16 kwietnia 2012

Już połowa kwietnia...

Tak, tak, wiem, zaniedbałam niusy, ale …
Po pierwsze najpierw były przygotowania do Wielkanocy, próby sprzątnięcia domu na przyjazd gości w przerwach w pracy (pracowałam tak zwanie zawodowo do piątku wieczorem), i nie próby, lecz konieczność w pensjonacie, na szczęście po pensjonacie zazwyczaj nie chodzą zwierzęta, za to Robert z drewnem do pieców, no ale i tak tam łatwiej.
Po drugie Wielkanoc, czyli goście w pensjonacie i w domu, w tym absorbujący Gucio.
Po trzecie we wtorek zmieniała się ekipa w pensjonacie (pięciu chłopa w apartamencie na dwa tygodnie), Lany Poniedziałek zamienił się więc w poniedziałek pucujący.
Po czwarte Robert spędził Wielkanoc na drabinie, bo szykował sufity dla elektryka pod promienniki na tuż po świętach i tyle go widzieliśmy (czytaj: żadnego z niego nie było pożytku;))
Po piąte we wtorek prosto po pracy w Olecku pojechałam z Guciem i jego rodzicami kangurem do Warszawy i rozpoczął się warszawski amok, co oznaczało poza 6 godzinami gadania z chorym gardłem do młodzieży, dwoma popołudniami z pacjentami i jednym dniem z grupą, zwożenie z różnych miejsc podwarszawskich dalszego dobytku do pensjonatu (materace, krzesła ogrodowe) ale przede wszystkim upolowanych tanich a pięknych kafli na ściany i podłogi, o czym jeszcze wspomnę, bo warto!
No i po szóste wróciłam wczoraj wyładowanym po sufit kangurem

kangur częściowo rozładowany

i poległam znowu chora (aby dać radę z chorym gardłem gadać, ssałam ciągle orofar, dzięki temu zapalenie gardła przeszło do krtani, gdzie orofar nie sięga:)). Dziś niedługo do pracy, ale na raty spełniam niusowy obowiązek:

Wiosenne niusy przyrodnicze

Guciowe niusy domowe

Guciowe niusy podwórzowe

Reportaż nadwodny

Pogańskie zwyczaje jak zwykle

Szukanie zająca

Wieści z frontu

i melduję wykonanie zadania:)

Komentarze

Skomentuj:
FUTUP
 
 
juz_polowa_kwietnia.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:27 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika