23 kwietnia 2015

Dalej śnię o sekcie

Nie napiszę co dziś robiło i jak gdzie, żeby nowosądeczan nie obrażać;) ale marzy się nam wiosna ciepła i bezwietrzna, a tu nawet jak słońce, to nocą mróz a w dzień sztormowa pogoda, łeb urywa. Roboty na górce idą do przodu, ale czas ucieka a majówka już do nas macha. Nawet na zaczątki trawki na tym czarnoziemie między ścieżkami szansy nie ma, zwłaszcza przy takiej pogodzie. Poza tym sąsiedzka ekspansja trwa nadal, a widok listonosza podjeżdżającego pod bramę z kolejnym pismem za potwierdzeniem odbioru przyprawia nas o zawał.

brzozy wciąż bez liści choć i tak piękne w wiosennym, ostrym słońcu; gdy zamieściłam zdjęcia brzóz na FB nie omieszkano mi przypomnieć, że jesteśmy o kilka tygodni do tyłu w porównaniu z resztą kraju;) ( albumik z brzozami )

No i nie ma to jak wsparcie znajomych i przyjaciół – wszyscy jak jeden mąż wieścicie, że sąsiad będzie sprawę siatki w jeziorze odraczał do usr… śmierci. Robert, największy pesymista jakiego znam, mówił to od początku.

Dziś w nocy dalej śniłam o sekcie, tym razem próbowałam ratować gwałconą przez guru sekty dziewczynę;) a długo nie byłam świadoma, co się dzieje. Na obozie, gdzie byłam obserwatorem; dopiero dziewczyna przez szklaną ścianę dała mi znaki, żebym ją ratowała. Sen po dniu wczorajszym, gdy listonosz wręczył nam zawiadomienie z gminy, że sąsiedzi występują o warunki zabudowy dla rozbudowy budynku dla celów rolniczych i postawieniu kolejnego dla tych samych celów. Bo jak wiadomo, nasi sąsiedzi prowadzą gospodarstwo rolne i potrzebne im są nowe budynki gospodarcze. Oczywiście to kolejna próba obejścia prawa – dostali odmowę, gdy wystąpili o rozbudowę dla celów mieszkalnych, ze względu na mniejszą niż 100m odległość od jeziora, a że niezbędne do celów rolniczych budowle wolno, to o takie występują. Chciałabym widzieć te krowy, co tam będą mieszkać. Nawet wiem, jakiego będą wyznania i że będą chodzić na dwóch nogach. Nasza reakcja? Ja się rozpłakałam, ale musiałam się szybko ogarnąć, bo zaraz miałam pacjentów. Robert zaś rzekł: pora spie… z tych Zawad. Niestety miałam myśl podobną. Cóż. Jednym wiatraki stawiają koło domu, innym gaz łupkowy, trzecim obwodnicę, a nam takie nieszczęście się przytrafiło. Niby dlaczego nie nam, dlaczego akurat my mieliśmy być oszczędzeni? Padło na nas, taka prawda. Bo łudzić się, że sąsiedzi na tym poprzestaną, jest naiwnością. Zaraz będzie zbór, ośrodek kempingowy, zajezdnia dla tirów, tor jazdy dla wszelkich pojazdów, zwodzony most, a właściwie nie wiem co, bo sąsiedzka fantazja robienia hałasu i niszczenia okolicy jest nieodgadniona.

z okazji Dnia Ziemi wysprzątaliśmy cmentarz niemiecki (więcej poruszających zdjęć cmentarza w albumie Na niemieckim cmentarzu w Zawadach )

Więc w najbliższym czasie czeka nas kolejny sezon z budową za płotem, jeszcze hałasy z poprzedniej nie ucichły, a już kolejne w zanadrzu, z rozje…ą drogą przez rok cały (wciąż nienaprawiona – sąsiad pod swoją bramą brukuje, ale resztę drogi, którą zniszczył, ma gdzieś, gmina niestety też). Bo że nasz protest coś da, też przestałam się łudzić. Robert mówi, że z tego kraju trzeba uciekać, że w tym kraju nikt nie dba o to, co akurat dla nas najważniejsze – o los zwierząt, ekologię, naturę, krajobraz, tradycyjne budownictwo i lokalną architekturę… i dbać nie będzie. Że instytucje państwowe powołane do ochrony i obrony mają gdzieś to, do czego są powołane, a prywatni zapaleńcy giną z bezsilności… Profesor Kępiński twierdził, że ludzie w depresji mają bardziej realny ogląd rzeczywistości, niż zdrowi. Więc pesymiści też.

myślałam, że wyściółka podestu dla Belfegora jest zbyt ostra na psie łapy, a tu proszę jaki fakir, a więcej w albumie Do czego służy podest dla Belfegora

A że sen wyśniłam prawie do końca (próby pomocy dziewczynie skończyły się faszystowskimi metodami („za jednego Niemca wymordujemy całą wieś”) i mafijnym zastraszaniem („zamorduję ci dzieci, jeśli na mnie doniesiesz”), dziś jestem nieco bardziej spokojna. Może w pensjonaciku zrobimy przytulisko dla psów?:) Pod płotem sąsiadów oczywiście umieścimy boksy:)

czasem chciałabym żyć w ich nieświadomości… Łapę Lodzi widzicie?

Tylko Domek na górce będzie dla gości. Psy sobie będą szczekać i szczekać, od rana przez noc całą i zagłuszać kosiarkę, kłada, motocykl terenowy, samochód rajdowy…. Tak, tak, to wszystko czeka w garażu sąsiadów, by nam tę cudowną zawadzką ciszę z trelami ptasimi urozmaicić;( A może macie jeszcze jakieś pomysły, co zrobić, żeby zostać w Zawadach?
Ach żeby tak sąsiadów kosmici porwali! Albo żeby już był ten ich koniec świata i wszyscy sobie poszli do ichniego raju, a reszta nadal niech się męczy w tym piekle na ziemi;)

Lodzia ostatnio urywa się na bobry i wraca sflajana, więcej sflajanej Lodzi w albumie A Lodzia była dziś na lumpkach

Na szczęście z innymi sąsiadami kłopotów nie ma, chociaż można by się o miedzę spierać. Ale nie można, bo teraz geodeci zaopatrzeni w GPS, satelita, te rzeczy… Najpierw pani, co kupiła ziemię pod górką wytyczała granicę. Wyszło, że częściowo droga do nas idzie przez jej działkę. Teraz zlewnia mleka wytycza… Nie wiem, czy było warto:) Okazało się, że nasza łąka jest większa o parę metrów, czyli bliżej ich domu, za to granica ich działki trafia w środek drogi do nas.

jeden słupek graniczny na środku drogi na górkę (ten pomarańczowy punkt)…

kolejny na granicy naszej ziemi i ziemi okołozlewniowej dużo bliżej zlewni, czyli mamy więcej niż myśleliśmy;) z czego najwyraźniej Krecik się cieszy, nam wszystko jedno, ale zlewnia pewnie się zmartwi…

a tablica informacyjna ze strzałką z nr domu, jak się okazało, postawiona przez gminę równo na środku drogi, betonowy słupek jakiegoś …ciągu też na drodze - bo droga wg geodetów biegnie między pomarańczowym słupkiem a tym dołkiem wykopanym po prawej (więcej większych w albumie Przybyli geodeci )

Ale nie czas na łzy. Robota czeka!

Robert w dołku - stan z przedwczoraj

stan zza stodoły z wczoraj

stan ścieżek z wczoraj

I dziś:

wanna czeka

trzeba było wypoziomować pod wannę i zrobić odpływ, żeby nie stała w wodzie, gdy napada do dziury

widok z wanny:)

zawartość dziury poszła do innej dziury

no i koty szczęśliwe na górce, bo tyle czasu z ludźmi!
Więcej zdjęć z robót w albumach: Dziś na górce czyli wczoraj i Dziś na górce

I świat taki piękny dokoła o ile nie patrzeć w lewo;):

więcej w albumie Po południu idę na górkę

Komentarze

Ewa U., 2015/04/24 00:47
Nie mogę w to wszystko uwierzyć. Niemożliwe, żeby myśleć o spier... przez jednego popaprańca. Dyskoteka jest jakimś wyjściem i fajnym biznesem przy okazji. Można szybko się dorobić. Dilerka, te rzeczy - oni (dilerzy wiadomo czego)wciągają sąsiada w interes i w ten sposób go masz!Toy-toye trzeba postawić przy płocie sąsiada, najlepiej od strony jego sypialni. Nie załamuj się, przyjdzie na niego kryska, zobaczysz. Prędzej czy później nadepnie na odcisk komuś, komu nie powinien.
I jeszcze dzwonnicę można postawić - że niby gości na obiad zwołujesz. Albo do kąpieli w nocy, co godzinę kolejny pokój.
ania, 2015/04/24 00:50
Ewa, zatrudniam Cię na managera!!!
Beata, 2015/04/24 07:34
to może manewry przeciwbombowe z wyjącą syreną, że niby obrona przed tymi "ze wschodu"
ania, 2015/04/24 09:54
a nam i zwierzyńcowi na stałe zalać woskiem uszy:)
bonku, 2015/04/24 11:26
A może bardziej na spokojnie i w zgodzie z naturą . Można posadzić przy siatce wierzbę energetyczną . Bardzo szybko rośnie .Do tego wybudować drewniany domek lub jeszcze lepiej altankę - nie potrzeba zezwolenia . Dociągnąć prąd i w ramach eko od września do października pracowicie wycinać powyższą wierzbę piłą elektryczną a może i spalinową a następnie stosując rębak tworzyć wióry które przy użyciu kolejnej maszyny zamieniać w opał na zimę . Przyjemne z pożytecznym :-) .
To co mówiłem wcześniej przenieść plaże w inne miejsce aby jednak unikać kontaktu bezpośredniego z siatką i cieszyć się odrobiną spokoju w nowym miejscu .

Jeżeli bardzo pragniecie to odświeżę kontakt z dawnymi kolegami - kibolami i można zrobić miasteczko namiotowe na plaży - siatka zniknie bardzo szybko :-)
ania, 2015/04/24 12:02
Pomysł z wierzbą przedni. Widzę dwa słabe punkty - dopłaty (cała ziemia zgłoszona, nic nie wolno na niej robić), no ale dopłaty za 5 lat się skończą, oraz pracownik na stałe potrzebny a jak wiadomo w okolicy z tym pewien kłopot. Chyba że Ty Andrzeju?:)

Co do plaży - obeszliśmy już całą naszą linię brzegową, a wcale mała nie jest i niestety bez praktyk sąsiada nijak plaży nie da się zrobić. Trzeba by wyciąć zdrowe drzewa, trzciny i w dodatku usunąć zatopione dawno temu przy brzegu drzewa, usunąć muł i nawieźć piach... czyli stalibyśmy się tacy jak sąsiedzi;(

Nad kibolami pomyślimy.
Ewa U., 2015/04/24 12:21
Dla dobra sprawy przecierpicie jakoś te 3-4 miesiące, poza tym to Ty będziesz rozdawać karty. Smażalnia ryb i wyszynk piwa mogłyby też pomóc.
Twoją propozycję zatrudnienia rozważę.
Monika, North Carolina, 2015/04/24 12:39
Po raz nie wiem ktory patrze na zdjecia Waszych wlosci, panorame okolodomowa, widziana z drogi na gorke. Ostatni dzisiejszy widoczek szczegolnie mnie ujmuje. Bo widze, ze w tym blogim obrazku jest tyle spokoju, harmonii, logiki natury. Jak ze swiata sztuki...
To musi byc warte trwania tam, pomimo sennych koszmarow.
ania, 2015/04/24 14:57
Robert wrócił z gminy. Prawda jest taka, że gmina może tylko operować przepisami, a te są jakie są. I mimo że wszyscy wiedzą, że rolnicze przeznaczenie budynków to pic na wodę - fotomontaż, na tej podstawie nie mogą zabronić. Współczują, rozumieją ale nic nie mogą. Natomiast gorsza wiadomość jest taka, że to, co nas kiedyś ucieszyło, znaczy oddalenie pomostu od naszego płotu, to wina pomyłki w naniesieniu pomostu na planik i sąsiedzi będą jeszcze raz występować o warunki zabudowy już z właściwą/starą lokalizacją, w związku z tym dostaną pozwolenie, bo przepisu chroniącego nas, wymagającego odpowiedniej odległości od naszego płotu, na ten temat żadnego nie ma:( Chyba będę śnić dalej o sekcie...

Dziś jakiś miś przekopuje brzeg jeziora, czyli dalej Magdalenka w robocie:(
Beata, 2015/04/24 16:10
wpuśćcie piranie do jeziora...
ania, 2015/04/24 16:53
No a ja gdzie będę pływać?? I gości nam zjedzą:)
bonku, 2015/04/24 17:15
A może podejść inaczej po prostu z nimi porozmawiać . Powiedzieć co Wam przeszkadza i czy może mają na to jakiś pomysł ?
Wojna może i jest fajna ale ta akurat nic dobrego nie przyniesie
Monika, North Carolina, 2015/04/24 17:30
Rozmawiac z lamiacymi przepisy bezczelnymi dzikusami?
Moze jeszcze o przestrzeganiu prawa?

To juz chyba na spacer lepiej pojsc...
ania, 2015/04/24 19:02
Póki co żadnej wojny nie ma, nie wiem, czy to widzisz. Póki co jest nasza obrona. Wojna jest fantazjowana w tym miejscu, by odreagować:)

Pamiętasz, od czego się zaczęło? Od psów, kotów i świnki zostawionej samopas.
Rozmowy swego czasu były, przytaczałam, jak przebiegały, w komentarzu pod niusem http://zawady-oleckie.com/wiki/sorry_ale_znowu_o_sasiadach w odpowiedzi na komentarz Ruskiej Agi.

Żeby z kimś rozmawiać, musi być wola dostosowania się z obu stron, przestrzegania prawa i kierowania się dobrem wspólnym, nie tylko własnym. Przypomnę, że mimo kłopotu, jakiego się spodziewaliśmy, mimo uchybienia w odległości rozbudowy od brzegu, nie robiliśmy żadnych sprzeciwów. To długotrwałe nieliczenie się z naszą obecnością obok i niszczenie wspólnego dobra spowodowało, że zaczęliśmy się bronić.
Nie mamy zdrowia ani czasu na wojnę. Wystarczy, że psychicznie rozwala nas to, co robią sąsiedzi, wojna by nas wykończyła. I oni z tego korzystają.
bonku, 2015/04/26 08:50
Skoro jest obrona tu musi być i atak. Bartek poniżej ma bardzo dobry pomysł a dodatkowo jeszcze warto by uruchomić prasę która od czasu do czasu o Was wspomina - każda metoda jest dobra aby zwyciężyć .Gdyby były jakieś potrzeby działania , trzymanie transparentu albo palenie opon :-))) to jestem do dyspozycji . Żartuję ale gdybym mógł pomóc to jestem do dyspozycji . Pogadam ze znajomym prawnikiem może będzie zainteresowany .
ania, 2015/04/26 09:27
Super, będziemy zobowiązani! A Iwaszko może przyjedzie na majówkę to go zaprowadzimy na brzeg;)
Bartek, 2015/04/25 09:01
W ramach niechęci do przyjmowania bezradności taki jeszcze pomysł:

1) spisać realnie co jest nielegalne (siatka do jeziora na pewno) i naciągane (nierolnicze budynki rolnicze) w formie listu do gminy i powiatu, a co.

2) umieścić list w internetowej chmurze, żeby ułatwić jego wysyłanie i podpisywanie (coś na zasadzie petycje.pl)

3) skorzystać z tego, że macie sporo znajomych realnych, niusowo-starusowych i facebookowych

4) pewnie (jak będzie łatwo wysłać) i treść sensownie opisana to z kilkanaście (kilkadziesiąt?) osób wyśle to do gminy/powiatu, co zawsze jest większą siłą oddziaływania niż wy sami.

5) to nie donos tylko zawiadomienie o popełnieniu wykroczeń



W takich akcjach internet się sprawdza, bo łatwo poprzeć i wysłać (np. maila) a jednak ktoś to dostaje.
ania, 2015/04/25 12:40
Tak, też o tym myślałam.
Nie wiem, na ile mogę w internecie umieszczać ich dane bez ryzyka, że mnie w końcu pozwą, a inaczej takie pismo nie ma sensu. Może jakiś prawnik jest na sali?;)
Sprawa siatki jest w sądzie, sprawa rozbudowy w gminie, czekamy na razie na decyzje, potem zobaczymy.
W majówkę pewnie się przejdę z jakimś pismem po sąsiadach - do GDOŚu, bo RDOŚ jak widać ma gdzieś. W końcu brzeg jeziora to nasza wspólna sprawa, nie tylko nasza.
ania, 2015/04/26 15:39
Nawet nie chcecie wiedzieć, jaki kolejny pomysł realizują sąsiedzi... to żadna Magdalenka była w robocie, tylko kolejne zasieki... Chyba jednak czas na wojnę, partyzancką;)
bonku, 2015/04/27 19:07
Jaki ?
ania, 2015/04/27 19:58
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1583603421925066.1073742087.1542534452698630&type=1&l=b8ba2e6178
Ewa U., 2015/04/27 23:08
Ojacie... mnie szlag trafił, a co dopiero Was?
Skomentuj:
ISWTD
 
 
dalej_snie_o_sekcie.txt · ostatnio zmienione: 2015/04/24 15:40 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika