3 września 2018

Dobro śledztwa

Dobro śledztwa wymaga, abym nic nie pisała :) Tak się mówi, gdy się nabiera wody w usta, więc wody mam pełną gębę. Bo dzieje się. Dlatego mimo wody robię niusa, bo później się nie pozbieram z zaległościami. Na razie zajawka, czego się możecie spodziewać:

1) policja kryminalna u Roberta

2) jesień

3) łach Dziadek ;)

4) dzieła Roberta

5) wieści agroturystyczne

6) wieści domowe

7) strażnik jeziora znowu przybył

No to czas start!

Ad 1) O wizycie policji kryminalnej nie będę się rozwodzić. Pozwolicie, że do spraw nad jeziorem wrócę w lepszej porze. O co chodziło, macie na osadzeniu z FB.

Ad 2) Jesień nad jeziorem, woda chłodna, ale jeszcze ujdzie…

jesień wokół domu…

jesień na łąkach…

więcej w albumie Nasze łąki prawie jesienne

goście przynieśli, ale grzybów mało przez tę suszę

1 września (niestety moją komórką, więc słabo widać te piękne pajęczyny)

i kukurydza już zżęta

Na plaży gminnej też jesień, pieski krócej tyłki moczą w wodzie

i tu też widać, jaka susza, jaki poziom wody

przy okazji - padł blady strach, że wodę w jeziorze ktoś skaził, ale to tylko po burzy ze skarp naspływało

I koty się bardziej do siebie przytulają…

Ad 3) Dziadek jest łachem;) W ogóle się nie słucha, tylko wachluje ogonem, jakby to załatwiało wszystko. Chodzi za mną jak cień, na ogół razem z Czarlikiem, choć Czarlik ma chwile, że może beze mnie żyć, a Dziadek nie. Gdy wychodzę, trzeba Dziadka bardzo pilnować, bo chwila nieuwagi i jest za płotem, biega i mnie szuka. Dlatego zazwyczaj zamykamy go w domu… gdzie robi wtedy demolkę. Gdy wracamy, kosz z żarciem jest na środku kuchni, kosz przy drzwiach na duperele też gdzieś, wywalone na podłogę wszystkie kocie miski… Te gliniane już wszystkie potłukł, muszę dziś kupić kotom plastikowe i myślimy, jak ten problem rozwiązać. No przecież nie będziemy dawać kotom jedzenia na szafie;) Poza tym ściąga jedzenie ze stołu i nieustająco szukamy butów:) Nie gryzie ich na szczęście boleśnie, ale jednak nieco narusza. Mam nadzieję, że w końcu nadrabianie szczenięctwa mu przejdzie. A jak nie… trudno.

I rozwój w sprawie psich wyrek. Dziadek jednak docenił miękkość i przytulność posłania! Tylko jego kanapę upodobały sobie Misio-Ptysie a on nie ma odwagi ich przepraszać, jak kiedyś Belfegor Wilkusia. No i z braku laku albo i nie z braku, zajmuje posłania Czarlika. I takie to roszady się odbywają:

panuś rozdaje smaczki, więc kolejka

ale spacery Dziadek kocha najbardziej, nawet z Ptysiem! :) (więcej w albumie Zaległy spacer z Ptysiem )

Ad 4) Robert tworzy nieustająco mimo tego, że ledwo chodzi. Rano jeszcze jakoś daje radę, ale po południu pada. Czekamy na wizytę u profesora w Warszawie i termin operacji.

No ale pomalutku… Nareszcie mamy pomalowaną bramę i wcale nie dlatego, że ktoś się lenił, tylko mieliśmy dylemat, czy zamawiać farbę, której na bramę zabrakło, a którą malowana była kuchnia gości i furtka, specjalną farbę za pińcet, czy wrócić do swojskiej ftalowej. Wróciliśmy.

I chyba najpiękniejsze dzieło Roberta w ostatnich latach, prześwit na ganku:

tak było

tak jest, tylko pazdura brakuje

Żeby nie było, że ja nie, to ja też!:) Choć powrót do pracy mocno mnie ograniczył:( Wszystkie nowości są wstawione do sklepiku a tu tylko…

na razie rybki (ptaszki też już są)

i nowy kurak:

A! Zapomniałabym o rozjechanej piaskownicy!

już jest nowa, ale poczeka do wiosny, bo po co ma gnić, w błocie a potem śniegu, bez sensu

Ad 5) Zmagaliśmy się znowu z odwołanymi rezerwacjami, więc szykuje się rewolucja dotycząca płatności za pobyt u nas. Podwyżki dużej nie będzie (choć nie ma od nas tańszych w regionie, mających zbliżony standard) ale w sezonie większe zaliczki, a może w ogóle odpłatność z góry, i oddzielna płatność za sprzątanie. Myślimy. Tylko żeby z torbami nie pójść, musimy dobrze wymyślić. Jakieś sugestie?

i w Pensjonaciku

i w Domku

A tak u nas pięknie pod koniec sierpnia i we wrześniu! Chyba najpiękniej.

więcej w albumie Wokół Domku na górce

i po co jeździć do Grecji :)

Pani Danuta, która też o mało nie przyjechała, bo koleżanka, z którą miała być w Domku na górce, poszła do szpitala (jakiś pogrom, bo pani z dwójki Pod tulipanem też wylądowała w szpitalu i dlatego nie przyjechała), nie żałowała, że jednak… Malowała obrazy więc mieliśmy mini plener malarski:)

Ad 6) W domu i zagrodzie też się dużo dzieje.

pomidorki samosiejki wyrosłe w warzywniaku z kompostu, przez to niemazurskie lato owocują i są zjadane, bo normalnie to tylko koktajlowe dają radę

atakują nas dynie hokkaido! jest ich zatrzęsienie!

niektóre rośliny doniczkowe ledwo zipią, a niektóre nareszcie odżyły!

zarastamy jak co roku

w wiacie najmilej, gdy jesteśmy sami :)

A tu też proszę o poradę - to róża wykopana z naszego ogródka, a właściwie jedna z trzech, które z niej zostały. Każdą część umieściłam w doniczce, bo żal mi było wyrzucać. Wyglądały długo, jakby miały uschnąć, a tymczasem…

Ta róża była kiedyś kupiona w doniczce, z tych małych, przesadzona do ogrodu, następnie zagłuszyły ją floksy i nigdy już nie zakwitła. Co roku ją przycinałam bo tylko pełzła i kłuła aż w końcu wykopałam. Myślicie, że się zreflektuje i kiedyś jeszcze zakwitnie? Bo ja niestety do roślin wieloletnich mam podobny stosunek, jak do zwierząt. No jakoś nie mogę jej wyrzucić do ogniska. Ale z drugiej strony po co mi takie kłujące krzaki w doniczkach :)

jakby kto nie wiedział, tak się do nas wraca znad jeziora

nowa wiata za garażem sprawdza się, zwłaszcza jako wieszak dla SUPa :)

na górce schnie ogródek i trawa, bo już nie ma siły podlewać, w końcu jesień i tak zaraz wszystko zwiędnie

łasica znaleziona na górce :(

Strzała wyszła z ukrycia, bo gości mało i już się Dziadka prawie nie boi

i znowu kwitnie życie na szezlongu

Ad 7) W sobotę zgodnie z zapowiedzią odbył się kolejny happening/demonstracja (proszę skreślić, co nie pasuje;)) ale film jeszcze niezmontowany. Zbyszek Sienkiewicz, lokalny działacz na rzecz przyrody, przez niektórych zwany ekoterrorystą ;) przyjechał siać terror u nas na plaży :)

*

A na koniec sprawa wielkiej wagi! Pieski z krzyża zdjęte mają się dobrze, trochę Marek musi się po nocach nasprzątać;) ale spoko. Ale przede wszystkim mają imiona! Jeden na cześć Gustawa! A Wy zgadywaliście i całkiem dobrze Wam poszło!

Komentarze

Ewa U., 2018/09/03 22:26
Jest u Was tak pięknie, że dech zapiera. W poście widać to lepiej niż na fb. A Twoją ceramikę poznałabym z zamkniętymi oczami! Przekaż, proszę, Strażnikowi moje najwyższe wyrazy uznania za ażur nad gankiem!

Dziadek ma ewidentnie lęk separacyjny, a to strasznie trudne do opanowania. Potrzebuje biduś dużo czasu i cierpliwości. Teraz obaj z Czarlisiem będą czekać na Ciebie w krzakach...

Mam nadzieję, że wiadome sprawy zmierzają w dobrym kierunku i że ten koszmar wreszcie się skończy. Wasze miejsce warte jest każdej walki. Szkoda, że nie mam żadnej siły sprawczej i mogę kibicować tylko z daleka.
ania, 2018/09/03 22:34
Kibicowanie z daleka wbrew pozorom też jest skuteczne! Dzięki!
Monika, North Carolina, 2018/09/04 18:06
Troche mi wstyd sie przyznac, bo wiem, ze to glupie, ale (po okresie irytacji, juz minionej) na nowo zaczynam sie pasjonowac ta koszmarna "sprawa sasiadow". Podchodze do relacji z wydarzen nad jeziorem jak do (wcale nie nudnego) kryminalu, czy jak do powiesci Harlequina. Bo co otworze teraz nowy post - to sie nie zawodze. Serial eskaluje, staje sie bardziej zawily, chyba juz nawet przebija M jak Milosc. Z wypiekami na twarzy sledze bloga, jak po adopcji Misio-Ptysiow, Charliego czy Dziadka.
Ewa U. ma racje: przepieknie u Was. Przez moment tez sie zastanawialam, czy nie fotoszopujesz fotografii z Zawad, zeby byly takie jakie sa, czyli tak doslownie albumowo-zurnalowe. Bo widoki az dech zapieraja!
ania, 2018/09/04 22:19
Z ręką na sercu nie fotoszopuję!
Monika Rybak , 2018/09/05 20:27
Jesień, jesień...I dobrze, bo oszaleć można od tych upałów,a u Was każda pora roku jest boska!

Aniu,nie lżyj Dziadunia!😉 Jest piękny i szlachetny, a jak wiadomo nobles oblige,więc swoje fanaberie musi okazać!

Twoje i Roberta dzieła jak zwykle przecudne, szkoda że PAN cierpi. ..Bardzo mi Go szkoda!

Apropos "wszystko schnie na Górce ". Otóż nie wszystko, bo część wyjechała z nami do domu! 3 sadzonki rudbeki nagiej, na którą chorowałam od dawna, a której coraz mniej na Lubelszczyźnie. ..Oczywiście kradzież odbyła się za zgodą i pod czujnym okiem Roberta! Rudbekie dostały nowy domek, przyjęły się i ...zobaczymy w następnym roku czy będą efekty kwiatowe.

Co do rezerwacji :zaliczka w wysokości 70 %. Stali goście, wiedząc jak u Was jest, dotrą nawet w stanie agonalnym! Żeby tylko być w Zawadach! 💚💚💚
ania, 2018/09/05 20:30
Tak, tak, Robert doniósł mi o kradzieży, a że wiadomo, że kradzione nie tuczy, to się powinno przyjąć i mieć dobrze!

A u nas dziś była polsatowska Interwencja!!! (o czym niebawem doniosę, może jutro, po sądowej rozprawie)
Monika Rybak , 2018/09/05 23:12
Prosiemy o duuuużo informacji,bo jesteśmy wszyscy szalenie ciekawi!
ania, 2018/09/05 23:15
Będzie, będzie, choć większość zostawię na emisję programu, zresztą sama nie wiem, co pokażą, czego nie, ale nie będę psuć niespodzianki:)
Skomentuj:
ITEPY
 
 
dobro_sledztwa.txt · ostatnio zmienione: 2018/09/04 08:32 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika