7 października 2010

Jak to w życiu...

Oj plecie, się plecie, raz górka, raz dół. Najpierw wieść podstawowa, górkowa, dla tych, którym zagrożony los Reksia na górce spędza sen z oczu. Reksiu od wtorku rano bezpieczny! Nie byłam w stanie znieść tej nerwówki. Jeździłam do niego trzy razy dziennie a i tak za każdym razem wjeżdżając na górę modliłam się, żeby tam był, cały i zdrowy. W końcu nie wytrzymałam i poprosiliśmy Grzegorza strażaka i jego żonę, żeby przechowali Reksia do czasu, gdy my będziemy mogli go wziąć do budy tuż za naszym płotem (którą najpierw trzeba by zbudować). Teraz Reksio w amoku, bo tam są dwie suki z cieczką, więc nic go więcej nie obchodzi:) Ale jest z ludźmi i nie na uwięzi! Przez cieczkę koleżanek musi biegać na zmianę z Bertą, z którą dzieli kojec (druga suczka w tym czasie w domu, bo to kanapowa jamniczka). Za to ma ogromny, ogrodzony teren i kaczki do poganiania:)

Grzegorz próbuje rozczesać mu kudły specjalną szczotką dla sfilcowanych psów:) (Reksio oczywiście nigdy nie widział szczotki, a urządzenie do czesania naszych psów nie daje mu rady), uczy go różnych rzeczy i twierdzi, że Reksio jest bardzo pojętny i tylko nie lubi urządzeń elektrycznych w stylu kosiarka i narzędzia, wtedy szczeka przeokropnie:) Szkoda, że nie może zostać u Grzegorza, ale niestety podhalanka Berta jest nieprzewidywalna i zagryza jamniczkę gdy jest trzeci pies.

Kolejna wieść przynajmniej dla mnie z tych dolnych (ale złośliwi powiedzą, że wreszcie ktoś się na mnie poznał:) albo że mi się należało:)) jest taka, że nieprzewidywalna Berta ugryzła mnie w twarz przez furtkę (furtka jest niska a ja nie mam odruchu, żeby się cofać przed psem), na swoje usprawiedliwienie ma, że w tym stanie jak wiadomo kobiety są nerwowe:) a poza tym byłam z Reksiem na smyczy, czyli obcym wówczas psem, bo w ten właśnie sposób Berta nas powitała. Zdjęcia nie będzie:) ale wyglądam jakby mnie mąż stłukł, lewa część twarzy - dwie dziury od zębów w policzku, w tym jedna zaklejona „szwem” w plasterku, reszta zadrapania, fioletowa śliwa pod okiem i opuchlizna, która na szczęście już schodzi. Ludzie z delikatności wolą nie pytać, co się stało, wiadomo, przemoc domowa temat wstydliwy:), a pacjenci z racji, że pod gabinetem nie było mojego samochodu, uznali, że to był wypadek. No bo był:)

Wieścią górkową jest również fakt, że nasze nowe koty, po pierwszych przymrozkach przekonały się do piwnicy, tak że mają tam teraz wymoszczone królestwo i wyglądają na bardzo zadowolone.

Pieso za to dostał fory za bycie gnębionym przez Lodzię i śpi sobie jak król na łóżku, ale tak na jego krańcu:) żeby się nie rozpaskudził.

Niestety dziś miałam przykre zdarzenie z cyklu „wyjątkowi goście w pensjonacie”. Wyjątkowi, bo uważają, że nie obowiązują ich ustalenia te co wszystkich i powinni być traktowani specjalnie. Panie zarezerwowały dwójkę na 5 dni, zapłaciły zaliczkę 150zł, przyjechały wczoraj, poszły na łąkę, a dziś postanowiły wyjechać. Bo… WIELKIE KLESZCZE MUTANTY weszły jednej na polarową kurtkę. No cóż… nie będę komentować, bo mi się coś jeszcze wymsknie:) Wiadomo, na fobie tudzież inne zaburzenia natury psychicznej nie ma rady bez leczenia, ale dlaczego to my mamy ponosić za to koszty?? Bo oczywiście Panie zwinęły się bez zapłacenia zgodnie z umową za cały zarezerwowany pobyt, ani nawet, jak polubownie próbowałam rozwiązać problem, za weekend, który zablokowały swoją rezerwacją w kalendarzu i jeśli ktoś miał zamiar przyjechać, to romantyczna dwójka, która w tym okresie cieszy się największym wzięciem, była zajęta. Swoje czucie się nie w porządku zagłuszyły papierkiem o nominale 50 zł. Cóż, muszę być bardziej stanowcza w egzekwowaniu kasy pierwszego dnia, jak jest w regulaminie, choć roszczeniowość i szczere oburzenie pań było tak wielkie, że podejrzewam, iż wydarłyby mi zapłacone pieniądze z gardła. Jak to Robert powiedział, człowiek uczy się całe życie, a ja mam ochotę stworzyć jakiś portal, gdzie właściciele miejsc noclegowych mogliby z nazwiska wymieniać nieuczciwych gości, żeby inni mogli sobie sprawdzić, kogo nie przyjmować. To prawda, punkt widzenia zależy od siedzenia i jak ktoś nie wie, co to znaczy przygotować poza sezonem pensjonat do użytku, jak nie pozasuwał z koszami drewna, ja nie zarabia w ten sposób na życie, to mu się wydaje, że ma pełne prawo traktować ludzi prowadzących taki interes jak bezduszny hotel. Ja odkąd zaczęłam sprzedawać własnoręcznie robione przedmioty, przestałam się targować na wszelkich targach i jarmarkach z takimi rzeczami, nawet na Kole warszawskim ze starociami, bo jak sobie pomyślę, ile taki człowiek gramolił się swoją rozklekotaną ciężarówką, nastał na mrozie od świtu, to nie mam sumienia. Cóż, oczekiwanie, żeby nasi goście postawili się na naszym miejscu, jest życzeniowe, dlatego teraz, gdy ktoś rezerwuje u nas pobyt, będzie musiał napisać, że zgadza się przestrzegać regulamin płatności. Trudno, trzeba być twardym w tym okrutnym świecie kapitalizmu:) i z tej okazji poszliśmy łapać kleszcze mutanty do doliny rzeki:)

A zakończę dobrymi wieściami na temat Reksia. Kolejny raz potwierdza się, że internet to potęga, a niusy i starusy mogą wiele! Nasza stała czytelniczka podpisująca się „Wielkopolanie” zaangażowała się w ratowanie Reksia i założyła wątek na dogomanii, inni też aktywnie działają, zamieszczają ogłoszenia, rozpuszczają wici, Reksio stał się sławny w internecie:) i dzięki temu ma załatwiony pobyt w domu tymczasowym w Poznaniu (tak daleko, bo tam najlepszy), gdzie będzie się uczył, jak być na salonach, oraz otrzyma opiekę zdrowotną i zadbają o jego image, choć już skołtuniony został okrzyknięty zjawiskowym:) Jeśli ktoś chciałby się dorzucić do kosztów związanych z ratowaniem Reksia, to proszę dać znać, przekażę nr konta do wpłacania, a jeśli ktoś chce Reksia, to wciąż nic straconego, będzie wciąż do wzięcia, tyle że bardziej zadbany i wyuczony manier. Jest szansa, że Reksio wyjedzie stąd do Warszawy w poniedziałek wieczorem, jeśli tylko przejdzie jazdę próbną nowym wozem Ani i Bartka:) a potem w środę do Poznania. Mam obiecane, że będę go mogła monitować, więc czytelnicy zawadzkich niusów także!

Komentarze

Monika, 2010/10/07 15:14
Świetne nowiny z powodu Reksia i ... no cóż, nietaktem będzie napisać, ze musisz aniu nzjawiskowo i malowniczo wyglądać ... Ale napisałam :) Mam nadzieję, że zjawiskowość zejdzie szybko i całe szczęście, że oka i inne newralgiczne części twego lica nie doznały uszczerbku. A Podhalanki pewnie juz takie są - znałam dwie i obie zołzowate choć urocze.
Monika, 2010/10/07 15:15
Aniu, nie aniu - literówki mnie obległy ostatnio
Aurela, 2010/10/08 22:16
Życzymy szybkiej rekonwalescencji:)Dobrze wiedzieć ,że wszystko powoli zmierza ku dobremu:))) a takich gości oby jak najmniej!!!!!!... a mostek w dolinie rzeki, jak widzę już " odpokrzywowany":)))))))))
Egretta, 2010/10/10 20:19
O proszę, a ja własnie dziś znalazłam Reksowi przyjazną wiejską zagrodę. Wrociłam do domu, otworzyłam Waszą stronkę, żeby sprawdzić nr telefonu i co widzę...? Reks jedzie do "szkoły" ;)To bardzo dobrze, na salonach z pewnością będzie mu lepiej niż w wiejskiej zagrodzie, wiec głaski na drogę dla tego cudnego nochala. Pozdrawiam :)
ania, 2010/10/10 21:20
właśnie zamieściłam niusa o niespodziewanym zwrocie akcji w losach Reksia:)
Monika, North Carolina, 2010/10/10 23:33
Nie tylko okazuje wspolczucie i zyczenia wygojenia buzki, ale pociesze Cie Aniu, ze ja wlasnie spedzilam 3,5 miesiaca minionego lata zapakowana w gips, posiniaczona i obolala. Dla sasiadow i znajomych utrzymuje wersje, ze posliznelam sie na mokrej trawie podazajac za kosiarka, ale w rzeczywistosci - ukochany Maz stlukl mnie na kwasne jablko (jak zwykle!). Moze zalozymy wiec klub bitych zon? Przemoc w rodzinie to rzeczywiscie delikatna sprawa, ale skoro znamy sie od czasow niemowlecych, to chyba nie musimy nic ukrywac? PS. Od 2 tyg. juz jestem na chodzie. Ostatecznie zlamanie piszczeli i kosci pietowej zroslo sie, ale porwane wiezadla nadal jeszcze sie goja. Za kilka miesiecy bede miec 3-cia operacje: wyjecie 5 gwozdzi tytanowych, ktore mnie w pionie dzielnie utrzymuja.
ania, 2010/10/10 23:45
:) - na "witaj w klubie", tylko nie wszyscy znają Cię od niemowlęctwa, więc jeszcze gotowi uwierzyć:), a wyrazy współczucia za gwoździe.
Skomentuj:
PWXPG
 
 
jak_to_w_zyciu.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika