13 lipca 2018

Jutro pewnie będzie nowy nius

Tak sądzę. Bo jedziemy po psa. Mam nadzieję, że tym razem się uda, bo…

Coś nam nie idzie, sprzątają nam pieski sprzed nosa a w fundacji labradorskiej kolejka, więc się nie doczekamy. I dobrze. Tam gdzie kolejka, znaczy my nie musimy. Gdzieś czeka na nas prawdziwa bida.
Zanim więc nastanie rozgardiasz, mimo że ostatnio odzew pod niusem niewielki, a raczej go w ogóle nie było (gdyby nie Monika z Północnej Karoliny, bym się zapłakała) donoszę, co następuje:

Po pierwsze od dzisiejszego wieczoru MAM URLOP.

w przeciwieństwie do tych, co urlop mają nieustannie ;-)

Wiadomo jaki, ale poza krytycznymi dniami (zmiany turnusu), będę mogła pójść pływać kiedy chcę, napić się piwa o dowolnej godzinie, uwalić się na leżaku z książką (muszę poczynić odpowiednie zakupy!) i w ogóle WOLNOŚĆ!

Po drugie w środę odbyła się rozprawa Roberta, a właściwie znowu się nie odbyła, bo do sądu nie zdążyły dojść dokumenty z sądu w Suwałkach i z prokuratury, ale zostałam przesłuchana i ja już mam z bańki przynajmniej tę sprawę. Przy tej krótkiej okazji najdroższy adwokat świata, nie powiem jak nazywany, bo będzie wiadomo kto, czasem zwany kotkiem mamrotkiem, bo często tak mamroce, że go nie idzie zrozumieć, wykazał się swoim kunsztem. Jak zwykle wszystko przekręcał, w imię zasady „może się sąd nabierze na moją retorykę”. W swojej krótkiej przemowie nie dość, że zwielokrotnił tę jedną jedyną rozprawę, w której któreś z nas było pozwane, nie dość, że skazał nas kilka razy, choć żadne ani razu nie było, bo nawet Robert za to, że nazwał sąsiadkę tak, jak sama się poprosiła, skazany nie został (nastąpiło, przypomnę, warunkowe umorzenie postępowania karnego). Tym samym kotek mamrotek zapomniał dodać, że sąsiedzi nigdy nie wygrali, tylko kwestie proceduralne pozwoliły im ujść bez wyroku. Za to opowiedział mrożącą krew w żyłach historię o rzucanej wielokrotnie furtce w środek jeziora (ok. 100 m !!! :)), podczas gdy, co sami widzieliście na zdjęciach, poza razem, gdy Robert nią rzucił pamiętnego dnia prowokacji, raczej upadła niż była rzucona, bo leżała tam, gdzie wisiała, przy brzegu i było to tylko raz. No chyba że o czymś nie wiemy. Czyli retoryka histeryka, który odstawia teatr, szerokie gesty i dramatycznie przedobrzone historie. Poza tym, jak jego klienci, nie odróżnia agresji od złości, nie słucha co się mówi, tylko słyszy co mu w głowie gra - tak, by poczuć się najważniejszym obiektem na świecie, przeciwko któremu właśnie coś się dzieje. Prymitywne, najbardziej oklepane chwyty, takie wiecie, „cwaniak papuga z amerykańskich filmów”, tania manipulacja słuchaczem, na którą ufam, mądry sędzia się nie nabiera, a która mnie śmieszy łamane przez wkur… Plus kompleksy, które czujne ucho wychwyci w wypowiedziach. Trudno przez to wszystko żywić szacunek do kotka. Do tego bardzo przykra przypadłość - brak odpowiedzialności za własną agresję, którą umieszcza w innych (przypomnę: mechanizm projekcji) a we własnych oczach postrzega jako sprytną manipulację i niedostrzegalną dla innych próbę czynienia z innych wariatów. Jego klient a nasz sąsiad niestety ma tę samą przypadłość. Teksty z cyklu „mój charakter czyni mnie człowiekiem powszechnie lubianym/nie mającym z nikim konfliktów” (z nieodbytej mojej rozprawy, na której jednak sąsiad zdążył się wypowiedzieć), z bardzo wyraźnym domysłem „na tle tej sąsiadki wariatki, która jest ze wszystkimi skłócona i nikt jej nie lubi” raczej nie wytrzymałyby próby, gdyby je tak skonfrontować z rzeczywistością (z tą jej stroną, w którą sąsiedzi wolą nie patrzeć).
Padło podejrzenie, że najdroższy adwokat świata także jest świadkiem Jehowy. To by tłumaczyło brak profesjonalnego dystansu do nas, nadmierne zaangażowanie w sprawę klientów moralnie wątpliwą i nieetyczne traktowanie sądowego przeciwnika łącznie z tym, że się zawyża mu koszty, które ten musi ponieść.

tygrys pod rękę z psami :-)

To dobra okazja, by przypomnieć lwy chodzące pod rękę z owieczkami w jehowskim raju, które tak Was podnieciły onegdaj :) Okazuje się, że Strażnica w tym temacie zmieniła wytyczne, już lwy nie chodzą z nikim pod rękę, tylko… Wg nowych wytycznych jesteśmy wilkami, a kotek mamrotek z sąsiadami to owieczki. A o co chodzi to sobie przeczytajcie pod linkiem , naprawdę warto! Przy okazji pod linkiem uroczy przykład jehowskiej manipulacji.

Poza tym sezon w pełni. Goście zachwyceni, z wyjątkiem pani Marioli :)
Przy ostatniej zmianie turnusu spotkała nas przygoda, która przeszła już do historii. Teraz krąży wśród gości, jedni przekazują ją następnym. Bohaterką jest pani Mariola. Słynny tekst pani Marioli, który goście sobie przekazują, to: i co ja będę robiła przy piciu porannej kawy, bez telewizora! Pani towarzyszył pan, zahukany przez świeżą partnerkę (zdążył współlokatorom przy wspólnie oglądanym w komputerze meczu opowiedzieć swoją historię), który zapłacił za cały pobyt zgodnie z regulaminem, ale, choć sam miał ochotę zostać, wyjechał z panią Mariolą z Zawad po jednej nocy. Pani była oburzona nie tylko brakiem telewizora (choć ten gotowi byliśmy wstawić jej do pokoju), ale przede wszystkim brakiem infrastruktury wczasowej z jadłodajniami i innymi atrakcjami. Na to konto Robert proponował pożyczenie malucha, bo przyjechali pekaesem, by państwo mogli się przemieszczać do cywilizacji. Ale najwidoczniej panią Mariolę w ogóle brzydziły Zawady. Robert więc wywiózł ich do Olecka a wszyscy (my i goście) odetchnęliśmy z ulgą.
I bądź tu człowieku mądry. Na nic bogato wyposażona strona www, na nic regułka wysyłana przy podawaniu konta do zaliczki (Przed wpłaceniem tej kwoty uprzejmie prosimy o zapoznanie się z informacjami na stronie Informacje o pensjonaciku i Domek na górce bo wpłatę zaliczki rozumiemy jako akceptację warunków jakie oferujemy i regulaminu dot. płatności.) Nadal są tacy, którzy nie wiedzą, gdzie jadą.

Na szczęście reszta gości wie. I jeszcze się zachwyca i robi piękne zdjęcia:

na końcu współautorka zdjęć, p. Laura, a więcej w albumie Z cyklu "Piękne zdjęcia naszych gości"

a współautor taką nam recenzję wystawił:

Poza tym wreszcie popadało, krótko ale solidnie.

więcej w albumie Spacer z Ptysiem przed deszczem

Ciekawostki przyrodnicze:

dymówka na nowej kaczce

znowu zaskroniec, tym razem od nietypowej strony

ale gdy Robert chciał go obejrzeć od góry… ;-)

Jak zwykle wzbudził wiele emocji. I nie chcę być niegrzeczna (dlatego na FB sobie podarowałam skomentowanie niektórych wypowiedzi;)) ale zawodowy obowiązek każe mi zauważyć: to nie tylko atawistyczne lęki przed żmijami, ale także przed wtargnięciem, wślizgnięciem się, zwłaszcza, że ma taki falliczny kształt :-)

No i jeszcze…

szykuje się nowa budowla

rozlazłe kalafiory z zeszłego niusa okazały się bardzo smaczne

taka cukinia zdołała się skryć i urosnąć (preferujemy mniejsze)

malwy z powodu suszy ledwo odrastają od ziemi, tylko jedna jako tako wygląda

zdjęcie z cyklu „kocia stołówka” niestety się nie udało

a o świcie takie widoki!

więcej w albumie 4 rano

Na koniec tulipanki, pod którymi niektórzy się chwalą, że też takie mają.

Komentarze

Monika, North Carolina, 2018/07/13 22:20
Na nowego pieska czekam niecierpliwie - moze nawet bardziej niecierpliwie, niz Wy.
Rozprawa Roberta mrozi krew w zylach. Nawet wtedy, gdy odroczona. Adwokat od upadlej furtki slusznie lewitowal, godzien wiekszej planety.
A pani Mariola ode mnie "dostalaby takiego kopa, ze umarlaby z glodu w powietrzu" - "Upior w kuchni" to byloby za malo.
Zaskronca potraktowalabym tez malo goscinnie, pomimo, ze pozyteczny. Niech on sobie popelznie byc pozyteczny gdzie indziej, calkiem daleko.
Maryna, 2018/07/14 07:51
Widać mam lęk przed wtargnięciem, bo przed zaskrońcem wycofalabym się na z góry upatrzone pozycje, i patrzyła z dystansu. Co do pani Marioli. Kiedyś opowiadały mi dziewczyny organizujące wyprawy trekkingowe, że klientka zażądała zwrotu pieniędzy, bo w Kostaryce padał deszcz.
elaja, 2018/07/14 22:04
czytam wszystko, tylko nie mam nawyku komentowania, wybacz i nie płacz więcej! ;) pomyśl, że nie jesteś tu sama (z sąsiadami), nawet jak komentarzy brak :) to, że mamrotek może być śj to całkiem możliwe, chociaż i bez tego "papugi" kierują się swoistą moralnością, dla pospólstwa (tu: my) niepojętą ...

lecę poznać Dziadka :)
ania, 2018/07/14 22:41
No wiem, wiem, ale zawsze raźniej w takich chwilach, jak się odzywasz/odzywacie
Skomentuj:
ANZOM
 
 
jutro_pewnie_bedzie_nowy_nius.txt · ostatnio zmienione: 2018/07/14 21:48 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika