29 października 2016

Czarli już jest!

Przyjechali o 15.00 choć o 9.11 dostałam esemesa, że wyjeżdżają z Palucha. Magda, wolontariuszka Bilbiego i Czarliego, i Sławek, człowiek - misja;), ten sam, który w grudniu zeszłego roku przywiózł ze mną Bilbusia. No i Czarli. Adopcja odbyła się zaocznie, dzięki temu Czarli mógł przyjechać najszybciej jak się da.

takie zdjęcie dostałam w ememesie od Magdy, pod którym radość na FB:)

Trzy i pół godziny jechał dysząc w strasznym stresie. Dopiero po tym czasie zasnął. Pamiętajcie, że to pies, który raz tylko pojechał na plażę miejską w Warszawie, raz tydzień spędził w domu, a tak całe życie w schronisku, kompletnie nie zna świata. Po godzinie jazdy, pod Radzyminem, Czarli został sam ze Sławkiem i taki był nieszczęśliwy:

(zdjęcie Sławka)

Po drodze wpadli w korek, koło Łomży był jakiś wypadek, więc skręcili na Kolno i przyjechali od strony Wielkich Jezior. Ale w końcu…

wylądowali na naszym parkingu!

Pierwsze chwile na podwórzu. Magda zarządziła (zwłaszcza że śniło jej się, że po przywiezieniu do Zawad Czarli zginął), żeby psa nie spuszczać ze smyczy nawet mimo ogrodzenia. Rzeczywiście, Czarli biegał jak opętany i szukał w ogrodzeniu dziury.

Potem poszliśmy do domu. Lodzia, poza tym, że pokazywała mu, czyja jest ta pani (czyli ja), przyjęła Czarliego bez problemu. Z Piesem jakby się mieli zamiar zaprzyjaźnić! Zenek i Iga w Pensjonacie na razie byli zamknięci, by nie robić dodatkowego zamętu. Czarli wciąż dyszał i biegał po domu, ale w końcu się położył a nawet troszkę zjadł. A potem poszliśmy na krótki zapoznawczy spacer, ale Czarli był wystrachany, że znowu go gdzieś prowadzimy. Jeszcze Lodzia jazgotała, bo nie mogła zrozumieć, o co chodzi, poganiała nas, byśmy dalej szli.

pierwsze dwa zdjęcia Kingi, reszta Magdy

Wróciliśmy więc szybko do domu, ale Kinga zdążyła pstryknąć parę zdjęć:

Teraz siedzę i piszę, oni odpoczywają, a Czarli chodzi po całym domu i dyszy. Koty się ewakuowały na górę. Czarli na chwilę przystaje nad posłaniem, jakby chciał się położyć, ale rezygnuje i znowu chodzi. Próbował wyszarpać worek z psim jedzeniem z kosza, więc dostał drugą porcję, ale znów niespokojnie się kręci. Teraz z Lodzią.
Poszedł się napić wreszcie i padł na najmniejszym z posłań, tym żółtym:) tym samym, co lubił je Bilbuś. Ale znowu wstał. Kończę, by się nimi zająć. Uzupełnię niusa, gdy sytuacja się rozwinie. Więc możecie tu zajrzeć później.

No to jest później,

Czarli pospał, choć każdy szmer, i głowa była do góry

ale tylko Robert wstał z łóżka do łazienki to Czarli za nim. Lecz już widzę, że nie ma dramatu. Strzała się już z Czarlim widziała i nie specjalnie się sobą przejęli, choć Czarli na razie jest w lekkim amoku, więc może nie zajarzył;) Miodzio się nie pokazał, siedzi na strychu.

Godzina 20.00 i mamy za sobą pierwsze spotkanie z Miodziem. Miodzio zwabiony saszetką przyszedł, ale na widok Czarliego zainteresowanego zapachem wpadł w popłoch. I teraz nawet Piesa się boi;) No nic. Na razie będzie ciężko, bo na podwórku Iga z Zenkiem, w domu nieznany pies…

Jest prawie północ. Miodzio się nie pokazuje, śpi ze Sławkiem. Strzała przemieszcza się ostrożnie. A Czarli śpi pod drzwiami w kuchni. Co jakiś czas przychodzi sprawdzić co u nas i szybko wraca pod drzwi. Ale przynajmniej już nie dyszy. On uważa, że jego panią jest Magda. W końcu jechała z nim 6 godzin, głaskała cały czas, a teraz gdzieś tam jest, w tym domu, więc Czarli czeka. Głaszczemy go na zmianę, ale wciąż nie wie o co chodzi. Pewnie czeka, aż Magda zabierze go z powrotem do schroniska. Wiem jednak, że gdy Magda zniknie i nie będzie zamieszania z gośćmi, wszystko się ułoży. I z Czarlim, i z Miodziem.
Bilbo to przy Czarlim była bułka z masłem. Bilbo musiał mieć wcześniej dom, bo u nas odnalazł się od razu, jakby zawsze tak miało być. Po prostu sprawy wróciły do normy. Dla Czarliego normą jest Paluch. Jeszcze nie wie, że może być lepiej.
To taki dobry pies. Doprawdy zdumiewające, że przez 9 lat nikt go nie chciał:(

Więcej większych zdjęć w albumie Czarli - pierwszy dzień nowego życia

Komentarze

Jola, 2016/10/29 18:01
Psiak przeżywa wielki stres. który może trochę potrwać. Trzeba mu pozwolić poznawać dom we własnym rytmie i na razie zostawić w spokoju.Będzie dobrze (bo psy bardzo szybko przyzwyczajają się do lepszych warunków życia), ale okres aklimatyzacji trwa ok. 2 tygodni. Aha, trzeba uważać, by w tym okresie nie nawiał!
Monika, North Carolina, 2016/10/29 19:22
No i widzimy, jak mozna kolejny psi los i pieskie zycie na lepsze odmienic.
Ewa U., 2016/10/29 19:49
Piękny Czarli o pięknych oczach. Matko, jak on musi się bać:( Nie da się czytać i patrzeć bez łez, ja w każdym razie nie mogę.
elak, 2016/10/29 21:17
Piesio cudny, zapewne jeszcze nie może zrozumieć co się dzieje,ale każdy tak zachowałby się. Powodzenia!
z FB, 2016/10/29 23:44
Julia M: Powodzenia szczęściarzu

Marzena S: ja mojej Fusi przez 2 tygodnie od adopcji nie puszczałam ze smyczy, na działce znalazła dziurę i próbowała zwiedzać świat :) no i przez 3 dni nic nie jadła ze stresu, po 5 miesiącach razem zaczyna łobuziakować - łapka od Fusi dla Czarliego :0

Ola T: Gdy przywieźliśmy naszą Virgunie do domu to pierwszą noc cały czas krążyła... Dopiero nad ranem, o świcie padła i usnęła... Potem dzień był pełen nowości, wszystko ją niepokoiło i interesowało jednocześcnie. Następna noc - to samo. Krążyła do świtu.... Dopiero trzeciej nocy wreszcie normalnie położyła się spać na swoim posłaniu...
Galeria Wiejska: Czarli śpi teraz koło mnie, ale każdy szmer i już głowa w górze, ale już widzę, że nie ma dramatu
Ola T: Potrzebują czasu i już...

Monika L: wspaniale!

Ewa B: dobre lekarstwo :)

Stefan B: Pójdzie wszystko szybciutko. Typuję dwa, trzy dni, może nawet nie.
Nie piszę tego bezpodstawnie, mam doświadczenie w takich sytuacjach - zarówno kocich, jak i psich.

Ania M: Idę poczytać :)
ola z Katowic, 2016/10/30 17:29
Witaj Czarli ... jeszcze nie wiesz jak będzie fajnie tam w Zawadach. Już teraz jesteś u siebie.
Skomentuj:
ETDOQ
 
 
czarli_juz_jest.txt · ostatnio zmienione: 2016/10/30 19:46 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika