17 lutego 2016

Czas oczekiwania

Czekamy. Na to i na owo. Nie piszę na co, bo:
1) zwieramy szyki (nie mylić ze zwieraczami), by bez uprzedzenia mieć większą siłę rażenia
2) różne rzeczy się szykują a nie chcemy zapeszać
Oprócz tego czekamy jawnie na wiosnę i na wyniki odchudzania Bilba. Chyba że wcześniej przegryzie nam gardła z głodu.

Niestety marne mamy efekty. Ostatnie ważenie wykazało, że Bilbo… utył 200g. Dziś kolejne. Jest pewna nadzieja, bo z tęsknoty, gdy byłam w Warszawie, podobno nic nie jadł. Za to wczoraj wykorzystał moment nieuwagi, gdy Pieso zamknięty w spiżarni spożywał tajną kolację. Pieso kolacją wzgardził, otworzył sobie drzwi i zanim Robert dobiegł, Bilbo wrąbał pół puszki czapiego:( Bo odkąd go odchudzamy, bardzo się wycwanił. Jest wciąż głodny, czyha więc na pozostawione miski, wyżera śmieci i nie powiem, co jeszcze, oraz dopada siatki z zakupami. Nie cierpię tych korowodów z miskami, ciągłego pilnowania. Nawyki jedzeniowe pozostałych sprawiają, że trzeba zatrudnić wartownika. Bilbo swojego dostaje mniej od reszty, zjada więc w trymiga a potem stoi jak kupka nieszczęścia, wgapia się w cudze miski i czyha na okazję. Nie da się dopilnować miski Lodzi, gdy ta wybiera po kilka chrupek, wynosi na dywan i tam albo poluje albo delektuje się zdobycznym. W tym czasie miska niepilnowana pada łupem grubaska. Pieso z kolei nie zawsze ma ochotę na tajne pasztety, wychodząc zostawia drzwi otwarte i pasztet Bilbiemu. Belfegor za to je na raty, odchodzi i popija, gdy pije, Bilbo już mordę ma w jego misce. Pół biedy po spacerze, gdy wszyscy dostają swoje przypisane i polane smakowitym chrupki, by zjeść, co im pisane. Wtedy mniej-więcej wszyscy zajmują się swoim. Gorzej po południu, gdy każdy o swojej (innej) porze ma ochotę podjeść co nieco. Teraz zima, mamy więcej czasu na pilnowanie. Ale co będzie potem?? O Wilkusiu liżącym na raty (zamiast po prostu zjeść) swoje pasztety dla nerkowców i czyhającej Strzale nie wspomnę. Oddział geriatryczno-dietetyczny wymaga oczu dookoła głowy, szybkiego refleksu a przede wszystkim dużej ilości wolnego czasu!

za odchudzanie Bilba wzięła się więc Lodzia (więcej w albumie Lodzia odchudza Bilbo )

Ale prawda też taka, że pora roku odchudzaniu nie sprzyja. Poza Lodzią nadaktywną na spacerach, które znacznie wydłużyłam, by rozruszać Bilbiaka, nadwyrężając Belfika (daje jednak chłopak radę, myślę, że dzięki komórkom), głównie śpią w różnych konfiguracjach i pozycjach:

(część w albumie Tak sobie razem mieszkamy w salonie komputerowym )

No dobra, dosyć o odchudzaniu, jak wiadomo, nie jest to moja mocna strona;). Dobrze rozumiem Bilbiaka. Im bardziej staram się w jedzeniu ograniczać, tym większy mam apetyt. Zabronione bardziej pożądane, a myślenie o tym, by jeść mniej, to ciągłe myślenie o jedzeniu;)
Miałam zupełnie o czym innym. O znajomych z fejsbuka. Tak się ostatnio dzieje, że różne fajne osoby z okolicy, znające nas wirtualnie, postanawiają nas wreszcie odwiedzić. Jakiś czas temu gościliśmy parę wielbicieli Puszczy Boreckiej, którzy nie nazywają się ekologami, by nie budzić morderczych uczuć w pracownikach nadleśnictwa, choć ekologami są pełną gębą. Nie muszę chyba pisać, jak wyglądała ich reakcja po pobycie na naszej plaży.

jak było do przewidzenia, po powrocie sąsiadów oko Jahwe wciąż się podnosi, gdy za moją sprawą opada

A w ostatnią niedzielę przyjechała do nas wreszcie Ewa z Wronek i przywiozła Michała i Anię ze Świętajna. To pocieszające, że tak niedaleko nas tyle myślących podobnie ludzi! Bo że gości mamy podobnie myślących to wiadomo, ale oni wyjeżdżają i zostawiają nas tu samych na pastwę myślących inaczej. Kiedyś Ewa U. w komentarzach straszyła, że sąsiedzi na plaży mają pewnie podsłuch. Nie miałabym nic przeciwko, by posłuchali, co mówią o nich ludzie stojąc w zasięgu oka. Ludzie, którym wcześniej nie zwierzamy się z naszych sąsiedzkich problemów. Ale przede wszystkim cieszy mnie, że bratnie dusze tak blisko! A jakie ciekawe osoby! Ile mają pasji!

Poza tym, jak przewidywano, wróciły mrozy. Dziś nad ranem -9:(

więcej w albumie Dziś rano -9

Jak na wyż przystało. Ale że słonko już całkiem wysoko, w dzień robi się fajnie.

Drogi tylko zmasakrowane, choć najgorsze jeszcze przed nami.

bobry znowu przymroziło (więcej w albumie Co u naszych bobrów? )

rozwidlenie (do nas w prawo)

szkoła

Przy okazji pokażę, choć może słabo tu widać, przykład myślenia inaczej. Ja wiem, że nieużytki, malownicze, zakrzaczone dołki z wodą, gdzie na bezkresie monokultury (tu zazwyczaj rośnie kukurydza) mogłaby się skryć zwierzyna a amatorzy drobnicy pożywić, to wróg „postępowego” rolnika. Dzięki temu, że na zachodzie zaorano wszelkie nieużytki (zanim się spostrzeżono, do czego ta nowoczesność prowadzi), kombajny mogły hasać a myszy i norniki nie. Dzięki temu wytępiono wszelkie ptactwo żywiące się gryzoniami, a Holendrzy przyjeżdżają do Polski obejrzeć bociana. Na załączonych obrazkach macie przykład, jak nasi postępowi rolnicy, tak jak zresztą niektórzy leśnicy (w tym największy postępowy leśnik i myśliwy Szyszko) i inni, którym tylko ekonomia w głowie, a dobro przyrody nie bardzo, są daleko w lesie i polu za postępem rozumianym właściwie. Żadnych wniosków z dawniejszego kapitalizmu, zresztą co ich to obchodzi. Grunt, by jak najwięcej zebrać, ściąć i wyrżnąć. A propos, nasi ostatni goście z Domku na górce, biolodzy z Gdyni, zdziwieni chodzili po lesie pytając, dlaczego w Puszczy Boreckiej nie ma starych drzew. No dlaczego? Jak myślicie?

walka z wodą na polu wciąż trwa, stąd nowe górki ziemi do wrzucenia w dołki, a jeszcze z 2-3 lata temu były tu piękne sadzawki, w których kumkały żaby, w niebo wzbijało się ptactwo, krajobraz był urozmaicony, cieszyli się ludziska mieszkający opodal, ptaszki i reszta zwierzyny…

tu jedne z największych drzew w Zawadach, dąb sąsiadów ze zlewni mleka i nasza lipa tuż obok

od północy wciąż oszronione

i na koniec obowiązkowo nad jezioro:) a więcej zdjęć z tego spaceru w albumie A potem było tak

A na wiosnę czekamy z wielu oczywistych powodów:

by odzyskać pracownię

i uwolnić się od kwiatów:)

Nie, nie zapomniałam o Dniu Kota! Ale musicie się zadowolić tą parką wyżej na naszym łóżku:)

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/02/18 07:31
"Dlaczego w Puszczy Boreckiej nie ma starych drzew. No dlaczego? Jak myślicie?"
- To chyba jasne: stare drzewa sa wyciete.
Pytanie pozostaje: Kto wycina? - Zlodzieje? Czy wladze lesne? (jakkolwiek je nazwac)

Biedny Bilbo. Dajcie spokoj... Apetyt ma, bo szczesliwy. Musi sobie odbic za lata schroniskowego glodu. A nawet, gdyby nie bywal wczesniej glodny, to na pewno bywal zaniedbany, bo niechciany. Wiec pewnie teraz ze szczecia lubi sobie podjesc. Ja wiem, ze otylosc jest niezdrowa itp, ale to starszawy psina jest. Tak po prostu.
ania, 2016/02/18 09:18
Chętnie bym się z Tobą zgodziła, tylko jemu się nogi rozjeżdżają pod ciężarem kadłuba:(
ewa, 2016/02/18 13:30
Och, jak miło....to nam było miło poznać wreszcie Was i cały zawadzki przybytek. Pozdrawiamy zza wielkiego lasu i jezior puszczańskich :)
ania, 2016/02/18 13:40
Pozdrawiamy i do następnego!
z FB, 2016/02/18 15:23
Aleksandra W: A badaliście tarczycę Bilbo?
Galeria Wiejska: badaliśmy pośrednio, znaczy pewne parametry krwi wykluczają, że coś nie tak z tarczycą, tak nam powiedziała nasza weterynarz
Aleksandra W: Ja bym dla pewności zbadała. Mój Piegus też tył w zasadzie od powietrza, nie miał żadnych innych objawów niedoczynności poza otyłością, wyszedł nam bardzo niski poziom hormonów tarczycy.
Galeria Wiejska: jeśli nic się nie zmieni (na razie schudł do stanu wyjściowego, czyli waży tyle, ile gdy do nas przyszedł) to zbadamy. To niestety nie takie proste u nas.
Aleksandra W: Jasne, tak tylko podsuwam pomysł. :)
Galeria Wiejska: ja pamiętałam o Piegusie i od razu sugerowałam tarczycę

Joanna M-B: rodzinka się powiększy może? :)
Galeria Wiejska: nie puszczę pary z ust!:)
Joanna M-B: Takiej odpowiedzi nie lubię ale doceniam tajemniczość pozdrawiam

Pod zdjęciem Greenpeace'u z Puszczą Białowieską (przeciw wycince):
Jan P: A mi jest szkoda Puszczy Boreckiej , a zwłaszcza wiekowych świerków ściętych w okolicach leśniczówki Poredów .
Bartek, 2016/02/19 03:18
No właśnie, Frankowi mogliśmy pokazać jak wyglądają larwy chruścików w bajorku na polu po drodze do Bołtowiczów, a Zuzi już nie. No ale przynajmniej u Was widziała larwę żółtobrzeżka:-) Wstawiam ją, jakbyście chcieli tego apetycznego stwora gdzieś użyć: https://drive.google.com/open?id=0B4BXyOZzMqiGSUd0T0hyZHN0bGc
ania, 2016/02/19 10:28
pewnie że wykorzystamy! dzięki!
Monika Rybak, 2016/02/20 00:57
Ludzie sami kręcą pętlę na własną szyję nie zdając sobie sprawy z tego, że tylko zachowanie urozmaiconego ekosystemu pozwoli na zachowanie jako takiej równowagi. Najprostszy przykład :wypieszczone trawniczki i bezproblemowe iglaczki, tak praktyczne, bo nie śmiecą. Pszczoły i inne pożyteczne robaczki nie mają gdzie żyć, gdzie się stołować. Dlaczego "zjadają"nas mszyce? Bo postawiliśmy na głowie całą naturę. Wystarczy wyeliminować jedno ogniwo, a wszystko się nam posypuje... A wtedy wchodzimy z pestycydami i sprawa załatwiona, prawda? No właśnie, nie! Sam człowieczek wdrapał się na to błędne koło, a teraz narzeka, że mu się w głowie kręci! A może spróbujmy zamiast iglaczkow posadzić pszczółkom lipę? Albo tak nie trawniczek, jak na Narodowym, a łąkę kwietną? Marzy mi się, byśmy zroblili odwrót od tej pseudo estetyki, a zaczęli myśleć jak nasi pra, pra..., bo po bliższym rozpoznaniu tematu, ten "prymitywizm" miał swój głębszy sens...
Monika Rybak, 2016/02/20 01:08
Komentarz do mnie :nie "posypuje ", a "sypie"!!! Przepraszam, Panie Profesorze Miodek ( apropos lipy), ale jest pierwsza w nocy!
ania, 2016/02/20 12:59
święta prawda, a posypuje moim zdaniem to właściwe określenie:)
Skomentuj:
STRZQ
 
 
czas_oczekiwania.txt · ostatnio zmienione: 2016/02/18 15:30 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika