Dzień siódmy ostatni

czyli dokańczamy objazd rezerwatów, bo przestało wiać i jest jakaś nadzieja na ciekawe ptaki. A że ja wolę małe miasteczka a Robert chce siedzieć w rezerwacie kilka godzin, zostawiamy go w ornitologicznym raju w Camargue…

zabieramy aparat i jedziemy z Borysem na podbój nadmorskich kurortów! Najpierw do „martwych mew”, bo to chyba oznacza w prowansalskim języku nazwa Aigues Mortes. Nie leży nad samym morzem, tylko w tzw. basenie Morza Śródziemnego.

miasto słynie z tego, że otoczone jest całe murem i często wykorzystują je w filmach

Więcej:

Aigues Mortes - Prowansja

Wracając po Roberta skracamy sobie drogę, co oznacza, jak to zwykle bywa w takich razach, jej wydłużenie. Musimy zawracać, bo obsługujący prom chyba zaspał na sjeście;)

podobno typowy domek rybacki, podobne są w kolejnym kurorcie, gdzie byliśmy już drugiego dnia (pływać w morzu), lecz wtedy było za późno na zwiedzanie, czyli w Saintes Maries de la Mer. Ale to już Lazurowe Wybrzeże, nie Prowansja!

Borys zawozi mnie na inną niż wtedy plażę i jedzie po ornitologa. Pływam 50 minut, a raczej skaczę przez fale. Woda nieustająco ciepła! Gdy zaczynałam, nikogo nie było w morzu, potem dołączyli śmiałkowie no i dowieziony Robert.

zasieki, żeby morze nie zalewało drogi

za tym wiatrochronem zostawiłam ciuchy:)

Po uciesze dla ciała zwiedzamy Saintes Maries de la Mer:

większość domów biała, z niebieskimi dodatkami, domy jak wszędzie nad morzem na południu, nic ciekawego, widać, że to już nie Prowansja, ale nie wszędzie, co można zobaczyć w albumie (poniżej link)

i jak w każdym kurorcie takie same pamiuntki, tylko tu obowiązkowo flamingi z Camargue:)

moja konkurencja nie śpi!:)

Więcej:

Saintes Maries de la Mer - Lazurowe Wybrzeże/Prowansja

A po nocy, bo to już ostatni dzień, o 6.30 A.M. odlot z Marsylii, zwiedzanie miasteczka o rzut beretem od Vallabrègues - Boulbon. Dobrze że mam tryb nocny w aparacie!:)

Robert stoi przy wskazaniach poziomu wody przy kolejnych powodziach, choć miasteczko nie leży nad samym Rodanem. Przypominam, że Robert ma prawie 2 metry.

nie wszystko jednak da się sfotografować - z zamku na skale wyszedł tylko ten mur:)

Więcej:

Boulbon nocą - Prowansja

Komentarze

Skomentuj:
OYPWT
 
 
dzien_siodmy.txt · ostatnio zmienione: 2014/10/23 00:22 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika