12 listopada 2011

Dowód patriotyzmu;)

Martwiłam się, że nie uczciliśmy Dnia Niepodległości świętując albo przynajmniej robiąc rozróbę na całą wieś;) Ja najpierw przygotowywałam pokoje w pensjonacie dla niepodległościowych gości a potem pracowałam jak na piątek przystało przez telefon, jako że większość moich rozmówców za granicą, więc święta nie obchodzi. Robert najpierw napalił w piecach w całym pensjonacie (do których ja potem biegałam i dokładałam) a następnie, jak i ekipa od dachu - na dachu. Ale wczoraj w telewizorze powiedzieli, że są nowe sposoby na okazywanie patriotyzmu, np. przez pracę i patriotyzm lokalny. W takim razie zachowaliśmy się bardzo patriotycznie! Zwłaszcza Robert. W Dzień Niepodległości zaczął układanie starusieńkich dachówek zwalonych z pałacu w Cichym, tym samym przyczynił się kolejny raz do zachowania dziedzictwa Prus Wschodnich;), zadbał o wizerunek wsi, harmonię z otoczeniem, nie zmarnował wątłych już zasobów ziemskiej energii potrzebnej na wypalenie nowych dachówek ani nie przyczynił się do efektu cieplarnianego, lecz dokonał chwalebnego recyklingu, no i w ogóle! Ja właściwie też nie mogę sobie niczego zarzucić czyniąc dla dobra ludzkości. Wprawdzie nie lokalnej ale przynajmniej narodowości polskiej:) Tym samym czuję się rozgrzeszona.

Tak było wczoraj - majstry od dachu finiszowali, zostało położenie dachówek, czyli już działka Roberta, dla którego to nowe doświadczenie - układanie dachówek na dachu bez deskowania, tylko na łatach na folii. Bieganie po takim dachu to chyba sport ekstremalny…

tu mogę udawać, że już cały dach pod dachówką:)

A tak dzisiaj - miała być gotowa jedna połać dachu, ale pięknych dachówek zabrakło - gdzieś z 200 sztuk:( Teraz Robert poluje na takie w internecie. Jeden facet ma w Ełku różne rodzaje dachówek, ale nie wie, czy tak długie (42,5 - 43 cm) znajdzie. Wyda się jutro, gdy pomierzy. A jak nie będzie miał, to nie wiem…

a tu dla mnie specjalnie zostawiona wnęka po zamurowanym okienku - żebym mogła sobie jakiś mural walnąć:) czy jak powiedział pan Roman „tu się pier… kwiatka, tam się aniołka przyjebie, i będzie jak w niebie”:)

A jeszcze przedwczoraj taki nas z psami widok witał od strony łąk:

Stukanie, pukanie docierało na nasze podwórko a psy na swojej górce tęsknie za panusiem patrzyły w dal:

zresztą wciąż patrzą z górki w stronę górki…

Wy nie musicie tęsknie:) Możecie popatrzeć na postępy w odbudowie stodoły w niusie o tym (aktualności pod sam koniec).

Ale to nic! Grodzimy się! A co! Nie będziemy gorsi!:) Płot mamy taki, że bije po oczach. Jak zszarzeje, przestanie. Ogrodzenie jest symboliczne, a i tak się martwię, że sarenki i większe dziki nie przejdą i mogą być zagonione w kozi róg. Mam nadzieję, że wiedzą, że tamtędy się nie chodzi, bo tam jest wysoka skarpa przy drodze i można nogi połamać, dlatego zresztą zrobiliśmy płot. Bo zaraz niedaleko huśtawka i domek dla dzieci, więc żeby dzieci nie spadały na drogę…

No i dlatego, żeby obcy nie chodzili gościom pod oknami pensjonatu w poszukiwaniu plaży gminnej!

płot razem z bramą na parking wygląda wystarczająco poważnie i nie zostawia wątpliwości, że to nie droga na plażę publiczną

A przedwczoraj mieliśmy -5 stopni w nocy i bajeczny świt. Dla takich widoków czasem mogę znieść i taką temperaturę!

Już się na fejsbuku tłumaczyłam, dlaczego oglądacie ciągle te same widoczki! Bo ja o tym świcie te mgły, wschody słońca i szrony w koszuli nocnej i kapciach pstrykam, więc daleko nie pójdę:)

przez dwa dni szron leżał na ziemi w ocienionych miejscach, a woda w poidle dla ptaków już nie topnieje…

zimowa jabłonka kusi, ale mnie już nie skusi! Niech poczeka na głodne jemiołuszki.

Dzisiaj się ociepliło:) czyli rano było +1 i żadnych ładnych widoków, ponapawam się więc wczorajszym popołudniem i tak już może być przez kolejne miesiące, że będę wracać do tych zdjęć, aby nie zwariować!

okablowany modrzew w pięknej jesiennej sukience!

Komentarze

Ewa U., 2011/11/13 15:16
Dzień Niepodległości spędziłam równie patriotycznie, nie mówiąc o dzisiejszej niedzieli. Prusy nie Prusy, mróz nas nie ominął i ostatnie, zamrożone pelargonie mus było sprzątnąć. Dach przepiękny, nasz dostał nową dachówkę, niestety. Za to wygląda jak stara, dłuuugo szukaliśmy przyprawiając miejscowych hurtowników o ból głowy. Byliśmy PIERWSZYMI (i najbardziej upierdliwymi) klientami w dziejach budownictwa w regionie, którzy szukali dachówki, która wyglądałaby jak stara, albo przynajmniej takiej, która się szybko zestarzeje! Panowie na dachu używali metafor jak Pan Roman, ale to pikuś, byli nadzwyczaj sprawni. Fachowcy tak mają.
Szkoda, że nie mogę tutaj wklejać zdjęć.
Serdecznie pozdrawiam
ania, 2011/11/13 16:44
No właśnie, powinno być wklejanie, ale Darek by mnie chyba ukrócił o głowę, bo i tak wciąż kombinuje jak zaniżyć coś tam , bo co i rusz, znaczy gdy robię nowego niusa, przekraczamy limit CPU (cokolwiek to znaczy) i straszą nas ci od serwera, że mamy dwa razy więcej za stronę płacić... Nic za darmo na tym świecie...
Egretta, 2011/11/14 08:33
No tośmy chyba wszyscy się należytą postawą wykazali pracując ciężko:) Piekne te widoki Aniu i zawsze nieco inne, nawet jesli z tego samego miejsca pstrykane zdjęcia.
Skomentuj:
IKUKJ
 
 
dowod_patriotyzmu.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/12 00:59 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika