Dzień szósty

kolejny dzień pełen wrażeń, czyli wyprawa w góry Ardèche, gdzie miała być niespodzianka, ale latarka na głowie Gucia wszystko zdradzała:) Po drodze małe miasteczko Les Angles:

gdzie jak widać mają podobne problemy jak u nas:)

z punktu widokowego widok na most tgv

w miasteczku wystawione kopie obrazów różnych malarzy w punktach, z których były malowane

taki stolik mają Madzia z Borysem w swoim salonie:)

jak zauważył na FB Eugeniusz - znakomity eklektyzm tu panuje

tu można poćwiczyć jogę

Koniec tego dobrego, jedziemy w góry, mijamy miasto Bagnols sur Ceze, gdzie…

opuszczony blok przy głównej drodze

Potem jeszcze miasteczko Pont-Saint-Esprit, gdzie próbowaliśmy znaleźć lodziarnię, ale bezskutecznie - tam gdzie nie ma turystów, skończył się sezon na lody! Pont-Saint-Esprit razem z Les Angles możecie obejrzeć tu:

Les Angles i Pont-Saint-Esprit / Prowansja

I zaczynają się niesamowite widoki! Przełom rzeki Ardèche w górach o tej samej nazwie, po wijącej się drodze co i rusz punkty widokowe:

Zatrzymujemy się zwiedzać jaskinie, ale w pierwszej trzeba czekać półtorej godziny, jedziemy więc do Grotte de la Madeleine, gdzie akurat zaczyna się kolejna tura oprowadzania:

taki kiczowaty fragmencik, dla upamiętnienia pasterza, który szukając zaginionej owieczki odkrył jaskinię (chociaż w jaskini postawiono kózkę, ale owieczkę chyba ma w kieszeni:))

aparatura nagłaśniająca, bo w grocie robią show (obrazy na ścianie, muzyka - Carmina Burana Carla Orffa i kolorowe światła, na szczęście krótko:))

i stalagmit jak się patrzy z czyimś butem (nie sposób było zrobić zdjęcie bez niepożądanego towarzystwa)

Grota powstała tylko przez erozję, czyli wyrzeźbił ją przesiąkający przez miliony lat deszczyk, wypełniona była czerwoną gliną, część jest udostępniana tylko grotołazom i badaczom

W drodze do dalszych atrakcji spotykamy kozy. Żyją tu sobie samopas. Szły tą krętą drogą, aż się bałam, czy ich coś zza zakrętu nie rozjedzie.

Inne kozy chodziły po stromym zboczu w punkcie widokowych, skąd można oglądać najsłynniejszy fragment przełomu rzeki Ardèche:

Jedziemy dalej…

by po drodze podziwiać największy stworzony przez naturę nadrzeczny most:

Pont d'Arc

I dojeżdżamy do najbliższego miasteczka Vallon-Pont-d'Arc

Nareszcie lody… ale okazały się ohydne!:(

Cały fotoreportaż:

Ardèche - Prowansja

I w drogę do ostatniej niesamowitej górskiej atrakcji, choć już w innych górach. Kaskady du Sautade koło kolejnego uroczego miasteczka La Roque-sur-Cèze:

po drodze do kaskad ostrzegają, żeby się nie kąpać, bo śmiałkowie, którzy to zrobili, stuknęli się śmiertelnie w głowę (mogli się stuknąć przed kąpielą;))

skarb wyrzucony przez wodę przy kaskadach - dmuchana piłka

A to już La Roque-sur-Cèze. Robert zastanawiał się, czy się wspinać, czy zostać u podnóża, ale nie żałował.

ceramiczne tabliczki na każdym kroku, więcej do obejrzenia w albumie Moja konkurencja w Prowansji

pan w tym samochodzie zadziwił nas wirtuozerią jeżdżenia tyłem po tych wąskich, krętych uliczkach

znawca tematu!:)

Kaskady i miasteczko tu:

Kaskady du Sautade, La Roque-sur-Cèze - Prowansja

Komentarze

Skomentuj:
BBTZC
 
 
dzien_szosty.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/06 16:30 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika