31 sierpnia 2006

Lato, lato i po lecie

Jak co roku lato minęło zbyt szybko.
Lipcowe upały i jezioro jak zupa, zaraz potem deszczowy sierpień i grzybowe szaleństwo, i... koniec lata.

W lipcu zakwitły malwy pod ścianą galerii, a nad jeziorem zaczęła się walka ze śmieciami.

Dwa kubły, jeden stary dziurawy, drugi elegancki dowieziony przez gminę, nie przeszkodziły amatorom plażowania z okolicznych wsi, w robieniu śmietnika wokół siebie. Zawadzka ludność napływowa w ramach akcji uświadamiającej sprzątała codziennie plażę wokół ręczników śmiecących. Zgodnie z przewidywaniami akcja zakończyła się małym powodzeniem. Fakt ten, najazd plażowiczów w weekendy, psi szczekot od rana do nocy, zwłaszcza gdy za bramą konie i towarzyszące jeźdźcom psy, to ciemna strona pogodnych wakacji w Zawadach.

Dzieci i ich rodzice z obozu jeździeckiego odwiedzali nas tłumnie, aż brakło gazet do pakowania robionych przez nich kafelków i glinianych przedmiotów

Galeria świeciła pustkami z powodu budowy pensjonatu, tym trudniej było się rozstać z każdym zakupionym przez odwiedzających wyrobem :) Trawa wyschła, elektryczne pastuchy niepostrzeżenie przesuwały się coraz bardziej w głąb posesji zawadczan napływowych, w końcu krowy zjadały zimowy zapas siana.

Na początku sierpnia pogoda się odwróciła, a wraz z nią zmniejszył się poziom zaśmiecenia plaży, obóz zwinął się, konie odjechały przyczepami nad morze, za to do pensjonatu, ku radości psów, przybyli pierwsi długoterminowi wczasowicze!

Iwona i Leszek przecięli wstęgę, ale korek od szampana nie strzelił, bo szampan okazał się białym winem :) Woda w jeziorze ostygła, lecz wciąż pływało się cudownie! Słońce na przemian z deszczem, czyli idealne warunki dla tęcz i grzybów.

Grzybom w tym roku nie przeszkadzają nawet grzybiarze. Na spacer z psami obowiązkowo należy wziąć dużą torbę, no bo jak obojętnie ominąć prawdziwki rosnące w lesie na ścieżce. W naszym ogrodzie skapcaniały maślaki, bo zbyt późno je zauważyliśmy, jako że nikt się tam ich nie spodziewał. Obrodziły cukinie, porzeczki (będzie wino!), śliwki i jabłka...

A w galerii przybyło wreszcie wyrobów

Mimo coraz zimniejszych wieczorów, twardo siedzieliśmy w naszej ukochanej wiacie okutani w grube swetry. Pora było zrobić zapas drewna na zimę. I w końcu... goście odjechali, psy w depresji, zimno i mokro, pora palić w piecach. Aby do lata! :)

Komentarze

Skomentuj:
MCHFM
 
 
lato_lato_i_po_lecie.txt · ostatnio zmienione: 2020/01/07 03:37 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika