19 sierpnia 2016

Koniec urlopu:(

O ludzie. Dziesięć dni nie pisałam, bo nie sposób. Miałam dziś wcześniej zasiąść, ale dzikie zwierzęta w dolinie trzeba było obejrzeć. Udało się dwie sarenki, reszta zwiała słysząc nasze szuranie w trawie. Za to piękne mgły się snuły i było tajemniczo. Czytamy teraz „Tajemniczy ogród” przed snem, więc jesteśmy w temacie. Jutro dzień jak co dzień, resztka prania po poprzednich gościach tylko do zrobienia, kłębiąca się w pensjonacikowym WC, gdzie jest pralka. Bo u nas leje na zmianę z pada. Już nie wiem od kiedy, ale długo.

Pranie kolejne w jakiś krótkich przerwach na suszenie, i tak ściągane naprędce i wieszane w kostkę na suszarce. Wiecie ile razy trzeba złożyć takie prześcieradło 240×220, żeby się zmieściło? Dziś po południu zaświeciło słońce, burza ominęła nas bokiem, ale pranie zawilgło pod wieczór i znowu na suszarce w kostce. W niedzielę wymiana gości w domku, w poniedziałek w pensjonaciku, ale w poniedziałek już do roboty w Olecku:( I tak urlop się skończył zanim zaczął.
Od czego by tu zacząć??
Chyba od sianokosów.

w tym roku bocianów przy sianokosach było jak na lekarstwo, pewnie część już odleciała:( bo tak późno w tym roku koszone

1) Sianokosy odbyły się w deszczu i siano poszło na kiszonkę. Pierwszy raz nasze siano kozy będą jeść w tej postaci.

i teraz jest tak, za trzcinowiskiem zielone przestrzenie - nie powiem, lubię taki widok, z łąką do pasa jest fajnie, ale przestrzeń się robi, gdy skoszą

Więcej zdjęć w albumach Sianokosy i Po sianokosach

2) Z tej facelii raczej miodu nie będzie:( Przez pogodę pszczoły zbierają za mało, więc zjadają na bieżąco i nie ma co im podkradać. Podobno od jutra ma być słońce, więc może coś jeszcze odłożą. Marnie w tym roku z miodem, poza mniszkowym i rzepakowym w czerwcu, gdy było jedyne lato.

3) Robert robił płot i psy chodziły jak chciały. Odprowadzały mnie nad jezioro i wypatrywały, gdy pływałam, Bilbo chodził szczekać na Maksa, Pieso na drogę, a Lodzia, jak to Lodzia… gdzieś. Niestety nowego płotu zapomniałam sfotografować. Nie była to przewidziana robota. Obkładania kamieniami ciąg dalszy skończył się pod płotem przy kuchni, żeby płot nie gnił od zarastającej go trawy, której przy płocie nie da się skosić. Przy kamieniowaniu okazało się, że najwyższa pora płot zmienić.

więcej zdjęć w albumie I jeszcze parę starych podwórzowych

4) Gustaw niepocieszony, bo nie ma żadnych dzieci nadających się do szaleństw. Po Ani i Mateuszu była Konstancja,

z którą głównie jeździli maluchem, raz naprawdę, bo wrzucili na luz, a wiadomo, że ręczny w maluchu działa słabo, więc nieco się stoczyli:)

i robili eksperymenty chemiczne w mojej pracowni, przez co cała śmierdziała octem. Używany był zestaw z biedry za 20 zł:) Niestety nie obyło się bez ofiar:(

ten zestaw kwiatowy stojący przy pracowni nie wytrzymał wylewanych doń odczynników:(

Więcej w albumie Wakacyjne wspomnienia Gustawa

5) Życie bez Belfegora powoli staje się czymś zwykłym. Bilbo nawet odważył się przejąć miejscówkę na ganku.

a w salonie komputerowym na miejscu Belfiego śpi Gucio (na przemian z Lodzią, lub wspólnie;)) w swoim super-duper rozkładanym fotelo-łóżku, które mu kupiłam na nowe mieszkanie. Bo Gucio wraca do Polski przynajmniej na jakiś czas - do podstawówki, by nauczyć się porządnie polskiego:)

I zdjęcie na FB wymienione…

6) Bilbo schudł 5 kilo odkąd u nas jest! Dawno go nie ważyliśmy, a tu proszę bardzo. Wyparowała 1/4 jego wagi! Szkoda tylko, że za bardzo nie widać:) Jeszcze jak stoi to pół biedy, ale jak leży, dalej grubas. Kiedyś obiecywaliśmy mu, że jak osiągnie 15 kg to damy mu spokój, ale chyba jeszcze trochę!

7) Już jesień. Zwykła, regularna jesień. Od dawna kwitną jesienne kwiaty, a pływam jak we wrześniu:(

no i grzyby!

Jesienne zdjęcia też w albumach Jeszcze stary spacer i Sesja zdjęciowa nad jeziorem:)

8) Windows 10, jak niektórzy wieścili, sprawia więcej problemów niż pożytku, oto jeden z nich:

to oczywiście zdjęcie zrobione niechcący, ale, gdy zamieszczałam, nie było do góry nogami!

A poza moim szwankującym komputerem przez trzy dni kulał internet. I niestety, trzeba to przyznać - życie bez internetu to nie życie;)

9) Siatka jak stała w wodzie tak stoi, a my nie mamy czasu się tym zająć

jak widzicie minął 15 lipca, minął też 31 lipca, do tego czasu sąsiad miał powiadomić RZGW o rozebraniu ogrodzenia, a jest jak jest

Przy okazji, gdyby nie zdjęcia nadesłane przez gości, zapomniałabym o lecie:

więcej zdjęć pani Malwiny w ich albumie

10) Miodzio zamienił się w dziką bestię, szataniki to przy nim był pikuś. Wyżywały się na sobie, a on ma tylko nas, no i psy. Lodzia wyjątkowo daje sobie chodzić po głowie, dopóki Miodzio nie uderza do niej z pazurami. Pieso kłapie paszczeką już tylko wtedy, gdy Miodzio przyjmuje pozycje Ninja i macha mu przed nosem łapami. Bilbo skończył z buddyzmem i gdy tylko kot się zbliża, warczy na poważnie i ewakuuje się, gdy zbyt długo z nim obcuje.

więcej w albumie Miodzio i Gustaw

Strzałka niestety na jego widok warczy, uszy ma do tyłu i w końcu ucieka, a on tak się biedak do niej garnie! Tak by chciał się z nią kolegować! Durna ta nasza kotka. Coraz bardziej dzika i gruba:(

tu wyjątkowo leżą sobie w pewnym bezpiecznym dystansie, ale tylko do czasu, gdy Miodzio nie podejdzie bliżej

11) Gustaw bez dzieci dostaje małpiego rozumu,

więcej w albumie Sesja na trampolinie z dwoma żurawiami i bielikiem

ale ostatnio został zagoniony do roboty przy noszeniu dachówek do domu z bala. Dom z bala wprawdzie pleśnieje i czekamy na stosowne pozwolenia, ale jak wiadomo, dachówki kupuje się, gdy jest okazja, a nie, kiedy pora.

12) Jak już pisałam, pada. Goście wymiękają, my też.

wersja czasem słońce czasem deszcz daje tęcze, tu była piękna okalająca dom, ale się nie zmieściła w kadrze:) (z lewej strony domu kwiatek pod parasolem, żeby nie pływał w błocie, ale i tak pływa:()

i pensjonacik w deszczu jakiś czystszy:)

Deszczowa pogoda ma jednak pewne plusy. Więcej czasu spędzałam w pracowni.

13) Wydawać by się mogło, że tysiące nowych wyrobów w galerii… a gdzie tam. Niestety ceramika wymaga skupienia i poświęconego całego dnia. Robota z doskoku to żadna robota (stosowne zdjęcia w albumie Takie tam płytkowe i Nowe z pieca wyjęte ).
W dodatku ceramiczne nieszczęścia . Czeskie płytki, które kupiłam w necie, bo brakło na warsztaty, okazały się do kitu, znaczy mają tendencję do obłupywania się szkliwa,

po prostu schodzi z tym fabrycznym:( Na tych płytkach robię też promocyjne tulipanki. Moja i Gucia praca odpadła:(

W te pędy więc zakupiłam sprawdzone hiszpańskie vivesy i…

takie dostałam:( (na szczęście tylko kilkanaście sztuk w takim stanie, a sklep zwrócił część strat)

No dobra, podobno jutro ma być lepiej! Tylko co z tego, jak mi się kończy urlop i trzeba będzie nie na 3 lecz na 4 etaty robić:(

Komentarze

ola z Katowic, 2016/08/20 08:19
To ja w tym roku załapałam się na prawdziwe lato w Zawadach. Cudnie było!
Monika, North Carolina, 2016/08/20 10:21
Pensjonacik jest cudownie niebieski.
A Gustaw z Miodziem odmladzaja reszte towarzystwa,
ania, 2016/08/20 13:55
chyba jeszcze coś chciałaś napisać:)
Monika Rybak, 2016/08/21 05:17
Za te widoki można dać się pokroić; nie ważne czy w słońcu, czy w deszczu, zimą czy wiosną . Kiedy posłucham odgłosów mojej "cywilizowanej" wsi, w Zawadach mogłabym być nawet najbardziej plugawą jesienią. Strasznie za Wami tęsknię, zresztą moja rodzinka też, więc myślimy coś z tą tęsknotą zrobić, a że kocham zimę w Zawadach...
ania, 2016/08/21 11:07
No to!:)
Monika, North Carolina, 2016/08/22 00:03
Oj, chyba chcialam... Ale tak jestem zmeczona upalem bite 35*C kazdego dnia od 2 miesiecy, ze tylko popatrze i juz ze zmeczenia ziajam.
ania, 2016/08/22 10:14
Kurde.. ale Ci zazdroszczę! U nas po półtora dnia ładnej pogody dziś znowu leje:(
Skomentuj:
VILGT
 
 
koniec_urlopu.txt · ostatnio zmienione: 2016/08/20 10:37 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika