21 stycznia 2015

Ile można

Nareszcie! Wiem, że jeszcze będę pluła na śnieg, ale dziś to miła odmiana. A i odśnieżarka wreszcie się może wykazać. Już w nocy było zdziwko, gdy psy wychodziły na ostatnie siku. Stały na ganku nie mając odwagi zdeptać tę dziewiczą białość. I tak, od ostatniego niusa, znowu był przegląd pór roku.
Była wiosno/jesień:
więcej w albumie Połowa stycznia

Lodowa bajka w słońcu:
więcej w albumie A dzisiaj tak…

I świat osiwiały ze zmartwienia:
więcej w albumie Zaszło słońce

No i prawdziwa zima:
Nareszcie!

A propos ostatniego niusa, Robert ma teorię, że się moi czytelnicy poobrażali za moje przeklinanie, stąd skąpy odzew. Może. Ale ja sobie myślę, że głównie to się nikomu już nie chce, bo ile można na ten sam temat, choć w innym ujęciu. Przecież w kółko piszę o tym samym i emocje się wyczerpały.

Tydzień temu na przykład znowu było polowanie z nagonką. Ale ile razy można to przeżywać, ile się wkurzać? Tym razem jednak wystrzały były tuż za jeziorem, nagonka szła drugim brzegiem i strach pomyśleć, co by było, gdybyśmy akurat byli tam na spacerze. Albo gości mieli, którzy tam poszli na przechadzkę. Przecież tam chodzą ludzie, z dziećmi, psami. Pewnie założenie było, że poza sezonem nikt nie chodzi. Problem w tym, że chodzi, że las nie należy tylko do myśliwych! Dlatego znowu bardzo się wkurzyłam. I nie tylko ja.

więcej w albumie Właśnie wybieram się z psami na spacer...
…ale wiecie co to oznacza:( Jak zwykle przy takich okazjach pod albumem pojawiły się różne głosy:

Joanna R: Niestety chyba tak ;-(
14 stycznia o 11:30
Luiza: :O
14 stycznia o 11:31!
Ewa L: obawiam sie….
14 stycznia o 11:45
Dorota: ech…
14 stycznia o 13:10
Magdalena S: co sie dzieje?
14 stycznia o 14:31
Galeria Wiejska: polowanie oczywiście
14 stycznia o 14:38
Magdalena S: mialam nadzieje, zejednak nie ;(
14 stycznia o 14:40
Beata KA: :(
14 stycznia o 20:02
Krystyna W: Wiemy, dlatego nie lubię
14 stycznia o 20:11
Małgorzata B: rany…!!!
15 stycznia o 11:17
Baśka: petardą ich
15 stycznia o 13:08
Galeria Wiejska: u nas petardą nie wolno, jest w regulaminie wczasowym;)
15 stycznia o 21:14
Gabriela: Naprawde ludzie sa az tak durni. brak slow. po co im te cholerne polowania. to raczej mordowanie :(
15 stycznia o 21:40
Sylwia: To zza płota petardą ich!
15 stycznia o 21:44
Baśka: to wal w patelnie , zresztą co oni robią tak blisko zabudowań , co o tym mówi regulamin wczasowy ?
16 stycznia o 08:11
Galeria Wiejska: oni na razie idą do lasu, po drodze nie strzelają, wcześniej mogli i na cudzych łąkach, nie zdarzało się to na szczęście, raz tylko znaleźliśmy jelita jakiejś sarenki czyli gdzieś obok upolowali. Od 1 stycznia mają obowiązek spytać, czy mogą polować na mojej ziemi ale sądzę że nie spytają, bo doskonale wiedzą co o nich myślę. Las jest państwowy i tam można sobie mordować do woli:(
16 stycznia o 22:20
Zeenek N: Spokojnie - mam na wsi ogród - cały zryty przez dziki - lisów po kokardę - jeżeli są chętni oddam dziki i lisy w opiekę - załóż ogród, posadź drzewka i bież je.
17 stycznia o 00:27
Zeenek N: Wszystko wymaga umiaru i spokojnej oceny.
17 stycznia o 00:28
Galeria Wiejska: mam ogródek, a nawet dwa (każdy głupi na wsi wie, że musi mieć solidnie ogrodzony), mam drzewka i drzewa, cały lasek, ale że mam go właśnie na wsi, pod puszczą, gdzie jestem gościem na dziczej, lisiej, bobrowej… ziemi, a prawowici mieszkańcy byli tu zawsze i chciałabym, aby byli wciąż, mordowanie zwierząt dla przyjemności nigdy nie sprawi że będę na to patrzeć ze spokojem i umiarem, ale że temat dawno był omówiony i ile można gadać po próżnicy, zapraszam do komentarzy pod starusem
18 stycznia o 13:18
Baśka: też nie widzę związku między ogródkiem, który można zabezpieczyć, a strzelaniem do wszystkiego co się rusza,poza tym, chyba ten Pan nigdy nie musiał przeganiać myśliwych z własnego ogródka , po którym łazili z bronią , tuż obok bawiących się w piaskownicy synów
18 stycznia o 13:33
Galeria Wiejska: łoboże, wtedy bym walnęła patelnią, oj tak
18 stycznia o 14:33
Baśka: już się tu nie plączą, wiedzą, że tu tacy owacy mieszkają
18 stycznia o 14:45
(Tym, którzy nie rozumieją, po co wklejam dyskusje z FB - dla siebie za czas jakiś, bo to co na FB szybko przemija, i dla tych, którzy FB nie używają, a tam też ciekawe rzeczy się dzieją)

Czasem jest tak: inwazja cimelków, bo Robert w porę nie nasypał do karmnika i rozkraczony rowerek Gucia czekający na zmiłowanie

Albo że się woda podniosła w jeziorze, minimalnie, bo to nie ta pora roku, a i tak ogrodzenie sąsiadów stoi już w wodzie.


Kto z Was jeszcze chce o tym czytać. Bo ja na pewno nie chcę już ani pisać, ani o tym myśleć, ani czasu marnować i nerwów! Czy oni myślą, poza wszelkim innym – prawem wodnym, ekologią, szlakami zwierząt, ptakami nadwodnymi – że nasi goście z dziećmi nie będą brodzić wzdłuż brzegu, albo łódką będziemy zahaczać o słupek i siatkę? Psy sąsiadów już uwięzione, znaczy prowodyr wędrówek Forest, bo nie pojawia się nawet na brzegu, a Max obszczekuje samotnie. Obaj mieszkają na dworze i wyją po nocach. Tak więc siatka stoi w jeziorze a psy i tak nie biegają po swoim terenie. Nie wiem, czy Foresta przypadkiem nie wypuszczają w nocy, bo raz go wieczorem spotkałam przy samochodzie, gdy wróciłam z pracy. Szkoda mi go. Ale nie wiem, co lepsze, czy żeby siedział ciągle pod domem, czy biegał po łąkach, gdzie jak go kto nie odstrzeli, to inny rozszarpie, jak ONka naszych znajomych z Jabłonowa – znaleźli tylko końcówki łap:(
Pierniczeni sąsiedzi, przez których tracimy tyle nerwów i czasu! Zeznania na policji nie trwają 5 minut, każdy kto zeznawał dobrze wie, ile czasu stracił. W sądzie to samo. O ile świat byłby lepszy, gdyby ludzie robili co do nich należy, liczyli się z prawem, umową, albo po prostu nie byli niepoważni. Ostatnio przez półtora miesiąca czekałam na tlenek miedzi do pracowni. Owszem, raz doszedł, tylko nie ten, o który prosiłam. Czarny drut a nie czarny proszek. Gdy zwróciłam (na koszt własny), wrócił z powrotem do Zawad, bo listonosz uznał, że skoro nie ma nr mieszkania, a stoi pod blokiem, to adres jest niekompletny. A to tylko pan zapomniał dodać w adresie, że jest w suterynie. Paczka wróciła do nas, ale z dziurą i roztrzaskanymi 2 słoiczkami z 8. Więc ponownie, przepakowana, powędrowała już do suteryny, ale… święta były i gdzieś się zawieruszyła, a to tylko pan nie widział awizo i leżała sobie na poczcie, aż ostatniego dnia przepisowego leżenia pogoniona pani wreszcie ją z poczty wzięła. No i wreszcie przyszedł tlenek miedzi w proszku, tylko kurcze jakiś niezbyt czarny, tylko brązowy… Pomyślcie ile czasu zmarnowaliśmy, ile stania w ogonku na poczcie, pakowania, kasy na ponowne przesyłki… I żeby to był jakiś niechlubny wyjątek, a to wciąż i wciąż z takimi ma się do czynienia. Ech…

Zimą też się pracuje - Robert doprowadza do porządku drzwi wejściowe do kuchni, czego nie zdążył zrobić przed sylwestrowym przyjazdem gości. Ostatni moment na wymianę progu i framugi, zaraz by się kuchnia zwaliła gościom na łeb, bo zaczęła próchnieć drewniana podwalina, konstrukcja kuchni pod przegniłym progiem. Bo ktoś kiedyś zrobił złe drzwi…

O tym, jak się dusiłam w sosie własnym w przegrzanym Polonusie noc całą, też macie już dosyć. Pustym tym razem, bo wracam teraz z soboty na niedzielę, ale to też zmniejsza szanse na powrót blablakarem, bo wszyscy jeżdżą w niedziele. W ogóle w tej Warszawie wszyscy się duszą w sosie własnym i nawet tego nie czują. Przegrzane pomieszczenia, gorące kaloryfery i pootwierane okna… Cóż za bezsens i marnotrawstwo.

smutne, opuszczone stanowisko morsa… a więcej w albumie Jeszcze wczoraj było tak

O moich zębach też na pewno nie chcecie:) Wspomnę tylko, bo śmieszne. W ramach uzupełniania uśmiechu, nie dość że już dwóch zębów obok siebie nie mam, to trzeci, całkiem dobry i zdrowy otruty, miazgę z niego usunęli i piłować jeszcze będą. A za miesiąc stracę elegancką koronkę na następnym i będę straszyć nie tylko wielką czarną dziurą, ale jeszcze metalowym kikutem:) Problem w tym, że jak coś mnie ubawi, nie śmiać się pełną gębą nie umiem! Może do sezonu zdążę, co by gości nie straszyć. Albo najwyżej będzie po wieśniacku:)

tak skończyła jedna z dwóch sosenek, którą goście z górki obwiązali sznurkiem na pranie (pamiętacie przewężone pnie)- więcej w albumie Miałam ci ja sosenkę

To także już było, ale co ja poradzę, że znowu mi się marzy. Żeby było jak w niektórych regionach Anglii – ze względu na szczególne walory przyrodnicze i spuściznę historyczną wolno tam budować tylko wg bardzo rygorystycznych wytycznych. Może to być jedynie zrównoważone budownictwo (jak ktoś nie wie, co to znaczy, to skromne i mające jak najmniejszy wpływ na środowisko), oczywiście ekologiczne. I sam dom wymaga od mieszkańców pewnego stylu życia. Nie mogą produkować śmieci powyżej jakiejś ilości (co np. zmusza do kupowania właściwych rzeczy we właściwych opakowaniach), zużywać zbyt wiele wody (z tym by mi było najtrudniej;)), oczywiście materiały przyjazne środowisku i wyprodukowane lub pozyskane jak najbliżej budowy, by ograniczyć transport, który zresztą jest rozliczany, nie wolno więc jeździć w te i z powrotem, wymaga to dobrego planowania, żeby kupować taką ilość, której nie trzeba uzupełniać, ale też nie za dużą, by nie było odpadów. Utrzymanie terenu w koło nie może wymagać strat energii, paliwa, wykorzystywania sztucznych materiałów a roślinność ma być jak najbardziej dzika, zgodna z istniejącym ekosystemem. O spalinach i hałasie mowy nie ma. Jeśli nie spełnisz wymogów, obcinają ci punkty. Gdy spadasz poniżej 90 (na 100), nie wolno ci się wprowadzić do zbudowanego domu. Nasi najbliżsi sąsiedzi nigdy by się nie mogli wprowadzić;) Wtedy może obok nas zamieszkaliby jacyś pasujący do tego miejsca ludzie. Oj szkoda, że jesteśmy 100 lat za murzynami, nie obrażając czarnoskórych:)

Lodzia zaspokaja potrzeby agresywno-oralne;)

To też już wiecie, że po powrocie najbardziej nie lubię zaległości komputerowych. Najgorsza jest lawina biedy, która na mnie zlatuje z różnych wydarzeń i stron zwierzolubów. Trudno nie ryczeć. Mogę dać właściwą odpowiedź, dlaczego skupiam się na pokrzywdzonych zwierzętach. Żadne tam psychologiczne terefere. To proste. Ludzie są chronieni przez prawo, ktoś, kto łamie prawo drugiego człowieka może być ukarany. Zwierząt prawie żadne prawa nie chronią (podpiszcie proszę PETYCJĘ DO PREMIER EWY KOPACZ Z ŻĄDANIEM ZMIAN W PRAWIE DOT. ZWIERZĄT!)
Ludzie bezkarnie krzywdzą zwierzęta. I wydaje się, że mają nieograniczoną wyobraźnię, jak to robić. Czasem jestem zadziwiona, jak wielką! Ile dobra można by uczynić na świecie, gdyby to skierować we właściwą stronę!

nie lubię porządków komputerowych, nie mówiąc o wszechobecnych bałaganach, które w magiczny sposób pojawiają się tu i tam, zwłaszcza gdy mnie nie ma;)

Gdy wracam z Warszawy, muszę jeszcze słuchać, jak zwierzęta Robertowi dają popalić.

Najgorszy Pieso. Gdy mnie nie ma, wpada w dygot (ma więc ksywkę Dygotek) i ciągle stuka kocimi drzwiczkami w celu zaglądania do korytarza, czy już nie wróciłam. Jak jestem a pracuję, też tak jest. Jak nie pracuję, to ja się użeram. Bo taka ilość zwierząt wiąże się z ciągłym zajmowaniem się jak nie jednym to drugim, jak nie tą frakcją, to inną.

wczoraj szukaliśmy Białki bojąc się, że w jakimś warsztacie na noc zamknięta, a Krecika pytaliśmy, czemu się nie położy na miejsce, tylko tak krąży lub markotnie siedzi na dywanie przed budką… i wyjaśniło się, że Krecik został wykolegowany przez Białkę - zaanektowała jego domek, a że budka duża i głęboka, nawet wieloryb Białka umknął naszym oczom

Jednemu dosypać do miski, drugiemu i trzeciemu dać lekarstwa (to domena Roberta, bo umie przepoławiać nieprzepoławialne tabletki), czwartego wypuścić, piątego wpuścić, a z piątym załapuje się szósty, ale siódmy znowu chce wyjść…

no i ptaszki nakarmić! (więcej dzięcioła średniego w niusie przyrodniczym)

i kangura oskrobać;)

Robert się odgraża, że założy drzwiczki dla małych psów w drzwiach wejściowych, to tylko Belfegora trzeba będzie obsługiwać, a on nie jest taki upierdliwy. Mamy drzwi podwójne, za dnia raczej zewnętrznych się nie zamyka, więc może to niezły pomysł. I to jedyna pozytywna myśl poza motylkiem od Gucia na Dzień Babci. Choć mnie konfrontuje z przykrym faktem:) Motylem byłam, ale…;)

Komentarze

Monika North Carolina, 2015/01/22 04:07
O jeju... Krew sie gotuje!
Na pocieszenie (marne, ze inni maja gorzej, ale zawsze to cos...) zacytuje przypowiesc o pocztowych idiotyzmach doswiadczanych w Ameryce ze strony US Mail:
Jako wlascicielka praw autorskich, mam umowe wydawnicza z duzym, znanym polskim wydawnictwem. Wg tejze umowy - z kazdego nowego wydania przypada mi 15 egzemplarzy ksiazek, kazda wazy ok. 1 kg (wysylanych z PL do USA poczta lotnicza, aby nie zostaly zagubione). W 2013 wydano tom I. Wydawnictwo wyslalo 15-kg paczke. US Mail nie mogac wlozyc duzej paki do mojej skrzynki pocztowej przy domu - zawiadomilo mnie karteczka, ze paczka jest do odebrania na poczcie. Juz nastepnego dnia bylam tam, aby odebrac paczke. Szukali jej ponad godzine. Okazalo sie jednak, ze paczka JUZ wrocila do PL, bo ja sie po nia nie zglaszalam ponad 2 tyg! W koncu wyjasniono mi, ze moje wezwanie (jedyne jakie dostalam) w skrzynce bylo juz 3-cie z kolei, a 2 wczesniejsze - mogly np. byc wrzucone do skrzynki sasiada. Albo po prostu zaginac. Dlatego ich nie znalazlam.
W poczatkach 2014 wydany byl tom II - ksiazki doszly do mnie, odebralam natychmiast. Ale juz pod koniec 2014 - tom III wrocil z USA do PL, po identycznym tlumaczeniu, jak w przypadku tomu I. Wniosek: 30 kg ksiazek odbylo podroz przez Atlantyk z PL do USA i z powrotem. Na darmo, tzn. na moj koszt. Winny jest listonosz-idiota, ale on nigdy nie bedzie pociagniety do odpowiedzialnosci. Dlaczego? - Bo tak.
Monika North Carolina, 2015/01/22 05:44
Acha, dodam jeszcze tylko, ze z zebami tez mam przygody, i z roznymi glupkami w pracy. Chyba tak to juz jest urzadzone, ze nie mkoze byc latwo - nigdy i nigdzie.
brokyanna, 2015/01/22 06:46
Aniu, mnie to po prostu brak najczęściej słów )a jeszcze częściej czasu), ale czytać lubię :)

A do państwa polskiego jestem coraz bardziej rozczarowana - chociaż wiem, że nigdzie nie ma idealnego miejsca na ziemi, ze inni mają gorzej... itp

Zęby martwe usuwaj - tego się dowiedziałam z fb, ale potwierdziłam u chirurga stomatologa
ania, 2015/01/22 16:20
Żeby nie było, że moje postępujące braki w uzębieniu to wina mojego ukraińskiego (świetnego) dentysty. To tylko zetknięcie z rzeczywistością. Nie mogę mieć implantu, bo mam zmasakrowaną kość szczęki i gdyby jakiś głupiec wstawił w nią implant, by się zmasakrowała jeszcze bardziej. Okazało się, że czyni to ząb obok tego, na miejscu którego implant miał stanąć, więc poszedł do wyrwania. Mogłabym oczywiście poczekać rok aż szczęka się zagoi plus za ciężkie pieniądze ją odbudować, a potem wstawić dwa implanty, ale wcale nie wiadomo, czy by się przyjęły. Dlatego zdecydowałam zrobić most, a ten wymaga uśmierconych zębów na których się trzyma. Jeden z nich jest metalowym kikutem pod koronką, drugi poszedł na rzeź i został kanałowo dokładnie wypełniony. Ale dzięki temu opóźnię starość, która w moim wewn. przekonaniu zaczyna się wraz ze sztuczną szczęką;)

PS. Dobrze przeleczone kanałowo zęby można mieć z powodzeniem do śmierci, znam takich:)
Tess, 2015/01/22 08:05
A bo takie jest zycie, że powiem filozoficznie. Czasem wredne, z reguły upierdliwe i zwykle monotonne. Wkurzające też. Chociaz ja się staram łapać te bardziej pozytywne chwile, bo mnie szlag trafia, że się wkurzam ( wiem, ze to nielogiczne, ale tak jest...). I tak co rano zaliczam zachwyt jak psy w radosnych podskokach wyskakują na dwór, starając się nie zważać na to, ze budzą mnie zawsze za wczesnie i zawsze mam rano obsliniony przez jakiegoś berna nos, bo stwierdził, że pańcia ma wstać natychmiast. Potem karmię koty nieodmiennie zachwycając się ich gabarytami ( zwłaszcza Makbeta, bo ten jak przysiądzie to fałdki na brzuszku wdzięcznie opierają się o łapki ) i staram się znajdować pozytywy w porannym sprzątaniu kuwet ( pozytywem jest to, że żaden z moich kotów nie sika po kątach, a miałam tak przez 18 lat życia Norki ). Potem wpadam już w euforie bo nareszcie mogę zrobić sobie kawę, a kupiła ostatnio "irisch cream" i jest boska.A potem mam CZAS na spokojen pobuszowanie w necie i odwiedzenie ulubionych strom, zanim wezmę się do roboty, czyli albo pisania albo czytania w ramach redagowania ( i tu bywa kolejny pozytyw, bo czasem trafiają się świetne książki, tak jak ostatnio o Żuławach, starym domu, zupie z pokrzywy i pewnym...smutnym duchu). Pojawianie sie róznych obcych indywiduów ( np myśliwych ) staje się okazją do "uzewnętrznienia emocji" Czyli mówiąc krótko posłania jobów celem rozładowania agresji. Po ostatnim klasycznym "jobowaniu" i staniu nad nimi jak kat nad złą duszą zanim się nie zwinęli ( trzeba być czujnym, jeszcze by ustrzelili gęś, która jest pod ochroną ) - odjechali jak niepyszni klnąć na " zwariowaną babę tudzież ( przepraszam (pieprzoną redaktorkę ), ale nie wrócili, a za chwilę sezon ochronny na prawie wszystko więc luzik ). I tylko prosze nie narzekaj na przydługi komentarz, bo musiałam nadrobić braki. Zresztą...sama chciałaś!

Uściski

Aśka
ania, 2015/01/22 16:22
Ależ ja uwielbiam długie komentarze! Bo ja uwielbiam czytać i z taką nadzieją co do Was piszę przydługie niusy:)
marzena, 2015/01/22 10:53
Ja tam czytam od deski do deski za kazdym razem :) a glupoty ludzkiej niesty nie wyplenim niestey nie tylko w Polsce, ale tez ostatnio w tym cudnym kraju jakos wyjatkowo duzo tej wrednoty i glupoty :(

Pozdrawiam
z FB, 2015/01/22 15:25
Pod moim wpisem: Oto dowód, jaka to długotrwała praca zrobić niusa... Dopiero skończyłam, jest 1.30. Tym bardziej zapraszam, skoro się tyle narobiłam:)

Monika: Fajnie - juz lece, rzucam sie do czytania!
Galeria Wiejska: a ja idę spać:) miłego czytania!
Agata: :)
Monika: Oj, mozna, mozna... Tyle, albo nawet duzo wiecej, aby NIGDY nie godzic sie na potworna glupote tego swiata. Bo gdy juz bedzie nam wszystko jedno - bedziemy 1 m pod ziemia.
Tess: Nie ma to jak Nius na dobry poranek:-))) śmigam!
Renata: Aniu wytrwałości a uśmiechu sobie nie odmawiaj nawet gdyby miał straszyć innych czarną otchłanią
Galeria Wiejska: nie ma to wujek FB z rana, zaraz się człowiekowi humor poprawia!:)
Ewa U., 2015/01/22 18:06
Petycja podpisana. Poza tym podpisuję się pod każdym Twoim słowem, w sprawie zębów też. Co tu więcej gadać. Nie jest dobrze.
bonku, 2015/01/27 10:57
A co dalej z ogrodzeniem ?
ania, 2015/01/27 11:22
Sprawa poszła do sądu, a ogrodzenia przybyło:(
Po drugiej stronie do tego co było po byłych właścicielach dorobili siatkę do samej wody.
Wczoraj sąsiad zeznawał na policji i powiedział, że rozbierze ogrodzenie tylko gdy mu sąd nakaże, a do sądu wyśle prawnika.
bonku, 2015/01/28 07:09
Pan i władca. Prawo jak widać nie ma żadnego znaczenia .
Skomentuj:
OOIPY
 
 
ile_mozna.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/07 18:09 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika