6 września 2009

Gutek i przyjaciele

Z okazji ukończenia przez Gutka drugiego miesiąca życia, a więc zakończenia fazy autystyczno-przylegającej (co dla niepoinformowanych oznacza, że etap, gdy żyjemy we własnym świecie a interesuje nas jedynie przyleganie do cyca, powinien dobiegać końca, choć wiadomo, że niektórzy w tej fazie utykają :-?), zajmiemy się rolą zwierząt w wychowaniu dziecka:) Gutek już od jakiegoś czasu interesuje się nie tylko cycem, wychodząc w chuście na dwór wygina się, żeby zobaczyć świat dookoła, trzeba mu pokazywać półki w garderobie i kafelki w łazience i zaczął się uśmiechać nie tylko do swoich bąków:) Większym zainteresowanie obdarza też czworonożnych domowników. O przyjaciołach zawadzkich było w niusie Gutek pierwszy raz w Zawadach a dziś nieco o przyjaciołach w domu.

Fajnie jest poleżeć na Modelusiu:)

Śmieszy nas przerażenie w oczach co poniektórych, gdy widzą noworodka śpiącego przy kocie, czy niemowlaka, którego pies liźnie po buzi. Ci biedni ludzie wszędzie widzą tylko inwazyjne pasożyty, zabójcze bakterie, atakujące grzyby… czyli własne agresywne impulsy wyprojektowane na zewnątrz:) Wprawdzie nie posuwam się do teorii jednego z bardziej cenionych, choć nieżyjącego już (umarł chyba na zawał, ale na pewno nie na infekcję), akademickiego weterynarza, który przerażonych niefrasobliwością profesora studentów pytał „a widział pan kiedyś bakterię?”, ale jestem fanką duńskich naukowców, którzy udowodnili, że dziecko żyjące od urodzenia w niezbyt sterylnych warunkach, w kontakcie z kurzem, sierścią i takimi tam „strasznymi” rzeczami, nie ma później alergii oraz naukowców amerykańskich, którzy głoszą, że matka noworodka powinna stykać się z jak największą ilością mikrobów, by przekazać dziecku jak najwięcej przeciwciał. Świat jest brudny i żyją w nim stwory różne, w tym mikroskopijne i wszędobylskie, trzeba więc się do nich przyzwyczajać od początku a nie przed nimi uciekać (bo i tak kiedyś dopadną).

Oprócz tego wyznaję przecież filozofię sekciarską:), więc alergie skłonna jestem tłumaczyć psychosomatyką. Oswajanie się z intruzami, impulsami i brakiem kontroli uważam za równie ważne, co nabywanie odporności przez bezpośredni kontakt z nieczystościami świata.

Na spacerze z Krecikiem na działkach

Miało być o przyjaciołach, ale w końcu przyjaciele to właśnie mają do siebie, że uczą nas tolerancji dla inności i tego co mają w sobie i na sobie, czyli tego, z czym musimy się pogodzić - z tzw. dobrodziejstwem inwentarza. Może się nieco rozgoniłam… ja tylko chciałam przy okazji zakończenia przez Gucia 2-go miesiąca życia, zachęcić tych, którzy jeszcze się wahają, do sprawienia swojemu dziecku zwierzaka, bo świat bez zwierzaka jest pusty, życie uboższe, a środowisko bez fruwającej sierści szkodliwe dla zdrowia:) Na poparcie słów moich kartka z kalendarza, jakie już tylko na wsiach wiszą po domach, może dlatego ludzkość teraz taka niedoinformowana:)

Przy okazji przyjaciele zawadzcy w niepełnym składzie (koty są zbyt poważne, by uczestniczyć w takich harcach!):

Na poparcie też fragment ze strony o chłopcu z porażeniem mózgowym (przy okazji można wesprzeć rehabilitację Damiana).

W zakładce o jego chorobie czytamy:

Inną często spotykaną metodą jest dogoterapia. Dogoterapia jest formą terapii kontaktowej z udziałem odpowiednio przystosowanych psów, wspomagająca inne rodzaje terapii (ruchu, mowy, psychoterapię). Może być stosowana u osób z różnymi schorzeniami przynosząc doskonałe efekty. Jest adresowana zarówno do dzieci, osób dorosłych jak i starszych. Obecność psa na zajęciach terapeutycznych stanowi doskonałą motywację do podejmowania działań, wprowadza do terapii spontaniczność, radość i daje poczucie bezpieczeństwa. Pies akceptuje nas takimi, jacy jesteśmy, nie ocenia po wyglądzie i sposobie wysławiania, nie wyznacza norm, kocha nas za to, że jesteśmy. Jest oddany i wierny, pozostanie z nami bez względu na nasze sukcesy i niepowodzenia. Zadaniem dogoterapii jest pomoc w przywróceniu ludziom zdrowia, uśmiechu i wiary we własne siły. Poprzez dogoterapię można:

  • Rozwijać mowę, wzbogacać słownik.
  • Przełamywać lęk.
  • Rozwijać funkcje poznawcze.
  • Stymulować zmysły, ćwiczyć koncentrację, koordynację ruchów, orientację przestrzenną.
  • Rozwijać myślenie przyczynowo-skutkowe.
  • Stymulować pracę mięśni poprzez wykonywanie ćwiczeń ruchowych.
  • Budować poczucie własnej wartości, pewności siebie, bezpieczeństwa.
  • Podnosić aktywność, uczyć samodzielności, odpowiedzialności.
  • Łagodzić stres, samotność.
  • Rozwijać spontaniczną aktywność.
  • Motywować i mobilizować do podejmowania działań.
  • Uczyć właściwych postaw w stosunku do zwierząt.
  • Uczyć zasad bezpiecznego postępowania z psami.
  • Budować więzi emocjonalne u osób z trudnym kontaktem.

(Polecone przez znajomych namiary na dogoterapię w Warszawie: mgr Iwona Nowak – pedagog terapeuta, trener dogoterapii tel. 517-842-141, adres mailowy: iwona@nowak.it.pl)

A skoro już taka okrągła miesięcznica, Gucio prawie dwumiesięczny:

I Gucio równo 2 miesiące - dziś rano:

Mało elegancki ziew, ale kto by się w tym wieku przejmował:)

A tu najnowsi przyjaciele Gutka, prosto z Australii:)

Komentarze

Monika, North Carolina, 2009/09/19 11:47
Nic dziwnego, ze Gucio ziewa. Po 2 miesiacach zycia mozna juz nieco znudzic sie swiatem.
Skomentuj:
VERUR
 
 
gutek_i_przyjaciele.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:25 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika