6 stycznia 2015

Czterech króli a nawet więcej

Nie wierzyliście, że Robert to zrobi?! Niedowiarki! Zrobił i w dodatku odgraża się, że będzie robił regularnie, tylko musi kupić odpowiednie obuwie, bo w moich dziurawych pseudokroksach (chodziłam latem w za dużych, żeby nogi się lepiej wietrzyły;)) mało nie odmroził sobie stóp. I gdyby nie fakt, że zaraz szłam do pracy, też bym zrobiła! A tak tylko rola kronikarza mi przypadła.

tak dziś było, nareszcie mroźny wyż odpowiedni do morsowania

Robert najpierw przygotował sobie stanowisko morsa

następnie zrobił rozgrzewkę, ale bardziej się zmęczył niż rozgrzał

potem zdjął co należy…

i…
wszedł

zanurzył się

postał

i wyszedł

a potem to samo drugi raz. Po wszystkim pobiegł pod gorący prysznic, a mnie pozostało zabezpieczyć miejsce zbrodni;)

większe zdjęcia ale bez Roberta w albumie Wczorajsze morsowanie

Tymczasem, gdy dziadek Robert udawał supermena w zawadzkim przeręblu, gwiazdy kina i rodzina królewska…

(należy zwrócić uwagę na helikopter na jachcie)
rozbijała się po Nicei, Saint Tropez, Cannes i Monaco…

Ale że

„W Saint-Tropez ludzie nie mają duszy, tylko forsę”

wracamy do Zawad. Goście wszyscy wyjechali, ostatnia Doris zostawiając Lodzię w depresji i mogiłkę Miszona. Tak, mieliśmy pogrzeb w naszym sadzie na kocim cmentarzu. W święta niespodziewanie umarł kot Doris, Miszon. Na ostatni spoczynek przyjechał do Zawad.

jak przystało na pogrzeb - lało
Miszon śpi teraz snem wiecznym pod naszym świerczkiem, pod kamieniem. Odwiedza go czasem Strzałka. Na pierwszym planie pozostałe kocie nagrobki.

Jak już pisałam, w Pensjonaciku pod tulipanem zorganizowaliśmy Sylwester dla psów, znaczy się zapewniliśmy im kompletny brak sylwestrowych rozrywek! Po raz pierwszy gościliśmy trzy psy (do tej pory rekordem były w gościach dwa), co oznaczało także rekord na spacerze.

oprócz naszych czterech, Piegus (ten biały puszysty co miał piękne rude piegi, niewidoczne w tym ujęciu) i mały strachliwy Buddy, oba schroniskowce, które czasem w domu mają jakiś biednych kumpli, czyli mieszkają na stałe w domu tymczasowym

Basta z nami nie chodziła, ale robiła tłok na podwórku:)

Basta odebrana z pseudohodowli przez fundację dopiero dochodzi do siebie, od pół roku ma normalny dom, ale bardzo się wszystkiego boi, najmniejszy hałas i ucieka na oślep, tym razem wreszcie sobie mogła pobiegać na naszym zamkniętym podwórzu

tu ze swoją panią Anią i w tym miejscu muszę się wytłumaczyć, dlaczego takie nieostre zdjęcie…

G…o chłopu nie zegarek:) Mikołaj ofiarował mi lustrzankę do robienia zdjęć wyrobom, bo mój szpiegowski nikon jest świetny do dalekich zwierzątek, ale wyrobom bez słońca nie daje rady. Tylko Mikołaj nie zainstalował mi w mózgu programu do robienia zdjęć i dopiero się uczę. Bo jak powiedział, nie po to się ma lustrzankę, żeby zdjęcia jak małpa z automatu pstrykać. No to nie pstrykam jak małpa, ale jeszcze mi słabo wychodzi:)

Moje wprawki w trakcie nauki:

Belfegorek, któremu dziś rozjechały się nogi ale nie dał sobie wytłumaczyć, że ma nie iść na spacer - na szczęście wrócił do normy, musiał to być chwilowy przykurcz

z cyklu „Poranne bałagany Lodzi”

szajka tuż po świętach, zanim wiatr nie zerwał ubranek z tuj

i widoczki, bo mieliśmy w czasie tych dni gościnnych cały przegląd możliwej aury, od słonecznej jesieni, po kwintesencję ohydy (zacinający lodowaty deszcz), od wietrzyska urywającego głowy i śniegu, który się nie utrzymał, po siarczysty mróz

Ten mróz ze słabym śniegiem mocno mnie niepokoi. Nie wiem, czy moje krzaczki to przeżyją:(

Stan śniegu mniej więcej jest taki

Tymczasem…

Nicea oczami Gucia

A że dziś wreszcie obejrzeliśmy film „Jeszcze dalej niż północ”, boję się, co Gucio będzie myślał o Zawadach;)

Wracając do gwiazd filmowych i króli…

rozbiórka budynku żandarmerii z filmów z Louisem de Funesem w St. Tropez:(

a ja dziś z okazji Trzech króli ostentacyjnie pracowałam w gabinecie, niestety tylko z tymi, którzy nie wykorzystali dni wolnych do wypoczynku z dala od domu. Wkurzają mnie te wszystkie święta religijne. Do diabła, jak ktoś jest religijny, niech sobie prywatnie świętuje. Musi mieć na to cały dzień? Są święta związane z obyczajem, kulturą, powszechnym rytuałem i wtedy dzień wolny jest potrzebny. Ale każde inne święto religijne poza Bożym Narodzeniem, Wielkanocą i Wszystkimi Świętymi jest katolicką propagandą, zmuszaniem niekatolików do uznawania, czego nie uznają, cieszy tylko budżetówkę, nieroby i uczniów, a tracą na tym wszyscy, którzy zarabiają na chleb ciężką, codzienną pracą. Ludzi pracujących na swoim nie stać na tyle wałkonienia się, nasze państwo niestety też nie. Mnie dodatkowo wkurza, bo warunkiem sukcesu w mojej pracy jest regularność spotkań, a takie święta ją burzą. Mimo że korzystamy na dniach wolnych jako właściciele agroturystyki, jestem PRZECIW. Ale że nie jestem królem, mogę sobie jedynie poszczekać (jak to określa nasz sąsiad zza płotu;)).

Tia… u nas król miałby kłopoty nawet tam gdzie chodzi piechotą…

no chyba że okrakiem:)

Komentarze

-r., 2015/01/07 02:23
Pamiętam z dzieciństwa rysunek chyba Lengrena z gościem kąpiącym się w przeręblu. Pani pyta czy mu nie zimno, a on na to "Nie, mam skarpetki". I to jest sedno sprawy. Stopy tylko marzną. Buty neoprenowe właśnie kupiłem (dla Ani też). Przerębel polecam. Nie ma to nic wspólnego z kąpielą w zimnej wodzie. Nieco przypomina (lekkie) porażenie prądem gołego w pokrzywach (-:
zenkowa, 2015/01/07 12:45
Robert, szacun!
marzena, 2015/01/07 13:11
Jako ze u nas temperatura rzadko spada ponizej zera zostaje przy swoim zimnym prysznicu :) Obrazki cudne i jak zwykle dobrze sie czytalo. Pozdrawiam
z FB, 2015/01/07 13:55
Ola (pani Piegusa i Buddiego): Do grona zawadzkich morsów dołączył podczas wyjazdu (a w zasadzie ostatniego dnia) nasz Piegus, który stwierdził, że podczas roztopów lód przy brzegu na pewno utrzyma jego ciężar. Na szczęście skończyło się na chwili stresu (tylko naszego, bo Piegus chyba morsowania przez swoje kilka warstw sierści nawet nie poczuł).
Raz jeszcze dziękujemy za wspaniały wypoczynek, to był zdecydowanie najlepszy nasz sylwester ever!

Dorota Ł-T: Nie wierzyłam, a jednak:) Morsy w Zawadach. Trza i to dodać do peanów na cześć Waszej agroturystyki:)

Ewa N: OMG! Ale odwaga!

Gabriela: Szacunek dla krola!!!!!odwazny))))
Tomek, 2015/01/07 15:52
gratulacje dla Roberta. Zimno się robiło od patrzenia.
ola z Katowic, 2015/01/13 13:43
NO JAKA MADZIA UŚMIECHNIĘTA, AŻ MIŁO PATRZEĆ ...
Monika North Carolina, 2015/01/22 06:23
Szacuneczek dla Roberta. Dotychczas tylko ogladalam ruskich w przereblu, glownie - Putina. Ja bym sie nie osmielila. Nic dziwnego, ze Robert zostal 4tym krolem. Tylko niech za czesto nie powtarza tego wyczynu, bo zdrowie straci. Jakem pani doktor - zaklinam!

Fajny temat, i zestawik w tym niusie. Mrozne mazurskie Zawady i slonecznie upalne Nicea, Saint Tropez, Cannes, Monaco. Od samych nazw zazdrosc bierze, ze KTOS-TAM jest!
ania, 2015/01/22 12:47
Pani doktor, można raz w tygodniu, a nawet wskazane!
Skomentuj:
VLFLU
 
 
czterech_kroli_a_nawet_wiecej.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/07 17:43 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika