24 listopada 2015

Dziękujemy Wam za wsparcie

No już tak mi się nie chce pisać, że nawet sobie nie wyobrażacie! Niestety - nie chcem ale musze i flaki mi się przekręcają. Tym bardziej, że pokładaliśmy pewne nadzieje w rozmowie z pewnymi miłymi świadkami. Wiem, wiem, że świadkowie zawsze są mili i to nic nie znaczy, ci jednak wydawali się szczerze poruszeni naszą opowieścią o grzechach sąsiadów, mówili, że rozumieją nasze cierpienie,

ale nawet hiacynty w listopadzie wiosny nie czynią…

maciek_w_zawadach_005.jpeg od początku było wiadomo, co się stanie:( a więcej więcej w albumie No niestety

mówili też inne rzeczy, które kazały nam sądzić, że może coś z tego będzie. Nie napiszę co, tak jak nie piszę wielu innych rzeczy, które słyszymy od różnych ludzi na temat naszych sąsiadów, bo a) ludzie ci proszą nas, żeby o tym nie mówić/nie pisać, b) mówią nam o tym w zaufaniu, którego nie chcemy podkopywać, c) choć mielibyśmy ochotę uświadomić sąsiadom, co o nich myślą także ci, z którymi spotykają się w realu, nasze prywatne rozmowy niech pozostaną prywatnymi, inaczej nikt nie będzie chciał z nami więcej gadać;) Poza tym to kolejne złudzenie – świadek który się przejmie, co inni o nim gadają. Z jednej strony dbałość o wizerunek, by nie narażać organizacji, ale z drugiej, „nie przejmuj się jak cię traktują pod drzwiami, rób swoje”. Nie zamierzam nikogo obrażać, stwierdzam tylko fakt - jak się żyje w przekonaniu, że należy się do wybrańców, jedynych, którzy znają prawdę, i w dodatku jest się od początku przyuczanym, jak radzić sobie z odrzuceniem i brakiem akceptacji, jest się potem odpornym na „gadanie maluczkich”.

bobry też robią swoje;) a więcej w albumie Wyprawa na bobry

I wprawdzie wiem, że tym samym nie jestem lepsza od naszego nadleśniczego, który kiedyś takim tekstem poczęstował Roberta („słyszałem coś złego o panu, ale nie powiem co i skąd”), ale co mi tam, urzędnikowi państwowemu wolno, a mnie w moich prywatnych niusach NIE??:)
Wracając do wątku, nasze nadzieje właśnie umarły. Robert widząc robotnika przy naszej plaży ze słupkiem w ręku przez moment łudził się, że sąsiedzi znormalnieli, zrozumieli i rozbierają siatkę, ja jednak ani przez moment złudzeń nie miałam. Gdy Robert się cieszył, mnie przed bolesnym rozczarowaniem uratował wrodzony pesymizm;) Od razu wiedziałam, że to tylko kolejne „usprawnienie”.

Tak, dobrze myślicie! Poszliśmy za radą naszych znajomych świadków, tudzież pewnych oleckich osób publicznych znających się na rzeczy i poprosiliśmy o rozmowę starszego zboru. Nie wiem, jak po rozmowie z nami przebiegła rozmowa z sąsiadami, więc nie wiem, czy efekt wynika z faktu, że ręka rękę myje, czy ze stronniczej interpretacji grzechów i pisma świętego, czy sąsiedzi dalej niesubordynowani mają gdzieś, co im nie na rękę. W każdym razie jedynym dla nas widocznym efektem jest ostatni, przedwczorajszo/wczorajszy ruch sąsiadów – zmiana położenia furtki, wydobycie jej zza naszego przepierzenia, umieszczenie w pasie przybrzeżnym i tym samym wszystko jasne – sąsiedzi nie zamierzają nigdy siatki zlikwidować.

więcej w albumie I wszystko jasne

I chrzanić prawo – jest jakie jest i wystarczą prawne sztuczki, by je omijać. Korporacje dzięki temu zdobywają, niszczą świat i ludzi, to czego się spodziewać po nowobogackich pępkach świata. Ważne, że w tej zgniliźnie sąsiedzkiej musimy żyć dalej, że za płotem nikt nie myśli o normalizacji stosunków, mają w d.. nasze żywotne potrzeby, uczucia i stan psychiczny, byle ich było na wierzchu. Realizują swoje chore pomysły i zabezpieczenia przed urojonym zagrożeniem. I wybaczcie, że nie jestem tolerancyjna, skoro dzieje się to moim kosztem. Jak się widzi w innych prześladowców, to się leczy, a nie zagradza przed nimi. To już nie tylko o sąsiadach - to mnie zawsze dziwi, ta bezrozumność, że im większe zasieki się tworzy, im więcej kamer powiesi, tym bardziej się prowokuje. Do różnych rzeczy, do napaści też. Że to izolowanie się, odgradzanie budzi najwięcej agresji (patrz sytuacja w Europie). I wtedy ani policja uzbrojona po zęby, ani pies 90. kilogramowy nie pomoże, ani monitoring, ani domofon z kamerą, a tym bardziej grożące tabliczki na płocie. Ale nasi sąsiedzi doskonale wiedzą, że tu pies ze złamaną nogą nie przyjdzie ich napaść, to głównie pokaz siły i odrębności. Odkąd tu żyjemy (16 lat), poza amatorami (dawno już temu) starych sztućców i talerzy podjeżdżającymi z przyczepą pod opuszczone domy i kradnący, co miało jakąkolwiek wartość i tylko wtedy, gdy mieli pewność, że do domu nikt całymi tygodniami nie zagląda, nie było innych chętnych by jechać 5 km od asfaltu i napadać. Bo i po co? Jakoś inne domy, całkiem zacne, stoją bez zamkniętej bramy i mają się dobrze. No ale jak się ma gust nowobogacki i robi zasieki, to może komuś się zachcieć, bo będzie się spodziewał bóg wie czego.

Wiem, że nasi sąsiedzi nie prześladują nas świadomie i z premedytacją, a przynajmniej nigdy by się do tego nie przyznali a pojęcie podświadomości leży poza ich rozumem. Wiem, że tak jak pismo święte, każdy swój pomysł zinterpretują na swoją modłę, w tym też są latami szkoleni. Zastanawia mnie tylko, czy są świadomi, że jedynie fakt, kim jesteśmy, chroni ich przed naszą zemstą. Że prawie każdy inny dawno by nie wytrzymał. Wielu ludzi pyta nas, dlaczego jeszcze nie rozebraliśmy tej siatki, nie wrzuciliśmy furtki do jeziora, nie podpaliliśmy łódki, że oni by dawno nie wytrzymali. No bo my wierzymy w dobrą wolę, wrażliwość i jednak prawo, a nie w odwet. Bo nie chcemy siłowego rozwiązania, my tak nie robimy. Zrównałoby to nas z sąsiadami, którzy stosują wobec nas przemoc psychiczną i fizyczną (fizyczną tak, jak to robią najeźdźcy), wykorzystując, że jesteśmy normalni i nie zrobimy im za to, co nam robią, dotkliwej krzywdy. Gdyby mieli za płotem członków mafii, terrorystów, czy tylko chamów, ciekawa jestem, czy by się odważyli. Ktoś tu kiedyś w komentarzach napisał, że tacy ludzie, jeśli nie odpowie im się siłą, uważają nas za słabych. To prawda, nie mamy takiej siły, jak sąsiedzi, tyle kasy na marnowanie na cwanego prawnika, czy spektakularne odpowiedzi na ich czyny. To prawda, że dzięki temu są bezkarni i mają nas za nic. Pokazali to przedwczoraj/wczoraj przenosząc furtkę. I w dodatku wierzą zapewne, że zrobili ruch we właściwą stronę – furtka nie wychodzi na nasz prywatny teren tylko na pas przybrzeżny, którym ma prawo każdy przejść, no i wreszcie może, skoro już nie blokuje nasze przepierzenie.

jeszcze kilka dni temu były trzy, ale w sobotę ktoś polował:(, więcej w niusie przyrodniczym

A tak naprawdę dalej nie interesuje ich ani jezioro, ani zwierzyna, ani ci, którzy chcieliby przejść brzegiem a nie przejdą, bo kamera i wielki pies ich powstrzyma, ani najbliżsi sąsiedzi, których zmuszają do oglądania ich ohydnej siatki zamiast wolnego widoku z plaży na jezioro, doskonale wiedząc, ile znaczy ten widok dla nas i dla naszych gości, tym samym mają gdzieś nasze i innych prawo do swobodnego korzystania z jeziora. Grunt że oni mają cudowny widok. Grunt też, że wał, który pokryli plastikiem, z ich strony wygląda dobrze. To że my, idąc nad jezioro, siedząc przy ognisku, wędrując ścieżką z Domku na górkę, odkąd nie ma liści na krzakach i drzewach musimy oglądać czarny, plastikowy wał, zamiast cieszyć się nieskalaną przyrodą, kolejny raz mają gdzieś.

rzeczone paskudztwo, które oczy krzywi

To właśnie kwintesencja naszych sąsiadów. Ich filozofia współżycia z ludźmi. Więc jeśli zamierzacie skrytykować moje wieszanie na nich psów, pomyślcie, że nie chcąc podpalać im łódki, pomostu, plastiku na wale, zabijać psa, rozpirzać ogrodzenia nad jeziorem, nie mam innego wyjścia, mogę tylko publicznie się skarżyć i pocieszać, że nie jestem osamotniona w tym myśleniu.

przedzimowe porządki

To nic, że z tego nic nie wynika, że kolejny odwiedzający nas architekt załamuje ręce nad tą sąsiedzką dewastacją mazurskiego nadbrzeżnego krajobrazu.

Przyjechał do nas Maciek z Francji, przyjaciel Roberta z lat dziecięcych, architekt, jego mogłabym zacytować, ale wiadomo co, przytoczę więc świetną historię, którą opowiedział, o tym, jak w pewnym miasteczku włoska mafia zagrodziła przejście wzdłuż morskiego brzegu tworząc bezprawną knajpę a skorumpowane sądy nic nie zrobiły w tej sprawie, więc burmistrz wynajął ekipę w kominiarkach, ta podpłynęła łodzią od strony morza, spaliła budę, tylko ktoś coś zostawił po tej akcji co zdradziło, że to sprawka bezsilnego burmistrza;)

To nic, że wszyscy znajomi ekolodzy najchętniej podłożyliby bombę pod „usprawnienia” sąsiadów i jak my czują się bezsilni wobec decyzji urzędów, które miały chronić przed ekspansją warszawskich buraków, ale nie chce im się walczyć z nimi w sądzie. Nie przytoczę słów jednego z nich, bo prosił. Że pewien inspektor wprost nam powiedział, że spędziłby 5 lat w sądzie walcząc z samowolą sąsiadów, a nie ma na to czasu i nerwów. Że policja, urzędnicy i ci, którzy przyjeżdżają do Zawad, są oburzeni i wpierają nas. Nic z tego nie wynika, co mogłoby zmienić stan rzeczy, nie chroni nas i nie broni, ale przynajmniej wiemy, że nie myślą o nas „oszołomy” i nie traktują jak pewną pannę ze wsi obok, z której wszyscy podkpiwają, bo ciska się i walczy ze wszystkimi o wszystko, niezależnie czy ma rację czy nie. Wiem oczywiście, że są tacy, którzy uważają, że przesadzamy i są po stronie sąsiadów, ale wiem też, że jedni z nich muszą wyznawać sąsiedzką filozofię, bo inaczej sami musieliby przestać dewastować, a inni zmieniają zdanie jak rękawiczki - jeszcze rok, dwa lata temu przeszkadzało im to co nam, a teraz już nie przeszkadza, z prostej przyczyny – bo NAS znielubili za to, co JA napisałam o nich w niusach. Więc trudno traktować poważnie taką opozycję;)
Więc w tym miejscu dziękuję Wam za wsparcie przez ostatni rok. To pozwoliło nam jeszcze nie zwariować!

Komentarze

Ewa U., 2015/11/26 14:01
Wspierałam Was, wspieram i wspierać będę, chociaż niewiele z mojego wsparcia wynika. Ale może chociaż daje poczucie, że nie zwariowałaś.
ania, 2015/11/26 14:48
Dzięki Ewo. To naprawdę pomaga.
Wiem, że specjalnie nie ma tu czego komentować, więc pomagają skrzywione emotikony na FB zamiast komentarza i analityk googla z licznikiem wejść na tego niusa. Czegoś się trzeba trzymać;)
Maciek, 2015/11/29 20:06
Czesc.

Podobno te niusy nie sa dla pacjentow tylko dla gosci. Po wielu miesiacach pracy za komputerem przy zamknietych oknach, pseudo klimatyzacji i nieudanych wakacjach nad Lago Maggiore, dwie noce w pokoju bez farb ni lakierow z piecem kaflowym i w kompletnej CISZY to dla mnie drogocenna kuracja.
Podobno teraz waszej oazie zagrazaja glupota i bezprawie. Nic wam nie umiem poradzic, zycze tylko sily i wytrwalosci.

Jeszcze raz dziekuje za wypoczynek,

Maciek
ania, 2015/11/29 20:58
A ja podobno znowu pokręciłam;) Włoskie miasteczko jest na Korsyce a burmistrz był prefektem, jak to we Francji;)

Dzięki Maciek
z FB, 2015/11/30 22:29
Gabriela Z: Wrednosc I glopota waszych sasiadow powala(((I jeszcze mysla ze sa madrzy I w imie religi swieci.kretyni. bardzo wspolczuje ((( mam nadzieje ze ktos zrobi z ich bezprawiem pozadek.przesylam duzo Cieplej energi!!oby Dali wam znowu normalnie zyc

Galeria Wiejska: prawo mówi że mamy rację tylko nie jest w stanie wyegzekwować niczego poza grzywną max 5 tys. co jest śmieszną kwotą dla takich jak nasz sąsiad i kolejny raz się potwierdza, że bogatych prawo nie obowiązuje:(

Gabriela Z: Bezsensowne((( co to za kara dla nich((ze tez nie moga gdzie indziej uprawiac swojej glopoty((

Monika L: Niestety, przykre to, ze wszystko mozna kupic. Nawet bezprawie.

Joanna M-B: jak dobrze mieć sąsiada... taka nutka była kiedyś

Paweł: słuchajcie tak obserwuję te schody z jak to mówi mój dozorak somsiadami i dziwię się, że w tak pięknym eko miejscu , gdzie "miastowi" przyjeżdżają aby uciec od stresu - "chce się" co poniektórym tyle negatywnej energii produkować - smutne to ale i prawdziwe ( nie chciałbym powiedzieć polskie) ; zawołajcie watahę wilków z puszczy niech odwiedzą somsiadow z gospodarską nocną wizytą
Monika, North Carolina, 2015/12/01 09:15
Ach, znowu przegapilam nowego niusa, bo u nas byl dlugi (4-dniowy) weekend na Thanksgiving Holiday i chyba z przejedzenia duzo spalam... ale widze, ze Ania na szczescie wcale nie w depresji, bo kto w depresji bylby tak produktywny? Wiec na szczescie nie Wam tak zle w duszy i w glowie, choc jest zle i beznadziejnie za plotem.
Pewnie powtorze sie po raz kolejny, ale co tam...
Biblia mowi: Swiat w zlem lezy.
Nie bede na dowod tego przytaczac ile wszedzie indziej ZLA jest na swiecie, bo kazdy wie.
Ale najwazniejsze, zeby nie byc kompletnie samotnym w walce z tym zlem, ktore nas dotyka. Wiec teraz cala soba oraz mysla, mowa i marzeniem pokonania zla i glupoty Was serdecznie wspieram.
ania, 2015/12/01 11:31
Dzięki Monika za publiczną deklarację, bo prywatnie wiem, że nam dobrze życzysz!

Co do depresji i produktywności;) - bronię się przed depresją jak mogę, ale to tylko zrywy:)
Skomentuj:
VGHSW
 
 
dziekujemy_wam_za_wsparcie.txt · ostatnio zmienione: 2015/11/29 13:18 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika