8 lutego 2015

Krach na fejsbuku i regał na pocieszenie

Cóż… za nami ciężki tydzień i to za sprawą fejsbuka. Kochany fejsbuczek zrobił nam numer i bez ostrzeżenia zlikwidował nasz profil z nakazem przekształcenia go w fanpage. Straciliśmy wszystkie zdjęcia, albumy, rozmowy pod nimi, liczniki wejść przez co padła jedna z atrakcji z okazji 500 niusa – konkurs na najulubieńsze niusowe zdjęcie. Zniknęliśmy na profilach, wydarzeniach, w tym na bazarkach, które na szczęście udało nam się odnaleźć i ponownie wystawić kafelki, ale nie wszyscy licytujący ponownie się odezwali. Kilka dni opłakiwałam zmarnowane lata pracy (linków do nieistniejących albumów są setki na naszej stronie zawadzkiej, czeka mnie zrobienie z tym porządku) / złościłam się na FB. Powoli wracam do żywych.

goście z górki ulepili bałwana, ale szybko wypadły mu oczy…

Najważniejsze albumy, do których prowadziły linki ze stron, gdzie ludzie zastanawiają się czy do nas przyjechać, znowu działają. Bo ponownie je umieściłam, tym razem na naszym fanpejdżu. Teraz pomału zamieszczam te, które ilustrowały niusy i starusy. Oczywiście nie wstawię wszystkich 400, ograniczam się do najważniejszych. Np. w niusach, do których wchodzą ludzie niezależnie, czy niusy czytają. Np. do tego o Prowansji. Najchętniej bym się obraziła, ale więcej z tego fejsbuka wynika dobrego niż złego, więc jakoś przełknę zniewagę. Łaskawie, po kilku dniach po niespodziewanym zlikwidowaniu naszego profilu (w trakcie rozmowy na czacie po prostu mnie wylogowano i nie pozwolono zalogować ponownie) na ściągniętym hatemelowskim archiwum pojawiły się wszystkie zdjęcia. Przynajmniej mogłam ponownie je wstawiać, bez konieczności tworzenia albumów na nowo – wtedy bym się zapłakała. Na emeryturze będę też mogła poczytać rozmowy pod, ale wykorzystać ich ponownie nie mogę. W archiwum niestety nie ma podpisów zdjęć (tylko nazwy albumów), ani liczników polubień. Nie ma też lokalizacji, więc w tych nowych albumach z Prowansji nie wiadomo które zdjęcie skąd. Jeszcze dużo pracy odtworzeniowej przede mną, ale życie toczy się dalej.

mors wciąż czeka na trzaskający mróz i słońce

Po pierwsze konkurs. Jestem głęboko Wami rozczarowana;) Wiem, rozumiem, sama nienawidzę konkursów na blogach, ale dla tego jednego na 10 lat mogliście zrobić wyjątek! Rozumiem, depresja zimowa, skleroza, ale wystarczyło przelecieć pobieżnie starusy, by znaleźć odpowiedzi. No wiem, nie macie czasu. Trudno. Wasza strata, choć może kafelki po prostu są paskudne i nikt ich nawet za darmo nie chce, a co dopiero za tyle roboty;) W każdym razie jest jeszcze czas – do końca lutego. Krach na FB i brak liczników polubienia niusowych zdjęć plus Wasze lenistwo podcięło mi skrzydła. Ale w pierwszym marcowym niusie i tak ogłoszę wyniki.

Na pocieszenie Robert zbudował trumienkę ewentualnie bramkę do wykrywania metalu;)

Pamiętacie historię naszego nowego telewizora, który nie dość, że pozbawił legowiska kotów,

zdjęcie ukradzione z FB, tylko daty podmienione na nasze:) (z lewej było 1983(!), z prawej 2013)

to w dodatku był prawdziwą ozdobą naszej sypialni;)?
Przed nim mieliśmy spadek po Borysie, trochę mały jak na nasze starcze oczy, potem większy po babci Teresie, potem po jej koleżance. Oba były straszne klunkry, a jedynym miejscem, gdzie mogły stać, była szafka pomiędzy oknami. Robert co najmniej dwa razy dziennie obijał biodro w drodze na łóżko. Ja za to dostawałam skrętu szyi w prawo i zeza rozbieżnego, więc postawienie telewizora na wprost patrzącego było koniecznością. Przyszła też pora na nowy sprzęt.
Koncepcja chowania akurat nieużywanego telewizora za wysuwaną na kółkach szafką w nogach łóżka padła. Komu by się chciało? Więc nowy, stojący tyłem vis a vis wejścia (czyli jego tylne flaki), stał się przepięknym centralnym punktem pokoju;) Do tego potykaliśmy się o kable, bo oczywiście gniazdko było na ścianie, a telewizor na środku sypialni. I o ile do wielu niewygodnych rzeczy potrafimy się przyzwyczaić, wizualnej strony przedsięwzięcia nie byłam w stanie strawić. Dlatego przyszła pora na telestwora. Inspiracja przyszła niespodziewanie z tego oto zdjęcia:

Po dostosowaniu inspiracji do naszych realiów niewiele z niej pozostało. Ale była! Po pierwsze musiała być w nogach a nie w głowie, byśmy mogli dalej oglądać TV spod drzewa. Po drugie musiała obejmować szafkę wojskową, która szczęśliwie wróciła na swoje miejsce, ale jednocześnie musiała się tam zmieścić budka Krecika i przejście obok dla Roberta. Po trzecie musiała być z grubych desek, żeby utrzymać dwa rzędy książek ale… wyglądać lekko.

W celu zrealizowaniu telestwora trzeba było (znienawidzone przez Roberta w moim wydaniu „trzeba by”) przełożyć lampę sufitową. Groziło to zawaleniem stropu, bo u nas sufit wciąż nie z kartongipsu lecz trzcinowych mat, no ale się udało. Udało się nawet znaleźć w piwnicy 15-to letnią farbę (wymieszaną wtedy przeze mnie, a więc kolor nie do odtworzenia), którą sufit był pomalowany.

Gdy konstrukcja stanęła, zwłaszcza bez półek, mieliśmy wątpliwości;)

Ale najwięcej zabawy Robert miał przetykając kable pod podłogą. Nijak nie udało się trafić od dziury przy ścianie do dziury pod telewizorem. Dopiero 5 dodatkowych otworów i mocny sznurek załatwiło sprawę. Sznurek zresztą tkwi tam na amen, na wypadek gdyby znowu trzeba było przewlekać jakieś kable.

Na koniec ja pomalowałam mebel na kolor pasujący a sprawiający, że wydaje się lżejszy i nieco niknie w przestrzeni. A nawet uprałam firanki, żeby pasowały kolorem:) co prawie skończyło się całkowitym remontem sypialni (brudne ściany i popękany sufit przy ścianach, bo podniósł się po wyjęciu gliny ze stropu, co zrobiliśmy bez sensu już po tym, gdy wyremontowany był parter - strop uniósł się robiąc szczeliny, przez które teraz wysypuje się zawartość mysiego raju;) czyli przestrzeni między sufitem parteru a podłogą strychu). Ale remont przesunięty na przyszłą zimę.

Robert zatkał dziurki

I teraz nie dość, że TV na wprost ale nie tyłem do reszty, to jeszcze mogę spać dalej, gdy pan Roman wpada z rana;) No i porządek na szafie, bo piętrzyło się na niej jeszcze z czasów, gdy lemury były małe i trzeba było ratować co się da. A to efekt prawie końcowy (prawie, bo zawartość półki szczytowej wciąż obmyśliwana):

Najpierw zdjęcia lustrzanką…

a teraz nikonkiem…

więcej w albumie (z drżeniem serca;)) Co malowałam przedwczoraj

Jest różnica, co? Zwłaszcza przy zdjęciach bez flesza w pomieszczeniu. Bo przy słońcu na dworze żadna.
Do zdjęć odbyło się małe oszustwo - z kapy zostały zdjęte gustowne kocyki, m.in. w niedźwiedzie;) na których i pod którymi odbywa się codzienna rozpusta:

Na koniec jeszcze smutna refleksja z dnia dzisiejszego, po tym, jak Robert próbował zaagitować dalszych sąsiadów do wsparcia pewnej ważnej, proekologicznej inicjatywy. Tak mi się nasunęło, gdy spojrzałam na zawartość ekranu telewizora ze zdjęć. Na ekranie program z Domo oczywiście, „Daleko od miasta” o mieszczuchach, którzy rzucili miasto na rzecz wsi. Większość z nich mówi to samo co my, z jedną różnicą. Chwalą sobie społeczność, którą stworzyli z podobnymi sobie, myślącymi podobnie, dla których ważne są podobne wartości. A my wylądowaliśmy w Zawadach, w których oprócz garstki miejscowych na stałe mieszkają mieszczuchy nieco się od nas różniące. Dobrze przynajmniej, że ściągamy podobnych nam gości i czytelników:) ale przeważnie czujemy się na tej naszej wsi jak kosmici;)

przestaliśmy chodzić wzdłuż brzegu przy sąsiadach, to Max wychodzi nas obszczekać na środek jeziora

A poza tym…

Zimowa wiata nadal służy do picia kawy przy szlugach (są tacy, co to robią…)

Główna robota przy regale odbywała się na kobyłkach

a Belfegor zmusił nas do zdjęcia ławki na ganku - nie był się w stanie położyć na swoim materacu, bo już mu się nogi nie zginają w stawach na tyle, by wejść pod ławkę:(

Do wczoraj zima zachowywała się porządnie…

Ale dziś nas oblepiło i najwyraźniej przewody też, bo od kilku godzin nie ma prądu, piszę przy świeczce na laptopie, dopóki akumulator się nie wyczerpie. Ze wstawieniem niusa muszę poczekać, aż wróci internet.

zima dzisiejsza, a więcej w albumie Zima dziś, zima przedprzedwczoraj

Wrócił.

Komentarze

kinga, 2015/02/09 15:03
:)
ola z katowic, 2015/02/10 12:11
no ciekawam gdzie są koty - Biała i Strzała, czyli Biełka i Striełka :-)
ola z katowic, 2015/02/10 12:50
regał, że zacytuję klasyka ZAJEBISTY ... ja teraz mam embargo na oglądanie telewizji, ale ponoć to pierwsze 7 lat :-)
ania, 2015/02/10 12:59
No nie!!! Tylko nie pomyl wzajemnego dopasowywania się z rezygnacją z siebie!!!

PS. Koty? Jak to gdzie?? Na Robercie!!
zenkowa, 2015/02/12 08:33
Mam obawy o zawartość półek ;-)
Krach na fb spowodował, że zniknęły wszystkie oznaczenia Galerii na moich zdjęciach i nie mogę oznaczyć od nowa :-( Nie wspomnę o komentarzach i korespondencji, ech.
ania, 2015/02/12 10:47
Też się baliśmy, ale jakoś dziewczyny półkami się nie interesują. Gdyby były zamknięte w domu, to pewnie tak, ale na dworze ciekawiej.

Chodzą słuchy, że FB dąży do płacenia. Tak Monika, Północna Karolina mówi - w Stanach fanpejdże biznesowe są już płatne i chodzi plotka, że na prywatnych też się zasadzają. Choćby za profil kazali płacić złotówkę miesięcznie, to już by niezłe żniwo zebrali!
Ewa U., 2015/02/12 22:45
Bardzo przepięknie zamaskowany telewizor. Trochę to trwało, zanim połapałam się w czym rzecz! Nawiasem mówiąc, wynalazca pilota powinien dostać Nobla.
ania wyjątkowo z Warszawy, 2015/02/12 22:58
A nie dostał?To było tak dawno, że może nam umknęło??;)
Dagmara, 2015/02/15 17:14
Pięknie tam u Was!
ania, 2015/02/15 20:44
Taki komentarz spod palców czołowej blogerki od dizajnu!!! Dziękujemy!:)
Monika, North Carolina, 2015/03/08 12:53
No wiec tak: krach na FB i mnie tak wkur...zyl, ze DOSLOWNIE nie chcialo mi sie NIC! Tyle naszej zabawnej korespondencji poszlo sie bujac, tyle komentarzy pod zdjeciami, tyle dyskusji pod albumami... Lubilam wracac do albumow, szczegolnie kocio-psich, czytac stare i najnowsze opinie. Eeech, szkoda gadac.
Regal nowy - cudowny! Marzy mi sie taki, w takim wlasnie centralnym miejscu sypialni. Moze kiedys tez sie regalu dorobie, jak wygram co jest do wygrania. Oby!
Jednak dzis najbardziej mnie zachwyca MLODA PARA na drzwiach Waszej sypialni. Nam wlasnie stuknelo 25-lecie malzenstwa, ale jako ze moj stary jest mlodszy ponad 3 lata ode mnie - ja sama tez nie czuje sie jeszcze calkiem spierniczala. Wiec na drzwi podobna reklame dzis zawiesze. W koncu dopiero od 33 lat z tym samym facetem sie zadaje, a to nie swiadczy jeszcze o zadnej starosci.
ania, 2015/03/08 15:02
Ten napis to "tablica rejestracyjna" zrobiona przez naszego nadwornego grafika Piotra na nasz ślub - mieliśmy ją przyczepioną do tico zamiast normalnej tablicy rejestracyjnej.
Monika, North Carolina, 2015/03/08 13:13
Co do Fejsbookowej platnosci dla fanpejdzow: obowiazuje chyba od 1 roku. Niejako zmuszono wlascicieli fanpejdzow do wymiany starych, tj. darmowych - na nowe, platne w ten sposob, ze darmowe NIE pokazywaly sie na newsfeed (czyli w aktualnosciach na stronie glownej) dla fanow, a platne oczywiscie - pojawialy sie z nowinkami u kazdego, kto je polubil. Darmowe stawaly sie tzw. spiace, albo martwe, wiec pomarly z kretesem, bo FB je regularnie "zamykal". No i tak kazdy wlasciciel businessu poslusznie zaczal placic za fanpejdz i nawet jeszcze sie z tego cieszyl.
Teraz czekamy na wprowadzone oplaty dla naszych prywatnych profili.
ania, 2015/03/08 15:05
No to słabo. Może zanim u nas to zrobią, jakaś alternatywa dla FB się pojawi i konkurencja wybije im te praktyki. Ale raczej będzie jak piszesz, bo widzę, jak za każdym razem informują mnie, ile to osób TYLKO widziało mój post a jak zapłacę, to...
Skomentuj:
QGGDE
 
 
krach_na_fejsbuku_i_regal_na_pocieszenie.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/15 20:47 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika