16 listopada 2018

Czas buchtowania łąk

Jako się rzekło, nasze zbuchtowane łąki:

więcej w albumie Czas buchtowania łąk...

a zgodnie z ostatnią tradycją najpierw zapowiadawcze ikonki:

Oj nazbierało się! Już nie będę się usprawiedliwiać, tylko przejdę do rzeczy. Książka dopiero dziś poszła do druku, znaczy poszła może i wcześniej, ale wciąż „wracała”. A to Herman coś podesłał, co zmieniało sens, a to Robert jeszcze coś znalazł, a to wydawca. Ale już definitywnie poszła, jeśli coś, to majtki ob…
No i wczoraj przyjechał do nas Tomek, który będzie się zajmował dębami. Dziś się przymierzał:

Na dobre zaczyna od poniedziałku. Dziś też odbyło się u nas kolejne zabranie w sprawie alei, więc na górze nocuje Małgosia, działaczka na rzecz przyrody, która przyjechała z daleka, a jutro z rana musi się stawić w puszczy.
Wcześniej przygotowywaliśmy się do przyjazdu Tomka. Tomek przybył z Krakowa, musiał więc wiedzieć co zabrać, bo wrócić po to byłoby ciężko. A i tak proca do rzucania liny przybyła dziś pekaesem z Supraśla (dzięki Daniel!).

(więcej w albumie Chora aleja dębowa )

No tak, głównie teraz życie kręci się wokół alei. A o alei jest głośno! Mówili o niej w TOK FM, pisali w Dużym Formacie przy okazji reportażu „Mazury daleko od urny”, pisze o niej nie ten pan Szyszko na blogu Slow Sudowia , mówią w Radiu Olsztyn , na portalu zolecka.pl , pani z PAPu dzwoniła do Powiatowego Zarządu Dróg, znaczy też ich to interesuje…

Jeśli macie jakąś aleję dębową do uratowania, to rozejrzyjcie się, czy nie ma na dębach chronionych porostów albo pachnicy dębowej. Na pewno są! Wtedy nikt nie może nic dębom zrobić. Gdyby naszych nie trzeba było szybko ratować, gdyby nie było już na nich wyroku, też byśmy się tym podparli. Najbardziej przykre jest to, że ci, którzy powinni najbardziej o tę spuściznę kulturową, atrakcję turystyczną i unikat przyrodniczy walczyć, czyli wójt (na szczęście już prawie były) gminy Świętajno, niejaki Andrzej Kisiel i olsztyński RDOŚ w osobie pana Krzysztofa Polewki, spisali dęby na straty! WSTYD panowie!

Uzbieranych mamy ponad 15 tysięcy, 5 tysięcy obiecanych przez Powiatowy Zarząd Dróg, biorąc pod uwagę, że dopiero upłynęła połowa czasu na zrzutkę, powinniśmy dać radę. Ale wciąż prosimy o wpłaty , żeby nie zabrakło! Pierwsze rozeznanie wskazuje, że roboty potrwają półtora miesiąca, a to znaczy, że tanie nie będą.

Społecznikiem nie jest być łatwo i nie bez kosztów własnych. Wśród kosztów leży i kwiczy nieustająco zlew, choć jest światełko w tunelu,

i murek wokół stodoły czekający na obłożenie kaflami, inaczej mróz rozwali kamienie :(

Zdjęcie naszych górkowych gości z początku listopada, pp. Aleksandry i Błażeja, a tu reszta:

więcej w albumie Zdjęcia gości z Domku na górce

Poza tym coraz zimniej. Skończyła się dżdżystość i mglistość, zaczął ziąb. Ale po kolei było tak:

najpierw lało

potem na moment się rozpogodziło (zdjęcia z albumu Spacer nieco dłuższy )

potem zrobiło się buuuro

nad jeziorem też

po moim powrocie z Warszawy krajobraz był po deszczu

wreszcie wyszło słonko, ale tylko na chwilę

Poza tym ja też się nie mogę doczekać na niespodziankę!

taki będzie z niej widok

o tu będzie :)

Po drodze było święto narodowe, obrzydzone przez rządzących

i święto ponarodowe. Oczywiście pracowałam. Nie będę się wypowiadać, bo staram się nie myśleć o ilości absurdów wygenerowanych przez obecną władzę. Ale ten mały człowieczek, który umieścił swoje kruche Ja w zmarłym bliźniaku, następnie na Wawelu a teraz przymierza się do najważniejszego w Polsce placu, nieco mnie przeraża. A może nie on, tylko ludzie, którzy nie widzą w tym nic dziwnego. No bo on jak on, cóż winny swoich zaburzeń.

Z kącika bydlęcego:

Czarliś oczywiście spędził cały mój pobyt w Warszawie na dworze

głównie w wiacie na łóżku ale w budzie też

Dziadek za to mnie martwi, chyba trzeba kupić nowy lokalizator (tamtemu zbiesiła się bateria i jest do niczego) bo gania zwierzynę i kompletnie traci wtedy rozum. Wczoraj pogonił za sarnami, reszta psów też, ale on był prowodyrem!, wszyscy wrócili poza nim. Lodzia od razu, Czarli na dźwięk megafonu, a Dziadek nie. Znalazłam go na plaży gminnej, gdy wracałam samochodem zza jeziora.
Nie mówiąc o tym, że pora wrócić do kagańców :(

zdjęcie Ani K. która mieszkała w Domku w narodowy weekend

Martwi nas też Burasek, który, gdy nie ma gości na górce, przychodzi Pod tulipana, ale nie wchodzi do domu, bo tam psy, Misio i Ptysio (niedawno Robert rozdzielał kotłujących się na podwórzu Buraska i Ptysia), tylko leży nam na sumieniu w ten mróz czyli w wiacie na łóżku. Dziś wszedł do pensjonacikowej kuchni, gdzie byli goście, grzał się tam i napawał ludzkością, ale gdy się wszyscy rozeszli, Robert odwiózł go samochodem na górkę. No biedny jest okropnie, nie wiemy, co robić, czy jakoś go przysposabiać jednak do naszego domu, ale co w tedy z samotną Łatką?

Misio-Ptysie też mnie denerwują - gdy ich za długo nie ma, wstaję w nocy, sprawdzam, wychodzę, szukam na strychu… już chyba nigdy nie zaznam spokoju :(

jestem spokojna tylko wtedy, gdy grzecznie oba śpią (przypominam o albumie Wszystkie zarejestrowane pozycje Misio-Ptysiów )

Tej nocy wyjątkowo Ptysia nie szukałam, bo widziałam go tuż przed pójściem spać. Tymczasem wszedł do pracowni i został w niej na noc zamknięty. Mam nadzieję, że trochę pogonił rozwydrzone w pracowni myszy!

Chociaż przy posiłkach oskórowałabym je i powiesiła pod sufitem ;-) Nie dadzą zjeść. W życiu nie mieliśmy tak rozbisurmanionych kotów, z rozrzewnieniem wspominamy Wilkusia i Mrówkę. Białka i Strzałka też były grzeczne pod tym względem, a te gadziny nie znają granic! Tak, tak, wiem, my też staliśmy się zbyt miękcy ;-)

w kapie Lodzia, którą szybko rozszyfrowaliście

I kto by pomyślał, że Lodzia zwana niegdyś zrzutem z Marsa, wyrobem psopodobnym, ew. świniopsem, urosła do rangi najnormalniejszego naszego zwierza :-)

I kolejne nasze zwierzątko, prawie domowe:

Nasza wiewióra ciemna niczym górska, o czym w artykule Polskie wiewiórki

A na koniec przesłanie dla wszystkich religijnych ludzi. I tych, co biegają do kościoła, i świadków jehowy i innych, którzy mylą Boga z doktryną. Bóg jest w ludziach, w dobrych ludziach i w tym co robią dobrego dla innych.

w kółku kamera na latarni, która nas filmuje i podsłuchuje

A ci nie szykują betonowych paneli nad jezioro, nie podglądają sąsiadów na ich ziemi i przez cztery lata w imię pilnowania nielegalnego ogrodzenia nie niszczą im życia. Niebawem kolejne rozprawy, moja i Roberta, po oględzinach przez rzeczoznawcę rzekomo zniszczonego przez nas mienia - nieistniejącego słupka i działającej wciąż kamery. Tak, niebawem miną 4 lata gehenny. Mimo, że po naszej stronie ogrodzenie zniknęło, bynajmniej, jak się okazało, nie za sprawą sąsiadów, gnębienie nas trwa dalej. Wiem, że papież Franciszek nie jest autorytetem ani dla świadków ani dla polskich superkatolików, ale i tak sobie pozwolę :-)

I tymi słowy żegnam Was na czas jakiś prosząc o małe co nieco pod spodem :)

PS. po nocy

6 rano

Na podwórzu i za bramą - godz. 8.45

Pora założyć kalesony!

Burasek rano znowu był…

i koło 10 na spacerze:

więcej w albumie Mroźny spacer

Komentarze

Ewa U., 2018/11/17 12:03
Wiadomo co ma być z tych paneli? Coś podejrzewasz? Bo aż mi włos zjeżyło. I łączę się z Tobą w strachu o zwierzęta. Mam to samo w zasadzie, chociaż boję się innych rzeczy. Tego, że jakiś idiota otworzy furtkę i wypuści psy, bo tak. A one za płotem nie mają szans (dwupasmówka). Albo że ktoś znów im wrzuci za płot ze 3 kilo śmierdzących kości z kurczaka i któryś się udławi albo struje zanim się zorientuję.
Bardzo się cieszę, że udało się zebrać kasę na dęby, chociaż nie tak to powinno wyglądać.
Przepraszam, że nie podjęłam książkowego wyzwania. Zwyczajnie przegapiłam, ale też nie przepadam za łańcuszkami, chociaż dla Ciebie, kto wie...
ania, 2018/11/17 12:06
Ja też nie cierpię łańcuszków, ale ta zabawa mi się spodobała, bo dzięki temu poszerzam horyzonty - uwielbiam czytać książki polecone przez innych, zwłaszcza myślących podobnie! Więc...

Betonowe panele czekają aż urząd wyznaczy linię brzegową i sąsiedzi będą je mogli wpier... (przepraszam, ale mam pod kokardę) za swoimi krzakami a na naszej plaży tak blisko jak im pozwolą, ot tak, żeby było na złość, żeby nam dokuczyć, bo niczemu innemu te panele służyć nie będą, skoro i tak musi zostać przejście.
Ewa U., 2018/11/17 13:15
Ja też sobie poszerzam - patrzę na Twoje i już wiem, co w trawie piszczy i czego szukać, a nic nie muszę robić, hrehre! Poza tym nie mam aparatu, bo się zepsuł, a z telefonu bez kabelka nie zrzucę, kabelek zgubiłam. Wysyłam sobie zdjęcie mms na własną pocztę i dopiero stamtąd mogę wziąć i zapisać. Za dużo zachodu...

Czy oni te panele chcą wpier... pionowo, jak mur? Matko...
ania, 2018/11/17 14:56
a o wyszukiwarce google słyszała i o grafice w niej?? Tam masz wszystkie okładki. Myślisz, że ja swoje fotografowałam?? Przecież moje książki wciąż czekają w pudłach na półki nad tulipanem!

Panele pionowo, jak mur, a jak inaczej? Na takim betonowym czymś, w który się je wsuwa.
Monika, North Carolina, 2018/11/19 14:02
Ooo ja pierdziordziu... Beton na betonie. Wymiekam.
Ewa U., 2018/11/17 23:24
Ojadurnowata! Nie wpadłam na to, żeby okładki wyguglać:))) Moje wprawdzie na półkach, ale w kompletnym galimatiasie. Jak je wypakowałam po przeprowadzce bez ładu i składu, tak stoją...
Łudziłam się, że panelami utwardzą sobie brzeg, żeby można było w szpilkach chodzić.
Monika, North Carolina, 2018/11/19 14:15
No coz, zima. Niby nic dziwnego, skoro polowa listopada juz.
Niech sie Burasek z Latka jakos do Was wtrynia czasowo, chocby na te najgorsze mrozy. Bo szkoda bidakow.
Poza tym, przy zmienionej kolorystyce Zawad, tj. z pieknej zielono-zoltej na mniej wesola szaro-bura - nadal u Was jest b. ladnie.
Nominowanie ksiazkowe b. mnie cieszy, ale nie wiem, czy sie w najbizszym czasie wyrobie. Mam 2 wazne rzeczy do skonczenia w pracy, a do tego nadchodzi swieto Thanksgiving, juz za 3 dni, w czwartek, czyli ten tydzien bedzie duzo krotszy. No i te specjalne zakupy - indyk, sos zurawinowy, brukselka... i takie tam ogarnianie domu i ogrodu. No ale doloze staran. Jak nie teraz - to troche pozniej.

PS. A ta niespodzianka to pewnie bedzie jakas hustawka lub stol z lawkami, zeby stamtad patzrec na jezioro.
ania, 2018/11/19 15:58
W sprawie książek poczekam, nie spieszy mi się :)

W sprawie kotów z górki to Łatka dziś w nocy wyprowadziła się z powrotem do siebie :( Buras został.
Skomentuj:
YMPNZ
 
 
czas_buchtowania_lak.txt · ostatnio zmienione: 2018/11/18 14:39 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika