22-23 lutego 2014

Dwa dni w Chorzowie

Oczywiście jest dwa dni po, bo wróciłam w poniedziałek o 4.30 a padłam dopiero dziś po pracy. Ale właśnie odpoczęłam i mogę zdać relację. Jeśli jednak liczycie na obiecane, piękne zdjęcia nowego wnętrza w Chorzowie, to spotka Was ten sam zawód co mnie i Madzię. Ale po kolei.
Olana przez dziadygę z bla bla car wyjechałam do Warszawy pekaesem w piątek przed 11, pobudka w sobotę była o 6 rano, o siódmej ruszyłyśmy z Madzią ich nowym/starym samochodem właśnie kupionym, by mieli jak pojechać do Prowansji (z Ryśkiem i połową dobytku). Całe szczęście Madzia prowadziła. Po drodze odwiedziłyśmy Tarnowskie Góry wykonać plan B, bo oczywiście dizajnerski fotel nie dotarł.

fotel z planu B

Z fotelem zastępczym w idealnym stanie dojechałyśmy do Chorzowa równo o 10. A tam okazało się: co tam dizajnerski fotel, o który darłam koty przez tydzień, skoro nie dotarła kanapa, nieskończony brodzik, który miał być wyłożony mozaiką, a nie został, bo czekał nie wiadomo na kogo, kto kupi specjalną obudowę, płyta gazowa niepodłączona do gazu więc niewykończony blat kuchenny, i całe szczęście, bo trzeba go było przyciąć przy wejściu, by sobie bioder nie rozwalać o kant, lampa sufitowa nad stolikiem przy kanapie, której nie ma, wisi w idiotycznym miejscu, a listwy wykończeniowe w łazience w wieśniackim miedzianym kolorze, podczas gdy wszystko czarno-stalowo-srebrne. Reszta niezrobiona to pryszcz, który można było szybko nadgonić.
Po pierwszym załamaniu „po co ja przyjechałam” wzięłyśmy się do roboty i jak się okazało - całe szczęście że przyjechałam na tym właśnie etapie, bo nikt chyba nigdy by tego nie wykończył, a na pewno nie tak jak trzeba. I to nie jedyna korzyść z wyjazdu. Po drugie spotkałam wreszcie Olę z Katowic w realu, która dzielnie nam pomagała i nie pozwoliła umrzeć z głodu. Po trzecie spędziłyśmy wspólny wieczór przy piwie i ożywionej rozmowie, bo wprosiłyśmy się z Madzią na nocleg (więc uważajcie moi wirtualni znajomi!:)). Po czwarte, jak obliczyłam, po raz pierwszy (z wyjątkiem wypadu pod Skierniewice do Pamiętnej i powrotu do Zawad okrężną drogą na wschód wzdłuż Wisły do graciarni po drzwi do Domku na górce, zamiast których przywiozłam ławę do wiaty i żarna) ruszyłam się dalej niż do Warszawy od… 6 lat (wtedy ruszyłam się znacznie, bo aż na Cabo Verde:)) Po piąte wyrwałam się z warszawsko-zawadzkiego kieratu i choć nadal to remontowy kierat, śląskie klimaty były znaczącą odmianą. I widoki za oknem samochodu, i ulica Wolności w Chorzowie, na której stałam kilka minut:), i gwara pana Krystiana, i śląskie dowcipy… Wróciłyśmy z Madzią w niedzielę po południu, a po powrocie do Zawad odkryłam, że zostawiłam swój aparat w Warszawie:( Dlatego wszystkie zdjęcia poniżej to zdjęcia ajfonem Oli i przez nią nadesłane. Ale nie zdradzę wszystkiego. Musicie poczekać na fotki, które zarządca mieszkania zrobi do ogłoszenia i które zamieszczę w niusie opisującym remont. Innych niestety nie będzie, poza moimi, gdy wróci aparat. Bo z pewnością co najmniej kolejne 6 lat zajmie mi, zanim ruszę na kolejną wycieczkę:)

taki bałagan zastałyśmy nie tylko w kuchni (tylko szlaczek mojego już wykonania, nierówny ku utrapieniu pana Krystiana:)) i brakuje powieszonej nadstawki zamiast górnych szafek

rozbudzam Waszą wyobraźnię - mural w początkowej fazie nad nieistniejącą kanapą

Ola robi zdjęcie ryby i lustra nad umywalką - ostatnie dowodowe zdjęcie miedzianych listew, które będą zastąpione przez czarne

zakładamy zasłonki, Madzia w cyrkowym stylu

pan Krystian właśnie powiesił belkę w kuchni

efekt gorącej linii podczas zakupów Madzi w leroyu i castoramie - „Madzia, potrzebne jakieś półki dodatkowe, kup jakiś tani regał magazynowy”, po czym Ola robi fotkę i wysyła do mnie ememesa z ich typami a ja odsyłam esemesa z typem właściwym (ten akurat jest połową wykorzystanego regału z pomalowanymi wałkiem półkami z płyty pilśniowej)

skręcony przez Olę kontenerek z ikei pod lustrem z zawadzkiego okna

drugie życie zegara (przyuważyłam go, gdy byłyśmy u Oli, gdzie leżał niepotrzebny, zastąpiony przez nowy zegar) oraz dekoracja na zwichrowanej desce inspirowana dekoracjami za ciężkie pieniądze w klubie zakupowym dla dekoratorów

kolejne życie wieszaka, który walał się w naszym składzie gratów

Pan Krystian wiesza niuchacze, czyli kolejną dekorację, na miejsce takiej, która nie doszła - niuchacze wzbudzają sporo kontrowersji i tematów do rozmowy! (można je obejrzeć w dekoracjach Ani)

Madzia szoruje wokół kibla:)

kafelkowy mural przyklejony nad płytą kuchenną

przedwojenna mosiężna tabliczka z drzwi wejściowych do pracowni architektów. Jest na niej napis:
Reg.BaumstAD
K.WOLFF
ARCHITEKT
Wisi na drzwiach do łazienki ku oburzeniu pana Krystiana. Nie mógł również przeboleć, że nie zgadzam się, by ją oczyścił do żywego mosiądzu, tylko chcę, by była tak zaśniedziała - tu nie widać, ale jest w szaro-turkusowym kolorze!

Komentarze

Robert, 2014/02/26 11:32
Gratuluje kolejnej udanej aranżacji. Poziom recyklingu jest zaskakujący, sam jestem zwolennikiem odnawiania naprawiania i ponownego użycia rożnych "gratów". Pozdrawiam
ania, 2014/02/26 11:39
Dzięki za gratulacje. Oczywiście inaczej być nie mogło;) a dokładniej co i jak opiszę, gdy już pokażę całe wnętrze.
Marzena, 2014/02/26 13:50
Rzeczywiscie na zachete :) Nic trzeba czekac dalej. Ale takie lustra ze starych okien to bym bardzo chciala. Cudo!
ania, 2014/02/26 13:55
Takie lustra a właściwie ramy (i tafle lustra wstawić u najbliższego szklarza) można u nas zamówić, tyle że z kafelkiem:) Można też zakupić stare okno na allegro i samemu zrobić - nic prostszego, w razie czego dam instrukcje!

PS. Dzwoniłam dziś do pana Krystiana: kanapa doszła, lampa przesunięta, dwa gniazdka kuchenne też, blat ścięty, listwy zmienione na czarne, niestety wciąż nie ma obudowy brodzika...
kinga m, 2014/02/26 18:50
z niecierpliwością czekamy na finisz !
ania, 2014/02/27 00:30
Ostatnie wieści - przyszła obudowa brodzika, a dobry człowiek ma zrobić porządne zdjęcia, więc cierpliwości:)
ola z katowic, 2014/02/27 10:53
Pan Krystian mógł "dychnąć" i wziąć się do roboty bez naszego nieustającego szczebiotu ...
Monika, North Carolina, 2014/03/01 14:10
Podziwiam zapal, cierpliwosc i pomyslowosc.
Czekam na efekt koncowy. Juz wyglada b. obiecujaco.
Skomentuj:
TDXPH
 
 
dwa_dni_w_chorzowie.txt · ostatnio zmienione: 2015/05/29 23:05 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika