12 listopada 2008

to wcale nie data, gdy zaczęła się

Inwazja myszy

tylko dzień, w którym mam czas o tym napisać :)

Jak co roku, jesienią, myszy szukają ciepłego i zasobnego w jedzenie schronienia. Migrują z pól i łąk nie zważając na koty. Opanowują pracownię (pisałam o tym kiedyś w tekście Zimowe królestwo myszy, czyli los wiejskiej pracowni ), kuchnię w pensjonacie, strych naszego domu, a więc wszystkie pomieszczenia, w których rzadko o tej porze roku są ludzie a coś ciekawego można znaleźć, np. świetnie nadające się do schrupania mydło

czy watę tapicerską, która wypełniony jest fotel lub wacianą izolację pieca ceramicznego do uwicia gniazdka. A kuchnia w pensjonacie, w której nieopatrznie goście zostawili na stole czosnek i w której stała sobie butelka z olejem

nie podejrzewana o to, że myszy się nią zainteresują, to po prostu mysi raj. Myszy to skrót myślowy, bo oprócz myszy polnych, które mają taki zwyczaj, że na zimę przeprowadzają się do ludzkich domostw, przytulnego schronienia szukają nornice i norniki. Generalnie nie mamy nic przeciwko myszom, poza formą nadjedzoną przez koty na podłodze, w którą wdeptujemy co rano. Ale już przeciwko nadgryzionym torebkom makaronu, schrupanym pelargoniom a tym bardziej nowym drzwiom w kuchni pensjonatu – jak najbardziej! Robert więc zakupił pułapkę żywołowną

i rozpoczął wyłapywanie towarzystwa i wypuszczanie na pole, skąd oczywiście w podskokach wracają. Ale do kuchni w pensjonacie wrócić nie mają którędy, przynajmniej mamy taką nadzieję a potwierdza to próba wygryzienia dziury w drzwiach od wewnątrz przez myszy tam zamknięte.

Prawdopodobnie dostały się słoneczną jesienią, gdy drzwi radośnie były otwarte i zapraszały myszy do środka. Gdy wynieśliśmy nadgryziony czosnek i olej, wygryzły dziurę w butelce od kefiru wyrzuconą do kosza na plastiki (do niczego się nie wgryzły, bo poza zapachem w środku nic nie było).

a następnie z braku laku zjadły mi pelargonię, jedną z tych, co zimują w kuchni.

Za to do domu myszy mogą sobie wchodzić kocimi drzwiczkami, ale prawdopodobnie nie są aż takie odważne i korzystają z dziur w poszyciu dachu. Słychać, jak tabuny gryzoni ganiają pod dachówkami. Nie mówiąc o pracowni, która stoi dla nich otworem, a potem przy wiosennych porządkach znajduję mysie gniazda w stercie pociętych na miękkie wiórki gazet służących do owijania zrobionych przez warsztatowiczów rzeczy na wynos. Piec już nauczyłam się szczelnie zamykać, odkąd wygryzły w nim dziurę. Pułapka była reklamowana jako taka, w którą myszy łowią się czwórkami. Przez pierwszy tydzień święciła pustką, choć bezczelna działalność myszy była widoczna co krok. Ale gdy Robert wymienił kawałek sera na pachnący (jak dla kogo, dla nas, co nie jemy takich rzeczy, raczej odwrotnie) boczek zakupiony w sklepie w Sokółkach, skuteczność pułapki znacznie wzrosła. Czwórkami było lekką przesadą, bo musiałyby to być jakieś mikroskopijne myszy, ale dwie naraz to i owszem, zdarzało się. Co chciałam zrobić zdjęcie, uciekały, zanim aparat ustawił ostrość, ale raz się udało - jedna czmychnęła, drugą, nornicę rudą sfotografowałam, bo nie dowierzając swojemu szczęściu zastanawiała się chwilę.

Zdarzały się takie myszy, które wcale nie chciały opuścić pułapki, bo nie dokończyły smakowitego posiłku. W każdym razie to raczej walka z wiatrakami a nie myszami. Bo jesienią inwazja myszy to stan nieunikniony i jedyne, co można, gdy mieszka się na wsi, to usuwać im z drogi potencjalny budulec i pokarm i na pewno nie trzymać cennych mebli tapicerskich, kołder i poduszek, koców, ubrań, itd., niczego, co jest smaczne lub miękkie tam, gdzie nie mamy tego pod stałą kontrolą.

PS: Relacja kota Tess (patrz: komentarze) w jego pamiętniku .

Komentarze

Wojciech O i Mycha, 2008/11/17 09:08
gratuluję wspaniałej myszy ( na zdjęciu). My mamy takie małe i szare, ale i tak dzielne. Zjadają nam, przede wszystkim ocieplenie domu. Mycha, moja żona, nie może spać po nocach, tak tak wcinają nasz dom, bo strasznie hałasują. Ja jestem przygłuchy, to nie słyszę. Mydełko budzi szacun !!! My wywozimy nasze, złapane do W-wy...
ania, 2008/11/17 10:02
Taaa. Konsumpcja domu to też sprawa nieunikniona. Z ociepleń najbardziej lubią styropian i taki granulat, który się wstrzykuje pod ciśnieniem między ściany. Dlatego najlepiej stosować wełnę mineralną, z tych najbardziej kłujących - sprawdziliśmy!
Tess, 2008/11/23 12:33
U nas też inwazja w rozkwicie ( Rychu opisał...) Oprócz myszy polnych i domowych w domu pojawiły się też szczury w liczbie ( zidentyfikowanych dwóch, plus przypuszczalnie dwa następne) Niestety szczury na razie bitwę wygrywają, bo nie złapał się żaden. Ostatnio wieczorem w pokoju po firance...chodziła mysz. Dwa berny spały na dywanie, na kanapie cztery koty, piąty na fotelu, a mysz w najlepsze zwiedza. Gdy Ryś dostrzegł nasze poruszenie - przeniósł się na drugi koniec kanapy, żeby go mysz nie rozpraszała. Ot- łowny kot.
ania,kraków, 2009/10/29 23:54
no tak, świetnie Was rozumiem, my z mężem taksię cieszyliśmyz nowego domu i przepięknej modrzewiowej podłogi na legarach... uśmiech zniknąl na m z twarzy jak, ktoregoś wieczoru mysz mi przebiegla po nogach. Myślałam, że jest tylko jedna ale od kilku dni sukcesywnie je wyłapuję, opracowalam już nawet sposób, i wszystko byłoby dobrze gdyby nie lenistwo mojego męża, któremu nie chciało się zamórować do końca złączenia kominka z podłogą i tak teraz mamy tabuny myszy w podłodze, mają raj, bo jest pod nią styropian ale i tak nie mogą sobie odmówić jedzenia w misce naszego psa, który śpi w kojcu i nawet ani drgnie podczas gdy myszy pałaszują mu kolację... ach... szkoda gadać...
Skomentuj:
XEPTW
 
 
inwazja_myszy.txt · ostatnio zmienione: 2017/08/03 17:00 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika