28 marca 2019

Lepiej późno niż później

Jak widzicie po ikonkach, jestem w niedoczasie. Ale nie o tym tytuł. Tylko o lesie i rezygnacji z nabiału.
Sadząc świerki Robert co i rusz powtarzał, jak żałuje, że tak późno. Że od 5 lat o tym mówi i jakie to już byłyby te świerki, gdyby wtedy…

Kuba Dolatowski musiał przyjechać i potwierdzić, że tylko świerki i że trzeba je będzie podkarmiać zieloną masą z koszenia. Na razie dostaną zrębki a Robert się odgraża, że będzie je zimą strzegł przed zającami a latem przed pokrzywami. Ale że niczego nie ma ot tak, zbyt łatwo i za darmo, pojechali dziś rano do szkółki a tam zepsuł się beix. Musiałam po nich pojechać i pełen choinek samochód z dwoma pasażerami przyciągnąć kawał drogi po wertepach do Zawad. Więc do fajrantu o 16.00 nie zdążyliśmy wszystkich posadzić. Ale już słychać jak las rośnie! :) 10, 20 lat? zajmie, aż Magdalenkę zasłoni i ten plastikowy wał za siatką i świcuncą wieczorami landarę jakby w mieście stała, przez co nie widać gwiazd. Nie wiem, czy dożyjemy;) ale ważne, że słowo ciałem się stało!

więcej w albumie Nie będzie nas, będzie las!

Lektura „Boskich zwierząt” Hołowni trzepnęła mnie między oczy i przestałam się zasłaniać domem z bala. I w nieskończoność przeciągać moment, gdy zrezygnuję z nabiału. Piszę w liczbie pojedynczej, bo nie wiem, czy Robert da radę. Pewnie będzie jadł sery kozie od Joanny ale zimą serów kozich nie ma. Jajka tylko od kur dziobanych jemy od wielu lat, i co? Nawet nie to, że takie kury po 2-3 latach idą na rosół bo przestają zadowalać gospodarza. Mogę mniemać nawet, że śmierć znajdują szybko i nikt ich nie torturuje. Ale nie mogę znieść myśli, że w imię tych jajek w wylęgarniach żywcem mielą nowo narodzone kogutki, bo koguty ras kur niosek jajek nie dają. W Niemczech już potrafią odróżnić płeć na etapie jaja, ale w Polsce jeszcze nie. Poczekam chyba. Więc tak naprawdę nie przechodzę na weganizm tylko na jedzenie wolne od tortur zwierząt.

kolejne bestialstwo w imię pozyskiwania taniego oleju palmowego, który jest … wszędzie, we wszystkim, głównie w czekoladowych słodyczach :-(

A że nabiał najbardziej torturuje krowy i cielęta, podjęłam męską decyzję. Koniec. Tylko bez nabiału marne życie. Znaczy bez fety do sałatek, mozzarelli do pomidorów, sera do stopienia na grzankach czy w duszonych daniach… Wypróbowujemy więc zamienniki. I całkiem są niezłe!

na razie przerabiamy pureveg.pl (na zdjęciu m.in. wegański majonez, krówki, czekolada z orzechami, tzatzyki i różne sery żółte)

paczka z ekosfera.pl idzie. Planuję sprawdzić co piszczy na polskim rynku. Mięsa i wędliny mnie nie rajcują, bo osobiście za mięsem nie tęsknię w ogóle, od 30 lat go nie jem, więc nawet nie pamiętam smaku, ale z ciekawości popróbuję. W ogóle się pocieszam! Świat się zmienia! W supermarketach nawet w Olecku bywają wegańskie jogurty, ostatnio jemy gotowe wegańskie pierogi (z tofu wędzonym i ziemniakami, całkiem, całkiem!), w rossmanie kupuję krem do ciała wegański, w oleckiej drogerii wegański krem na dzień do paszczy AA. No i te sery w internecie! A w supermarketach produkty BIO. Tylko to owijanie ich w plastik mnie mierzi, ale rozumiem, że na razie inaczej się nie da, przynajmniej w dużych sklepach. A w okolicy małych, gdzie sprzedaje sprzedawczyni i sama pakuje, niet. Marzy mi się, by na polskich wsiach były takie sklepy jak np. we Francji, gdzie sprzedają płody rolne z okolicznych małych gospodarstw. Ale mam wrażenie, że u nas na wsi nikt nie hoduje warzyw na sprzedaż, jeśli, to na własny użytek.

Sądząc jednak po Waszym odzewie, największa zmiana jest w ludziach!

Kilka lat temu zdana bym była tylko na dom z bala, ale nie będę czekać. Starczy przymykania oczu na to, co znaczy jeść pewne rzeczy! Tylko błagam, nie namawiajcie mnie na przyrządzanie dań wegańskich (nadsyłać przepisy na sery i inne wegańskie specjały możecie, poczekają na dom z bala;) a może Madzia się skusi). Ja naprawdę nie mam kiedy tego robić i przypominam, że nienawidzę sterczeć w kuchni! Nawet pani Kasia nie ma na to czasu, bo tyle roboty w obejściu. Ledwo mi jarzyny obierze i pokroi. Bo ja mogę jedynie gotować takie dania, którym trzeba poświęcić nie dłużej niż 10 minut, a potem robią się same:)

A poza tym przyszła wiosna. To nic, że w trakcie była i zima, to nic, że u nas niezbyt zielono. Jezioro odmarzło i to najważniejsze!

Ptysio uczcił pierwszy dzień wiosny inaugurując trampolinę

Reszta też już śni o lecie!

i pierwsza ropucha tej wiosny!

No dobra, ale zanim przyszła wiosna, było tak…

17 marca:

na dalekim spacerze zamykaliśmy właz, bo studzienka-pułapka nie dość że osuszyła ekologicznie cenne rozlewisko, to jeszcze polowała na zwierzęta :(

vis a vis Domku na górce bobry mają tamę i obsunęła się ziemia ze skarpy

a jemioła z lipy powieszona przez Tomka robi za pelargonię;)

19 marca odmarzło jezioro! No.. prawie, jeszcze taki pasek lodu był po drugiej stronie brzegu.

20 marca:

A już wiosną…

21 marca:

w nocy z 20 na 21 marca, czyli w przesilenie, odczynialiśmy czary paląc to, czemu nie dał rady rębak

paliło się jeszcze ze trzy dni…

Sobota 23 marca:

najpierw widok z okna przy myciu zębów (nieco oszukuję, to było wcześniej, gdy psy mnie zwlekły na siku:))

więcej w albumie Spacer tylko po naszych łąkach

bobry odpuściły i jest dużo mniejszy poziom wody niż zwykle (no i po zeszłorocznej suszy) a płotek z wiadomych powodów (więcej w albumie Poziom jeziora tej wiosny )

stado wraca znad jeziora, a więcej w osadzeniu poniżej

w ogródku…

na studni i na podwórku…

W niedzielę 24 marca pojechaliśmy na krótką wycieczkę do lasu Nadleśnictwa Borki:

zahaczyliśmy o żubry, a tam… żywego ducha poza dwoma żurkami, chyba żubry zwiały przed odstrzałem!:( a więcej zdjęć w albumie Wolisko zagroda żubrów

między Leśnym Zakątkiem a Woliskiem takie cudo a więcej zdjęć w albumie Kanada;)

25 marca:

jakby się coś zieleniło! (z przewagą cosia;))

26 marca wróciła zima:

biedne ptaszyny, a tyle już przyleciało!

27 marca czyli wczoraj:

I dziś!

więcej w osadzeniu poniżej

więcej w albumie Obrazki z godziny 17.00

przy okazji pokazuję chodniczek do odbijania piłki, bo nie pokazywałam, a jest już czas jakiś:)

i moje cudeńka, które wyrosły ku memu zdumieniu - dobra strona sklerozy :-)

nazywa się to irys żyłkowany, pochodzi z Kaukazu, jest niziutki i kwitnie na przełomie marca i kwietnia, o czym dowiedziałam się od wujka Gugla, bo zielonego pojęcia nie miałam, co też tam wsadziłam

Zgadywaliście czyje to ślady…

Nie będę się wypowiadać, bo musiałabym zrobić niusa z nożyczkami, a mi się nie chce. Poza tym mam wrażenie, że coraz mniej z Was tam dociera, bo nie pamiętacie jak. Więc tylko zauważę, że właściwy adres niusa znajduje się w Niusach i starusach , a nie - wchodząc tu przez fejsbuka. FB dorabia jakiś ogon nikomu niepotrzebny, adres strony z niusem jest wtedy beznadziejnie i bez sensu długi i do niego absolutnie nie należy niczego doczepiać, żadnego bc. Co najwyżej można skasować cały ten ogon, bo właściwy adres kończy się tak jak tytuł niusa. I przypominam, że instrukcja do nożyczek jest w ostatnim niusie/starusie z zeszłego roku, na wypadek gdyby ktoś mało leniwy zapomniał a chciał;)

Na zakończenie, a jakże, przegląd pozycji misioptysiowych:

przy okazji kajam się, że pomyliłam lwa z małpą! ;-)

i duecik naszezlongowy

To do następnego, mam nadzieję, szybszego!;)

P.S.

zapomniałam o znaku! Robert przeniósł kierunkowskaz do Domku na górce z drogi nieuczęszczanej, na tą, którą się jeździ (jak było jest pod linkiem Jak dojechać) - to też taka sprawa, która wisiała…

Komentarze

Monika, North Carolina, 2019/03/29 03:53
Sadzenie drzew, czyli lasku swierkowego i niewiadomych cebulek okazujacych sie pozniej pieknymi irysami - to najpiekniejsza dzialalnosc. Malo co tak mnie wzrusza, jak dogladanie wlasnych rosnacych drzew, roslin, kwiatow. Od razu sie lepiej czuje, od samego patrzenia. A gdy z roku na rok te posadzone zielonosci sa coraz dorodniejsze - czuje, jak moje serce rosnie. Wraz z ogrodem rosnie moja duma z zycia.
z FB, 2019/03/29 12:51
Julita K: Aniu, napisz jak smakuje pureweg, szukam czegos sprawdzonego.
Galeria Wiejska: pureweg to nazwa sklepu, a większość produktów jest firmy violife. Ser żółty w trójkącie taki sobie, ale feta i tzatzyki super! Ser do pizzy, który u nas robił za zapiekany, całkiem niezły! Jeszcze mam parmezan w proszku nieotwarty i majonez niewypróbowany, no i paczka z nowymi idzie
maryna, 2019/03/29 15:37
Ja też szukam alternatywy dla produktów mlecznych, bo moja pani doktor kazała mi z nich zrezygnować. Na razie na dwa tygodnie, ale po tym czego się dowiedziałam o przemysłowej produkcji mleka to mam konflikt wewnętrzny: bardzo lubię sery: mozzarellę, fetę, kozie sery i gęste jogurty, ale trudno nie myśleć o torturach zadawanych zwierzętom, żeby one powstały. Popróbuję vegańskich zamienników. A z czego robią tę fetę vegańską?
ania, 2019/03/29 17:06
Tu masz skład: https://pureveg.pl/ser-weganski-feta-grecka.html?fbclid=IwAR03Ad8UPM1RxNV0AhRbRhR7QD1Z-quj3Fw9jorijbGL9Yp1PFGmjKp7FSE
Skomentuj:
VNOGA
 
 
lepiej_pozno_niz_pozniej.txt · ostatnio zmienione: 2019/03/30 12:52 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika