23 kwietnia 2012

Coś tam się zieleni

ale słabo;)

Nie powiem, że wiosna się rozhulała, ale przynajmniej ją widać. A mnie osłabiło. Nie wiem, czy osłabiła mnie wiosna, czy to maskowana depresja, a może coś mnie zjada od wewnątrz. Ptaszki śpiewają, słonko często świeci, a ja powłóczę nogami, jeden pokój sprzątam tyle, co cały pensjonat, grzebnę parę razy w ziemi i muszę usiąść. Taka znowu ciężko chora nie byłam, żeby aż tak. Ledwo ciepła chodzę za to na przymusowe wycieczki. Jedną obowiązkową z psami, z jedną-dwie na górkę i kilka nadprogramowych w poszukiwaniu kota.

psy w tym czasie wyją za płotem, dlaczego ich nie wzięłam ze sobą!

Mrówcia po zapaści tydzień temu wstała na nogi ale przestała cokolwiek jeść, za to wciąż ma siłę chodzić po okolicy. Chuda jest tak, że nie wiem, jakim cudem jeszcze mięśnie pracują, a potrafi zajść do zakrętu z ruiną. Tam już traci orientację, ale póki co, odpukać, znajdujemy ją, zanim ją coś zje lub rozjedzie. W każdym razie co godzinę chodzę na obchód szukać kota i raz znajduję w ulubionym jej miejscu, a innym razem przeoczę albo rozpocznę obchód nie od tego końca, więc słychać przez większość czasu: „Mrówcia! Mróweńka!” po czym kot znajduje się albo na łóżku na strychu (bo wcale nie wyszedł), albo w wiacie, albo sprytnie schowany w krzakach blisko domu. A ja zdążę obejść dolinę rzeki i okoliczne wzgórza;) Czasem jednak znajdujemy zdezorientowanego, przemoczonego kota daleko od domu.

tu Mrówcia nad drogą, po jej drugiej stronie wygrzewa się w niekoszonej trawie

Może mnie nasi goście osłabiają? Mamy w pensjonacie, w apartamencie ekipę pięciu chłopa przez ponad 2 tygodnie. Panowie kładą gliniane tynki we wsi obok, przyjechali z drugiego krańca Polski, są bardzo sympatyczni ale… NIGDY WIĘCEJ! To nasza druga czy trzecia ekipa budowlana w pensjonacie, więc było wiadomo czym to grozi, ale choć grosz spadł z tego niezły (mimo wynegocjowanej ceny ze względu na brak sezonu i długość pobytu) i uzasadnienie tego kroku w sytuacji budowania drugiego obiektu agroturystycznego zrozumiałe, to i tak powtarzamy, że to ostatni raz. Robert nawet, że woli korzonki jeść i komornika przyjmować. Po pierwsze nie wiem, jak to jest, czy o płeć chodzi, pewnie tak, choć jak wynajmujący twierdzą, czasem i baby potrafią chlew zrobić, ale na pewno o nadużywanie. A wiadomo jak spędzają wieczory faceci w wieku od 20 do 30;) Wiem, prawo młodości, sami nie wylewaliśmy w tym wieku za kołnierz. Ale dzień w dzień skutkuje wytłuczeniem pensjonatowej zastawy, syfem, smrodem, stłuczoną szybą w drzwiach, itp, itd. a dwa dni po nich przyjeżdżają goście na majówkę! Nie wiem, jak doprowadzę pensjonat do stanu używalności…

ilość śmieci jakie panowie produkują, też jest osłabiająca. Torby z plastikami zostawiłam na chwilę pod garażem. Gdy wróciłam, fruwały po całym podwórku, bo się psy do nich dobrały (wiadomo - pachniały tym, czego u nas w domu nie uświadczysz)

Poza tym w ogóle osłabia mnie zasada entropii. Z okazji wiosny i słonecznej pogody poprałam kocyki, dywaniki, psie posłanka, ale to neverending story. Utrzymywanie naszego domu w stanie zamieszkania przez człowieka płci żeńskiej wymaga sił witalnych na poziomie nastu lat (a ja w sobotę kończę nieco więcej;)).

Nie mówiąc o ogrodzie i obejściu - łuszczących się parapetach na kuchni, odpadających tynkach, pękających schodach, podagryczniku, który jako pierwszy wita wiosnę, różach wołających o odgrzebanie i przycięcie zmarzniętych pędów, dołków wykopanych przez Lodzię, zmasakrowanej trawy ozdobnej pod płotem i dołów jak leje po bombie, rozpełzniętej górce Belfegora, tak że drzwi od pracowni otworzyć nie można (nie mówiąc o samej pracowni!)

i nie wspominając o domku na górce, gdzie Robert się już przeprowadził, o ciągłych tam niespodziankach i dziurach w budżecie. Ostatni transport (miejmy nadzieję, że naprawdę ostatni) piachu skończył się rozebraniem płotu od ogrodu, bo wywrotka się nie mieściła.

w ogrodzie zresztą z powodu odkopanych i podlewanych fundamentów przysypane rośliny i to też mnie osłabia…

Dziś leją szlichty w apartamencie i z tego powodu Robert kupił rur za… 300 zł. Mówi, że po wykonaniu zadania, będziemy je wypożyczać. Pewnie tak, ale zapewne za darmo:)

Pora przejść do konkretów, czyli mieć już ustalone podłogi, ale kolejna osłabiająca rzecz jest taka, że co się przymierzę do kupienia jakiejś interesującej mnie płytki podłogowej, to już jej nie ma, została tylko na wystawie, przestali produkować, jest w jednym miejscu - w Żyrardowie, itd, itp. Tak, tak, skończyła się moda na rustykalne klimaty, płytki z duszą, fakturą, nierównymi brzegami, bogactwem odcieni i do tego w jakimś ludzkim rozmiarze. Obowiązuje wielkoformatowy poler i półpoler w jednym nijakim kolorze. Chyba się przeproszę z naszymi płytkami spod tulipana - wciąż je produkują i sprzedają w Castoramie! Przygotowuję się też do wypalania murali do łazienek i kuchni, ale co rusz koncepcja upada roztrzaskując się o rzeczywistość.

to tło dla obrazka miało iść do szafy za umywalnię w stylu retro, do której się przymierzałam, ale w szafie jest szuflada i postument się nie zmieści.

Tylko koty wiosennie szczęśliwe!

z tych na górce zimowe sadło schodzi i baraszkują w najlepsze

Wilkuś odspawał się od pieca

i nawet Mrówcia wygląda na szczęśliwą, gdy grzeje się w słonku

No i czasem jest jakiś postęp!:)

Robert goldbandem „tynkuje” ceglane ściany i od razu lepiej!

No i co by tu nie gadać, depresja depresją ale wiosna wiosną

(nawet mimo szpecących szopek i gruzu:))

a na poprawę nastroju można z czystym sumieniem oddać się podglądactwu i podpatrywać bieliki!

Komentarze

Ewa U., 2012/04/23 13:28
Dzięki za link do orłów. Nie mogę się oderwać, w dodatku jakość jest świetna. U nas wprawdzie już całkiem zielono, nawet drzewa kwitną, niektóre nawet przekwitają, ale deprecha wiosenna i tak zawitała wraz. Ogrom zajęć w domu i zagrodzie, to ja nie wiem, przytłaczający jest. Mam na myśli Wasz ogrom, bo u nas tak normalnie, jak to na wsi - nie wiadomo, gdzie ręce włożyć, poza odbudową zjaranego komina.
Mróweczka jest wzruszająca bardzo z tymi ogromnymi oczyskami, mnie osobiście do łez doprowadza. Tak mam.
Chyba nie poprawiłam Ci nastroju. Ale pozdrawiam jak zawsze - serdecznie
k., 2012/04/26 20:54
a ja Was ściskam i uśmiecham gębę pomimo wszystko, jak zwykle:-) bo już niedługo to zrobię w realu! A może się do czegoś przydam...
ania, 2012/04/26 21:22
Przydasz się do pilnowania kota:) jeśli dożyje, i o ile nie wystraszy się obcych psów i nie postanowi jednak siedzieć w domu, albo już w ogóle pójdzie w ... Właśnie robimy na drugą zmianę (ja sprzątam, Robert szkli drzwi) i powtarzamy na zmianę "to był ostatni raz", poza tym ciemno a kota nie ma na stanowiskach ani nigdzie, gdzie go można by namierzyć:(
Skomentuj:
BPBMW
 
 
cos_tam_sie_zieleni.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/15 17:52 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika