23 czerwca 2015

I po lecie...

Jak widzicie stara bajka. W niedzielę miałam pierwszy wolny wieczór od dwóch tygodni, ale padłam. Warszawa dziesięć dni temu prawie mnie zabiła. Ale za to ostatni raz aż do września! Wróciłam w niedzielę w nocy, niedzieli w czwartek nie miałam, poza zwykłym zasuwem prowadziłam całodniowe zajęcia w ramach funduszy norweskich i odrabiałam zawadzkie zaległości. Ale dość utyskiwań. Już dawno ustaliliśmy, że wsiadłam do tego pojazdu na własne życzenie! Najdłuższy dzień w roku spędziłam na sprzątaniu Domku z Agnieszką i w ten sposób minęło pszczele lato i nastała zima… Dni znowu coraz krótsze i tak do trumienki;)

By obronić się przed mgłą sklerozy, donoszę sobie i Wam…

pensjonacik ukamieniowany całkowicie, teraz tylko jakimś preparatem do zmywania betonu oczyścić kamienie i będę usatysfakcjonowana - ale to z pewnością po sezonie i to nie wiadomo którym;)

A tak było:

uzupełnianie brakujących kamieni pod wejściem do apartamentu

nasz dzielny kamieniarz musiał wyciągnąć wszystkie kamienie z odkrywek archeologicznych, bo były zbyt głęboko, i położyć je od nowa

Kwitnie jaśmin, czerwone peonie zdążyły przekwitnąć,

więc to historyczne zdjęcie komórką z Domku na górce. Teraz przekwitają różowe

nasza róża dała czadu po zeszłorocznej przerwie

a malwy jak co roku zżera rdza - to też zdjęcie historyczne, teraz są już obsmyczone ( więcej zdjęć spod tulipana )

Od paru dni wreszcie pada, no… popaduje…, bo suszę mieliśmy straszną. W całej Polsce grzmiało i padało, w prognozach pogody dzień w dzień dawali nadzieję na burze, tymczasem roślinność schła na potęgę. Nasz nowy trawnik na górce mimo podlewania prawie usechł.

wschody słońca były krwiste, niby na zawieruchę, a potem nic! (więcej w albumie Dziś przed 4 rano )

zachody też zapowiadały deszcz i nic!

W końcu w piątek coś spadło i były piękne ścielące się po łąkach mgły w promieniach zachodzącego słońca, ale zanim dotarłam do aparatu, zostały marne resztki:

Wracaliśmy akurat z Olecka, gdzie odchamialiśmy się na koncercie Dyjaka.

Robert dostał osobisty autograf w książce z wywiadem rzeką, a przede wszystkim rozdziewiczył swoje super nagrywające urządzenie. Na koncercie potwierdziło się, że mam coś z uszami - nic nie słyszałam, bo było dla mnie za głośno, choć koncert był kameralny i wcale za głośno nie było, a nawet, wg Roberta, nagłośnienie było bardzo profesjonalne jak na salę kinową w Olecku. Dopiero w domu napawałam się koncertem z odtwarzacza.

po powrocie z koncertu chciałam uwiecznić cudny zachód słońca widziany z bani, ale nie zdążyłam (więcej w albumie A po koncercie... )

Za to donoszę, że kolejna odsłona wiaty gotowa! Nie jest to wersja ostateczna, w planach… ale to niespodzianka, jak w końcu się ziści, uprzejmie doniosę.

(więcej w albumie Prawie ostateczna odsłona )

Ta odsłona dla przedostatnich gości

(tu ci goście przy szkliwieniu kafelków)

którzy nas zaszczycili i w Domku na górce zrobili sobie tydzień miodowy tuż po ślubie!

1 lipca, czyli magiczna data, gdy wszędzie prawie wszystko będzie zajęte i koniec laby, tuż tuż, ale jeszcze mamy parę smakowitych terminów wakacyjnych wolnych! Na przykład romantyczna dwójka w Domku wciąż czeka od 3 do 17 lipca, od 15 do 28 sierpnia wolny apartament i od 23 sierpnia dwójka Pod tulipanem a od 22 sierpnia apartament w Domku na górce! Może się skusicie na któryś termin? Albo donieście proszę komu trzeba!

tymczasem pensjonacik pod tulipanem zmienił nazwę na pensjonacik pod Strzałką:)

Poza tym Białka coraz grubsza:( Ten kot nie ma w ogóle instynktu samozachowawczego, jeśli chodzi o jedzenie. Dostaje super lekki pokarm dla grubasów, więc dojada na mieście, znaczy na polu. Na FB chodziło swego czasu takie zdjęcie najgrubszego kota na świecie, którego właścicielka tak utuczyła, że nie mógł chodzić. Taka bańka wstańka był ten kot. No więc, informuję, że się nie poczuwam, gdy Białka doprowadzi się do takiego stanu! Ale i tak wstyd, gdy pokazuje się gościom;)

No i nasza zmora… Nie, o sąsiadach nie będzie. Tylko o brzegu jeziora.
Tydzień temu, jako że widzieliśmy, że psy uwiązane, zapewne z powodu robotników, którzy się ich bali (inaczej ganiają po całym terenie i przy brzegu straszą nam gości), odważyliśmy się przejść brzegiem z plaży gminnej na naszą. A po drodze…

Znowu nawieziono hałdy piachu, z których zrobiono piaszczysty brzeg… (tam gdzie misiowie puszyści z zapałem grabili). Nie widzieliśmy tego, musiałam być w Warszawie, ale, ku naszemu zdziwieniu, była u sąsiadów policja w tej sprawie (nawet policja wie, że nie wolno takich rzeczy robić), bo ktoś doniósł i TO NIE BYLIŚMY MY! Robert stwierdził, że i tak będzie na nas, ale to mi akurat wisi - cieszy mnie, że nie tylko my się martwimy tym, co tu się dzieje. Że to nie tylko, jak twierdzi nasz nadleśniczy, konflikt sąsiedzki.

Pomost, na który nie ma warunków zabudowy (jest na ten oddalony od nas, a na ten dopiero sąsiedzi złożyli pismo), udoskonalany, a jakże, roboty kamieniarskie, których nie wolno robić nad brzegiem, mycie kubłów po cemencie w jeziorze, itd, itp. Konflikt sąsiedzki? A może RDOŚ wziąłby się do roboty??

A wierzba sobie rośnie i zagradza, ale chyba nikt nie pomyślał, że tym samym kolejne 1,5 m musi oddać swojej działki na przejście, bo przepisy mówią, że gdy brzeg zarośnięty, to nie od wody pas przybrzeżny dla ludzi, lecz od zarośli.

I nareszcie na naszej plaży, enklawie dzikiego brzegu;)

więcej w albumie Dziś

I jeszcze obejrzyjcie zdjęcia widoku spod naszej bramy sprzed dwóch tygodni , a ja lecę do pracy! Paaa!

Komentarze

kinga m, 2015/06/23 14:24
Oj , dzieje się , dzieje !
A&W, 2015/06/23 17:48
Mamy parę zdjęć z tego zachodu magicznego, możemy posłać:). Pozdrawiamy z drugiego miodowego tygodnia z Helskiego Półwyspu, Aga i Wojtek
ania, 2015/06/23 20:17
Tak, chcemy!!!
Pozdrawiamy surferów!
A&W, 2015/06/23 20:52
Surferzy jedzą rybę, bo pada, co gorsza - nie wieje! Ale jutro ma być inaczej!... a zdjęcia - jak tylko wrócimy do domu i zrzucimy na komputer:)
Monika, North Carolina, 2015/06/24 13:39
U nas naprawde juz mogloby sie zakonczyc lato. Po 2 tyg. upalow, gdy codzien mamy 98-103'F - juz doslownie umieramy. Po rekordowo mroznej zimie - mamy rekordowe gorace lato. Nawet koty nie chca wychodzic do ogrodu. Cieszcie sie, ze nie macie oblewajacej Was gotujacej sie zupy, gdy wychodzicie z domu!
ania, 2015/06/24 20:38
A niektórzy po takie upały uciekają do Prowansji:)
Skomentuj:
GWFUN
 
 
i_po_lecie.txt · ostatnio zmienione: 2015/06/24 22:40 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika