14 marca 2010

Czternastego o trzynastym

TRZYNASTEGO NAWET W GRUDNIU JEST WIOSNA, TRZYNASTEGO KAŻDA DROGA JEST PROSTA, TRZYNASTEGO NIE LICZY SIĘ STRAT… tak przynajmniej śpiewała Kasia Sobczyk, gdy byłam mała. Nie mam nic przeciwko trzynastkom, a odkąd 13 w piątek 1989 roku przeżyłam lot aerofłotem, któremu skrzydła na ostatnich dwóch śrubkach nie odpadły, uważam wręcz, że to data szczęśliwa. Ale wczoraj nawet w połowie marca była zima, droga do karmnika okazała się za śliska, a w ramach strat - polała się pierwsza krew Gutka.
Ale o początku:

Sądząc po komentarzach pod zawadzkimi niusami, zima się wszystkim przejadła, zawadzka także, problem w tym, że wiosna póki co poszła w odstawkę, jedynie po rzece widać, że idzie ku lepszemu.

Owszem piękne mamy widoki co rano, ale piękne nie znaczy POŻĄDANE!

Po fali mrozów wykańczających te z moich roślinek, które oparły się mrozom wcześniejszym, pada. Nowy śnieg przysypał zamarznięte po roztopach kałuże i zalegające kilkadziesiąt cm śniegu zbitego, po którym można nie zapadając się chodzić, tak że nawet dotarliśmy pierwszy raz od miesięcy przez las do jeziora Cichego

Trzynastego o 7 rano, gdy wypuszczałam psy i poszłam nasypać ziarno zmarzniętym ptaszynom, wyrżnęłam pod kocią budką, bo śnieżek zakrył ślizgawkę z tego, co wcześniej wylało się z rynny. Zawartość szufelki i tekturki, którymi tylko można teraz wsypać karmę do przeciwsójkowego karmnika (nowy karmnik można zobaczyć w niusie o dokarmianiu ptaszków ), wysypałam prosto pod kocie wyjście z domu, czyli w sam raz naraiłam ptaszki kotom pod nos. A że byłam w kaloszach na gołych nogach i w kurtce na nocną koszulę, lądowanie na lodzie i śniegu było arcy niemiłe. Nie mówiąc o stłuczonym kolanie.

A potem wieczorem dotarła do nas wiadomość, że Gutek wyrżnął w schody, czyli w te jedyne 20 cm, na które wykładziny nie starcza, ma rozcięte czoło i dwa plasterko-szwy (na szczęście szpital dziecięcy mają za płotem). Płakał chwilę, i to głównie dlatego, że Magda przyłożyła mu chusteczkę, aby zatamować krew, a Gucio nienawidzi chusteczek higienicznych! Chusteczki kojarzą mu się z wycieraniem nosa, a to dla niego równoznaczne z obdzieraniem ze skóry. Pan doktor na ostrym dyżurze przykleił plasterki zamiast szwów i nazwał Gucia Plastusiem.

Nos w brokułach, bo nosa wycierać nie wolno!

A dziś, czternastego, nadal mamy zimę:( więc na pocieszenie wyjęłam z pieca łąkę, czyli wiosnę na zamówienie Pani Agaty:

Więcej zdjęć tego murala na stronie z ceramicznymi muralami

Komentarze

Skomentuj:
SQHGD
 
 
czternastego_o_trzynastym.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika