30 maja 2012

Jak redaktor Iwaszkiewicz niusy załatwił

dziura w całym czyli w przepuście, którym płynie rzeczka pod drogą do Domku na górce

Schodzimy proszę Państwa do podziemia. A to za sprawą dobrego uczynku redaktora Iwaszki czyli inaczej - niedźwiedziej przysługi. Taka jest cena sławy;) Redaktor miał zacne motywy ale że jak my wszyscy ma sklerozę (było kiedyś powiedziane, żeby absolutnie o moim zawodzie przy okazji pensjonaciku i galerii nie wspominał) oraz uległ pogoni za sensacją, stało się. Połączył w miejscu publicznym, znanym wszystkim bywalcom gabinetów dentystycznych i salonów fryzjerskich, dwa fakty, które miały być w rozdzieleniu i pod takim warunkiem Niusy i starusy istniały do tej pory. Pocieszam się, że mój target nie pokrywa się z vivowym a czytelnicy Vivy, którzy moim pacjentom mogliby donieść, raczej oglądają obrazki i na ostatnią stronę za trudno im dotrzeć, więc może dymu z tego nie będzie i w tzw. środowisku mnie nie przeklną, jednakowoż dmucham na zimne i nie ryzykuję. Nie chce mi się tłumaczyć dlaczego, bo jak wytłumaczę, to i tak wielu nie zrozumie i nie dlatego, że za głupi, tylko aby zrozumieć i wiedzieć, o czym piszę, trzeba postudiować dziedzinę, którą się param. Napiszę więc tyle i kto zrozumie, będzie wiedział, kto nie, ewentualnie może dopytać: w nurcie w jakim pracuję, głównym narzędziem pracy są uczucia przeniesieniowe do analityka na bazie fantazji o tym, kim jest i co myśli, a docierając do niusów pacjent nie ma już fantazji, tylko rzeczywistość. Składając do kupy informacje udostępnione w piśmie Viva - drugi człon nazwy wsi Zawady, z moim imieniem, z zawodem (wprawdzie przekręconym, ale przedrostek się zgadza) i „sensacyjnym” sposobem pracy, każdy głupi, kto mnie zna, skojarzy, że o mnie chodzi i trafi na zawadzką stronę a następnie po nitce do kłębka. A musicie wiedzieć, że pacjenci niczego tak nie pragną, jak poznać prawdę o swoim terapeucie:) Tak więc podziękujmy redaktorowi i zejdźmy ze strony głównej niusów na tor boczny dostępny każdemu, kto się do mnie zgłosi, że niusy czytać chce dalej. Strach tylko pomyśleć, co ja tu teraz zacznę wypisywać nie bojąc się lokalnych i nie tylko oszołomów;) A co dalej, zobaczymy… Jeśli sprawa ucichnie i nic się nie wydarzy, pewnie się ujawnię, bo szkoda by było nie zarażać innym spojrzeniem i nie budzić wątpliwości w myślących inaczej.

A w Zawadach… smutno, świty już tylko na kupie z Lodzią, bez szukania Mrówci o brzasku:

więcej w albumie Wiem że się powtarzam...

Zimno (ale nawet gdy zimno, jest pięknie ) i pochmurno od wczoraj, deszcze straszą a czasem luną

więcej w albumie Po burzy

Wilkuś już jedynym kotem w tym domu i myślimy jak to zrobić, by sprowadzić mu towarzystwo ale żeby szajka nie odgryzła towarzystwu głowy.

W domku na górce postępują roboty (Robert właściwie się tam przeprowadził) - wstawione okna (jeszcze tylko jedno zostało do wstawienia) i zupełnie inna bajka!

póki co z drzwi balkonowych spada się na pysk;) a więcej większych zdjęć w publicznym albumie

W kuchni schnie debiutancki blat Roberta (wylany z betonu):

Zdun buduje nową kuchnię, dziś już doszła do płyty:

a kafelki do niej w dużym formacie można obejrzeć w albumie (a przy okazji dekory na podłogę do apartamentu i dwie „makatki”) Nowe wypieki do Domku na górce

a przy skuwaniu tynków - niespodzianka! W miejscu gdzie wisiała lampa przy wejściu, na takim gładkim prostokącie, ukazało się malutkie okienko! Oczywiście zostaje ale jak niespodzianka to niespodzianka. Swoją drogą ciekawe, do czego służyło, bo za wysoko, by wyglądać przez nie, a teraz to już w ogóle - jest w szafce na lodówkę:)

Przypominam, że postępy remontowo-budowlane są na bieżąco obfotografowywane na stronie Domku na górce .

Wreszcie udało mi się uchwycić zachód słońca nad Puszczą Borecką widziany z przyszłej wiaty!

No i opielone wszystkie ogródki (szkoda tylko że do tego na górce wpada skuwany tynk;()

i rosną truskawki!!!

a ta kora…

…też doczekała, choć po deszczach musiałam oblecieć, tym razem osobiście, chwaściki z motyką jeszcze raz

A pod pensjonacikiem nareszcie pomalowany domek dla dzieci! Rok to trwało, ale co ma wisieć, nie utonie.

a na domku prawie Mrówcia:) ale to możecie zobaczyć w albumie Domek dla dzieci...

I to by było na tyle w pierwszym podziemnym niusie;) .

Komentarze

Tess, 2012/05/30 21:18
No to się porobiło! Dzięki za info i linka.
Monika, North Carolina, 2012/05/30 21:50
Szykujcie pozew sadowy redaktorowi. Odszkodowanie powinno byc tak z 10 mln. PLN.
Mnie tez,jako publice, troszke bedzie sie nalezalo, bo bez niusow - latwo dostepnych - zycia nie ma!
ania, 2012/05/30 21:50
przeniosłam Cię tutaj, bo tamto idzie w "napisano o nas":)
Monika, North Carolina, 2012/05/31 07:45
Coraz fajniej tam u Was. Niby na zewnatrz widac, ze nowe domy sie buduja - dla doroslych i dla dzieci, a w rzeczywistosci - do podziemia wkraczacie. Kanalami specjalnego linkowania do Was trzeba sie przebjac. Mrowka chorowita tez pewnie nie umarla, ale biedaczka zostala wyslana do lozy masonskiej... Cwana Lodzia niby na kupe idzie skoro swit, a pewnie wtedy przesylke kurierska odbiera i przekazuje. Pelna brylantow i zlotych dolarowek, oczywiscie! Tak trzymac! Z gleboko konspiracyjnym pozdrowieniem - sanitariuszka/felczerka Monika
ania, 2012/05/31 10:38
Co Ty! Lodzia (przepraszam za wyrażenie, ale inaczej nie da się tego ująć) sra złotymi dolarówkami! Taka złota kura. I tu się wyjaśnia, stąd mamy na to wszystko:) i upada stara teza red. Iwaszki, że obrobiliśmy 14 lat temu bank i skryliśmy się w Zawadach.
Monika, North Carolina, 2012/05/31 23:19
To teraz czas zalozyc kurnik, oczywiscie... Zeby do tych zlotych monet byly tez zlote jajka.
bonku, 2012/05/31 10:32
W malym okienku zapewne konczyla sie "sila ".
ania, 2012/05/31 10:34
Jak to? Rozwiń proszę. Wiem co to siła, ale po co tam miała się kończyć? (Okno było na wylot, teraz tylko jest zamurowane od wewnątrz)
Ewa U., 2012/05/31 18:49
Wiem! Wiem! W okienku kończyła się siła nieczysta i stała tam np. święta figura! Albo inny anioł - patron domostwa? A może ktoś tamtędy wyszynk prowadził? Wysoko, żeby zgorszenia wśród dziatwy nie było.
ania, 2012/05/31 23:02
Figurę obecnie przemyśliwałam, ale nie wiem czy moja figura byłaby dość święta;)
Monika, North Carolina, 2012/05/31 23:17
Modli sie pod figura, a diabla ma za skora.
Znamy, znamy te niuanse...

Dla mnie to za wysokie "niezupelne okienko" wyglada na przeznaczone figurce lub jakiemus innemu wotywnemu celowi. Chyba nawet takie po wsiach jeszcze w starych domach mozna zobaczyc. Chyba, bo dawno na polskiej wsi nie bylam, ale tak z 30 lat temu to jeszcze cos takiego widywalam.
ania, 2012/05/31 23:54
Nie pasuje mi.
Po pierwsze dlatego, że to niemiecki dom, a to nie niemiecka tradycja Matkę Boską stawiać w oknie;)
Po drugie, bo to okienko było na przestrzał przez ścianę domu, figura więc musiałaby stać w kuchni tyłkiem do domowników, a to nie po bożemu chyba;)
Egretta, 2012/05/31 21:34
Pan redaktor się nie popisał , to fakt ale nie każdy zna niuanse Twojego zacnego zawodu. Wybaczyć mu więc trzeba i zejście do podziemia jako przygodę potraktować :))
Pieca zazdraszczam :)
ania, 2012/05/31 23:00
Tak też czynimy:)
Ewa U., 2012/06/01 10:44
U nasz w Wielkopolsce okienka ze świętymi od różnych spraw, nie tylko z Matką Boską, można spotkać w poniemieckich domach jak najbardziej, chociaż możliwe, że niekoniecznie Niemiec je tam umieścił. Są i współczesne, w nowych domach, czasem w specjalnie do tego celu wybudowanej na szczycie domu wieżyczce, wypasionej do obłędu, tonącej w girlandach sztucznych kwiatów, mrugających lampkach itd.
A i niektórzy święci stoją tutaj tyłkiem do publiczności, więc dlaczego nie tyłkiem do domowników? Przy drodze do miasteczka stoi stara dość figura św. Jana Nepomucena (od powodzi). Stoi on bez najmniejszych wątpliwości tyłem do drogi. Na jego usprawiedliwienie przemawia fakt, że bardzo tych powodzi musiał wypatrywać, bo nie ma w pobliżu (ani w oddali) żadnej rzeki i tak mu zostało. No i drzewa wskazują, że kiedyś przebiegał tamtędy jakiś trakt i w tamtą stronę święty patrzy. Jednak teraz wygląda to dość zaskakująco, aczkolwiek stanowi znak orientacyjny dla odwiedzających, bo informacja o świętym, co stoi d... do drogi i zaraz za nim trzeba skręcić, działa na wyobraźnię. Może przez Wasz dom też jakiś trakt przebiegał, albo figura była dwustronna?
ania, 2012/06/01 12:24
Z pewnością:) Trakt dla maruderów i tych co chcieli czas wytracić zbaczając z drogi by przez górkę się przejechać:) Jest jakis święty od tracenia czasu?
Ewa U., 2012/06/01 14:47
Święta Perdita?
ania, 2012/06/01 15:13
a to nie święta od wiecznego potępienia?:)
Ewa U., 2012/06/02 11:51
Ojtam, zaraz od potępienia. Na świętych za bardzo się nie znam, ale brzmi nieźle, prawdaż? Dorobiłam filozofię od perdo, albo perdre, co kto woli - gubić, tracić (czas przez maruderów, co zboczyli z drogi przez Waszą górkę). Gdzieś w świecie istnieje takie imię, tylko kto dałby je dziecku? Jakiś straceniec?
ania, 2012/06/02 22:29
Brzmi świetnie, ale znaczy też wieczne potępienie i zatracenie, nie tylko utratę, więc święta w interpretacji dowolnej. I na taką świętą całkowicie się zgadzam (zwłaszcza na świętą od zatracenia):)
Skomentuj:
IVAVK
 
 
jak_redaktor_iwaszkiewicz_niusy_zalatwil.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/15 18:18 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika