki w oborze pozajmowane, mogę spać spokojnie, bo już się bałam, że nie przylecą (jaskółki). Strzała na kominie... nie dziwię się Robertowi, że się bał. Jak ona to zrobiła? Rozumiem drzewa, ale komin???
ania, 2013/04/17 11:59
Na dach po drzewie, a po kominie oburącz, jak małpa:)
kinga morderczyni:), 2013/04/17 11:07
U nas wiosna w pełnej krasie, przebiśniegi i tulipaniki wzeszły. Dziki pochowały się w lasach.
W czasie śnieżnych,wesołych świąt zmierzały wprost do mojego ogródka , będąc atrakcją moich gości.
Wataha składała się z trzech dorosłych osobników i trzynaścioro ślicznych warchlaczków we wszystkich barwach . Był nawet jeden prawie biały . Biedactwa szły w rządku ,brnąc po pas w śniegu . Zawróciły wężykiem , gdy nas zobaczyły.
Już chciałam dzwonić do nadleśnictwa z pełną gębą - aby dziki dokarmiali , ale się powstrzymałam , przypominając sobie ,że przecież będą strzelać !
I tu paradoks , którego nie rozumiem , Tak samo jak z ,,moim'' bażantem.
Gdyby 50 km dalej myśliwy przyniósł mi bażanta lub mięso dzika na obiad - z zachwytem pobiegłabym po żurawiny i przyrządziła pyszną ucztę !
Natomiast tutaj to jest ,,mój" bażant i ,,moje" dziki :)! Byłam wściekła na kota ,gdy przyniósł mi taki prezent . A widząc te warchlaczki , koło mojego ogródka ,zabiłabym myśliwego !
Uprzejmie donoszę ,że mam nowy płot - więc sobie mogą spacerować :)
ania, 2013/04/17 12:01
Kingo, to nie paradoks, tylko piękny przykład na rozróżnienie prawdziwej troski z pozycji depresyjnej od troski narcystycznej, gdy troszczymy się tylko o własny nos i jego przedłużenie:) Będę ten przykład wykorzystywać na seminariach dla studentów, dzięki!:)
Agnieszka ze skrzyżowania (już niedługo!), 2013/04/17 17:06
Bingo z bociankami! Naszymi! Naszymi! Naszymi!
kinga morderczyni:), 2013/04/17 22:07
Nie wiem co to jest prawdziwa troska z pozycji depresyjnej - ale ,że nie dałam powystrzelać ,, moich" dzików - to jestem z siebie dumna :).
Skomentuj:
NAWOH
 
 
co_bylo_gdy_mnie_nie_bylo.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 13:17 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika