1 grudnia 2019

Czarny piątek, biały śnieg i koniec bala

W międzyczasie był nius o szukaniu mieszkańców do domu z bala, ale ot tak, znowu dawno mnie nie było. Burość nastała to i nieskorość do pisania.

Nastrój też się nie miał od czego polepszyć, bo jak zło i głupota były, tak są i przeważają nad dobrą stroną. Ale nic tam, piszę. I zacznę tym razem od sierściuchów.

Sierściuchy mnie wczoraj doprowadziły do morderczych myśli. No chyba że oskórowane żyłyby jeszcze jakoś. Punktem kulminacyjnym było ściągnięcie z półki w spiżarni zwanej garderobą mleka owsianego, zrobienie w nim dziurki, wylanie na posłanie Dziadka i wypijanie z tegoż. Nie wiem, kto zawinił, w takich wypadkach obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa. Wcześniej, ale to codzienne sprawki, sprzątałam łazienkę z rozgryzionych na drzazgi drewien do pieca i pokój z podartych na strzępy pudełek. Mamy specjalny kubeł zamykany pokrywą na tektury i papiery, ale pokrywka im już nie przeszkadza. Skąd u nich takie zdeprywowane potrzeby oralne??? A piłka gumowa z wypustkami, kostka za ciężkie piniądze do celów dentystycznych, sznurkowy, rozpirzony, jednak wciąż funkcjonujący frędzel zapomniany przez psa gości… leżą niedocenione. Potem posłanie Dziadka suszyłam przy piecu i wypaliłam dziurę :-( W międzyczasie Dziadek przytupując przed obiadem wylał miskę wody a koty ukradły mi kanapkę.

Zjeść się w tym domu nie da w spokoju, Ptysio dostaje chińskich oczu i czatuje z ławki na chwilę zagapienia. A rękę ma długą! Dziadek też ściąga ze stołu w okamgnieniu, Lodzia za to otwiera ze skobla drzwiczki zagradzające wejście na strych, wpełza dziurą w ścianie (kocie drzwiczki już dawno połamała) i wyjada kotom strychowym.

MisioPtysie zostają weganami, kradną awokado, psy też są na dobrej drodze – jedzą marchewki a Lodzia wczoraj wyjadła liście kalafiora z kompostu. No przecież ich nie głodzimy! Choć one może uważają inaczej, gdy ograniczamy karmę bo robią się kwadratowe.

Ja za to schudłam prawie 10 kilo. Pamiętacie, jak kiedyś próbowałam się odchudzić? Jestem beznadziejna w trzymaniu diety i odchudzając się robię się wściekła, a tu… wystarczyło przejść na weganizm. Jem jak jadłam dużo i rzadko, najwięcej na noc po pracy, czyli podobno najgorzej jak można, a ważę tyle, co za dawnych dobrych czasów.
Was też zachęcam. Może pomoże Wam ten film. Nie trzeba znać języków, wszystko jasne bez włączania głosu!

Nie dość że schudłam, to włosy mam długie jak nigdy w życiu:) Gdy byłam piękna i młoda, rosły tylko do ramion i ni kuja dłużej. A teraz, gdy jestem stara i brzydka, rosną i rosną bez umiaru, a mnie się nie chce obcinać, więc.

Daliście się omamić czarnemu piątkowi, czarnemu weekendowi, czarnemu tygodniowi…? (jeszcze macie szansę na Cyber Monday;)) Byłam bliska kupienia sobie sukienki, ale robiąc porządki w szafie, wrócił mi rozum. Uwierzcie, nie kupuję sobie żadnych ubrań poza szalami w ulubionym oleckim ciuchlandzie (szale mają swój regalik, więc to nie one robią tłok;)), a my z panią Kasią co roku robimy remanent w moich niedomykających się szafach. Rozmnażają się tam te ciuchy, czy co?

ostatnie kwiatki na łączce kwietnej, ale to było jakiś czas temu, tych kwiatków też już nie ma

Już tyle razy o tym pisałam, o kupowaniu niepotrzebnych rzeczy, podczas gdy wszystko już na świecie istnieje. Wystarczy iść na śmietnik, na pchli targ, do second handu, wystarczy wejść na OLX… Można się podzielić ze znajomymi nadmiarem, można zrecyklingować. Mówili przy okazji Black Friday, ile wody potrzeba do wyprodukowania dżinsów, t-shirta… Koszmar. Ja uległam tylko Bezmięsnemu. Mieli zestaw bezmięsnych mięs po okazyjnej cenie, a ja pustą lodówkę.

Przy okazji konsumpcjonizmu, który wyniszcza planetę, napiszę o wolności. Mierzi mnie, gdy czytam/słyszę, że namawianie do niejedzenia mięsa, do niepalenia węglem, do ograniczania jeżdżenia samochodami na ropę i na benzynę, w ogóle do ograniczania zachłanności i narcystycznego traktowania świata, uznawane jest jako zamach na wolność. Wolność?? Mylicie wolność z wygodnictwem i brakiem troski. Taka wolność, to wolność dzidziusia, które ma w de wszystko i wszystkich (czyli matkę, bo poza nią nic nie widzi;)) w imię zaspokojenia potrzeb. Powyżej pierwszego roku życia wolnością jest MOŻLIWOŚĆ WYBORU. Wolny wybór oznacza ustawiczne sprawdzanie i minimalizowanie własnej winy.
Dlatego pokażę Wam misia koalę. Niestety musiano go uśpić, zbyt cierpiał od oparzeń. Inne misie spłonęły żywcem, a te, co przeżyły (przypomnę, że jest ich już tylko garstka na świecie) straciły hektary domu. Muszą zacząć płonąć dzieci, by świat oprzytomniał?

Tymczasem u nas znowu wycięli kawał lasu. Tną tak od marca, w zeszłym roku też i jeszcze w zeszłym. Ale teraz to przeszli sami siebie! Las, stare drzewa, jedyne coś nas może uratować… :-(

Oczywiście możecie dalej szukać dowodów, że to nie od Was zależy. Możecie się podpierać czym chcecie, naukowymi tezami, brakiem wpływu na korporacje i lobbing… ale od Was TEŻ zależy. Jeśli przerasta Was troska o Ziemię, zatroszczcie się przynajmniej o przyszłość dzieci! Nie tylko o ich edukację i majątek, ale o to, by miały czym oddychać, co pić i by konkurencja ze strony emigrantów, którzy przyjdą i do nas, bo niby czemu mają umierać tam, gdzie już wszystko wyschło, nikogo nie pozbawiła miejsca do życia. Nie macie dzieci? To pomyślcie o tych, które znacie i lubicie.

Zgadywaliście, gdzie jestem. Oczywiście w gorącej beczce. I to też jest na temat. Gorąca beczka zużywa mnóstwo wody i trzeba długo palić w piecyku, by ją ogrzać. Czy to znaczy, że mamy sobie odmawiać takich przyjemności? I to jest właśnie wolność. Wolność wyboru. Nasi goście korzystają z tej atrakcji. Cudownie jest siedzieć w parującej wodzie gdy na zewnątrz ziąb. Patrzeć w gwiazdy lub na zarys puszczy. Ale my sami kąpiemy się tylko po gościach. Żeby nie marnować wody. Na drugi dzień wystarczy jeden wsad drewna i woda znów gorąca. Ostatnio po Dniu Niepodległości a potem po niespodziewanych gościach pod koniec listopada siedzieliśmy w beczce kilka dni pod rząd. Zawsze tak robimy, dopóki ławki nie zrobią się oślizgłe od glonów. Nie miałam starszej siostry w dzieciństwie, by kąpać się po niej albo donaszać po niej ubrania/mieć zabawki, to teraz nadrabiam. Ręczniki, pościele, napoczęty papier toaletowy i kąpiel! :-)

A to kwiatki z Końskowoli. Betonowanie miast to kolejny przejaw, właściwie nawet nie wiem czego, debilizmu?, w każdym razie nagrzewający się beton kontra stare drzewa to chyba prosty WYBÓR?

No dobra. Przerwa w mądrzeniu się.
Nas od jakiegoś czasu straszą śniegiem. Robert nerwowo dokańczał składanie bala, wczoraj wrócił po nocy z budowy oznajmiając, że koniec. O tym jak zwykle poczytajcie na stronie Domu z bala.

I w końcu wczoraj w nocy spadł pierwszy śnieg. Można go było pomylić ze szronem, ale to śnieg! Spadł z nieba!

Jak widzicie Czarliś towarzyszy w robieniu zdjęć nowym wyrobom. Niestety nie wszystko piękne z pieca wychodzi… No narobiłam się przy tym kocie, ale trzeba umieć zamieniać porażki w sukcesy! :-) Możecie wygrać tę misę, a cały dochód z licytacji przeznaczę na pieski spod Garwolina, o których niżej.

Tu licytacja misy:

Więcej o takich niespodziewanych efektach w starusie ceramiczne niespodzianki a o pieskach teraz. Zadzwoniła do Roberta pani Justyna, nasza gościówa, z prośbą, bym wystawiła na fp wiadomość o pieskach. A potem na mejla przysłała rozpaczliwy list: Mam ogromną prośbę do Pana i Pana Żony o udostępnienie na Waszej stronie informacji o tych pieskach z filmu. Wczoraj podczas spaceru po wsi w okolicach Garwolina moja przyjaciółka zastała dwa psy skrajnie wygłodzone, zerwane z łańcucha. Właściciel kompletnie pijany. Od wczoraj są dokarmiane przez przyjaciółkę, na razie żadna fundacja z okolic Garwolina nie chce piesków, pieski bardzo przyjaźnie usposobione pomimo tragicznego ich losu. „Właściciel” chętnie się ich pozbędzie.

to jeden z nich :-(

Tyle razy pisałam o roli księży na wsiach… Mogliby wziąć przykład, o stąd:

Skoro jesteśmy przy psach… Jeśli myślicie, że kupując rasowego pieska (rasowego, a nie z pseudohodowli), będzie mieli grzecznego, miłego, bez historii, która zostawiła ślady, to się mylicie. Te rasowe pieski coraz bardziej obarczone są wadami, a w dodatku te małe i modne traktowane jak zabawki, najnormalniej w świecie głupieją. A potem zdziwko… Naprawdę bezpieczniej jest wziąć pieska ze schroniska, zwłaszcza takiego, gdzie są wolontariusze znający będące tam psy. A pies z domu tymczasowego to już w ogóle najbezpieczniejszy wybór, o ile boicie się, że moglibyście nie dać rady z jakimś nieznanym psem.

I kończąc temat psów… To niepojęte, że w cywilizowanym ponoć kraju, wciąż ktoś topi czy wyrzuca na śmietnik żywe psy. Ostatnio w Suwałkach. Niestety jeden z piesków umarł zaraz po znalezieniu :-(

Poczytajcie sobie komentarze. Najtrafniejsze:
Bo rozmnażanie jest humanitarne,a sterylizacja to zbrodnia…

No tak to samo z dziećmi lepiej w reklamówkach w polu zostawiać niż edukować seksualnie a nie daj bosze skorzystać z antykoncepcji…

I pamiętajcie, że idzie zima, mrozy. Psy w dziurawych budach, na betonie… nie przeżyją! Gdy widzicie psy w takich warunkach, dzwońcie do najbliższego TOZu i na policję, i nie dajcie się zbyć! Jest ustawa o ochronie zwierząt. Kulawa ale jest!

Co do zimy, zanim spadł śnieg, mieliśmy mróz i bardzo przenikliwy wiatr.

Najpierw zamgliło się…

więcej w albumu Spacer we wczorajszej burości

Na chwilę rozpogodziło…

Potem zmroziło mgłę…

więcej w albumie Zasnuło a potem zmroziło

Potem przyszedł wyż i mróz…

widzi ktoś kota? to jabłonka z jemiołami przy Domu z bala, a kot to Rudy, który odwiedza budowniczych i chyba trzeba go zacząć dokarmiać, bo wszyscy dotychczasowi żywiciele wyjechali :(

pora była zebrać w szklarni ostatnie pomidory

widać, że przyszła zima :)

Zgadywaliście, po czym, oprócz tłoku przy piecu, poznać u nas zimę. Oczywiście po zaklejonych drzwiach do łazienki! W łazience, jak w każdym pokoju na dole, mamy dwoje drzwi. W łazience jedne od strony sypialni, drugie od strony korytarza czyli drzwi wejściowych do domu. Tam nie ma ogrzewania a od drzwi ciągnie. Zaklejanie drzwi do łazienki taśmą to coroczny przedzimowy rytuał. W tym roku Robert zaszalał z pomarańczem!;)

ale zima i śnieg nam nie straszne! całe drewno przykryte, reszta w drewutni

No nie ma lekko, znowu Was pomęczę ciemną stroną rzeczywistości, mieliście ponad dwa tygodnie przerwy, więc może wytrzymacie;)

Na to bestialstwo myśliwskie…

…mam jedną odpowiedź!:

no i bobry wróciły i naprawiły tamę po koparze

Przegląd jeziora też Was nie ominie! :-)

15.11

16.11

18.11

19.11

20.11

23.11

przy okazji obsrane krzesełka, bo nad jeziorem tego dnia był zlot … raniuszków! Skakały po krzakach i drzewach na granicy nas i sąsiadów, całe mnóstwo!

26.11

27.11

28.11

29.11

wczoraj

od wczoraj budują nielegalny pomost na jeziorze od strony lasu, podobno nie ścinają drzew tylko ze znalezionych ściętych, więc co to mnie obchodzi… na pewno będzie ładniejszy i lepiej wkomponowany w brzeg niż ten u sąsiadów;)

Na koniec poproszę Was o podpis dla świnek. Takie świnki to zwierzęta towarzyszące a nie hodowlane. Nie dość, że w paranoi przed pomorem świń wyrznięto dziki, to jeszcze biorą się za takie świnki… Wasz podpis może je uratować!

Ach! Zapomniałabym. Pękły 4 tysiaki! Dziękujemy!

(już jest 4,1;))

Komentarze

Monika, North Carolina, 2019/12/02 12:14
Przede wszystkim wielkie gratulacje dla Roberta i pomagierow za skonczenie balowego domu. Podziwiam, nieustannie podziwiam Wasze ciagle konstrukcje, remonty i usprawnienia budownicze.
Pociesze tez, ze nie tylko w Waszym gospodarstwie trudno cos normalnie, spokojnie zjesc. Nasze koty tez okropnie kradna. Maja tak zlodziejska nature, ze chyba z wiezienia by nie wyszly, gdybym je na policje zapodala, za liczne przestepstwa. I kompletnie nie ogarniam, dlaczego nasi zlodzieje MUSZA krasc cokolwiek z naszego stolu, gdy w swoich miskach maja pelno swiezego jadla. Ostatnio, w czwartek upieklismy jak zawsze, indyka na Thanksgiving Day. W indyczym opakowaniu (oprocz wypatroszonego ptaka) dodane sa indycze podroby, ktore pieke razem w brytfannie, zeby pozniej dac je kotom. Po kolacji, gdy zawartosc brytfanny juz ostygla - wzielam sie za dzielenie podrobow dla kotow, by nie mialy klopotu z duzymi kawalkami miesa. Dzielilam starannie (na kuchenym stole) plucka, nerki, watrobke na male skrawki, gdy Domino (lat prawie 18) wskoczyl na kuchnie i zaczal posilac sie prosto z bryfanki indyczym udkiem. Szarpal jak Reksio szynke, nie przejmujac sie, ze moze sie oparzyc gotujaca sie obok woda na herbate. I tak to u nas idzie.
ania, 2019/12/02 12:17
Są tak silne popędy, że nie zatrzymasz nawet gotującą się wodą obok :)
Dom z bala oczywiście nie jest "skończony", zakończyło się składanie bali. Teraz dopiero zacznie się budowa ;) Ale to już na wiosnę.
ania, 2019/12/02 12:42
(a pomagier jest tylko jeden;))
Monika, North Carolina, 2019/12/02 14:05
Jesli tylko 1 pomagier to tym bardziej gratuluje, ze dali rade, w samych dwoch, skladac bale.
No i czekam na wiosenna odslone budowy.
z FB, 2019/12/02 21:55
Elisabeth F: Moja PandAmanda niecnie wykorzystuje swoj okres rekonwalescencji spowodowanej przecierpianym ropniakiem w pysiorku. Zaraze wyleczylam ale kocice rozpuscilam jak przyslowiowy dziadowski bcz. Przyzwyzaila sie, ze daje jej jesc wylacznie swieze surowe miesko - na przemian kurczece i indykowe z cielecym dla ukoronowania rozpusty.I to wylacnie pokrajane na wymiarowe kawlki - w kostke a jakze tak, coby na ra kesek zmiescil sie w dziobku i znalazl droge do gardziolka i dalej. I znajduje, o czym swiadczy poranny stan kuwety. Ten ceremonijal odbywa sie 4 x dziennie, okolo 8.00, 10.00 a potem o 22.00 i pomiedzy 23.00 a 0.00 i nie ma zmiluj, o tej ostatniej godzinie duchow mam byc czynna i na uslugi panienki a zza jakiegos tam mostu dobiega mnie chichot wszystkich jej poprzednkow.
Galeria Wiejska: no ładnie!
Elisabeth F: A jak? przeciez jej sie to nalezy! Jesli czolgalam sie po nia pod auto po roprazonym asfalcie to teraz MAM!
darek, 2019/12/04 22:00
Ale przecież palenie drewnem jest tak samo dobre/niedobre jak palenie węglem, na korzyść drewna przemawia jedynie większa pracochłonność przy paleniu i pewnie niższa śmiertelność przy pozyskiwaniu. Lepiej palić gazem.
ania, 2019/12/04 22:30
Tak, w mieście tak samo źle, choć jednak drewno mniej smogu robi. Jesteśmy na wsi, gdzie smog się nie tworzy a puszcza pochłania dwutlenek węgla. Gdyby nie pozory rządzących w ułatwianiu przechodzenia na energię odnawialną i nadal ogromne koszty takich inwestycji, dawno tacy jak my, nie paliliby drewnem. A gaz jest dobry dla kamikadze ;)
Skomentuj:
GMVHS
 
 
czarny_piatek_bialy_snieg_i_koniec_bala.txt · ostatnio zmienione: 2019/12/02 00:35 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika