19 marca 2010

Good nowinas:)

Po paskudnym nawrocie zimy, po którym zmagania Roberta wzięły w łeb

(śniegu napadało równo ze schodkami do domu)

nasze podwórze jest jedną wielką kałużą, choć strach pomyśleć, co by było, gdyby nie wywiózł wcześniejszego śniegu. Śnieg odmarzł na tarasie i przez tajemnicze, niezidentyfikowane otwory leje się woda do pensjonatowej kuchni. Drogi zamieniły się w mniej lub bardziej rwące potoki, większość jednak w błotniste sadzawki.

Generalnie to najbrzydsza pora roku

(spod śniegu wyłonił się cały ogrom bobrowych zniszczeń)

a jednak cieszy! Bo zima płynie do morza

rzeką Mazurką

(Belfegor sam, bo wraz ze zbliżającą się wiosną, dla bezpieczeństwa umęczonej zimą zwierzyny nastały czasy rozdzielenia szajki i chodzenia na oddzielny spacer z małymi, żółtymi i oddzielny z dużym, łaciatym. I tak do późnego lata, gdy młode będą odchowane.)

i wszelkimi jej dopływami,

wczoraj wreszcie na własne oczy widziałam żurawie (gdy zima wróciła, żaden nawet nie pisnął - musiały się zawinąć i tyle je słyszeliśmy), a dziś upragniony widok - klucze powracających gęsi:

Śniegu jednak wciąż tyle, że nabijamy ptaszki w butelkę, głównie sikorki, ale dziś nabił się dzwoniec, ku zazdrości bogatki:

załapała się też modraszka

ale miejmy nadzieję, że lada moment od nabijania się w przeciwsójkową butelkę będą wolały zaspane muchy
(w niusie przyrodniczym o naszym karmniku nowe zdjęcia ptaszków).

Mrówka też poczuła wiosnę i odspawała się od pieca:

Komentarze

Skomentuj:
SCPAG
 
 
good_nowinas.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika