11 stycznia 2015

Je suis Charlie, je suis Owsiak

Bardzo ponure dni. Wieje jakby się kto obwiesił, a jak wiadomo w naszym regionie to ulubiony sposób rozwiązywania problemów:( Psy piszczą, że chcą wyjść, stają na ganku i robią w tył zwrot. Tylko Strzała gania w tę i z powrotem. Wieje, pada, raz deszcz raz śnieg równoległy do ziemi, ale w sumie dobrze, że wieje, bo wczorajsza breja nieco obeschła. Dlaczego dozwolone od lat 18? Bo nie zamierzam się powstrzymywać. Czasem przekleństwo, dosadne słowo czy obrazek więcej zdziała, niż ulizane kazania.

gdy byliśmy na spacerze, nawet słońce na moment wyszło! - większe w albumie Taki ponury dzień...

Nie liczcie dziś na miły tekścik. Do pogody dochodzi cierpienie fizyczne. Wczoraj Maja z Jabłonowa urządziła noworoczne spotkanie. Poszliśmy bez obiadu, żeby szybciej dotrzeć na miejsce, licząc na jakąś przekąskę. Zabraliśmy flaszkę hiszpańskiego wina z piwnicy. A na proszonej kolacji były… kartacze w skwarkach:( No to posiliłam się przyniesionym winem, przekąsiłam kurką z octu i nie wiem na co liczyłam;) Całą noc cierpiałam, jeszcze boli. Robert był mądrzejszy. Pił mineralkę i nie przekąszał niczym.
A piwnica, z której wzięłam wino, zasługuje na oddzielny nius, ale że mi się nie chce, będzie tutaj. Tak jak wszystko u nas - nie robi się tego, co miało, tylko co wylazło. Taki nasz taoizm;), zawadzkie wu wei. Szkoda tylko, że jak na to, ile Robert się narobił w piwnicy, trudno to nazwać „niedziałaniem”, czy działaniem bez wysiłku. Niewątpliwie jednak to proces akceptowania i harmonizowania swego działania z nurtem wszechświata:) Człowiek ma plan, ale świat ma plan inny. Np. koty. Gdy taka pogoda, schodzą załatwiać się do piwnicy, nie koniecznie do kuwet (najbardziej podejrzana Strzałka). Podłoga z warstwą gruziku na betonie i wszechobecny bałagan sprzyjały temu procederowi. Dawno już się Robert odgrażał, że pomaluje beton i w końcu smród go zmusił. Teraz mamy salon w piwnicy:)

część, gdzie stoją kuwety, wyłożona płytkami

po tym stołku koty dostają się z korytarza do piwnicy i na odwrót

a tędy wychodzą na dwór i wracają

jeszcze tylko półki na te wszystkie farby i finito

No dobra. Wracamy do sprawy. Zacznę od WOŚPu. Za każdym razem, gdy zbliża się finał, odrastają smocze głowy debilom. Sorry debile, powinnam użyć na tych ludzi innego słowa, właściwe będzie w cytacie, gdy małolaty pójdą spać;)
Jestem za jawnością, za patrzeniem na ręce wszelkim fundacjom, ale są do tego powołane instytucje. Te krasnale, które plują na Owsiaka, niech zajrzą w swoje ubogie głowy. Jeśli o mnie chodzi, za to, co robi Owsiak dla ludzi przez całe swoje dorosłe życie, może w złotym pałacu mieszkać i opływać we wszelkie bogactwa, a i to będzie małą podzięką. Dlatego zacytuję nieocenionego w takich chwilach wujka FB:

Nie mam nic wspólnego z WOŚPem i szczerze wali mnie to gdzie idzie część pieniędzy póki reszta idzie na pomoc, sprzęt i ratowanie ludzkiego życia. Wszystkim zawistnym polaczkom patrzącym po kieszeniach innym - którzy mieli pomysł i mogą na tym też uczciwie zarobić przy okazji pomagając milionom ludzi - szczery, lekko zgangrenialony chuj w dupę! Nie podoba Ci się akcja? Nie musisz dawać. Ale nie hejtuj kurwo.

My jak zwykle wystawiliśmy galeryjne co nieco i Roberta parę płyt na wośpowe Allegro, ale nasze aukcje kończą się jutro, więc musicie się spieszyć! Osobiście zakupiłam na rzecz orkiestry 6 talerzy jak żywcem z naszej zawadzkiej kuchni. Złośliwi spytają, po co mi tysięczne talerze, więc pokazuję, żeby się zamknęli (bo jak zobaczą, przyznają rację, że kupić musiałam).

Ale oczywiście największa chandra z powodu Charlie Hebdo. Nie powiem, dawno mnie nic tak nie dobiło. Tych wszystkich zgorszonych ich rysunkami odsyłam do kościoła, niech tam, w ciszy, przemyślą, czemu boją się dosadności i czym różnią się od szajbusów, którzy to zrobili. Nie chce mi się pisać. Na ten temat i inny. W takiej chwili odechciewa się pisać, co się myśli. A pisać co innego nie warto. Tylu szaleńców chodzi po świecie, którym można nadepnąć na ogon… Szkoda, że nie umiem tak rysować, jak ci, którzy zginęli. Zamieniłabym niusy w komiks:) Wiecie, kto poszedłby na pierwszy ogień:) Oj mamy tu, mamy niezłe poletko do obrysowania!

Przy okazji napiszę o Ewie Kozłowskiej. To taka niezwykła osoba w zwykłym miejscu. Chociaż nie wiem, czy Olecko można nazwać zwykłym miejscem. To nie jest całkiem zwykłe miasto. Wracając do Ewy, którą spotkałam na nieszczęsnej balandze. Jej fotografie znalazły się także na ostatnim Paryskim Salonie Jesiennym. Otwierał go Georges Wolinski. Ewa opowiadała, co mówił na otwarciu. M.in. o swoich kolegach po fachu, którzy już nie żyją, bo właśnie nadepnęli na jakiś radykalny ogon. O sobie powiedział, że wciąż czeka na swoją kolej…;)
Tu jest link do zaproszenia z jego rysunkiem. A ja namawiam Ewę, by poprowadziła warsztaty fotograficzne w Zawadach. Moja lustrzanka od Mikołaja nie może się doczekać! Ale oczywiście najmniej chodzi o aparat w sztuce fotografowania!

telewizor dziś nie odbierał z powodu wiatru, więc tak sobie leżeli a muzom:)

I jeszcze jedna impresja poimprezowa. Maja spytała, czy może mnie skrytykować. Krytyka dotyczyła tego, że martwię się o zwierzęta a o ludzi nie. Z tym bym się nie zgodziła, ale rozumiem, że chodzi jej o moje działania charytatywne, apele, angażowanie się w ratowanie i polepszanie bytu zwierząt. A w takie akcje na rzecz biednych, chorych dzieci, niepełnosprawnych nie. No więc powiem tylko, że owszem, czasem się angażuję ale robię to po cichu. Moja działalność charytatywna na rzecz młodzieży też niech pozostanie moją i zainteresowanych sprawą. A przede wszystkim nie zamierzam się usprawiedliwiać. Owszem, gdybym musiała wybierać, wybrałabym zwierzęta. Najbardziej te zależne od człowieka a niemające świadomości, czemu taki los je spotyka. Bo prawie każdy człowiek, jako istota, której dano świadomość (dziecko, kiedy dorośnie), może (choć jak wiadomo często woli tego nie robić) wyciągnąć wnioski ze swojego położenia albo próbować przepracować cały proces godzenia się ze swoją rzeczywistością. Zwierze nie rozumie, tylko cierpi. Dlatego.
Tym, którzy wiedzą niezależnie od zawartości w głowie, że z cierpieniem niechcianych zwierząt można walczyć tylko przez kastrację i sterylizację psów i kotów, zwłaszcza własnych, i tym, którym zostało trochę miejsca w głowie poza wypełniającym po brzegi Allachem, Jahwe czy innym bez wyjątku Bogiem, na to, by zrozumieli, podaję namiary na Fundację Kastor na FB, która zwraca pieniądze za zabieg - należy tylko postępować wg ich zasad, które pod linkiem Sterylizacja nie dla idiotów (to ich wydarzenie na FB).
Ci, którzy nie mają konta na FB, proszę o kontakt, pomogę w załatwieniu sprawy.

Komentarze

prawie sąsiad, to tylko 60 km, 2015/01/12 21:52
Kiedyś, mieliśmy mniej zwierząt w obejściu, bo więcej ufaliśmy ludzi.m. Dziś mamy więcej zwierząt... Kiedyś się zastanawiałem jeszcze nad jednym - im biedniejszy gospodarz na wsi tym więcej na wsi w gospodarstwie miał psów i kotów... dziś wiem dlaczego. Zwierzętom możemy bardziej zaufać. Nie wszyscy ludzie są do krwi źli z własnej woli - zło rodzi zło. Pozdrawiam
ania, 2015/01/13 00:39
To prawda, że rzadko z własnej woli. Niedojrzałość czy nieświadomość nie zwalnia jednak z odpowiedzialności. I to prawda, że najczęściej zło rodzi zło. Np. źle traktowany w dzieciństwie ma dwie drogi wyjścia, gdy "dorośnie" - będzie równie zły jak jego oprawca, albo za wszelką cenę nie będzie chciał nim być i zostanie wieczną ofiarą (czyli będzie zło prowokował). Albo zło wynika z odwetu czyli jest niedojrzałą formą poradzenia sobie z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości. Czasem wypływa ze "słusznych intencji" czyli nieświadomego, nierozpoznanego dążenia, do którego trzeba dorobić jakąś tłumaczącą dążenie ideę (wtedy potwierdzenie słuszności znajdowane jest w różnych ideach/religiach, choć niekoniecznie tam jest). Itd, itp. Ale chyba najwięcej zła czynią ci, którzy uważają, że IM SIĘ NALEŻY.
Dlatego tak niebezpieczne jest opierać się na zasadach zewnętrznych, choćby nie wiem jak mądrych, a nie na swoim dojrzałym Ja (do którego właśnie dlatego warto dążyć).
Podpisano: Najmądrzejsza z całej wsi:)
Monika North Carolina, 2015/01/17 05:42
WOSP - wlasciwie nie mam zdania... Nie przy mnie robione, bo juz po kilku latach mojej emigracji. Wiadomo jednak, ze na calym swiecie wszelkie zbiorki funduszy budza kontrowersje, bo przy KAZDYCH pieniadzach latwo stracic cnote. Nie jest tu WOSP niczym inna od normy swiatowej i ludzkiej.

Piwnica jest b. elegancka. Lepsza chyba nawet niz salon, tzn. w strefie podlogi ;-) Moze zaczniecie ja wynajmowac? Dla hipsterow bedzie w sam raz!

ZLO - temat rzeka, morze, ocean... i jeszcze dalej, i wiecej.
Tata mi powtarzal: "Swiat w zlem lezy." - To z Biblii. Wiecej nie trzeba dodawac. Doroslosc mierzy sie zrozumieniem zla. Czasami lepiej nigdy nie dorastac.
Skomentuj:
LYUWF
 
 
je_suis_charlie_je_suis_owsiak.txt · ostatnio zmienione: 2015/11/05 18:03 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika