24 sierpnia 2014

Fotoreportaż z końcówki lata

No to jesteśmy zrolowani. Nie mylić z wyrolowaniem. Lato owszem, wyrolowało nas, ale właściwie nie można mu mieć tego za złe. W tym roku nas nie zawiodło i miało prawo się zmęczyć. Za nami prawie mroźne świty - +3 stopnie, +2 w porywach, jezioro więc wystygło. Goście już jesiennolubni, grzyby w lesie, widok na jezioro odkryty, a dziś od rana pada. Zrobiło się końcówkowo i depresyjnie.

Ale po kolei…
=T) Pożegnalne ognisko Laury i Marca czyli niemieckiej inwazji…

(zdjęcie naszych gości, pp. Magdy i Antoniego, tych na prawo)

niestety nie wszyscy są wegetarianami…

=T) …w czasie którego rozpoczęły się spóźnione mocno sianokosy.

Spóźnione, bo chłopaki z Cichej Wólki, którzy zawsze koszą, zmienili krowy na francuskie pieski, które nie chcą jeść naszego siana. Poprzednie jadły tylko nasze, innym gardziły, a te nowe nasze sianko gryzie w ząbki. Zanim znaleźliśmy jakieś inne zwierzęta, które naszym sianem nie pogardzą, upłynęło sporo czasu i jezioro zostało odkryte z dwutygodniowym opóźnieniem.

Za to Gustaw załapał się na traktorzystę, tylko bocianów nie było, bo odleciały, zanim się załapały.

=T) W sierpniu jak to w sierpniu mieliśmy zbliżający się koniec świata…

…który wprawdzie rozszedł się po kościach, ale zaniepokoił nawet Lodzię

Niestety był zapowiedzią końca lata i wystygania jeziora:(

=T) Po kilku dniach wrzasków, że nie będzie się kąpał w jeziorze, bo… żaby, ryby, glony i takie tam, Gustaw zmienił zdanie. Szkoda tylko, że zmienił, gdy woda już wystygła.

(pamiętacie żaglowiec z zeszłego roku? w tym dopiero został zwodowany)

Zdjęcia dowodowe na przyszły rok - z zeszłego nie miałam, aby mu pokazać, że wypływał na środek jeziora, a teraz nie chce wejść do wody - na wypadek gdyby sytuacja za rok się powtórzyła:

i dygocący pływak biegnie pod gorący prysznic!

=T) Zanim jednak woda wystygła, zdjęcia dowodowe mazistych glonów, które zawdzięczamy sąsiadom

i wcale nie jestem stronnicza - popływalibyście sobie dookoła jeziora, to byście się przekonali, że to ohydztwo występuje tylko w pałkach. Teraz po tej stronie plaży sąsiadów, gdzie moje macki nie sięgają, oraz, dopóki ich nie wytępiliśmy grabiami z Witkiem, w roślinności jeziornej, w której skryły się po wydrapaniu pałek z naszej części jeziora moimi paznokciami.

Witek, to mój kolega z liceum, który pewnego dnia zadzwonił i wstrzelił się w dziurę w kalendarzu rezerwacji. Nie widziałam go, z wyjątkiem jakiegoś spotkania klasowego po latach, na którym wszyscy są w amoku, więc w zasadzie jakbyśmy się nie widzieli, po… 35 latach? Hmm… no chyba tak!

Skoro to reportaż z końcówki lata, nie chcem ale muszem napomknąć o dwóch dniach z koparką u sąsiadów. Ratowaliśmy się mściwymi myślami, jak to Robert przy następnej zwózce drewna na opał, każe je złożyć pod płotem sąsiadów i będzie o 6 rano włączał piłę spalinową. Czym ratowali się nasi goście, niestety nie wiem. Za to hangar dostał złote rynny i oblepiono go kamyczkami ale niestety nadal pozostał hangarem.

=T) I tak nastały mroźne świty. Gdy wstawało słońce, Lodzia wyprowadzała mnie z wyrzutem w oczach na piękny ale zimny świat:

=T) Gustaw ma fazę na dziadka:

=T) Przez czas jakiś mieliśmy w domu magazyn,

ale Madzia się uporała

=T) Zajmowaliśmy się też tfurczością. (My i nie tylko my)

Gustaw poszedł w oranże (marchewkowe)

ja czasem też, niestety z mizernym skutkiem

=T) W lesie pojawiły się grzyby, prawdziwki do pierogów wigilijnych już mamy:)

=T) Nasze tuczniki po lecie jeszcze grubsze:(

a tu widać ile Białka jest grubsza/większa od Strzałki

=T) Wczoraj nas rolowali jeszcze po nocy i całe szczęście, bo dziś pada i nie wygląda, że miałoby przestać, więc siano by zgniło.

Po nocnych ekscesach traktor z grabiarką czeka na swojego pana

=T) Wczoraj też Gustaw z dziadkiem poszli na obchód budek sprawdzić sukces lęgowy

badania organoleptyczne dowiodły, że głównym składnikiem gniazd sikor jest…Belfegor:)

=T) I wczoraj opuścili nas goście, z którymi też wiąże się pewna historia. Otóż, gdy przyjechali i Robert wyszedł im na spotkanie, po powrocie spytał, czy moja koleżanka z młodości Dorota nie miała przypadkiem brata. Doroty nie widziałam ponad 20 lat, tymczasem jej młodszy brat (podobny do niej jak dwie krople) przyjechał do nas z rodziną i znajomymi na urlop! Ale się zdziwił, gdy się pojawiłam! Jeszcze bardziej Dorota, do której zadzwonił i oddał mi, nic jej wcześniej nie mówiąc, komórkę! I tak dzień, którego najbardziej się boję (poza tym, że przyjadą do tego samego pokoju dwie ekipy gości), że z samochodu wysiądzie jakiś mój pacjent, coraz bardziej prawdopodobny! Twu, twu, twu!

Jeśli Wam mało zdjęć:), to zapraszam do albumu Sierpień w Zawadach

Komentarze

Monika, North Carolina, 2014/09/01 09:55
Tyle wiesci, nowych i nowszych... B. fajnie u Was, jak zwykle, a najbardziej zazdroszcze Wam zbieranych grzybow i przyrzadzania ich na kolacje. Uwielbiam polskie grzybobrania. W Ameryce mieszkamy na osiedlu w lesie. Wokol domu zawsze jest MASA grzybow wygladajacych na jadalne. A ja? - Gdy pytam sasiadow, czy probowali, jedli, znaja... slysze, ze BRON BOZE! Nikt sie na grzybach w USA nie zna. Za to wszyscy przestrzegaja, ze mozna rychlo zemrzec od grzybowej konsumpcji.

Gustaw pieknie Wam wyrosl. Teraz juz zupelnie wyglada jak Borys w jego wieku. Wiem dobrze, bo znalam, widywalam...

Z tym plywaniem w zimnawym jeziorze moze zacznijcie kwalifikowac sie do Ice-Bucket Challenge. Numer konta bankowego do Tulipana i Na Gorke juz jest, wiec jest nadzieja, ze w efekcie forsa bedzie splywac, az milo... Czego serdecznie Wam zycze!
ania, 2014/09/01 11:21
Monika, a co Ci sąsiedzi przeszkadzają w zbieraniu i jedzeniu grzybów?? Że są ignorantami to ich problem, nie Twój. Każdego grzyba możesz zweryfikować w necie i zjeść. Zbieraj tylko z rurkami, małe wszystkie są jadalne, a borowiki sprawdzaj, dużo ich nie ma, niepewne zawsze możesz wywalić na kompost.

Co do Ice-Bucket Challenge - nie do końca kapuję ideę. Taki Bill Gates może zapłacić bez oblewania. Chociaż rozumiem, że wtedy większe halo dla sprawy, więc on akurat niech się oblewa. Ale reszta tych telebrytów mogłaby płacić a nie się lansować.
Monika, North Carolina, 2014/09/02 12:35
Polewania nie mozna skapowac; jedyna idea tego jest wyludzanie pieniedzy. Na szczescie - chyba w sumie niewiele ludzi wplaca na ALS - organizacji skadinad dobrze znanej z oszustwa i marnotrawstwa. Razem wziawszy: smutne.
Skomentuj:
QYCIB
 
 
fotoreportaz_z_koncowki_lata.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/11 14:49 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika