14 września 2009

Jesienne plony

I znowu jesień i klęska urodzaju. W tym roku najbardziej obrodziły śliwki i grzyby. Drzewka śliwkowe uginają się od owoców.

O grzyby potykam się na psich ścieżkach, choć myśleliśmy, że skoro wczesnym latem dały czadu, jesienią już im nie starczy energii do wydawania owocników.

Śliwki mimo pomocy sąsiadów i gości wciąż gryzą sumienie na drzewach.

I powidła, i eksport do Warszawy, i knedle, i pielgrzymki z wiadrami nie dały rady ogołocić naszych drzewek. Drugie tyle marszczy się na gałęziach.

Tu strząsnęliśmy wyjątkowy okaz!:)

Grzyby w pudełkach od lodów Algida zapełniły zamrażalnik, grzybowa dieta wychodzi nam bokiem, ale jak słusznie zauważył weterynarz Rafał nie umiem zbagatelizować grzyba, o którego się potykam. W tym roku szczególnie obrodziły borowiki na ścieżce za jeziorem. Kapelusze na wigilijne danie już prawie suche…

No i jeszcze muchy obrodziły jak co roku o tej porze. Urządzają pożegnalne imprezy na nasłonecznionych ścianach i oknach, a osy dzięki temu mają pożegnalną ucztę - przylatują jak do stołu pełnego świeżych brzęczących much.

Tu ostatnie dwie osy dojadają.

Potem tylko resztki z biesiady walają się pod „stołem”.

Za to z roku na rok przybywa nam wiedzy o grzybach. W ciągłym użyciu jest wysłużony, w peerelowskim wydaniu (które charakteryzuje jakość papieru i okładka) klucz do oznacza grzybów. Ja, która jeszcze dziesięć lat temu nie odróżniałam prawdziwka od koźlaka, notorycznie znosiłam goryczaki a nawet czasem udało mi się je udusić psując resztę grzybów, a jak kiedyś nazbierałam „kurek” to Robert był bliski podania mnie do sądu za próbę otrucia:) obecnie uchodzę za eksperta. Sąsiedzi i goście przynoszą nam grzyby do akceptacji lub zgłaszają wątpliwe okazy. I tak dzięki wrześniowym gościom odkryliśmy kolejny gatunek z czerwonej listy czyli z listy gatunków zagrożonych wymarciem, który świetnie się ma w Puszczy Boreckiej, tuż obok nas. Do tej pory zjedliśmy w nieświadomości piaskowca modrzaka i porzucone przez jakiegoś grzybiarza, który zwątpił piaskowce kasztanowate a w tym roku uratowaliśmy gości przed niemiłym zapachem (tego nikt nie sprawdził, uwierzyliśmy na słowo internetowi, choć w naszym kluczu napisane że jadalny) przy przygotowywaniu grzybca purpurowozarodnikowego . Wszystkie wymienione grzyby wciąż nie widnieją w rejestrze jako występujące w naszej okolicy i powinniśmy je zgłosić, jednak procedura jest tak skomplikowana, że niech poczekają na miłośników grzybów mających więcej czasu.

To właśnie grzybce purpurowozarodnikowe, takie całe (kapelusz z wierzchu i pod spodem taki sam jak noga) ciemnobrązowe podgrzybki

A to zbiory, bynajmniej nie będące efektem wypraw na grzyby, a jedynie przypadkowych wpadnięć na spacerach z psami:

Tu mój urobek ze spaceru z psami dookoła jeziora razem z koszem gości - pani Bożeny i pana Włodka

A na deser Lodzia:)

PS z 15 września:

Kolejny ciekawy grzyb:

którego jednak nie udało mi się rozszyfrować, zamieściłam więc opis i fotki na specjalistycznym forum i otrzymałam odpowiedź!

PS. Mamy specjalną stronę poświęconą GRZYBOBRANIOM W ZAWADACH

Komentarze

Ania, 2009/09/15 09:44
Lodzia jest najlepsza...
Monika, North Carolina, 2009/09/19 12:44
No, ludzieee!!! Ja nie jadlam takich swierzych, duszonych grzybow od wielu lat, a oni tu nadmiar tego dobra maja... A tych zolciutkich kurek to chyba juz nie widzialam ze cwierc wieku! A co o jedzenieu marzyc...
Nela, 2009/09/29 23:04
Uwielbiam Was czytać i oglądać. Wiedziecie wspaniałe życie. Kto wie, może i mi uda się kiedyś zawędrować w Wasze strony. A warsztaciki kuszą niezmiernie. I grzybki i rybki:) Sama wychowałam się na wsi i nic mnie nie przekona, że może być coś lepszego. Serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwałości na każdy dzień. Nela.
Skomentuj:
YFYLG
 
 
jesienne_plony.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika