2 marca 2011

I gdzie ta wiosna??

W tym roku żurawie pobiją rekord w tym, jak późno przylecą. Do tej pory 28 lutego było ostateczną datą. Jest 2 marca, a mrozy okrutne i śniegi na polach takie, że biedne żurki nie miałyby się gdzie podziać. Są jednak pewne przebłyski wiosny. Np. Belfegor łapiący słońce w uszy na połaci suchej ziemi na podwórzu:

Kangur, który podwórze opuścił, choć daleko mu do pełnej sprawności:

No i koty grzejące się coraz częściej na różnych osłoniętych murkach i deskach, zamiast przy piecu. Bo słonko wyżej i cieplej świecące, tak że asfalt do Stożnego mokry w dzień. Ale gdy słonko zachodzi, robią się zdradzieckie ślizgawki. Właściwie gdyby nie marzec, mogłaby sobie taka zima być. Jest pięknie, a jak pomyślę o roztopach, tych górach śniegu, które będą się topić do maja, o błocie, kleszczach, które się zbudzą i zaatakują ze zwielokrotnioną siłą po miesiącach postu… to przeżywam konflikt wewnętrzny. Jednak pragnienie bycia na podwórzu cały dzień zwycięża nie tylko u psów. Sądząc po brykaniu Belfegora (przypominam, że skończy w listopadzie 12 lat!) i zaczepkach Lodzi (która 2 dni temu obchodziła dwulecie bycia z nami), wiosna wisi w powietrzu!

Tylko Robert znowu chory. I ma na to teorię. Od trzech miesięcy nie pali. Odkąd rzucił palenie, choroby jedna za drugą go męczą. Moim zdaniem ma obniżoną odporność, a szok dla organizmu, który po 33 latach nie dostaje porcji smoły i nikotyny jest wystarczającym wytłumaczeniem. No i myślę, że już mi wolno o tym pisać, bo oczywiście zabronił na wypadek, gdyby nie wytrwał. 3 miesiące to rekord Roberta, do tej pory, dawno, dawno temu rekordem były miesiące dwa. Można trzymać kciuki, żeby mu się udało! Nie wspomnę… no wspomnę:)… że rozchorował się wieczorem przed dniem, gdy po raz drugi miał jechać na dwa dni do Olecka pchnąć remont:) Rąbanie i piłowanie drewna cały dzień na mrozie w każdym razie na pewno mu nie pomogło, choć prawdą jest, że do tej pory robił takie rzeczy i nic. Sterty więc czasowo nie ubywa. Poza tym próbujemy palić mokrą brzozą, bo suchej olchy zostało tak mało, że do wiosny nie dotrwamy. W kawałkach brzozy więcej lodu niż drewna, więc zanim się rozpuści i wyparuje, bywa, że zgaśnie.

Podczas mojego pobytu w Warszawie przybyło gości w karmniku:

Parka czyżów - kolejny dowód, że wiosna nadzieją rozkwita. Zimą czyżyki latają chmarami, a nie łączą się w pary, nasze najwyraźniej uznały, że nie warto się już szlajać z kolegami, tylko, skoro pełna micha, być w pełnej gotowości do godów.

i czeczotka

Więcej zdjęć gości jak zwykle w niusach przyrodniczych w karmniku a do mnie dopiero dotarło, że na tej stronie do dziś w nocy grubodziób występował przez u zwykłe i nikt mi nie zwrócił uwagi!:)

A w Warszawie szczebiocze ptaszyna Gucio, ale ostatnio trudno zrobić mu zdjęcie, bo bardziej zainteresowany jest okienkiem w aparacie niż pozowaniem.

Zafascynowany porównuje to co widać na wyświetlaczu plazmowym z tym, co przed obiektywem. Tu „ho, ho”, i tu „ho,ho”, tu „ma” i tu „ma”, tu „buuty” i tu „buuty”, tu „ka-pcie” i tu „ka-pcie”… Ma też niestety fazę na męczenie Krecika. A Krecik czasem się odgryzie, ale niestety coraz rzadziej. Zresztą nie wiem, czy niestety, bo nawet jak kąśnie Gutka to na długo nauki nie starcza. Ulubionym zajęciem są biegi z ho, ho po pokojach i wołanie „sia, sia” (Madzia nie mogła dojść, kto w rodzinie mówi do psa, a sio, przyznaję - to ja:))

widzicie tę złowieszczą minę Gucia „a mam cię!”? Krecik na jej widok chętnie by wszedł pod ziemię.

tu miało być zdjęcie pięknych budowli Gucia („dom”, „dach” - ulubione słowa) z drewnianych klocków od mikołaja z biedronki , ale na widok aparatu natychmiast przystąpił do porównywania rzeczywistości z obrazem wirtualnym

odpowiedzialne zadanie - szukanie kilka razy dziennie piłki Krecika

Inna z ulubionych ostatnio zabaw - trudna sztuka układania ruskich bab, których kolekcję miała babcia Teresa

Koniec tego dobrego, trzeba palić w piecach!

Komentarze

Egretta, 2011/03/02 21:11
Kochani, my też zaklinamy wiosnę i spokojnie czekamy na żurawie, niestety w tym roku wszystko dzieje się pozniej niż bysmy chcieli. Niemniej pomidorki już zasiane , w kolejce czekają nasionka pora, selera i kalarepki :) Robertowi z całego serca zdrowia życzę i pozdrawiam ciepło :)
Egretta, 2011/03/02 23:00
Aniu Droga, spieszę donieść, że u nas żurawie już są, a udokumentowala ten fakt radosny Ania z Siedliska. Może wiec i do Was zlecą lada dzień, chyba że już są, ale jeszcze nie dane Wam było ich wypatrzeć
ania, 2011/03/02 23:04
tak, tak, właśnie zapomniałam wspomnieć, że wczoraj karmiąc koty na górce coś jakby słyszałam, ale wydawało mi się to niemożliwe, a dziś sąsiadka Agnieszka ze skrzyżowania potwierdziła moje wątłe przypuszczenia. Ona słyszała wyraźnie, bo ma bliżej do tej części świata, gdzie się odzywały. Tylko co one biedne robią w nocy w tych temperaturach?? (my zaczęliśmy grzać kocią piwnice na górce olejakiem, bo mleko zamarzało kotom w miskach)
Egretta, 2011/03/03 18:35
Dadzą sobie radę. Nie pierwszy raz przylecialy zanim zima sie z nami pożegnała :) A te koty, to maja z Wami dobrze :)
ania, 2011/03/03 22:46
Zima zimą, ale nie regularne -18 w nocy!:(
Skomentuj:
PEWGX
 
 
i_gdzie_ta_wiosna.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika