12 sierpnia 2011

Łilki za tęczowym mostem

Dziś rano zelektryzowała nas straszna wiadomość. Sąsiadka (pilnująca domu sąsiadów pani Wanda) po powrocie ze sklepu znalazła na podwórku zagryzionego Łilkiego. Leżał pod jabłonką w kałuży krwi. Wypłoszyła dwa psy, które wycofały się tędy, którędy najprawdopodobniej dotarły na posesję - przez naszą plażę. Potem przeszły obok pani, która jak co rano, gdy inni goście jeszcze śpią, polegiwała na leżaku przed naszą stodołą. Wystraszyła się nieco, bo psy pojawiły się jak duchy sapiąc ale nie wyglądały na dzikie - świadczy o tym fakt, że podeszły tak blisko człowieka, podczas gdy zdziczałe psy na jego widok czmychają w popłochu. Potem pani opisała psy jako zadbane i ładne. Jeden był większy od Belfegora, w typie malamuta, ale płowy, jak to powiedziała sąsiadka (i jak to mówią na wsi) żółty, drugi też jasny, mniejszy trochę, ale też spory, z brązową łatą na głowie. Belfegora i małych nie było w tym czasie na szczęście na podwórku. Spały sobie przy moim łóżku. A wszystko musiało stać się koło 7 rano. Robert słyszał ujadanie Owieczki, która na szczęście zamknięta jest w kojcu i to jej uratowało życie. Ale nie było żadnego jęku zagryzanego psa. Robert myślał, że może to Nikodem na jakimś wcześniejszym spacerze idzie i zamknął nasze psy w domu, żeby nie ujadały i nie obudziły gości. Po czym pojechał do pracy na górkę. Sąsiadka wróciła koło 8 rano i znalazła Łilkiego już sztywnego. Zadzwoniła do nas spytać co robić. Ja zadzwoniłam do Roberta. Strażnik leśny, z którym rozmawialiśmy przy okazji donosu, że Robert poluje z psami, kazał zadzwonić do dzielnicowego. W końcu dwa wałęsające się psy, które na posesjach zagryzają psy domowe, to nie w kij dmuchał. Strach pomyśleć, co by było, gdybym je spotkała z szajką na spacerze. Szajka w kagańcach - wróciłabym pewnie z ciężko rannym Belfegorem, a małe psy poszłyby do piachu. Dzielnicowy miał zobaczyć, co się stało, więc biedny, martwy Łilki leżał pod jabłonką przykryty folią i czekał na przyjazd policji. I nie doczekał. W końcu został pochowany bo dzielnicowy nie dotarł. Cóż, zagryziony pies na własnym podwórku i dwa wypuszczone samopas brytany, to nie dość poważna sprawa. Pewnie były ważniejsze. A wszystko prawie w przeddzień Wielkiego Konkursu. I jak tu propagować ideę nieuwiązanych psów po czymś takim. No i Łilki był Europejczykiem i proszę bardzo jak skończył… No tak, bo pies Europejczyk to nie jest pies odwiązany od budy, tylko pies, o którego się dba i ma się go pod kontrolą. Ale jak to wytłumaczyć dzieciom (bo dorosłym przecież już nie ma co)? Że pies to nie rzecz, ani nie niewolnik, tylko czująca istota zależna od właściciela. A skoro zależna, to właściciela obowiązkiem jest zadbać, by pies miał co jeść, miał zawsze pełną wody miskę, by był odrobaczony, zaszczepiony, zabezpieczony przed kleszczami, wysterylizowany jeśli jest suką, a jeśli psem, to najlepiej by był wykastrowany i nie produkował kolejnych psów, by miał czyste legowisko, zabezpieczone przed upałem i mrozem i jeśli jest agresywny, by był na terenie, z którego nie może się wydostać, ale żeby mógł raz na jakiś czas pójść na smyczy na spacer. A jeśli jest grzeczny, żeby nie szwendał się po drodze ani nie zbierał w gromady z innymi psami, bo jak wiadomo w stadzie psom przychodzą głupie rzeczy do głowy. Jeśli ktoś tego nie umie, nie stać go albo tego nie rozumie, nie powinien mieć psa. A skoro tak bywa, że są ludzie którzy nie dorośli do posiadania zwierząt, powinny być prawa, które istoty zależne od ludzi zabezpieczają przed niektórymi z nich. I nie chodzi mi o to, by teraz zlecono myśliwym odstrzał tych dwóch psów. Chodzi o to, by znaleźć właścicieli i ukarać ich za to, że nie dbają o psy. I to tyle proszę państwa, co chciałam na temat powiedzieć.

Komentarze

Aurela, 2011/08/13 09:41
I to wszystko to w przeddzień konkursu:(!!! Straszny jest brak wyobraźni niektórych osób;( to mnie przygnębia:( Trzymajcie się! Sąsiadce szczerze współczuję.
Egretta, 2011/08/16 09:42
Nie potrafię sobie nawet wyobrazić czegos takiego :(
Elwira Małyszko, 2011/08/16 22:02
Straszne, aż łezka w oku się zakręciła to był taki słodki pies, poznaliśmy go w tym roku w maju, jego wielka miłość do suczki gości z sąsiedniego pokoju stała się prawie legendą. :(:(:(
ania, 2011/08/16 23:07
tak, nawet to zdjęcie Łilkiego jest wycięte ze zdjęcia, na którym jest z suczkami, w tym, ze swoją WIELKĄ miłością, zamieszczonego w niusie z 21 kwietnia - 3 maja 2011 http://ceramika.zawady-oleckie.com/wiki/przyjechali_goscie
Skomentuj:
XIAVX
 
 
lilki_za_teczowym_mostem.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika