1 października 2020

Głowa mała

Głowa mała by to wszystko ogarnąć! Robert zarządził dwumiesięczny urlop od listopada, więc może wtedy… Schody z fotowoltaiką, podsumowanie baranich inwestycji, nieustające remonty i bicie rekordu w pływaniu jesiennym. A ikonek z niusa na nius coraz więcej.

No to miejmy z głowy rzecz prostą, czyli 12 tysi poleceń naszej zawadzkiej strony! Dziękujemy!

Druga rzecz też już jakby z głowy, znaczy mojej, bo ich to dopiero głowa boli. Choć oczywiście kibicuję i martwię się, czy wytrwają w tym okrutnym świecie, gdzie wirus może pokrzyżować plany a twardogłowi konserwatyści rzucić kłody pod nogi. Margines został otwarty!

cała imprezka na zdjęciach autorki - margines queer barbershop i u nas - Otwarcie Marginesu

Ja to ze wsi jestem, więc ominęła mnie moda na brody i barberów i nawet nie wiedziałam, że znakiem rozpoznawczym jest barberski słupek, który, gdy się kręci, znaczy barbershop otwarty. Ale nasi mają specjalny słupek! Pomysłodawcą był Gustaw.

Dziś był kręcony film promocyjny, a to filmik o tym:

A ja czekam z niecierpliwością na profesjonalne zdjęcia z wnętrz, aby i Wam pokazać. Bo ja do Warszawy nadal się nie wybieram. Co będę jechać w tę paszczę covida, skoro wszystkie zajęcia mam online.

Skoro jesteśmy przy twardogłowych, to miejmy z głowy kolejną sprawę, ustawę o ochronie zwierząt. Obawiam się, że zanim Duda ją podpisze, niewiele z niej zostanie :-( Natomiast może dzięki niej do wielu dotrą pewne rzeczy. Jakiś rolnik protestujący w tej sprawie skarżył się, że jego zysk z produkcji mleka znacznie spadnie, bo… nie będzie miał zbytu na cielaki. Jak się okazuje polskie cielęta idą głównie na ubój rytualny. I jak Wam z tym zjadacze nabiału? :-( A słuchanie pewnych gości na temat domków dla psów i szczęścia hodowlanych norek przyprawia mnie o niestrawność. Przepraszam, miało nie być, no ale jak tu się powstrzymać w takim historycznym momencie!;)

pod spodem dyskusja z narodowcami, częściowo ukryta, bo przestali być kulturalni

A poza tym pozdrawiamy Kraśnik! :-)

Tego dnia, co otwarcie barbera, mieliśmy podmuch zimy:

Ale ja twardo pływam, choć dziś się złamałam i ubrałam krótką piankę (z krótkimi rękawami i nogawkami) bo mi już środek przymarzał;)
Jezioro jesienią jest najpiękniejsze! Dlatego wybaczcie zbyt dużą ilość zdjęć, ale nie mogę się powstrzymać! Oto przegląd ostatnich dwóch tygodni. Jak widać od mroźnego wyżu…

przez mniej mroźny…

(przy okazji często nad jeziorem, właściwie ostatnio dzień w dzień:)

poprzez ciepły wiatr…

po dzisiejsze zamglenie, które okazało się pyłem znad pustyni na Bliskim Wschodzie!

A poza tym piękna jesień wszystkich cieszy!

zdjęcie sprzed uprzątnięcia plaży z gałęzi - teraz są koło ogniska i tam są konsumowane

i sprzątanie tychże

sielskie obrazki z owieczkami, prawie jak z gór, ale w końcu to Mazury Garbate!

jak co roku w dolinie rzeki wielkie głowy Lenina!

więcej zdjęć z tego spaceru w albumie Taka piękna niedziela! (10 dni temu)

I filmik z tego spaceru:

Wyświetl ten post na Instagramie.

Dziś była piękna niedziela, ostatnie takie dni, gdy da się poływać supem i człowiekiem 😉 co też uczyniłam, ale to filmik z psiego spaceru z plaży gminnej w #zawadyoleckie Banda Dziada po spacerze chłodzi się #wjeziorze czyli Lodzia, Dziadek i Czarli 🐕🐕🐕 #nadjeziorem #spokój #reset #galeriawiejskazawadyoleckie #jezioro #pies #kochampsy #pieskieżycie #pieskiesprawy #psy #doglover #dog #kąpiemysięrazem #nature #wieś #polskawieś #countryside #mazury #mazurycudnatury #polskanatura #polskanaweekend #wolność #cisza #agroturystyka #podtulipanem #zawadyoleckie #galeriawiejska #nadjezioremfajniejest

Post udostępniony przez Pod Tulipanem (@galeriawiejskazawadyoleckie)

rzeczka koło Domku na górce całkiem zarosła… śnieguliczkami jeszcze sprzed wojny

i jeszcze taki album.

i psy jesienne

No dobra, przejdźmy do baranów. Wiem, że ostatnio głównie dla nich tu bywacie :-)
Robert mówi, że ma mieszane uczucia. Każdy by miał, gdyby podliczył barany ;-) Ale przecież są takie urocze! :-)

a ten filmik po prostu zrobił furorę!

I byłoby cacy, gdyby nie ciągła w nie inwestycja:)
🐑 nie licząc trzech miesięcy leczenia (futro odrasta, skończyliśmy Frędzla męczyć)

🐑 nie licząc chodników (tu poprawione, zabetonowane kamyki, bo po ruchomych nie chciały chodzić, chodziły bokiem)

🐑 nie licząc zjedzonych krzaków i roślinek ozdobnych

na dwóch ostatnich zdjęciach zjadają resztki z donic, których nie zjadły wcześniej :-(

to odratowane dalie, które wyekspediowane za bramę wreszcie zaczęły kwitnąć, choć dawno już powinny - no ale wiele musiały nadrobić;)

na szczęście dzikie wino odrosło, bo zajęły się czym innym;)

tu, znowu na szczęście, popas na ściętych gałęziach

🐑 obszczanego materaca, proszku do prania i zużycia pralki;)

🐑 same płoty i płotki idą w tysiące, w tym płot ostatni odgradzający plażę

🐑 a do tego koszty obrony naszej sypialni…
Najpierw spotkał zawód Misia, bo założyliśmy w drzwiach gałkę zamiast klamki. Koniec z niekontrolowanym otwieraniem drzwi wejściowym i wpuszczanie baranów! Potem postanowiliśmy zainstalować psie drzwiczki w nadziei, że będą psie a nie owcze;) W tym celu zrobiliśmy próbę generalną, czy mieści się Dziadek.

Czarlik sprawdza (głównie nosem), co kombinujemy

Test przeszedł pomyślnie, więc Robert wykroił w drzwiach dziurę…

i dopiero była radość, że można wchodzić, kiedy się chce! :-)

W końcu drzwiczki przyszły i zostały zainstalowane, choć nie bez trudności, bo stare drzwi do domu były za chude - pomogły listewki.

Koty nieuczone, ale wprawione na drzwiczkach kocich, chodzą jak chcą. Lodzia po jednym pokazaniu śmiga, choć czasem zapomina i piszczy, by ją wypuścić. Czarli nęcony nie skorzystał, za to potem sam rozkminił, chociaż jest ślepy. Najchętniej przechodzi, w tę i z powrotem. A Dziadek pierdoła dopiero po dwóch dniach się odważył, a i tak szczeka pod drzwiami i czyha, czy ktoś nie otworzy. No ale przechodzi, gdy musi. Dla mnie dodatkowy plus, że nie muszę w nocy wstawać, by wypuszczać psy. Przynajmniej dopóki nie ma zawieruchy i nie trzeba zamykać ganku.

Na razie twu, twu, barany się nie zorientowały. Mała obwąchała, na szczęście nie dotknęła nosem, bo wtedy drzwiczki by się uchyliły i… lepiej nie wykrakać! Myśleliśmy, że one są za duże, żeby przejść, ale Mała tylko futro ma duże i przez samą dziurę przechodzi bez problemu. Frędzel z rogami też się mieści. Dziura z drzwiczkami jest trochę mniejsza, ale obawiam się, że nie na tyle. Drzwiczki były drogie jak piorun, więc lepiej żeby ich Frędzel na rogach nie wyniósł!!! Jeszcze raz pozwolicie, że popluję. Twu, twu.

a one i tak ciągle czatują!

No i fotowoltaika. Kompletna masakra z tą firmą :-( Staramy się nie brać do głowy i nie zmieszać z błotem w większości Bogu ducha winnych wykonawców, bo to raczej się należy szefowi, który zdaje się chodzi bez głowy i nie ogarnia.

Najpierw przywieźli towar i ten leżał i leżał; pamiętacie historię z kafarem.

rozkopany od miesiąca ogród i rów, w który wpadają zwierzęta:(

W końcu kafar przyjechał…

Wkopali by następnie stwierdzić, że wszystko źle, należy wykopać i kolejny tydzień stało i czekało na zmiłowanie. I w końcu dziś przyjechali następni panowie, ale zabrakło towaru do wbijania, więc znowu przerwa:(

A poza tym remont ściany szczytowej, wiatrownic, ogrodzenia wiaty od strony jeziora
Kolejne stadia, ale jeszcze nie finisz; prawdziwy finisz będzie, gdy wymienią belkę poziomą na której opiera się cała stodoła:(

kaczka wróciła chyba po dwóch latach; nie wiem, czy pamiętacie, jak kiedyś Pieso z Belfegorem oszczekali nowo założony pazdur, to było daaawno

na czas zdjętej balustrady, płotek obronny, żeby pelargonie w wiacie ratować

a tu już gotowa

kto widzi, czym się różni nowa wersja od starej???

I na koniec kocie opowieści, czyli Burasek z Misiem:

Misioptysie:

I tym razem Gustaw nie piłkarz, tylko akrobata!

Komentarze

Ewa U., 2020/10/02 18:59
Wcale nie z powodu baranów tu zaglądam. Zaglądam, bo tak! Jednakowoż nie da się ukryć, że ubarwiły Wam monotonię egzystencji, hrehre. Filmik z igraszek obejrzałam jakieś 300 razy i nadal mnie rozśmiesza. Intryguje mnie to, czy one (barany znaczy) chodzą sobie samopas po łące i nie nawiewają. Wygląda na to, że tak, ale może się mylę. Przychodzą na wołanie, czy jak?
Gutek imponuje mi nie od dzisiaj.
I w ogóle cud miód i orzeszki.
ania, 2020/10/02 19:42
Tak, barany chodzą całkowicie samopas, gdy się zapuszczą za daleko i zorientują, galopem wracają. Gdy są gdzieś dalej i się je zawoła, też wracają. A gdy chce się je zamknąć na terenie gdzie mają owczarnię, albo na podwórzu, bo np. parking musi być otwarty, to przybiegają na cmokanie, które oznacza, że ma się dla nich suchy chleb. Za suchym chlebkiem idą gdzie chcesz, oczywiście jeśli jesteś kimś, kogo dobrze znają. Wobec obcych bez nas są nieufne.
Ewa U., 2020/10/02 20:00
Boszszsz, posłuszniejsze niż moje psy! Chyba warto poborykać się dla nich z płotkami. Oby nie sforsowały klapki w drzwiach...
ania, 2020/10/02 20:10
Niż nasze głuche też :)
Oby!
Lubuszanin, 2020/10/04 18:18
Mam nadzieję, że wasze barany nie będą startować w najbliższych wyborach parlamentarnych
ania, 2020/10/04 18:28
Ja też mam taką nadzieję, jeszcze by nabrały złych zwyczajów;)
Monika, North Carolina, 2020/10/06 14:36
Ojojoj, co to sie stalo, ze przepuscilam ukazanie nowego niusika... Nic tylko COVID mnie dopadl, na calego. Tyle, ze taki bezobjawowy.
Daja Wam te barany w kosc, oj daja. Ze tez sie Wam chce z nimi dzielic stol i loze. Tzn. juz nie loze, ale moze niedlugo sie naucza wchodzic do sypialni znowu.
Niewesolo macie tez z remonciarzami/robotnikami od okablowania fotowoltaiki. U nas bywa podobnie: przyszli nam remontowac framugi okienne i drzwiowe i NATYCHMIAST rozwalili drzwi od garazu. Jak zapytalam, dlaczego garaz sie nie domyka, bo skrzywili zawiasy i zawieszenie drzwi - to znikneli na 3 dni, ze niby czekaja na czesci zapasowe z hurtowni. Na razie boja sie zblizyc do naszego domu, a rozwalone framugi czekaja na dalsza robote. Moze ja zapomne i dam sie nabrac na dalszy remont kolejnych elementow domu. Na szczescie nadal jest cieplo jak latem, wiec moze do listopada nie zamarzniemy.
No i dziarska dziolszka z Ciebie Aniu, ze plywasz w tych mrozach. Nie do zdarcia!
ania, 2020/10/06 21:59
No właśnie się zastanawiałam, gdzie się podziewasz 😊
Mamy dalszy ciąg telenoweli "Fotowoltaika" - panowie wbijając szyny przecięli kabel telefoniczny więc nie mam internetu i jak wcześniejsze doświadczenie pokazało, nie spodziewam się go szybko mieć 😔 - jutro zamiast z domu jadę pracować do gabinetu gdzie mam założony internet.
A pływam dalej!
Skomentuj:
HKJMN
 
 
glowa_mala.txt · ostatnio zmienione: 2020/10/04 21:51 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika