14 sierpnia 2018

Kolejny dzień z życia wyjęty

Sąsiedzi nawet z daleka na urlopie potrafią nam niszczyć życie. Zresztą nie pierwszy raz, wystarczy sobie przypomnieć budowę landary w szczycie sezonu bez ich nadzoru.
Runął mit o tym, że to oni rozebrali ogrodzenie. A tajemnicze dołki w przejściu okazały się przygotowaniami do ponownego grodzenia. Którego próba nastąpiła dziś, a że się nie udała, zostało zapowiedziane, że będzie ponowna jutro rano. Uwierzcie, miałam o tym nie pisać, ale wiem, że plotki żyją własnym życiem, a najlepiej wiedzę zdobywać u źródła!

Pod filmem rozgorzała dyskusja, choć znaczna jej część zniknęła za sprawą pani Ewy, która zlikwidowała swój komentarz (pod nim było najciekawiej).

Nie wiem, co się tam Wam, którzy FB nie używacie, pokazuje, więc skopiuję to co najważniejsze i tylko wtrącę co nieco.

Dziś cichaczem z samego rana przyszli „fachowcy” by postawić ogrodzenie od nowa. Podobno nie cichaczem, nie upieram się. Ale główny fachowiec wyraźnie komuś mówił, że specjalnie wziął chłopaków, by byli świadkowie - czyli wiedział, co nastąpi. Wykopali pierwszy dół po kolano, rozrobili beton… Na szczęście Robert akurat poszedł wypróbowywać SUPa nad jezioro (tak, mamy!), bo inaczej doszłoby do kolejnego złamania prawa o ochronie przyrody - lanie betonu w brzeg jeziora leżącego w Natura 2000, oraz prawa wodnego. Ale głównodowodzący (zlecający prace sąsiedzi oczywiście są na urlopie, norma;)) zna lepiej prawo i jest święcie (z naciskiem na święcie) przekonany, że Jareczek (tak się zwrócił do sąsiada przez telefon) ma prawo niszczyć brzeg i zagrażać bezpieczeństwu nad wodą państwową, BO TO JEGO. Policja wytłumaczyła panom, że nawet jeśli robią coś, kto ktoś im zleca, będą odpowiadać za złamanie prawa. Więc poszli. Po czym… wrócili i wykopali 3 doły do kolan w asyście filmujących, czekających aż znowu nam puszczą nerwy… Robert zapowiada strajk głodowy nad jeziorem, tak, by przyjechała telewizja i cała Polska się dowiedziała, jakich tu miłych świadków jehowy mamy.* (i tu robię gwiazdkę, bo niespodziewanie sprawa przyjęła inny obrót za sprawą pana Ryszarda, o czym będzie niżej!)

te trzy doły po południu i ta cała ekipa filmująca to prowokacja nawet dla oleckiego sądu oczywista;)

a tak było pięknie, i komu to przeszkadzało…

Po dwukrotnym przybyciu patrolu, jako trzeci przybył nasz dzielnicowy i dowiedzieliśmy się rewelacji! Że to wszystko zgodnie z prawem, bo sąsiad wyznaczył linię brzegową! I teraz będzie słupek (tylko po co aż 3??) 1,5 metra od linii brzegowej! Nawet dzielnicowy dał się nabrać na tę ściemę. Robert czym prędzej pojechał do starostwa, a tam… nikt nic nie wie. Sąsiad chyba zapomniał, że linię brzegową wyznacza starostwo (* obecnie Wody Polskie) i dopiero na tej podstawie wydaje decyzję. A linię brzegową wyznacza się na podstawie średniego stanu wody z kilku lat a nie w trakcie największej od lat suszy! Więc to nie sąsiad wyznacza linię brzegową tylko urząd państwowy. Ale sąsiad jak zwykle stosuje się do prawa wymyślonego przez siebie. Do tego pan Ryszard powiedział, że wykarczuje tę roślinność nad jeziorem, która tamuje przejście (a którą nasadzili sąsiedzi, ale która teraz jest roślinnością nadbrzeżną i to od niej liczy się 1,5 na swobodne przejście). Co jest kolejną ściemą, bo po pierwsze wyraźnie komuś tłumaczył, a sam tego nie wymyślił, tylko z pewnością powtarza za sąsiadem - postawi się płot „przepisowe” (cudzysłów, bo bez decyzji starostwa i nie uwzględniając roślinności dalej jest to w sprzeczności z ustawą prawo wodne) 1,5 metra a że zarosło, to przecież nie nasza wina… po drugie tych wierzb, co je nasadzili, nie wykarczuje, nie dałby biedak rady, tyle tego narosło. Poza tym pytanie, gdyby teoretycznie chciał rzeczywiście, to po co? Skoro jest już przejście, zarośnięte ale jeszcze się człowiek przeciśnie. No jak myślicie, po co?
Jutro może pójdę leżeć krzyżem, nie wiem, co robić, policja nic nie może, nie rozsądza, bo sama nic nie wie, do policjanta nie należy znajomość prawnych zawiłości, więc łatwo go także ogłupić. W każdym razie jesteśmy po tym dniu nieżywi, Robert leży na środkach rozkurczowych, a za rady „odpuśćcie, szkoda zdrowia i życia” bardzo dziękuję, jeszcze je przemyślę. Problem w tym, że myśl, że znowu sąsiad zrobi tak, jak on uważa za słuszne, a nie jak mówi prawo, a ja to gówno na plaży znów będę oglądać, sprawia, że tracę zdrowie i życie w dwójnasób. I tak będzie każdego dnia, gdy będę je oglądać nad jeziorem, zanim sądy wrócą do normalności, zanim RZGW przemianowana na patriotyczne Wody Polskie zacznie funkcjonować normalnie, czyli kolejne 4 lata :( I o to właśnie chodzi naszym przemiłym świadkom jehowy.

przypomnę, jak wyglądał stan wody jeziora w kwietniu tego roku, ciekawe, że wtedy nie zawołali geodety??

a tak w kwietniu rok temu

A co się stało potem, skopiowane z mojego komentarza:
Dzielnicowy powiedział, że nie ma prawa rozsądzać ani analizować czyjegoś postępowania, kopią doły na swojej ziemi więc on im nie może ani nikt inny, tylko sąd, zabronić. Ale właśnie Robert wrócił ze starostwa - nie ma żadnej decyzji! Geodeta może sobie wyznaczać co chce, to starostwo decyduje, czy pomiary były właściwie zrobione, a nie były, jasno to widać na zdjęciach, więc sąsiedzi znowu nie dość że oszukali dzielnicowego to jeszcze na chama, jak zawsze, „robią swoje” a „spotkamy się w sądzie”. Tylko to nam ta ich kupa będzie znowu śmierdzieć, a reszty nic nie obchodzi, bo za daleko, żeby smród dolatywał. Nie mam pretensji, że ludzie tu mają gdzieś ekologię, przyrodę, ciężko pracują na chleb, więc nie dziwota, i nie ma to nic wspólnego z miastowymi czy wsiowymi, ale ma rzeczywiście z tym, że prostych ludzi nie interesują takie rzeczy, żyją dniem codziennym i nie wnikają, jakie ma znaczenie np. niszczenie przyrody czy cierpienie zwierząt. Nie ma co się obrażać i wyzywać innych od miastowych, bo nie w tym rzecz, kto skąd jest, tylko jak i dlaczego tak myśli.
Ci co mogą, niech skoczą na konto Roberta poczytać komentarze też tam.

I to by było na tyle atrakcji nadjeziornych, strach pomyśleć, co będzie jutro :(

PS. Z portalu prawonieruchomosci24.pl:

Termin linii brzegowej (a w zasadzie linii brzegu) jest uregulowany w ustawie – Prawo wodne. W dniu 1 stycznia 2018 roku wchodzi w życie nowa ustawa z dnia 20 lipca 2017 roku – Prawo wodne. Pojęcie linii brzegowej definiuje art. 220, zgodnie z którym linią brzegową dla cieków naturalnych, jezior oraz innych naturalnych zbiorników wodnych stanowi krawędź brzegu lub linia stałego porostu traw albo linia, którą ustala się według średniego stanu wody z okresu co najmniej ostatnich 10 lat. Definicja ta do tej pory brzmiała dokładnie tak samo.

Mówiąc wprost – można przyjąć, że linia brzegu jest to linia zetknięcia się gruntów pokrytych wodami powierzchniowymi z gruntem przyległym. Ustawodawca dodał także pewne reguły doprecyzowujące przebieg linii brzegowej:

- jeżeli krawędź brzegu jest wyraźna - linia brzegu biegnie tą krawędzią;

- jeżeli krawędź brzegu nie jest wyraźna - linia brzegu biegnie granicą stałego porostu traw, a jeżeli granica stałego porostu traw leży powyżej średniego stanu wody z okresu co najmniej ostatnich 10 lat to linia brzegu biegnie linią przecięcia się zwierciadła wody przy tym stanie z gruntem przyległym.

Na tymże portalu, w tym samym artykule , wyraźnie jest opisane, jak wyznacza się linię brzegową.

I jeszcze jedno zdanie:

Jeżeli po wydaniu decyzji o ustaleniu linii brzegu dojdzie do zmiany linii brzegu (bo zmienił się np. poziom wód) to aby ustalić nowy jej przebieg konieczne jest powtórzenie procedury dokładnie tak samo jak w przypadku wydania pierwszej decyzji o ustaleniu linii brzegu.

*

Nieoczekiwany zwrot akcji za sprawą pana Ryszarda, który wcale nie przyjechał by kontynuować pracę u sąsiadów tylko do nas. Przeprosił, powiedział, że gdyby wiedział o tej całej sytuacji, nigdy by się nie podjął roboty, że przyznaje nam rację w sprawie płotu, że jest brzydki i tu nie pasuje i nie widzi powodu, żeby cokolwiek zmieniać, że tak jak jest teraz, powinno zostać, a to co wczoraj, to było po złości. Że teraz widzi, co robią nam sąsiedzi, że to złośliwe. Że to, co chcą zrobić z ogrodzeniem, jest niepotrzebne i tylko ma na celu zrobić nam na złość. Panowie przeprosili się nawzajem za słowa które wczoraj padły, uścisnęli prawice i rozstali w pokoju. Noga pana Ryśka nie stanie na brzegu dopóki sprawa nie zostanie rozwiązana zgodnie z prawem i normami społecznymi. Ostatnie zdanie to oczywiście moja skrócona wersja ale znacząca to samo, co wyraził pan Rysiek. Wczoraj padło parę słów na temat jego religijności - dziś mogę napisać, że wierzę w to, że pan Rysiek jest prawdziwie wierzącym człowiekiem, umie dostrzec zło, które zrobił, potrafi żałować i kieruje się też dobrem bliźniego. Nasi sąsiedzi powinni się od niego uczyć!

Tu też reagujecie, dzięki!:

Komentarze

elaja, 2018/08/14 21:53
przeczytałam i mogę tylko współczuć :(
ania, 2018/08/14 21:54
Dobre i to ;)
sylwia, 2018/08/14 22:08
A mnie kurwica zalewa.... sorki, ale musiałam :(. Coraz częściej dochodzi do mnie, że średnio mam ochotę tkwić nadal w naszym polskim bagienku i wcale nie jest mi z tym dobrze. Nie mam również póki co alternatywy. Wiem jedno, to nie może się dobrze skończyć. I drugie też wiem :( - jeśli nawet to nie za mojego marnego żywota .... Trzymajcie się mimo wszystko! W końcu nie ma innej rady.
ania, 2018/08/14 22:13
Robert znowu zaczął mówić o wyjeżdżaniu stąd :(
Ale jesteśmy za starzy na przesadzanie drzew i zaczynanie wszystkiego od nowa.
Chyba trzeba się porządnie za to zabrać, choć mnie się rzygać chce na samą myśl o jakiś sądach i sąsiadach.
Sylwia, 2018/08/14 22:42
Trochę nie ma wyjścia. Walczycie o swoje miejsce na ziemi. Trzymajcie się!
MACIEK, 2018/08/15 10:37
Lody topnieja, upaly w Norwegii i sposoby sycylijskie wedruja coraz bardziej na polnoc. Przypomniala mi sie budowa Audytorium w Bordeaux gdzie pozwolenie na przekroczenie limitu urbanistycznego 17m bylo wydane jako wyjatek dla obiektu kultury, potem cichcem dokopano 7 pieter parkingu podziemnego, a sala muzyczna byla tylko przykrywka.

Roznica tylko w skali, metody te same.
Monika, North Carolina, 2018/08/15 11:05
Rece opadaja... Co za dziwni ludzie tam obok was mieszkaja. Wiele juz w zyciu przezylam, ale nie slyszalam jeszcze nigdy o takich zlosliwych idiotach.
Dobrze, ze pan Ryszard ma jakies sumienie, rozum, rozsadek w glowie.
Karolina, 2018/08/23 06:29
To o co tu chodzi w tej awanturze którą robi kłótliwa agrobiznesmenka?

Wy chcecie mieć swobodny dostęp do cudzej posesji, szwendać się po cudzej działce, wpuszczać na tę działkę swoich komercyjnych klientów?

A czy sąsiad robi to samo wam? Chodzi po waszej posesji, przyprowadza swoich gości na waszą posesję? Pływa waszym kajakiem?

No bo jak wasi goście korzystali z prywatnego pomostu sąsiada i siedzieli na nim łowiąc ryby, to wg pani to było okay.
ania, 2018/08/23 10:38
Coś się kompletnie Pani pomieszało.
A swoją drogą to bardzo interesujące z psychologicznego punktu widzenia, jak można przerabiać rzeczywistość (łamanie prawa, brak szacunku dla ludzi i przyrody i to całe G które robią sąsiedzi...) na pasującą do własnej koncepcji;) Zdumiewające!
Ale właściwie nic dziwnego, na tym właśnie opiera się wiara ŚJ.
Zapraszam do http://zawady-oleckie.com/wiki/ostatni_raz_o_lamaniu_prawa_przez_naszych_sasiadow_swiadkow_jehowy_i_ich_prawdziwym_obliczu
Może tam się Pani rozjaśni.
Skomentuj:
ORHAC
 
 
kolejny_dzien_z_zycia_wyjety.txt · ostatnio zmienione: 2018/09/07 10:59 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika