3 marca 2013

Halo, Wiosno, słyszysz nas?

Starsza patrolowa Lodzia nasłuchuje, czy idzie Wiosna

Dziś krótki nius o wypatrywaniu wiosny, zanim pochłonie mnie miejskie życie w mniej zaśnieżonych rejonach. Wczoraj miałam zamiar ogłosić wiosnę, takie słonko było a psy na górce Belfegora wystawiały mordy do słońca, ale szybko wybito mi z głowy. Wieczorem rozhulał się wicher, zacinał śnieg a dziś od rana OHYDA. Na spacerze z psami kulki śniegowe wkłuwały się w twarze, na błocku można było wywinąć orła i nawet Lodzia nie urwała się na samodzielny spacer w poszukiwaniu wiosny tylko grzecznie wróciła do domu.

ohyda

Za to panuś wcale wiosny nie wypatruje, tylko modli się o mróz. Żeby suchą nogą móc oczyścić nasz las chłopski i nasze jeziorko:) Dziś zrobił pobojowisko, a to tylko ułamek tego, co jest do zrobienia

Ale ja już widzę oczyma duszy gotową sadzawkę. Będzie piękna!

a nad jeziorkiem osobistym (oczywista!) naszych psów jakiś zwierz oznaczył drzewo. Cóż za bezczel!

Przedwczoraj przyszedł mój soczek i donoszę, że jest pyszny. Mogłabym całą flaszkę wypić na raz (choć byłoby to marnotrawstwo, droższa od flaszki dobrego wina) ale mogę tylko dwa razy dziennie po 60 ml.

Ola z Katowic znalazła oficjalną stronę soczku

A dziś w ramach odchudzania, zgodnie z wymogami kolorowych czasopism, które o tej porze roku wymagają, aby przygotować się do występów w bikini na plaży, pomagałam wyganiać wiosnę. Jak co roku wrzucamy ją pod płot, żeby za dni parę kląć, że znowu nam zasypało podwórze;) Przynajmniej psy się cieszyły i brykały wkoło, że skoro… znaczy ZARAZ…

cmentarzysko zimy pod płotem

Na osłodę tym, którzy się nie mogą doczekać, miód faceliowy, który stoi u nas pod stołem w kuchni i czeka na sezon. Bo w ramach wypatrywania wiosny przygotowujemy się do sezonu na naszej stronie www, m.in. umieściliśmy info o ekologicznych produktach z własnych upraw naszych sąsiadów. Przy okazji wstawiłam na stronę sprawdzony, ekologiczny miód z zaprzyjaźnionej pasieki. Właściciel przywozi słoiki duże i małe dla nas i naszych gości. Pycha!

Faceliowy miód jest delikatny, nie ma tego ostrego smaku, który ma reszta miodów, dlatego lubią go też dzieci. Ale nie tylko faceliowy można nabyć!

PS.

A w ogóle na śmierć zapomniałam, że 28 lutego minęły 4 lata, jak Lodzia jest z nami. Bo jak to powiedział Robert - 4 lata, a jakby była tu zawsze!:)

Komentarze

ola z Katowic, 2013/03/03 17:02
A Biełka i Striełka gdzieś? hę?
ania, 2013/03/03 17:15
Szataników na razie nie zapoznajemy z podwórzem:) Muszą dotrzymać do sterylizacji, a za wcześnie nie chcemy tego robić, bo nie urosną i je bielik porwie!
Monika, North Carolina, 2013/03/03 23:30
Wiosna idzie i u nas, ale tez jakos opornie, bo dosc jest niesmiala i niezdecydowana latos... Wprawdzie od 2 tyg. mamy w pelnym rozkwicie zonkile i sasanki, ale noce sa nadal mrozne. Ciesze sie tez, ze u Was cwiczenia cielesne zdaja egzamin: juz polowe schudlas, Aniu, przy tym odsniezaniu podworka.
Co do porywania malych zwierzat domowych przez duze orly: niedawno Facebookowy znajomny opisywal rodzinne grzybobranie, gdzie wypuszczono na lesna polane psa Yorka. Zanim ktokolwiek sie zorientowal - orzel porwal w szpony psine. Co za tragedia! Dobrze wiec, ze pilnujecie dorastania szatanikow!
ania, 2013/03/03 23:50
Owszem, u nas to dość częste. Siostra szataników z poprzedniego miotu (rodzona Bandziorka) w ten sposób zginęła, a nasza Łatka z górki też ma taką przygodę za sobą, na szczęście świadkiem porwania był sąsiad (to było w czasach, gdy Łatka była jego kotem i była jeszcze podrostkiem), wszczął hałas, zaczął klaskać w ręce, skakać i bielik albo jastrząb (tego to on nie wie, ale mógł to być tylko jeden z tych dwóch ptaków) wypuścił Łatkę ze szponów, na szczęście z niezbyt wysoka i nic się jej nie stało.
Ewa U., 2013/03/04 11:13
Rany boskie, dobrze, że mam wielkiego psa, a koteczkę i tak muszę ukrywać, więc jest bezpieczna. A ona z tych malutkich (od głodzenia w poprzednim życiu, nie od sterylizacji), w sam raz dla jakiegoś jastrzębia.
Chuda jesteś przecież jak glizzzda!?
Ciekawam, czy sok działa? Chyba tak, bo taki pałer bije po oczach...
ania, 2013/03/04 12:37
Raczej jak pędrak:) tylko pod barchanami. Pozwolicie że nie będę przedstawiać dowodów;) A nawet mam, np. pewne niepublikowane zdjęcia już z maja zeszłego roku, które pan Ufy robił na spacerze, wiatr zawiał i... dalej lepiej nie opisywać. Sok smaczny, ale chyba u mnie wzmaga apetyt:) Z odchudzania pewnie będą nici, za to może będę zdrowsza no i więcej będzie mi się chciało, co rzeczywiście ma miejsce, ale może to nie jagody tylko wiosna? Lecz ze względu na cenę soku będziemy się trzymać wersji, że to on.
Agnieszka ze skrzyżowania, 2013/03/04 12:11
Kilka lat temu, kiedy dopiero zaczęłam przyjeżdżać do Zawad, zabieralam moją kotkę na spacery w stronę puszczy (bardzo to lubiła). Biegł też z nami pies. I kiedyś dwa wielkie drapieżne ptaki zaczęły pikować w stronę kici. Złapałam ją prędko na ręce i zaniosłam do domu. Od tej pory spaceruję z nią tylko w stronę Sokółek.
Ewa U., 2013/03/04 21:14
To jest jakiś sposób. Więcej Ci się zechce, więcej zrobisz, to i schudniesz od tego. Chyba.
Matko, dotąd myślałam, że ludzie pierdoły opowiadają o ptakach porywających yorki i koty. Ale Wam wierzę. Jeszcze raz się cieszę, że mam dużego psa, bo tutaj wielkich drapieżnych pełno (jeszcze).
Skomentuj:
RDQPK
 
 
halo_wiosno_slyszysz_nas.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 14:16 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika