29 listopada 2018

Jutro koniec zrzutki

kto się zagapił, może jeszcze wpłacić . W ogóle to bardzo pokrzepiająca ta zrzutka. Do tej pory wpłaciło 275 osób i takie poruszenie wywołała. Pocieszające, że tak wielu osobom nie jest wszystko jedno, co się stanie ze starymi drzewami.

1)

Tomek codziennie wisi na linach osiem godzin i tnie co jest martwe i zagraża spadnięciem na głowę. Podwiązuje, pielęgnuje…

to podwiązany dąb (w trakcie roboty)

a to wąż boa z amortyzatorem, cokolwiek to znaczy:)

Iwaszko napisał w Vivie o ratowaniu alei, ale jak zwykle trochę pomieszał;)

I wczorajsze zdjęcia Agnieszki ze Szwałku:

2)

Jesień zmaga się z zimą. Po mglistych dniach przyszedł srogi mróz. Powtarza się zeszłoroczna mroźna zima bez śniegu jesienią.

23 listopada mroźna mgiełka nad jeziorem

24 listopada mieliśmy zamarzającą mżawkę więc był czas wywijania orłów na kamieniach

25 listopada można było kręcić horrory

czasem wychodziło słonko (26 listopada)

27 listopada rano

w drodze do pracy - w Zawadach

- z drogi do Cichej Wólki

- w Olszewie, gdzie zamarza jezioro, a więcej w albumie Zdjęcia z samochodu

3)

A potem zrobiło się naprawdę pięknie…

na nasze jezioro przyfrunęły łabędzie, para z pięciorgiem podrostków, ale na tym zdjęciu już odpłynęły, widać kawałek tyłka ostatniego (na prawo przy drzewie):)

więcej w albumie Słonice!

Aż miło myć zęby!

4)

i mroźno…

tyle napstrykałam, bo nie mogłam się opanować, tak pięknie było, jak w bajce!

jeszcze więcej w albumie Ponapawajcie się dzisiejszymi widokami!

ale oczywiście coby się nie działo, musikiem spacer…

z zaganianiem Ptysia na drzewo

A tu nastąpiła cenzura, bo jak się okazuje, interpretacja tego, co tu było, przez czytające niusy i starusy panie w gminie (pozdrawiam) sprawiła komuś przykrość. Informuję, że moją intencją było podzielenie się radością, że w Zawadach robi się ładniej, a domek widać z drogi i mam prawo go fotografować. A budy to nie moje określenie, powtarzam je za ludźmi bywającymi w Zawadach i jak ja cierpiącymi z powodu niektórych budowli. Ale na prośbę likwiduję zdjęcia domku, bo jak wiadomo, można ze mną zawsze porozmawiać na temat tego, co piszę, zamiast się obrażać jak co poniektórzy. Domek w każdym razie na nazwę buda już nie zasługuje, natomiast cenzura nie obejmie budy tej na sprzedaż, co do której wciąż mam nadzieję, że ją ktoś kupi, zlikwiduje te okapy i też doprowadzi do stanu cieszącego oko…

i czarcia miotła na drzewku vis a vis domu z bala (który wciąż czeka… :-()

no i łabędzie znowu, tym razem w kadrze :)

5)

Z powodu zimy nieodwołalnie pracownia w kuchni!

co oznacza brak obiadu tego dnia;)

w wyniku tych działań sporo nowych kafli, np:

Dawno nie szkliwiłam, bo nabawiłam się w obu oczach zapalenia gradówek, co miłe nie było, wciąż mam zapchane, ale już nie swędzi i piecze ani nie mam takich wywalonych czerwonych powiek, antybiotyk nie pomógł (lekarka mówiła, że pomoże albo i nie;)), miałam iść do szpitala na wydłubanie szkliwa z gruczołów, ale nie spieszno mi było, w końcu z jednego większość wypłynęła sama, a w drugim pewnie sobie siedzi i pomalutku się likwiduje… natomiast ta przygoda nieco mnie odstręcza od robienia kafli i w ogóle ceramiki i przeżywam konflikty wewnętrzne;)

6)

Przyjechał pomost! Stawialiście jednak że niosą plaskatego trupa;)

na razie czeka na wiosnę, choć podobno lód mu nie szkodzi, ale jeszcze nie wiemy, gdzie stanie i może trzeba będzie wchodzić do wody

Na drugą nadwodną niespodziankę wciąż czekamy!

7)

Tym razem zdjęć bydląt mam mało, donoszę tylko, że na polu Misio-Ptysie i reszta versus Burasek i Łatka żadnych zmian pozytywnych. Koty górkowe po prostu wyniosły się na strych i nie chciały przysposabiać się w łazience za kratą. Łatka nawet znowu przeprowadziła się na górkę, choć tam już zimno w kanciapie. Siłą sprowadzona z powrotem zaakceptowała przeprowadzenie stołówki na strych, w moim gabinecie na górze mają codziennie palone, gdy pracuję, mają towarzystwo i żyją tam sobie chyba lepiej niż w samotności na górce. Czasem Ptysio pójdzie tam wszczynać awantury, ale generalnie starają się nie wchodzić sobie w drogę. Buras na dole też już nas nie odwiedza. Ciekawe co będzie, gdy przyjdzie wiosna/lato i będą wiecej czasu przesiadywać na dworze.

grzeczne pieski przed spacerem

Dziadek z kolei wczoraj dobrał się do kociego jedzenia w aluminiowych pudełkach i miałam dziś nieprzespaną noc

Jedzenie psio-kocie jest teraz pod zlewem z racji remontu spiżarni zwanej garderobą. Wcześniej Dziadek zjadł haczyk i teraz drzwiczki zagradza stołek i pudło, co dla Dziadka nie jest wielką przeszkodą;) Bo kontynuujemy zimowy remont. Po kuchni i łazience czas na resztę. Spiżarnia jest czarna, znaczy była, bo już dwa razy jest pomalowana ale wciąż brud prześwituje. Z tej okazji tak wygląda pokój dzieci:

i oczywiście nic nie można znaleźć

Dlaczego nazywamy spiżarnię garderobą? Pewnie dlatego, że w naszym mieszkaniu warszawskim na strychu mieliśmy garderobę, w której stała… lodówka, tak jak teraz w naszej spiżarni. Tam garderoba była blisko kuchni i żeby nie psuć widoku, lodówka w niej wylądowała. W garderobie była też pralka, narzędziownia, kocia kuweta… no i oczywiście ubrania, koce i takie tam. Owszem to całkiem duże pomieszczenie, tyle że bez okna, i wciąż takie spełnia funkcje:)

a tak wygląda przerwa śniadaniowa naszego pomocnika;)

8)

A poza tym…

Takie zdjęcia Kseni dostałam i mało nie pękłam ze śmiechu.

myślałam, że to jakieś spóźnione Halloween i Ksenia przebrana jest za zombie;) a to podobno miś panda!

miś panda/zombie nie dał się całkiem zmyć i Ksenia poszła do żłobka w takim makijażu :-)

Dalej w okolicznych lasach tną na potęgę :( To naprawdę smutne, gdy z lasu robi się fabrykę :(

więcej w albumie Spacer przez porąbany las

Dziadek zagłębia się w borsuczą norę, w której zniknęła Lodzia (myślę, że z tego centrum wycinki borsuki dawno się ulotniły)

krety znowu atakują!

Przed zimą ruszyły prace, bo na wszystkich frontach coś rozgrzebane.

ganek stracił drzwi (i one doczekały)

a kanciapa Roberta za garażem nareszcie ma wrota!

zaczęło się tajemniczo i mieliście niezłe pomysły!

i prawie gotowe!

Zanim skoczę, przypomnę o braciszkach Felixa i Elvisa, które jako jedyne z rodzeństwa nie doczekały domu:

To te kotki:

Kto chce mieć taki duecik jak nasze Misio-Ptysie, powinien wziąć oba, zresztą jednego kota brać nie wolno!

Dodam jeszcze, że wczoraj podjęliśmy najszybszą, niespodziewaną i bardzo ważną decyzję w sprawie zabezpieczenia się na stare lata. Rzecz się tyczy naszych rachunków za prąd, które za oba siedliska są obłędnie wysokie. Przyjechała wczoraj do nas pani… Przyznam, że oprócz Dziadka, sen z oczu spędzała mi dziś w nocy także ta sprawa. Bo dopiero do mnie dotarło, co zrobiliśmy:) Ale więcej napiszę, gdy się zacznie. W ogóle coś ostatnio jakieś same inwestycyjne niespodzianki. Hmmm… Ciekawe co to znaczy. Pewnie to, że boimy się starości i zaczynamy się zabezpieczać. Z tej też racji drastycznie zmieniliśmy warunki rezerwacji w naszych pensjonaciko-domkach i wprowadziliśmy opłatę za sprzątanie. Bo pewnie rację miała Madzia, że znając nas, wynajmujemy na granicy opłacalności. Ciekawych zmian zapraszam na stronę Pensjonacik pod tulipanem.

I już nie będę prosić o komentarze tych, którzy zamilkli, łachy bez;)
Paaa!

PS z jutra!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2018/11/30 14:29
O jednym ze zdjec piszesz: Niedziela. Dzisiejsze jezioro. A jeziora - niet. Ukradli wtedy, czy co?
Misia pandy troche sie przestraszylam. Rzeczywiscie - niczym zombie. A kapielowa Ksenia w makijazu calkiem wydoroslala. Wyglada na prawie pelnoletnia.

Ciekawie wygladaja te sino-srebrne krajobrazy. Troche za surowe, ale tez piekne.
ania, 2018/11/30 14:34
Mgła przyszła i ukradła :)
Ewa U., 2018/11/30 22:24
Aż się zadyszałam, tyle u Was się dzieje. I bardzo zmartwiłam się szkliwem w Twoich oczach. Nie ma jakichś szczelnych okularów ochronnych? I maseczki jakiej, bo to nie żarty? Tylko wtedy cała ta robota przestaje być fajna, a nie możesz przestać przecież! Powinnam zapas uczynić? Do nowego domu?
ania, 2018/11/30 22:50
Okularów optycznych szczelnych raczej nie ma, a ja już ślepa z bliska :(
Muszę się oduczyć pakować łapy do oczu, zwłaszcza podczas szkliwienia, ale to trudne, bo swędzą od szkliwa, szkliwo to niestety okropna cholera, każdy ceramik Ci to powie, pory w skórze zatyka, wypryski się robią, no i te oczy... ale zapasów na razie nie musisz czynić :)
z FB, 2018/12/01 22:45
Elzbieta K: no czytałam ,pejzaże cudne, Ksenia przecudna,a te jej oczyska przepiękne, drzwi do warsztatu też superowe,dużo się u Was dzieje, proszę oszczędzać oczęta😟

Ewa N: Z jakiego tworzywa jest pomost?
Galeria Wiejska: z drewna modrzewiowego, odpornego na warunki atmosferyczne, nie trzeba go konserwować!
Skomentuj:
IWQVZ
 
 
jutro_koniec_zrzutki.txt · ostatnio zmienione: 2018/11/30 22:55 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika