31 marca 2016

Długi ten marzec

Wciąż szukamy domu. Nie, nie dlatego, że polegliśmy w tej nierównej walce i chcemy się wynieść jak najdalej od wiadomo czego. Choć czasem mam takie myśli, zwłaszcza gdy oglądam na Domo „Kupmy sobie wyspę”;) Wciąż szukamy domu z bala do przeniesienia, by uniezależnić się od pewnych ludzi w pewnych sprawach. Ale że obiecałam nie pisnąć pary z ust o kim mowa, nie piskam;) Kiedyś pisnę, gdy już stanie dom a moje plany się ziszczą. Ale po kolei.

W Wielką Sobotę pojechaliśmy na spontaniczną wycieczkę wzdłuż granicy Polski i Prus Wschodnich. I znowu było nam smutno…

tu trochę weselej, bo wreszcie jakieś odrestaurowane domy

Drewnianych domów było kilka…

(więcej zdjęć z wycieczki w albumie Wciąż szukamy drewnianego domu )

ale tylko ten wydawał się zdatny do użycia,

dom w Przerośli, na sprzedaż razem z działką. Postanowiliśmy ponamawiać pana, by sprzedał sam dom, przecież i tak, ten kto kupi, rozbierze go, jak inne drewniane domy przy tej ulicy, i w tym miejscu zbuduje kolejną murowaną maszkarę. Umówiliśmy się na po świętach.

Po powrocie tradycji stało się zadość, w ostatnie podrygi widnego.

No i widzicie to tło dla święconki:( Plastikowa łódka wróciła „na miejsce” czyli złośliwce mające się za prawych świadków kontynuują dokopywanie bliźnim. Mają prawo? Mają. Szkoda tylko że nie widzą w sobie tych pokładów złośliwości, tej ukrytej już chyba tylko przed nimi samymi, kapiącej im z oblicza agresji.

Eh, już sama nie wiem, o czym pisać. Miało być po kolei, ale kolej się wykoleja. To może najpierw o…

…porządnych księżach

Umarł ksiądz Kaczkowski . Znacie mój stosunek do kościoła. Ale jak wszędzie, nawet w kościele;) jest kilku porządnych ludzi, w tym papież, który umył nogi uchodźcom ku zgorszeniu prawdziwych Polaków i do tego zezwolił na prezerwatywy w Meksyku. Terlikowski się przewraca za życia;) Bardzo mnie to wszystko śmieszy, ale to śmiech przez łzy. Wielkanoc to taki dobry czas, by opłakać polską rzeczywistość. Niedziela i wolny poniedziałek sprawiły, że więcej poczytałam internety. Po tej lekturze mam jeszcze większą depresję:(

(ukradzione z FB)

Miałam oficjalnie podziękować za Wasze życzenia. Niniejszym dziękuję. Zwłaszcza za te o sąsiadach;) Wiecie, czego mi życzyć:) Np.: I ja Wam życzę wiosny w sercu, a także życzę tego Waszym sąsiadom. Niech ta wiosna obudzi w nich człowieka. Na razie przez małe „c” - w końcu nie wymagajmy zbyt wiele.
Od Moni, Aureli i Dawida, którzy powoli zacierają się w naszej pamięci, dostaliśmy kartkę, do której pozował ich kot,

co przypomniało mi tekst ze strony jednej z organizacji prozwierzęcych o tym, że tym razem nie zamieszczą zdjęcia kota z króliczymi uszami, bo wcale im w te święta nie do śmiechu. Dwa skatowane koty, potem pies, który miał przestać wydalać, bo wstyd było z nim wyjść na dwór, tak mu sterczały żebra . I znowu wracamy do święconki, z którą wprawdzie ten jamnik nie poszedł, ale jego religijni państwo z pewnością! I jeszcze Szyszko pan i władca Puszczy… ( napiszcie list do szyszki! ). Sorry, ale te polskie święta i nasi jahwebojni sąsiedzi, którzy parę razy dziennie odbierają mi kilka dni życia, doprowadziły mnie do takiego stanu. Więc chyba znowu zjadę z toru…

To dyskoteka, którą wieczorami fundują nam sąsiedzi. Odkąd dobudowali do landary przeszkloną przybudówkę (przybudowę raczej), a na niej i od strony jeziora, zainstalowali iluminacje, plus włączone latarenki nad jeziorem, możemy się pożegnać z wiejskim niebem:( Wiecie już dlaczego w miastach nie można oglądać rozgwieżdżonego kosmosu? Najgorsze jest to, że landara stoi na wzniesieniu i żeby się od tego odgrodzić, musielibyśmy postawić osłony jak na autostradach, wysokości 7 metrów:( Nie wiem, jak ja to wytrzymam przez następne 20 lat, zanim drzewa urosną. Chcieliśmy siatkę maskującą założyć, ale ptaki by się w nią łapały, plątały i umierały. Poza tym naprawdę mamy na co pieniądze wydawać i czas tracić. Myślimy.

Jak to nazwała Monia: oko cyklopa czyli wielki Lok „paczy” a żeby nie „paczał”, z uporem maniaka marnuję torebki foliowe i szarą taśmę - oczywiście to bezsensowne działanie, zaraz są zrywane, ale będę konsekwentna, zwłaszcza w sezonie!

Skoro wróciliśmy do tematu, dokończę sprawę sprzed świąt.

Od pana sekretarza z nadleśnictwa dostałam skreeny świadczące o mojej bazarowej mentalności,

ale czy ten żenujący widok odbierający wiarę w prawo i polskie urzędy nie usprawiedliwia moich niecenzuralnych słów??

A tu skreen z odpowiedzią pana sekretarza - jak przystało na tekst rzecznika prasowego (nadleśnictwa), pełen jest okrągłych zapewnień nie do końca zgodnych z prawdą, ale cóż, taka praca;)

(przy okazji przyznam się do paranoi, jaka mnie dopadła, gdy zniknęły komentarze, ale to najlepiej świadczy o stanie psychicznym, do jakiego mnie ta sprawa doprowadza - wyjaśniło się, dlaczego zniknęły - pan Jan, który zaczął dyskusję, swoje wypowiedzi skasował, co pociągnęło za sobą skasowanie całego wątku, a zapytany przeze mnie, czy to zrobił, nie przyznał się, przyznał się dopiero, gdy napisałam, że zamierzam iść z tym na policję)

Jestem pewna, że pomówienia o brak uczciwości tego pana (sekretarza) są fałszywe, prawdopodobnie to porządny gość, zaangażowany w sprawy puszczy, jeszcze pewnie nie wsiąkł w czerwonodworską klikę;) (tylko proszę na mnie nie naskakiwać, nawet panowie pod sklepem w Sokółkach gadają o układach w naszym nadleśnictwie, które zresztą nie jest jakimś wyjątkiem wśród nadleśnictw), nie zmienia to faktu, że Nadleśnictwo się nie popisało i nie popisuje nadal. Z wymiany komentarzy można wnioskować, że odpowiedzi na nasze pisma redagowane są bez rozpoznania szczegółów sprawy. I czy pan sekretarz naprawdę nic nie może poradzić, bo objął urząd po tym, jak zagrodzono brzeg? Przecież od 20 grudnia 2014 r. dzień w dzień do chwili obecnej ogromny fragment brzegu jeziora jest niedostępny dla ludzi i zwierząt! Czyż nie byłoby naturalne nie godzić się z tym i dawać temu wyraz?
Muszę jednak pewną rzecz odszczekać, choć ze zdziwieniem. Na nasze pismo do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych dostaliśmy zadziwiającą odpowiedź. „Nadleśnictwo Czerwony Dwór nie jest pokrzywdzonym w przedmiotowej sprawie, ponieważ ogrodzenie nie narusza stanu posiadania nadleśnictwa”! I tu zgłupieliśmy. Zawsze była mowa, że jezioro jest własnością skarbu państwa, pod opieką Lasów Państwowych! I to było moim głównym argumentem na bezczynność Czerwonego Dworu. W piśmie stoi na szczęście czarno na białym, że „popełnienie wykroczenia z art. 194 ust. 2 ustawy prawo wodne przez ogradzającego linię brzegową jest bezsprzeczne”. Ale czy to znaczy, że mam odszczekać, że nasze nadleśnictwo ma w dupie, co dzieje się nad jeziorem? Nie odszczekam. Argument, który wciąż pada, że nadleśnictwo nie może się opowiadać po żadnej ze stron (ani naszej, ani sąsiadów), jest niepoważny. My nie jesteśmy stroną. Tylko świadczymy o tym, że łamane jest prawo wodne, że niszczony jest i grodzony brzeg jeziora leżącego w obszarze Natura 2000, że ludzie i zwierzęta nie mogą swobodnie korzystać z brzegu jeziora publicznego. Nadleśnictwo, w którym to jezioro sobie leży, powinno jednoznacznie opowiadać się po stronie prawa i ochrony przyrody, a nie lawirować, żeby się nie narazić Świadkom Jehowy znad jeziora. Jeśli nie jesteście państwo umoczeni w żadne układy z sąsiadami, powinniście świecić przykładem, być krystalicznie czyści w swoich opiniach na temat tego co robią, zamiast uchylać się od nazwania sprawy po imieniu. Wtedy nikt nie posądzałby o łapówki rzeczowe czy tylko kumoterskie. Postawa nie opowiadania się po stronie prawa i prawdy, milczenie, nie mówiąc o stosunku do nas (patrz: wizyta Roberta u nadleśniczego rok temu) nie popłaca na dłuższą metę. Ludzie widzą. Dlatego nie odszczekam.

Ponieważ bobry na zakręcie podtapiają nas zawzięcie, a tym razem nikt nie odważy się rozebrać im tamy, skoro jest na naszej ziemi, jezioro wychodzi z brzegów, słupki w furtce podmiękają i furtka otwiera się sama, więc żadne grodzenie plastikiem nie pomoże, ale przede wszystkim suchą nogą, drogą uznawaną przez sąsiadów za wystarczającą, nie przejdziesz! (więcej w albumie Zobaczcie jaki jest poziom wody u nas na plaży )

Jeszcze tu jesteście? No to jeszcze przeczytajcie o rezultacie rozmów o domu w Przerośli. Byliśmy tam dzisiaj. Jestem tym domem zauroczona. Problem w tym, że się nie nadaje do przeniesienia:( Ma strasznie cienkie ściany, bale, z których jest zbudowany, to cieniutkie ociosane okrąglaki, oszalowane deskami, a to musi być dom z bali, które mogą stanowić zewnętrzną ścianę.
Ja bym go kupiła dla zabytkowych drzwi, każdych innych w tym domu, rzeźbionych, pięknych, stuletnich i dla tego turkusowego pieca! Ale chyba jednak mnie nie stać na taką ekstrawagancję;)

więcej zdjęć w albumie Pojechaliśmy kupować dom do przeniesienia...

a taką lampkę wycyganiłam od pana, z 1957 roku, gdy założono w tym domu elektryczność!

Przy okazji zdjęcia lampki elegantka Strzała :

przylecieli ptaszęcje, ruch w interesie, a Strzała tylko czeka, by coś upolować. Nie wiemy, czy zjadła naszą pliszkę, czy ta uznała, że lepiej nad Strzałą się nie rozmnażać, bo przyleciała a nie ma. Niedoinformowanym oznajmiam, że kolorowy kołnierz to wynalazek www.birdsbesafe.com . Żadne tam dzwoneczki, tylko bardzo kolorowe ubranie kota może uchronić ptaszki, które kolory świetnie widzą, reagują na nie i dzięki temu dostrzegą kota zanim na nie skoczy.

Przy okazji widać, jaki u nas bałagan w związku z przybyciem więźby dachowej. Bo przed nami duży remont, rozbiórka górnej połowy pensjonaciku. W wiacie drewno, więc zawartość wiaty na podwórzu.

Także kącik wypoczynkowy zmienił miejsce;)

W święta wpadł na świeży chlebek Piotr z Babcią

o na ten chlebek

nasze dziadki przepychały się, by Babcię poznać

I w ogóle było fajnie w te święta, jeśli zapomniało się o powyższym,

słonko, lenistwo,

i nareszcie PODWÓRZE!

Chodziliśmy na dłuższe spacery, po których niektórzy ani ręką, ani nogą;)

No dobrze, pora kończyć te smuty, w końcu wiosna, ptaszki, a przy śniadaniu piękne widoki!

na myszołowa na sosence za oknem

na sroki, które chyba zabłądziły, bo u nas są rzadkością

i oczywiście na żurki, których więcej w albumie Przyjemności przy śniadaniu

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/04/01 04:50
Hoho - plany domowe, jak czytam, z niezlym rozmachem. Powodzenia zycze w urzeczywistnieniu.
Zachwycajacy chleb! Skasilabym pol bochenka, co najmniej. Kiedys po wsiach taki chleb kupowalismy w GS-ie, w czasie wakacji na Mazowszu, takze na Pomorzu. Kazdy walczyl o przylepke. A nasza podworkowa kolezanka Grazyna - przywiozla powiedzenie (chyba spod Moraga), do dzis go uzywam: "Nie ma letko, mowi soltys: chleb po osiem, konserwa po dwadziescia!" Bo takie chleby zawsze 2-kg wazyly, wieksze byly niz nasze miejskie, kt. kosztowaly 4 zl. A powiedzenie ze wsi chyba mialo miec filozoficzny wydzwiek, ze zycie jest nielatwe. Tak, na wszelki wypadek, jakby kto nie wiedzial...
Fajnie wygladassz otoczona ferajna. Lodzia mistrzyni wpychania sie na podolek do Paniusi.
A zurawie i inne latajace - juz chyba mocno zadomowione, jak na te wczesna pore roku. Dobrze im na Waszej ziemi.
ania, 2016/04/01 12:36
Ja zajęłam Lodzi posłanie, to ona wlazła na mnie
Beata, 2016/04/01 07:32
ja bym powiedziała: Oko Saurona... (u nas w Toruniu na budowany kościół, przez wiadomo kogo, tak mówimy)...:)
ania, 2016/04/01 12:30
Rozumiem, że wiecie, co oznacza oko Saurona w slangu:)
kinga m, 2016/04/01 13:41
Dom drewniany piękny !Szkoda ,że nie chcecie wybudowac z bala nowego - to zaproponowałabym moje usługi (www.ksarchitekci.pl). Działam nie tylko w modernistycznym stylu :).
ania, 2016/04/01 14:45
Kinga, za droga jesteś dla nas:) a poza tym rzeczywiście dom ma być stary, ma wyglądać, jakby tamten, co był, nigdy nie zniknął;)
kinga m, 2016/04/01 15:08
Słuszna idea ! Trzymam za Was kciuki. Znając WASZ gust to znajdziecie perełkę i zrobicie z niej cudeńko. Już oczekuję relacji z budowy :). Szkoda ,że sama nie mam tyle zdrowia i siły ( o środkach finansowych nie wspomnę) aby działac w podobnym stylu. OGRANICZAM SIĘ jedynie do projektowania i nawet na budowę nie bardzo chce mi się latac.:)
Beata, 2016/04/01 15:35
chyba się nie znam na slangach...
ania, 2016/04/01 17:02
http://www.miejski.pl/slowo-Oko+Saurona :)
z FB, 2016/04/01 17:06
Ewa N: Mimo wszystko i tak pięknie tam u Was :)
Skomentuj:
JBSFE
 
 
dlugi_ten_marzec.txt · ostatnio zmienione: 2017/04/15 19:15 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika