12 stycznia 2014

Koniec wiosny

a poza tym urodziny Madzi.

No i koniec tego dobrego. Było miło, ale się skończyło. Od wczoraj wieje, prąd całą noc zabierali i przygnało śnieg. Póki co byle jaki, ale już czuć pismo nosem. Są tacy, którzy marzą o śniegu i właściwie my też powinniśmy, bo chciał nie chciał staliśmy się partnerami/współorganizatorami tegorocznej edycji Bieguna Zimna. Program jest bardzo ambitny ale wymaga ŚNIEGU!!! Najważniejsze uroczystości mają się odbyć na plaży gminnej w Zawadach, jak widać to u nas jest biegun zimna!;) Szczegóły tej imprezy na stronie Biegnącego Wilka

Dziś na spacerze śnieg zacinał i wcinał się w uszy,

a niektórym już pędy wiosenne skrzypów wyrastały…

pod choinką Gucia, którą dostał za elektrośmieci, w celu zebrania których Madzia z narażeniem życia i zniszczeniem noża wycinała stary zamek na kod, będący wciąż pod napięciem;)

Słabo mi coś w nowym roku pisanie wychodzi, to dlatego że zimowa depresja miesza się z tym, że mam dość siedzenia przy komputerze. Oprócz spraw codziennych z cicha pęk przybyła nowa robota. Bo właściwie można powiedzieć wzięłam na siebie kierowanie remontem w… Chorzowie. Ja jednak bez remontów żyć już nie mogę!!!:)

stan deweloperski odrestaurowanej kamienicy, powiedziałabym… mocno deweloperski;)

ale z tej okazji atrakcja - jazda inter regio!

Kierowanie głównie odbywa się przez internet – i zakupy niezbędnych materiałów, i zarządzanie, i koordynacja robót jeszcze zanim się zaczęły. Tym razem z powodów kręgosłupowych i odległościowych Robert nie bierze udziału. Poza pewnymi robótkami w Zawadach, bo sami wykonujemy niektóre elementy wyposażenia, bajzel więc wszędzie niemożebny.

kuchnia wielokroć zamienia się w pracownię, więc szkliwo fruwa i osiada. Tu zziębnięte kafle grzeją się na kuchni, by ponownie być poszkliwonymi, bo pierwsze szkliwienie okazało się fiaskiem, o czym można przeczytać w naszym niusie wiecznie żywym Ceramiczne niespodzianki

a wszystkie kafle poza tymi bez obrazków, wypalanymi tylko po to, by zmienić im kolor, są na jednej ze stron galerii

Poza tym robię ramy do luster ze starych okien, więc pokój dzieci wygląda tak:

a z ramy starego pieca z Domku na górce, przy którym grzała się Łatka po operacji i który wyglądał tak:

Robert wykonał industrialne stoliki a ja pomalowałam na obowiązujący turkusowy kolor:

jak widać w tym domu nie da się zrobić zdjęcia bez kota;)

żeby zapewnić stolikom lepsze tło, Lodzia musiała odcierpieć, ale jak widać, niezbyt jej przeszkadzało

Muszę jeszcze dodać, że nieocenioną pomocą w chorzowskim remoncie jest Ola z Katowic, która czasem coś przywiezie, czasem coś czy kogoś odbierze… Z Olą nigdy nie widziałyśmy się w realu (za to Madzia, Borys i Gucio to i owszem, gościli nawet u niej!), to nasza stara czytaczka i wielbicielka naszych wyrobów, ale może przyjdzie pora, bo pewnie w lutym pojadę do Chorzowa robić ostatni szlif własnoręcznie! Olu szykuj się!:) I tak to drodzy czytelnicy kolejny raz ujawnia się potęga NIUSÓW i starusów!

Zaraz noworocznie do Warszawy i jak wrócę, boję się, że tym razem norweskie prognozy się sprawdzą, tak jak już się sprawdzają. A jeszcze dwa dni temu obserwowaliśmy wiosennie wezbraną rzekę:

zielone pagórki za rzeką:

więcej zdjęć rzeki w albumie Tym razem rzeka Mazurka

bobrową robotę za jeziorem:

(przy okazji robiliśmy porządki, bo dawno nie byliśmy tam z torbami:)

oto urobek

bobrową robotę pod parkingiem na górce (zjadają zagajnik!):

i robotę jakiegoś myszołowa albo innego ptaszyska, bo przyłapany na gorącym uczynku zwiał zanim mu się przyjrzałam:

dobrze nie widać, ale ziemia jest usłana szarym puchem

A propos ptaszysków mieliśmy takiego gościa:

a więcej o tym w niusie przyrodniczym O krogulcu którego pokarało

Nie tylko zresztą takiego intruza mamy w karmniku, przychodzi też jakiś łaciaty dachowiec nie wiadomo skąd i drugi, jak najbardziej wiadomo:

Z zaległości jest jeszcze wiosenny Sylwester, spędzony w ścisłym gronie, obowiązkowo w dekoracjach przysłanych przez Agnieszkę ze skrzyżowania:

a Robert został na koniec roku odznaczony!

Posylwestrowe obrazki:

więcej większych w albumie Dziś pada za to wczoraj przed zmierzchem…

I nasze rozkoszniaczki:

pełna kontrola w wykonaniu dziewczyn (zwłaszcza trzeba mieć oko na miskę Wilkusia, który dostaje coś dużo lepszego!)

Piechulek biedulek;) (więcej większych biedulków w albumie Dawno nas nie było )

Białka, która dorwała się do telefonu

i piesokoty, których wciąż przybywa w albumie Piesokot

I to by było na tyle, reszta po powrocie ze stolycy.

Komentarze

ola z katowic, 2014/01/12 19:15
Myślałam,że to tylko moje wrażenie! ale faktycznie stan zadziwiająco mocno deweloperski! pozdrawiam biegun zimna, ja ciągle czekam na śnieg, deska w pogotowiu!
kinga m, 2014/01/12 21:58
To teraz kolejny reportaż remontowy z Chorzowa ? Super ! Czekam na relację !
ania, 2014/01/12 23:41
Reportażu raczej nie będzie, bo nie będzie kronikarza na miejscu, ale będą zdjęcia przed i po:)
Ewa U., 2014/01/13 00:22
Uwielbiam zdjęcia "przed" i "po", jak najwięcej!
ania, 2014/01/13 00:30
Ja też uwielbiam, więc murowane że będą!
Monika, North Carolina, 2014/01/13 10:40
Fajnie Wilkus spi na Piesie. A inne zwierzaki tez cudne.

Gustaw dorosleje. Po dzieciach widac jak czas pedzi.
kinga m, 2014/01/13 12:17
A ja teraz z innej beczki , kompletnie nie na temat , i dlatego,że Ania prowokacyjnie milczy , a dotyczy bieżących wydarzeń w kraju . I pewnie dlatego,że tylko tutaj mogę być anonimowa , mając nadzieję ,że mnie autorka blogu nie usunie :). Temat trudny ,a mianowicie :

DLACZEGO NIE LUBIĘ DZIAŁALNOŚCI WSZELAKICH FUNDACJI ?

Opiszę zdarzenie jakie mnie spotkało w lecie .
Siedzę sobie spokojnie w domu i w najlepsze pracuję ,gdy nagle przerywa mi telefon . Miła pani w słuchawce informuje mnie ,że dzwoni z gminy . Opowiada ,że w naszej gminie (jednej z najbogatszych w Polsce) wciąż istnieją dzieci ,które potrzebują podręczniki do szkoły i czy mogłabym przekazać jakąś kwotę na rzecz tejże fundacji. Zgodziłam się . Ustaliłyśmy wysokość ,miałam otrzymać maila z fakturą . I fajnie .
Jakie było moje zdziwienie , gdy otrzymałam fakturę o 50 % większą ! Coś mnie tknęło i zaczęłam szukać po internecie tej firmy . Wpadłam w prawdziwy popłoch , kiedy okazało się,że firma działa na terenie całego kraju ,wyciąga od ludzi pieniądze i niby współpracuje ze szkołami - ale sponsorzy płacą za te podręczniki o 500 % więcej - lub firma wyposaża szkołę w bezużyteczne kalendarze ,kompletnie nikomu nie potrzebne lub też, dyrektorzy danej placówki nie mają pojęcia ,że na terenie ich szkoły jest taka akcja prowadzona.
Oczywiście zadzwoniłam do gminy . Nic nie wiedzą o danej akcji , a tą firmę znają , oczywiście ! Parę lat temu naciągnęła ich na jakieś tandetne słowniki . Przy okazji wyszło ,że jest to firma z Sosnowca ,zajmująca się sprzedażą książek na telefon. Zadzwoniłam do dyrektorki szkoły. Okazało się ,że nie wolno im prowadzić takich akcji na terenach szkoły , aby nie być posądzonym o korupcję. Zadzwoniłam do szkoły , która miała być objęta pomocą . Szkoła zamknięta na głucho , dyrektorka na wakacjach. Pobiegłam na policję. Usłyszałam ,że składam fałszywe zeznania oczerniające Firmę i że , działają oni na granicy prawa - ale legalnie ! W legalny sposób wykorzystuje się dzieci -aby naciągać dorosłych i doić kasę z ludzi !
Napisałam maila do Firmy ,że z powodu braku weryfikacji faktury nie została ona przyjęta do realizacji. Usunięto ją z księgowości.

Dodam ,że fundacje nie płacą podatków , nie mają obowiązków rozliczania się przed Urzędem Skarbowym , zatrudniają wolontariuszy nie płacąc im za ich pracę. Prezesi Fundacji pobierają wysokie pensje. A najłatwiej wmówić rodzicom ,że pomoże się ich dzieciom - rodzic zawsze da na dziecko !
ania, 2014/01/13 13:10
Kinga, to jest tylko dowód na to, że nikomu nie wolno nic płacić dopóki się go gruntownie nie sprawdzi. Gdybyś tę akcję zrobiła przed a nie po swojej wpłacie, nie byłabyś tak zbulwersowana. A jeszcze gdybyś to opisała gdzie trzeba w internecie (np. na forum gazety albo w innym czytanym miejscu), to by inni na tym skorzystali.
Cwaniaków, którzy szukają naiwniaków i wykorzystują im bardziej łzawy cel tym lepszy, było, jest i będzie mnóstwo. My w kółko odbieramy takie telefony jako że oba są na firmę i rozmowy są krótkie. A takie fundacje nie powinny przesłaniać działalności tych uczciwych i zacnych, które dobrze czynią, tylko od tego mamy rozum, żeby je odróżniać, choć przyznam, nie zawsze się da, zwłaszcza gdy ktoś dobrze zaczyna, a potem prezes się zmienia albo wariuje (patrz: fundacja Niedźwiedź, na którą płaciłam parę lat, pod koniec jak się okazało bez sensu).
Niestety nie ma możliwości niesienia pomocy w tym kraju bez założenia fundacji, i wspierania tych którzy pomagają, bez wpłat na konto fundacji, bo żadna prywatna osoba nie może przyjmować pieniędzy. Dlatego ja po prostu śledzę, co się tam, gdzie płacę, dzieje i tyle. Odrobina zaufania też nie zaszkodzi. W ostatecznym rozrachunku zaufanie opłaca się bardziej niż podejrzliwość a kilka razy w życiu każdy się przejedzie i tak;)
kinga m, 2014/01/13 16:04
Ależ całą akcję zrobiłam przed i dlatego się nie nacięłam . Bulwersuję się , ponieważ znam osobiście kilku prezesów tych znanych fundacji, i niestety są to moi sąsiedzi ze wsi , dlatego nie mogę wymieniać nazw aby się nie narażać. Niestety doświadczenia jakie z nimi mam to : Pracujemy i zarabiamy - a nie chcemy płacić podatków . Poza tym organizujemy wypoczynek dla dzieci , lecz są to wyselekcjonowane dzieci z bogatych domów , i owszem 1 dziecko z domu dziecka możemy przyjąć ,lecz ma to być odpowiednie dziecko tzn. dobrze się uczące . Potrzebujące dzieci - won ! Inny prezes znanej fundacji ratującej powiedzmy: zabytki - córeczka co roku się cieszy ,że pojedzie na narty bo tatuś naciągnął dużą liczbę ludzi i ma pensję! Drodzy Państwo ! nie oszukujmy się ! Zaufanie zaufaniem ,ale wszyscy jestesmy przez te fundacje robieni w balona i wszystko jedno czy to jest Kosciol , czy inny pozytek publiczny.
Ewa U., 2014/01/14 00:19
Oj, Kinga, strasznie emocjonalna jesteś (to nic złego!), nie uogólniaj, nie wszystkie fundacje robią nas w balona. Poza tym nie ma przymusu. Nigdy w życiu nie dałam grosza na fundację "Krzak". Sprawdzam, na ile to możliwe. Oczywiście, że mogę się naciąć i na tych sprawdzonych. Ale, jak rzekła Ania powyżej, bez odrobiny zaufania daleko nie zajdziemy. Kościół wcale nie jest bardziej wiarygodny tylko dlatego, że jest Kościołem.
Pozdrawiam
Robert, 2014/01/21 10:04
Czekamy na relacje z remontu w Chorzowie :)
ola z katowic, 2014/01/23 12:30
... no tak, wszak wystarczy, że z Sosnowca ... :-)
Skomentuj:
IRUMY
 
 
koniec_wiosny.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/11 20:23 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika