2 lutego 2019

Czy kot na wsi powinien wychodzić z domu

Zanim przejdę do ferii z wnukami, zarazków, przeglądu zimy, czyli niusa, którego się spodziewacie, dziś nius o kotach i ptakach. Zainspirowany postem:

Dla niefejsbukowców rozwijam całość:

„Wiedzieliśmy, że problem jest ogromny, jednak jego skala przeszła nasze najczarniejsze sny…
Tylko w Polsce, ofiarą kotów pada rocznie około 144 milionów ptaków. Sytuacja jest najgorsza na wsi, gdzie koty dziesiątkują i tak zagrożone populacje ptaków, dla których krajobraz rolniczy to jedyne miejsce do życia, jak Pliszka Żółta, Skowronek czy Pokląskwa… Jakie wnioski powinniśmy wysnuć z poniższego artykułu?
1. TO NIE KOTY SĄ WINNE! Człowiek uczynił kota towarzyszem swojego życia i to na człowieku spoczywa odpowiedzialność za jego działania.
2. Najlepszą drogą do powstrzymania kota od polowań jest trzymanie go w domu i zorganizowanie mu odpowiednich rozrywek pod dachem. Zapewni to spokój okolicznej populacji ptaków oraz sprawi, że kot znacznie dłużej pożyje.
3. Sterylizacja jest drogą, która rozwiąże problem bezdomności i cierpienia bezpańskich kotów i powinniśmy nią podążać.
Rozmawiajmy, dyskutujmy, nie zgadzajmy się ze sobą, jednak bardzo prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.”

Jak wiadomo nasze koty wychodzą z domu kiedy chcą, bo mają system kocich drzwiczek. Jak wiadomo, przez to, że wychodzą, trzy albo cztery zapewne skończyły w szponach gołębiarza/zębach lisa i psa sąsiadów. Również przez to, że wychodzą, oprócz myszy, norników i nornic mordują ptaki i ryjówki. Te z górki mają jeszcze więcej na sumieniu. Zapewne są wśród Was tacy, którzy mają nam za złe, że wypuszczamy koty z domu. Okoliczni mieszkańcy, niemiastowi, z kolei obśmieją ten pomysł i też będą mieli rację. Bo oczywiście, także w tej sprawie nie ma racji jednej. Myślę, że nie możecie mi zarzucić nieodpowiedzialności, bezmyślności, nieświadomości zagrożeń. Doskonale wiem, że koty dziesiątkują ptaki, pożyteczne ryjówki, jaszczurki… i że kotom grozi poza domem niebezpieczeństwo. Ale koty to KOTY, mają swoją naturę i choć czasem musimy (np. w miastach) zamknąć je dla ich dobra, to nie czarujmy się, że nie degenerujemy gatunku robiąc z kota maskotkę, słodkiego kotka tylko do przytulania. Moim zdaniem argument, że wiejski kot zamknięty w domu (abstrahując od kwestii, czy to w ogóle na wsi możliwe) jest bardziej bezpieczny dla siebie i małych zwierząt, jest z gatunku tych, żeby ludziom zakazać jeździć samochodami, bo zabijają siebie, innych i zwierzęta.

nieco spóźnione sprzątanie budek, tych nieużywanych zimą

Wdałam się w dyskusję na stronie jestem na pTAK! :

jestem na pTAK!: Badania poruszają temat kotów. 144 milionów ptaków ginie z powodów kotów. Zwierzęta nie są niczemu winne - to człowiek powinien coś z tym zrobić.

Galeria Wiejska: „to człowiek powinien coś z tym zrobić”? tak jak z dzikami robi? może pora się pogodzić, że są ptaki i koty na tym samym świecie. Tak jak ludzie dbający o środowisko i niszczący je. Tak jak jedzący mięso i znęcający się nad zwierzętami w imię jedzenia mięsa, itd, itp…

jestem na pTAK!: nie wkładaj nam do ust słów, których nie wypowiedzieliśmy. Nawet w naszym poście piszemy, że to nie jest wina kotów. Koty nie są częścią lokalnego ekosystemu, ludzie sprowadzili je do swoich domów i to ludzie powinni wziąć za nie odpowiedzialność.

Galeria Wiejska: niczego nie wkładam, tylko pokazuję, do czego prowadzi taki jednostronny sposób myślenia - nie da się dyskutować z ludźmi, którzy widzą tylko SWOJĄ RACJĘ a nie, że każdy kij ma dwa końce i że są konflikty, w tym wypadku między dobrem ptaków i dobrem kotów, które są nierozwiązywalne. Tego typu konfliktów nie rozwiązuje się „uśmiercając” jedną stronę, czyli w tym wypadku koty (zrobienie z wiejskich kotów zabawek do towarzystwa człowieka jest w jakimś sensie ich uśmierceniem, uśmierceniem ich zgodnych z naturą potrzeb) tylko minimalizując skutki, ze świadomością, że się ich nie da zlikwidować. To się nazywa dorosłe myślenie. W przypadku tego konfliktu, powtórzę do znudzenia, są odgórne regulacje w sprawie sterylizacji/kastracji zmniejszające ilość zdziczałych kotów, bo to one są problemem i te niekarmione, żyjące przy gospodarstwach. Reszta czyli maleńki odsetek domowych, wykastrowanych kotów na wsiach złapie średnio ze dwa gapiowate ptaki, bo im się po prostu nie chce, wolą tyłki grzać w domu.

gniazdo szpaka z lipy

I jeszcze potem:

Błagam, miejcie ludzie trochę realizmu. Nawoływanie do zamykania kotów w domach na wsi (zwłaszcza, że na wsi z ludźmi w domu koty mieszkają tylko u byłych miastowych;) u prawdziwych wieśniaków mieszkają w stodole/oborze/stajni) jest z tak wielu powodów niemożliwe, niehumanitarne, niezgodne z rolą kota na wsi, że pkt. 2 z tego postu można spokojnie wykreślić. Każdy dobry człowiek żałuje ptaków upolowanych przez koty i powinien zrobić wszystko, by zmniejszyć tę liczbę, ale nie przez coś tak absurdalnego! Ostrzegam w tym miejscu przed zakładaniem dzwonków - na ptaki nie działają, a kot od nich głuchnie i wariuje. Są specjalne kołnierze https://www.birdsbesafe.com/ ale kot wtedy staje się łatwiejszym celem dla gołębiarza. Jedynie sterylizacja/kastracja m.in. po to by ograniczyć ilość zdziczałych kotów na wsiach załatwiłaby sprawę - oczywiście nie spowodowałaby, że koty przestałyby polować, ale byłyby to liczby do przyjęcia. Póki co jednak świadomość ludzi na ten temat, zwłaszcza na wsi jest katastrofalnie niska, nawet komentarze tu to pokazują.

Wiecie, że kochamy wszystkie zwierzęta, z wyjątkiem kleszczy;) ale fanatyzm miłośników zwierząt też bywa przerażający. Bo miłość bywa przerażająca, gdy ktoś myli ją z posiadaniem kogoś na własność i na jego warunkach. W przeciwieństwie do miłości dającej wolność, pozwalającej na bycie sobą. Jeśli chodzi o ludzi, to oczywiście jest to w ciągłym konflikcie (zależność-niezależność), ale gdy mowa o zwierzaku, większość zapomina, że to nie przedmiot, który ma się dostosować do nas. Uważamy, że mamy prawo do niego za to, że tacy jesteśmy wspaniali, bo go wzięliśmy, opiekujemy się nim i kochamy. Tymczasem każde zwierzę (jak i człowiek;)) ma jakiś bagaż genów, instynktów charakterystycznych dla gatunku, temperamentu osobniczego i doświadczeń, które go ukształtowały. Można to oczywiście utemperować, wytresować, tylko czy musi to być warunek naszego życia z psem czy kotem?? Dlaczego to on ma się do nas dostosować a nie my do niego? W końcu to my mamy więcej rozumu i wolnej woli. Poza tym mam wrażenie, że takim fanatykom chodzi o utrzymanie zwierząt przy życiu za wszelką cenę. Byle nie przeżyć straty i niemocy. Gdyby chcieć chronić psa czy kota za wszelką cenę, nikt nie wydawałby wieloletnich rezydentów ze schronisk. Przecież tam, gdy już im się uda przeżyć wszelkie młodzieńcze choroby, nic im nie grozi. Za kratami żyją do późnego wieku. Tymczasem wydane do domów często uciekają (i nie chcę już powtarzać, że upilnować psa czy kota chcącego uciec się nie da, jedynie można mu założyć lokalizator) i giną bezpowrotnie, ze stresu związanego ze zmianą zaczynają chorować, albo wreszcie leczone umierają z błędu lekarskiego/od narkozy jak nasz biedny Bilbuś. Czy w związku z tym nie należy brać ich ze schronisk?? Mieć nadziei, że jednak się przystosują i będą szczęśliwe, docenią inne życie? Tylko dlatego, że za kratami czeka je mniej zagrożeń?

Dostałam nawet wiadomość prywatną na ten temat:

Jak możecie pisać, że kochacie ptaki wypuszczając koty?

Niestety pan nie zgodził się na zamieszczenie fragmentów jego wiadomości, a szkoda, bo były osobiste i dzięki temu przekonywujące, a przecież o to chodzi zwolennikom niewypuszczania kotów na dwór. Wśród argumentów Pana było, że wypuszczając kota niszczymy okoliczny ekosystem i narażamy kota na wiele niebezpieczeństw: może go zabić jakieś zwierzę, może go rozjechać auto (i nie jest wymówką, że nie mieszka się przy drodze - koty potrafią odejść na sporą odległość od domu), może wdać się w bolesną bójkę z innym kotem, może zostać zarażony kocią białaczką lub ktoś może kota otruć. Przekonywał, że istnieje wiele alternatyw dla wypuszczenia kota na dwór, a najlepszym rozwiązaniem jest postawienie w ogrodzie woliery z różnymi atrakcjami, by kot miał wiele bodźców.

Na co odpisałam:

Nie zgadzam się z Pana zdaniem, choć rozumiem intencje. Znaczy zgadzam się z wieloma argumentami, ale nie zgadzam się z tezą, że wiejskie koty mają siedzieć w domu, a pomysł woliery w ogrodzie to to samo co trzymać ptaka w klatce, są inne metody ograniczania wpływu kotów na środowisko - zmniejszenie ilości zdziczałych przez sterylizację/kastrację równie nierealne póki co na większości wsi, co Pana pomysł.

Pan, zwolennik sterylizacji i kastracji, opisał swoje doświadczenia jako mieszkańca wsi, bardzo przykre doświadczenia, bo kilka razy był świadkiem jak psy rozdzierają kota, jak ktoś wyrwał kotu sąsiadów pazury, po czym go otruł i wyrzucił na ich posesję, kilka razy widział moment potrącenia autem i to go skłania do potępiania wypuszczania kotów, zwłaszcza że sam kiedyś stracił kota wolno wychodzącego. Uważa tak pomimo, że zawsze wpajano mu, że koty powinny wychodzić, że dokonują selekcji naturalnej i, jak napisał, „wiele innych głupot”. Teraz ma kota uratowanego z pyska psa, odzwyczaił go od wychodzenia i uważa, że można, trzeba tylko tego chcieć.

Na co ja, pomimo że z panem się generalnie zgadzam:

No właśnie. „trzeba tego chcieć”, a ja nie chcę. Też straciłam 3 koty a mimo to nie jestem gotowa zamykać ich w domu. Koty wiejskie wolą być wolne i narażać się na śmierć niż żyć w zamknięciu, to my właściciele myślimy, że za wszelką cenę trzeba je chronić bo boimy się straty. W mieście, które nie jest środowiskiem kota, muszą siedzieć w domu, ale na wsi jest więcej powodów ZA by żyły normalnie a właściciel jakiegokolwiek zwierzęcia powinien przede wszystkim szanować naturę pupila a nie dostosowywać go do swoich potrzeb. Potrzebą kota nie jest żyć za wszelką cenę tylko włóczyć się po swoim rewirze. Świat nie jest czarno-biały i zawsze jest coś za coś.

a więcej zdjęć ze sprzątania budek w albumie Sukces lęgowy 7 na 7!!!

i jeszcze jedna wymiana:

Kasia S: Lubię ptaki. Lubię koty. Mam 3, wysterylizowane i niewychodzące, bo zależy mi na ich bezpieczeństwie. Wkurza mnie wypuszczanie futer i tłumaczenie, że „kot musi się wybiegać” - nie musi! Wszystko zależy od tego, do czego tego kota przyzwyczaimy. Ale to przeświadczenie jeszcze długo będzie pokutować w społeczeństwie…
Aczkolwiek - mimo iż nie jestem ekspertem - wydaje mi się, że ta nagonka na koty, jako tak wielkie zagrożenie dla ptaków, jest grubo przesadzona, naprawdę… Jak sobie porównam czasy dzisiejsze z - powiedzmy - tymi sprzed 10 lat, to kotów wokół, hasających sobie luzem, jest o wiele, wiele mniej… Choćby dlatego, że wiele kończy wprasowana w asfalt przez wzrastającą ilość samochodów…
Za dużo w tej publicznej dyskusji też ogólnie emocji, za mało merytoryki. Moje koty mają specjalnie dla nich wybudowaną wolierę, więc nie siedzą ciurkiem w 4 ścianach przez 365 dni w roku.
Tamten komentarz przeczytałam i po części to stanowisko też rozumiem, co nie zmienia faktu, że sporo osób wypuszczających koty nie przejmuje się też tym, że mnożą się one na potęgę i ich nie sterylizuje, co już jest wg mnie godne potępienia…

Galeria Wiejska: no właśnie, argument trzymania kota jak zabawki w domu jest śmieszny wobec konieczności regulacji jego bezsensownego mnożenia a potem niehumanitarnego traktowania na wsi i może na to zwracać uwagę a nie na pomysły od czapy, które bez tej podstawowej kwestii niczego nie zmienią, bo trzeba by było ludzi na wsi wymienić.

I kolejna wymiana:

Galeria Wiejska: Tylko ktoś, kto nigdy nie miał kota i nie mieszkał na wsi może mieć taki pomysł nr 2”Najlepszą drogą do powstrzymania kota od polowań jest trzymanie go w domu i zorganizowanie mu odpowiednich rozrywek pod dachem. Zapewni to spokój okolicznej populacji ptaków oraz sprawi, że kot znacznie dłużej pożyje.” Nie ma takiej możliwości aby mieszkając na wsi trzymać kota w domu. To absurd. Żaden wiejski kot by tego nie wytrzymywał i zresztą nikt na wsi nie trzyma zamkniętego domu latem. Kocham ptaki, wydaję mnóstwo pieniędzy na ich dokarmianie, robię specjalne zasieki przeciw kotom przy karmniku, zresztą zimą nasze koty mało wychodzą z domu, ale kochając koty godzę się z tym, że polują na ptaki. Takie jest życie, kot poluje i hasa po łąkach, to jego natura. Można ewentualnie wystrzelać wszystkie koty

jestem na pTAK!: Dlaczego to absurd? Kocham ptaki, nie chcę, żeby masowo ginęły, więc trzymam kota w domu. Człowiek dla własnej wygody wypuszcza kota z domu „bo przecież nie wytrzyma”.

Galeria Wiejska: mieszka Pan/Pani na wsi? chyba nie, bo nie wie o czym mówi. Dom na wsi jest otwarty, nikt go nie zamyka, gdy jest ciepło, nie ma takiej możliwości, bo się wszyscy wciąż przemieszczają, gospodarstwo, podwórze i dom to latem jedno, kot musiałby być zamknięty w jakimś pomieszczeniu. Trzymamy w domu koty zamknięte póki są zbyt małe by się obronić przed dziką zwierzyną, ale gdy dorastają, obszczywają cały dom (pomimo że są już wykastrowane), demolują, wymykają się przy każdej nadarzającej okazji, po prostu wariują i widać, że nie wytrzymują zamknięcia. Koty w mieście tak się nie zachowują a i tak uciekają, gdy się nie przypilnuje. To nie jest wygoda człowieka tylko natura kota na wsi. Tak jakby ptaka trzymać w klatce.

jestem na pTAK!: i to wynika z lenistwa opiekuna.

Galeria Wiejska: jestem na pTAK! proszę mi o lenistwie opiekuna nie pieprzyć, za przeproszeniem, bo się zdenerwowałam! Mam 3 psy, 4 koty, gości w agroturystyce, pracę w pobliskim mieście i obowiązki w gospodarstwie a nawet dwóch, zapraszam aby się polenić ze mną i może sobie Pan/Pani przypilnować wtedy nasze koty. Co co bzdury autor tej strony wypisuje w tym temacie, trochę wyjścia poza swoje horyzonty by się przydało!

Krzysztof S: Nie słyszałem większych bzdur, ktoś kto nie ma pojęcia o życiu na wsi wypowiada się na temat wiejskich kotów, myśli że to jak w bloku, zamknie drzwi i sprawa załatwiona. Moim zdanie ktoś raczej chce się wypromować pisząc kontrowersyjną bzdurę.

jestem na pTAK!: a jakieś merytoryczne argumenty?

Krzysztof S: jaki merytoryczny argument może być dla głupoty i braku podstawowej wiedzy o życiu na wsi, w taki sam sposób mogę zapytać o temat całej dyskusji, a gdzie merytoryczne argumenty, bo w artykule przedstawione są tylko szacunki i opinie trzech osób i to nie jakichś znanych.

Iwona I: https://www.koty.pl/szczesliwy-kot-jestes-kotem/ żadne zabawki, poligony i inne umilacze czasu w czterech ścianach nie zastąpią kontaktu z naturą…przestańcie nawoływać do krzywdzenia kotów.

Sylwia F: Nie masz oczywiście racji, sama mam znajomą, której koty wychodzą jedynie na smyczy, mieszka na wsi i oczywiście jest wyśmiewana. Ale jak się chce, to się da.

Galeria Wiejska: oczywiście mam rację, bo tu jest wiele racji, jeszcze raz napiszę: świat nie jest czarno-biały, zawsze coś jest za coś, a zdegenerować zwierzaka w imię swoich potrzeb zawsze można, tylko może warto najpierw pomyśleć, że po jednej stronie są ptaki, a po drugiej koty i to jest konflikt nie do rozwiązania, można go tylko zminimalizować, ale na pewno nie wyprowadzając koty w szelkach na wsi :-) tylko przez zmniejszenie populacji zdziczałych kotów odpowiednimi regulacjami, które wieśniaków zmuszą do sterylizacji/kastracji

wyjęte gniazda z tego roku, te co się nie rozleciały - jak widać jedno nieużywane, włożymy je tam, gdzie zimują ptaki

Wyobraźcie sobie, że po utracie Miodzia byłam bliska zamknięcia kotów w domu. Ogromny wtedy przeżywałam konflikt wewnętrzny. Przemyślałam tę kwestię w te i nazad. I jak wiecie, koty dalej wychodzą, z odchuchanymi Misioptysiami włącznie. Pogodziłam się, że pewnie znowu mnie to spotka (i spotkało). Nie znaczy, że nie rozpaczałam i rozpaczać nie będę (twu, twu). Mimo wszystko wybrałam dobro kota a nie swoje. Nawet kosztem ptaków i ryjówek. Spytacie, co to za dobro, skoro kot ginie. Wcale nie jestem zwolenniczką tezy „lepiej żyć krótko ale intensywnie”. Raczej: „każdy niech sobie żyje jak chce, pod warunkiem, że nikogo tym nie krzywdzi”, ale ta zasada dotyczy tylko ludzi, bo mają wolny wybór. Generalnie jestem za tym, by żyć w zgodzie ze sobą. I to uważam za największe dobro (i dlatego nie cierpię obecnej władzy :-) bo próbuje narzucić swój pomysł na życie). Staram się, by moi bliscy i moje zwierzęta mogły tak żyć, oczywiście zachowując zdrowy rozsądek.

Misio jako zabawka;) o czym więcej będzie w następnym niusie

jestem na pTAK!: Kilka osób w tym poście pisało, że trzyma koty w domu na wsi: czyli da się :).

Galeria Wiejska:: a niech sobie trzyma (sama „trzymałam” koty w zamknięciu, gdy mieszkałam w mieście a i też kilka razy uciekły wykorzystując okazję), ptaszki w klatkach też ludzie trzymają - właściciel jakiegokolwiek zwierzęcia powinien przede wszystkim szanować naturę pupila a nie dostosowywać go do swoich potrzeb. Świat nie jest czarno-biały i zawsze jest coś za coś. Pora dorosnąć.

Problem z fanatyzmem polega na niewidzeniu sytuacji konfliktowych. Na szczęście niektórzy to widzą i ta wypowiedź jest najlepsza ze wszystkich:

Iwona: Nic do Was nie dociera. Odnieście się chociaż raz do argumentu sterylizacji kotów i jej wpływu na zmniejszenie śmiertelności wśród ptaków. Jesteście głusi na tę argumentację, która jest powiewem kompromisu między sprawa kocią i ptasią. Fanatyzm w żadnej dziedzinie nie popłaca. Tym sposobem nie przekonacie do siebie ludzi.

Owszem są koty, które wyobrażam sobie, że można zamknąć w domu, tak jak są ludzie, którzy całe życie spędzają przed komputerem/TV. Ale są koty i ludzie, których zamknąć nie można. Dlaczego wyniosłam się na wieś? Bo muszę mieć kontakt z naturą, wyjść z domu i oddychać świeżym powietrzem, pływać w jeziorze, kiedy tylko zachcę, bo jestem dzieckiem natury. I nasze koty są kotami natury. Pamiętacie Ryśka, który zginął w Niemczech przy autostradzie? Był grubym brytyjczykiem, a całymi dniami miauczał pod drzwiami w mieszkaniu w Warszawie, wciąż uciekał, a jak nie mógł, obszczywał cały dom. Misioptysie, gdy dorosły, zanim je wypuściliśmy, bo uważaliśmy, że są zbyt małe, robiły to samo. Demolkę i obszczywanie całego domu nie mówiąc o ciągłym czyhaniu na otwarte drzwi. Nic innego nie miały w głowach, tylko jak wyjść na dwór.
Wszystkie nasze koty od początku były kotami wolnymi. Wilkuś do nas przyszedł, gdy po stracie pana całą jesień i zimę jakoś przeżył sam, Puma szła przez łąki i trafiła do nas, Mrówka przyszła ze wsi, biało-czarne dziewczyny urodziły się na budowie, Burasek i Łatka mieszkały „przy domu” i same się żywiły, Misioptysie podrzucone pod gospodarstwo pani Uli żyły w stadzie kotów… Rozumiem, gdy ktoś kota z bloku przywiezionego na wieś zamknie w domu, ale nie zgadzam się na więzienie wiejskich kotów. Kot na łące to najpiękniejszy widok!

Padają porównania z psami:

Józefina M: Nie wiem czemu, ale zawsze jak słyszę, że „kot musi polować, bo taka jego natura”, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Sama mam kota. I psa. Mój pies to mieszaniec, ale ma wszystkie cechy psów myśliwskich. Uwielbia polować, gdyby mógł, to nic innego by nie robił, tylko ścigał sarny, zagryzał bażanty i rozszarpywał jeże, których wyjątkowo nie lubi… tylko że na to nie pozwalam. Więcej - gdybym mu pozwalała, to byłoby niezgodne z prawem i wszyscy obrońcy „kociego instynktu łowcy” by się na mnie rzucili, ze jestem nieodpowiedzialna. Ale kotu wolno… bo tak. Nie rozumiem takiej pokrętnej logiki.

albo:

Monika R: tak samo byłoby z psem gdybyśmy z niego nie zrobili domowego. Też by chodził swoimi ścieżkami i polował żeby zjeść. Nie widzę nic złego w tym żebyśmy my ludzie zaczęli traktować koty lepiej.

jestem na pTAK!: trafne porównanie. Gdyby opiekunowie psów wychodzili ze swoimi pupilami na zewnątrz bez smyczy, kagańców i mówili „zapoluj sobie” byłoby to społecznie nieakceptowalne.

Galeria Wiejska: bo to jest społecznie nieakceptowalne, żeby pies polował, tylko co ma piernik do wiatraka? Pies jest przy człowieku, całkowicie od niego zależny, domowy pies poza spacerem siedzi w domu lub na podwórzu i jest szczęśliwy że ma swojego panusia, a kotu (domowemu) potrzebny jest i człowiek i bycie sobą, czyli normalnym kotem, a nie zabawką.

Katarzyna K: Mam zabronić moim kotom wychodzenia do ogrodu? Równie dobrze mogłabym zakazać ptakom przylatywać na teren mojej posesji, zamiast dokarmiać je zimą i pozwalać zakładać gniazda…

Bartek P: Psy i koty to kompletnie inna sytuacja. Inna historia udomowienia gatunku. Co to znaczy lepiej traktowali?

Elżbieta P: Psa nie trzymamy tylko w domu, czy Pani pies załatwia się do kuwety i nie wychodzi na dwór? Puszczając go chociażby na podwórko nie ryzykujemy wyjścia po za nie chyba że nie dopilnujemy ogrodzenia, KOT TO ZUPEŁNIE INNA BAJKA!!! Jeden jak mój leniuch siedzi w domu a drugi drze mordę pod drzwiami tak przeraźliwie że nie ma opcji by go nie wypuścić.

Nie zapominajmy, że pies jako zwierze stadne zupełnie inaczej się udomowił, jest dużo bardziej zależny od człowieka, nie cierpi tak jak kot, gdy mu się odbiera wolność.

Burasek prawie w ogóle zimą nie wychodzi, a gdy tylko na górze zamieszkali ludzie…

Są jeszcze argumenty dotyczące gryzoni, bo przecież po to człowiek udomowił kota, czy też kot się udomowił. Zresztą także problem kun, który zniknął na górce dzięki kotom górkowym i jeśli tam nie wrócą, to pewnie znowu nastanie.

Jak ja lubię taki czarno-biały sposób myślenia. Jestem bardzo zmartwiona, że koty zabijają ptaki, nienawidzę czasem moich kotów za to, ale nie zmienię świata. Kot oczywiście nie musi polować, tak jak człowiek nie musi uprawiać seksu, czytać, chodzić na spacery… No bo musi? Przecież człowiek tak jak kot w mieście może zostać ograniczony w swoich instynktach i przyjemnościach i też będzie żył a nawet specjalnie może nie cierpieć z tego powodu. Niektórzy nawet sami wybierają takie życie. Tylko że tu nie jest mowa o tym, czy kot ma polować czy nie, tylko o wolności kotów na wsi, które to koty na wsi nie mogą być zamknięte w domu, a że są zwierzętami polującymi, to polują - taki pomysł jak w pkt. 2 postu wynika z braku znajomości realiów. Ludzie na wsi koty mają po to, by chronić się przed szkodnikami, myszami, kunami, nornikami, szczurami… a że koty polują też na ptaki, to takie życie, nie da się wyeliminować wszystkich złych stron, w każdej sprawie na świecie. To się nazywa dojrzałość psychiczna - gdy człowiek zda sobie z tego sprawę. U nas akurat koty są dla kotów, bo je kochamy, ale swoje zadanie też spełniają, i chwała im za to. Życzę orędownikom niewypuszczania kotów na wsi, by sobie na wsi zamieszkali, zwłaszcza jesienią, gdy jest eksodus gryzoni do domów!

Kot pełni ważną funkcję na wsi, ale to także jest podważane:

Ja mieszkam na PRAWDZIWEJ WSI i mam „takie” pomysły. Pierwotny zasięg występowania kota (a dokładniej jego przodków) obejmuje Egipt i okolice. Kot został do Europy zawleczony przez człowieka, czyli w Polsce jest gatunkiem inwazyjnym. Rozumiem o co Pani chodzi. Koty żyły od setek lat przy ludziach. Polowały na ptaki, gryzonie itp. Tylko, że wtedy działalność człowieka nie była tak niszczycielska dla natury jak jest teraz, dodatkowo koty nie były aż tak rozpowszechnione na świecie. Czasy się zmieniły, koty zyskały ogromną popularność. Niestety zwierzaki trafiają często do osób, które myślą że kotek powinien pić mleczko, jeść whiskasa i polować na myszy. Mamy 21 wiek, metod tępienia gryzoni jest wiele i są skuteczniejsze niż kot.

Nie wiem, jakie sposoby tępienia gryzoni ma na myśli pan, nie słyszałam, żeby był jakiś bezpieczny dla innych stworzeń (trutki? fale dźwiękowe?) i znam historie miast, które pozbyły się kotów.
Jeszcze raz napiszę - nie twierdzę, że przeciwnicy wypuszczania kotów z domu na wsi nie mają racji, problem w tym, że to nie jedyna racja.

A teraz przejdźmy do ptaków. Wiecie, że karmimy tabuny ptaków od jesieni do wiosny. W tysiącach złotych zamyka się sezon dokarmiania. Wiecie, że rozwieszamy budki lęgowe, co roku je czyścimy, by kolejne ptaki mogły się rozmnożyć. Wiecie, że nie usuwamy spróchniałych drzew nad jeziorem dla dziuplaków. Że nie kosimy łąk zanim nie skończy się sezon lęgowy a derkacze nie odfruną. Trzymamy zakratowane te okna, o które rozbijają się ptaki. Robimy zasieki przy karmniku. Gdy zamarzną wszelkie źródła wody, wystawiamy ją dla ptaków. Propagujemy dokarmianie, szerzymy wiedzę na temat ptaków … Czy jest jeszcze coś, co możemy dla nich zrobić? Jeśli tak, dajcie znać. Ale nie wymagajcie od nas, byśmy krzywdzili nasze koty po to, by nie działa się krzywda ptakom. W przeciwieństwie do ludzi, którzy mogą przestać krzywdzić zwierzęta, bo nie jest im to potrzebne do życia, koty nie mogą, bo są tylko kotami. A ja chcę, by kotami pozostały. I pewnie jest w tym moja identyfikacja, ale myślę, że też zdrowy rozsądek.

Ale najbardziej mnie ubawił ten tekst (nie, żeby nie był prawdziwy, tylko że do mnie;)):

jestem na pTAK!: koty też chciałyby żyć jak najdłużej… Proszę obejrzeć profil jakiejkolwiek organizacji zajmującej się kotami, jest tam pełno zdjęć cierpiących kotów - to ma być cena ich wolności? Cierpienie?

Galeria Wiejska: mówiąc szczerze mam dość tych naiwnych argumentów i traktowania mnie jak nieświadomej nędzy zwierząt, jakbym nie pomagała fundacjom zajmującym się bezdomnymi kotami i nie wiedziała, co się w tej sprawie dzieje na świecie, sama mam koty wzięte z tej nędzy, uratowane z pola, z gospodarstw, gdzie chore na koci katar czy panleukopenię umierają przyklejone do drzwi domostw w poszukiwaniu odrobiny ciepła… błagam, proszę nie mieć monopolu na rację, racji tu jednej nie ma i tylko to próbuje Wam pokazać - nie takimi nierealistycznymi pomysłami można coś w sprawie ratowania ptaków zrobić i podejrzewam, że w tej sprawie więcej robię niż Pan/Pani.

Ale jeszcze raz powtórzę tę smutną dla nas prawdę: dla kota nie bezpieczeństwo jest najważniejsze, tylko dla człowieka, który go ma.

Ale żeby nie było, że zawsze muszę mieć ostatnie zdanie;) oddaję na koniec głos jestem na pTAK! . Nie będę miała Wam za złe, gdy uszczęśliwicie wiejskiego kota szelkami, wolierami, poligonami…;) Być może nastanie kiedyś taki świat. Zgodzę się, jeśli jednocześnie przestaniecie jeść mięso, hodować zwierzęta/godzić się na hodowle, itd, itp. Na ten moment nie wierzę w rozwiązanie tych konfliktów (wewnętrznych), moi zdaniem można tylko minimalizować skutki ich istnienia.

jestem na pTAK!: Przewija się wiele podobnych wątków, więc spróbujemy w jednym poście podsumować kilka spraw.
1. Niektórzy zarzucają nam czepianie się kotów i brak innych działań na rzecz ptaków czy bioróżnorodności.
Ptaki Polskie od ponad 10 lat prowadzą aktywne działania na rzecz ochrony ptaków i bioróżnorodności. Słyszeliście o projekcie ochrony Orlika grubodziobego w Dolinie Biebrzy (www.orlikgrubodzioby.org.pl), o projekcie renaturalizacji Polderu Północnego w Parku Narodowym Ujście Warty (www.bagnasadobre.pl), o projekcie odtwarzania podmokłych łąk w północnej Polsce (www.mokradla.eu)? To tylko niektóre projekty ochrony czynnej, które z sukcesem dla przyrody zrealizowaliśmy.
2. Ludzie są odpowiedzialni za śmierć i wytępienie ptaków. Presja ludzi na przyrodę jest gigantyczna i stale rośnie. Jak ją ograniczyć? Przede wszystkim edukacją. Dlatego w naszej akcji Szkoła na pTAK! stale współpracujemy z ponad 500 placówkami edukacyjnymi. Przybliżamy i pokazujemy zadziwiający świat ptaków w ramach kampanii Bądź na pTAK! (www.jestemnaptak.pl) i corocznych Nocy Sów (www.nocsow.pl).
3. Spadek bioróżnorodności to fakt. Dzieje się tu i teraz. Każdy może się o tym przekonać. Wystarczy wyjść z domu i porównać ile w ciągu ostatnich 10 lat zniknęło drzew i krzewów. Ile przydrożnych alei zniknęło pod pretekstem „rozbudowy i bezpieczeństwa dróg”. Ile łąk zamieniono na centra handlowe, parkingi i nowe bloki. Dlatego promujemy Ogród na pTAK! http://jestemnaptak.pl/artykuly/ogrod-na-ptak miejsce przyjazne ludziom i przyrodzie. 4. Pestycydy to poważny problem wsi, dlatego stworzyliśmy kampanię Bukiet z pól https://bukietzpol.pl/, która dociera do rolników. Zachęcamy w niej do działań które opłacają rolnikom i przyrodzie. Mówimy też wiele o szkodliwości chemii.
5. Nie akceptujemy polowań na ptaki, dlatego jesteśmy jedną z organizacji założycielskich Niech Żyją, które dąży do wykreślenia 13 gatunków ptaków z listy gatunków łownych.
6. Ludzie, polowania, chemia, szyby… To wszystko ogromne zagrożenia dla ptaków, jednak jak pokazują badania: https://www.sibleyguides.com/.../causes-of-bird-mortality/ to koty są na drugim miejscu, jeżeli chodzi o śmierć ptaków.
7. NIE NAWOŁUJEMY do przemocy wobec kotów. Wręcz przeciwnie, chcemy, żeby koty bezpiecznie spędzały czas w naszych domach.
8. Kot siedzący w domu może być szczęśliwy. Wystarczy trochę zaangażowanie ze strony jego opiekuna. Potwierdza to wiele organizacji pro zwierzęcych, które wyznają podobną filozofię w kontekście kotów.
9. „Kot domowy jest częścią przyrody”
NIEPRAWDA. Częścią przyrody jest Żbik, Ryś i Tygrys. Bycie częścią przyrody oznacza, że:
• musisz polować, żeby przeżyć (jak nic nie złapiesz umierasz z głodu).
• jak spada populacja Twoich ofiar, Ty ( albo część Twoich pobratymców) umrze z głodu.
• musisz chronić siebie i potomstwo przed innymi drapieżnikami.
• jak złamiesz nogę, to umierasz bo nikt Ci jej nie poskłada i nie poda antybiotyków.
• jak nie znajdziesz ciepłego i bezpiecznego schronienia zimą, to umierasz z zimna.
Tak działa natura. Brutalnie i bezwzględnie. Kot nie podlega tym mechanizmom. Koty są częścią naszego świata tak jak chomiki, świnki morskie i rybki akwariowe. Czy ktoś na serio uważa, że chomik jest częścią przyrody?
10. „Kot musi polować, bo taka jego natura”
Kot musi spełniać swoje naturalne potrzeby dotyczące skradania się, łapania, skakania itd. Zaspokojenie tych potrzeb spoczywa na odpowiedzialnym opiekunie. Można to zrobić przez odpowiednie wyposażenie domu / mieszkania w wielopoziomowe „ścieżki”, czy poprzez zabawy, w których kot może naśladować naturalne sekwencje polowania. Oferta zoologiczna dla właścicieli kotów pełna jest pomysłów na aktywności kocie, a poradniki i książki dotyczące behawioru kotów w zupełności wystarczą, żeby zapewnić kotu domowemu szczęśliwe życie.
11. Wbrew pozorom nie jest problemem to czy kot jest częścią natury, czy nie. Czy musi polować, czy nie. Sam kot w ogóle nie jest problemem. Problem od początku do końca jest CZŁOWIEK, a dokładnie opiekun. To od niego zależy czy kot będzie zabijał ptaki i inne zwierzęta, czy nie.

Komentarze

tess, 2019/02/03 20:31
Też wdałam się w dyskusję na jednym z przyrodniczych profili i ręce mi opadły, bo po prostu nie trafiają do nich żadne argumenty. Tak jakby można było pozamykać świat w oznaczone i niezmienne ramki. Co jakiś czas pokazuje się pseudonaukowy tekst o morderczych kotach i szopka zaczyna się na nowo. Świat jest jaki jest. Można tylko robić swoje, co też czynię wydając majątek na dokarmianie ptaków i ...kotów. Uściski z Siedliska pod Lipami.
Maciek, 2019/02/03 21:29
Nie wiem czy lepiej trzymac kocury w domu czy na polu, ale chcialem sie pochwalic ze wlasnie skonczylem czytac "Dzielnego wojaka Szwejka" i wszyskich zachecam, bo to jest ksiazka do ktorej sie wraca z przyjemnoscia. I kto z panstwa jeszcze pamieta jak Szwejk z kolesiem ukradli psa na watrobke w siatce?
ania, 2019/02/04 10:56
Maćku, znam Twój stosunek do kotów a raczej kota żony;) ale nie rozważamy, czy kota należy trzymać na polu. Kot jest zwierzakiem domowym i w naszym klimacie powinien mieszkać w domu, pytanie tylko, czy wolno mu z tego domu wychodzić.
Monika, North Carolina, 2019/02/04 07:49
O rany boskie! Nie mialam pojecia, ze w ogole istnieja na swiecie takie oszolomy, ktore chca poprawiac matke-nature, wiezic koty w domu, negowac istnienie lancucha pokarmowego i zasady ekosystemu. Az mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera, ze pseudonaukowe badania i ich publikacje znajduja popularnosc wsrod ograniczonych umyslowo i cywilizacyjnie, zadnych wladzy (nad bogu ducha winnymi kotami), ludzi.
Po jaka cholere tacy ludzie wyzywaja sie na pieknych, uroczych, futrzanych stworzeniach, jakimi sa koty? - Niech np. pojada zyc nad Zat. Mexykanska. Beda mogli tamze zajac sie populacja aligatorow. I beda tam mogli poprawiac aligatorowe obyczaje, zachowanie, i obcowanie w ekosystemie. Moze swiat wtedy naprawde stanie sie lepszy, bogatszy, bardziej rozspiewany ptasim swiergotem.
Ale wczesniej, zanim zamkna swoje biedne koty w domach - niech sami sie zamkna. W swych domach i w ogole, w zyciu.
ania, 2019/02/04 09:46
Twoje zdanie Monika jest również jednostronnym widzeniem. Przeczytaj pkt. 9 na samym końcu niusa. To jest własnie istota sprawy - wątpliwość, czy kot jest częścią natury i to, że jest gatunkiem inwazyjnym, a skoro zawleczonym i zależnym od człowieka, to niech go człowiek teraz pilnuje.
Monika, North Carolina, 2019/02/04 23:10
Owszem, przecztalam. Ale naprawde szkoda mi zycia na szukanei dziury w calym. Nie radze nikomu poprawiac tego, co stworzyl Stworca.
Przeciez swiat/zycie nie sa wylacznie czarno-biale. Musimy sie pogodzic, ze czesto sa szare. A wiec koty moga zyc w domu, mieszkac/spac z ludzimi, a potem spokojnie wyjsc, zlapac mysz i upolowac ptaszka.
stary Janusz, 2019/02/05 13:43
Z niedowierzaniem czytam niektóre bzdurne wypowiedzi. Tylko w mieście, (w bloku itp) kot może siedzieć zamknięty w domu.
Kot żyjący na wsi ma prawo biegać tam gdzie chce. Nawet sypiać mu wolno poza domem. Wiejski kot ma również swoje obowiązki i nie może być tylko zabawką-maskotką dla człowieka. Kot musi łowić myszy, szczury i (niestety) nawet ptaki, bo taka jego natura. Wygląda na to, że niektórzy z komentujących widzieli kota tylko na fotografii.
zdzisław w., 2019/02/07 21:42
...czyli, jeżeli to takie naturalne ,że kot je myszy i ptaki to też będzie naturalne, że pies poluje na kota. Szczególnie po sąsiedzku.
ania, 2019/02/07 23:43
W przeciwieństwie do kota, psa można upilnować i trzymać na ogrodzonym terenie (naprawdę ogrodzonym), a nawet trzeba, bo prawo to nakazuje.
Skomentuj:
QFWHW
 
 
czy_kot_na_wsi_powinien_wychodzic_z_domu.txt · ostatnio zmienione: 2019/03/02 19:31 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika